Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

ciemekTwórca

Dołączył/a:

  • 33 wpisów
  • 137 komentarzy
  • 0 obserwujących

GURU

w Bieganie

104piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Lider

w Hydepark

60piorunów

Proszę was, nie wiem jakich fitnesowych guru oglądacie, ale jak robicie redukcję to do Twaroga

NIE RÓBCIE INTERWAŁÓW I ŻADNYCH HIT CARDIO

bo wam stawy wy⁎⁎⁎ie w kosmos. Jak nosisz dodatkowo 10, 20 kg + to zone 2 cardio (druga strefa tętna ale jak masz otyłość albo nadwagę to nawet szybszy spacer może być zone 3 czasami).

A najlepszym przyjacielem do gubienia kilogramów jest rower, dopiero jak tłuszcz mniej będzie przeszkadzał (każde postawienie stopy w biegu to ogromne siły działające na stawy i ścięgna) to powolne, długie wybiegania mogą być waszym celem.

Interwały to trening dla zaawansowanych.

I nie- interwały nie spalą wam więcej kalorii.

Żal mi tych grubasów jak ich widzę jak cisną interwały. Za dwa dni nie będą już biegać (w 9/10 przypadkach IDzD).

Konsekwencja, dyscyplina i codziennie z uporem do przodu. Ja wyszedłem z założenia: lata gromadziłem - latami będę gubił.

Pokaż więcej komentarzy (47)

Fanatyk

w Hydepark

77piorunów

Natchnęło mnie dziś na poranne przemyślenia dotyczące introwertyzmu i samotności. W zasadzie od dzieciństwa lubiłem pobyć sam ze sobą. Potrafiłem sam się bawić, spędzać czas. Nigdy nie miałem problemu z tym, że np. jest brzydka pogoda i nikt z kolegów nie chce wyjść na podwórko czy boisko. Siedziałem wtedy w swoim pokoju sam i świetnie się bawiłem. Nie miałem rodzeństwa i nigdy nie było mi z tym źle. Nie marzyłem, by mieć towarzystwo brata lub siostry. Zawsze byłem wycofany, nigdy jakoś szczególnie nie chciałem być w centrum uwagi czy wydarzeń. Niemniej zawsze miałem sporo kolegów i koleżanek i nie miałem problemu ze spędzaniem czasu z nimi. Później, jako nastolatek bardzo lubiłem moją osiedlową ekipę kumpli z którymi zawsze coś się działo, ale... jak byłem sam, to było tak samo dobrze. Teraz jako stary dziad 40+ mam to samo. Moja żona nawet mówi, że jestem aspołeczny i unikam ludzi. Nie, nie unikam. Po prostu nie zabiegam o ich towarzystwo. Bywa, że na koncert czy mecz idę z kimś znajomym i super się bawię. Rozmawiamy, wspólnie przeżywamy dany moment, później długo to wszystko wspominamy. Jednak, gdy taki ktoś na moje pytanie "idziesz na koncert?" odpowiada, że nie może, nie ma czasu, to myślę sobie... "ale, super. Pójdę sam". Był czas, gdy na prawdę wdrukowano mi do głowy, że po prostu nie lubię ludzi, jestem odludkiem, zamkniętym w sobie aspołecznym typem. Jednak to nie prawda. Fajnie jest pogada z sąsiadem o bzdurach jadąc windą, zagadać z panią z piekarni, iść z kumplem na mecz czy do kina. Tylko jednak fajnej jedzie się windą samemu, robi zakupy w ciszy a na meczu najlepiej jest w samotności stanąć w kącie trybuny i przeżywać chwile. Nie wiem skąd mi się to wzięło i nie wiem skąd takie przemyślenia z d⁎⁎y, ale bywają poranki kiedy mnie nachodzą refleksje życiowe.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fanatyk

w Hydepark

198piorunów

Dziś 23 lutego, Światowy Dzień Walki z Depresją czyli tą k...ą je...aną z którą sam zmagam się od ponad 20 lat. Nie wiem, co tu mądrego powiedzieć. Walczę i jestem aktualnie na dobrej drodze, by odzyskać siebie. Co dostałem od depresji w "prezencie"? Standardowo doła, niechęć do życia, niechęć do ludzi i świata, zmarnowane lata, zawalone studia, prawie dwa lata bezrobocia, gdy choroba wzięła nade mną górę i... próbę samobójczą, którą moja pamięć tak wyparła, że przypomniałem ją sobie dopiero niedawno. Z tego miejsca mówię WALCZCIE KUR...WA, błagam. Jeśli macie problem mówcie, to nie jest słabość, to choroba. Nie jestem dobry w pisaniu takich rzeczy, ale serio prośba o pomoc a w skrajnym wypadku nawet krzyk rozpaczy, to nie jest coś złego. Poza tym dbajcie o bliskich i pytajcie o ich samopoczucie. Niestety depresję można, nawet latami, maskować i czasami trudno ogarnąć, że ktoś z naszych bliskich zmaga się z tą chorobą. No i pamiętajmy, że to cholerstwo to choroba przewlekła i niestety bywa śmiertelna.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Dyskusje

35piorunów

Dobry wieczór, ostatnio jechałem jak po psie po nowym mercedesie.

Dziś na testy dostałem nowego Nissana Xtraila z nalotem 900km (podobno jestem pierwszym testerem XD)

Ja na razie jestem pozytywnie zaskoczony, nic nie trzeszczy, nic nie skrzypi.

Jutro wiecej testów, zapraszam do zadawania gupich pytań. Autko wstępnie mam do następnego poniedziałku (chyba że się znudzę i będzie opcja podmiany na coś innego)

Auto wersja epower 4wd

Z konfiguratora jakies 220k czyli 62.5% ceny ostatnio testowanego Mercedesa GLC gdzie tempomat jest tylko w abonamencie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Sztafeta

50piorunów

4 226,97 + 4,67 + 0,32 + 10,09 + 4,20 = 4 246,25

Dzisiejszy long run podzielony na kilka kawałków.

Spokojny dobieg na miejsce startu, chwila dodatkowego rozgrzania temperatury ciała, część główna czyli Bieg Urodzinowy Gdyni i wyciszenie w formie powrotu do domku.

Założeniem na bieg było zrobienie mocniejszejszego tempa, potrzymanie coś progowego. Sub 45 wleciało z sporym zapasem. Samopoczucie bardzo dobre, oddech stale kontrolowany. Natomiast warunki nie zbyt przyjazne, jakbym się przygotowywała po życiówkę to bym się wściekła xD w nocy przysypało trochę śniegu, przez co bywało ciasno i ślisko na trasie.

Większość w towarzystwie kochanego @scorp ;3

Tydzień zamknięty z 69 kilometrami, prawie 6h na nogach biegowo :D

We wtorek Gdynia obchodzi 100 urodziny <3

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

To miało być prostsze. Ale nie jest. Jest za to osiągnięcie

W sumie... (80 km)*

Dokumentalista (10 zdjęć)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Sztafeta

52piorunów

4 207,98 + 4,23 + 10,08 + 4,68 = 4 226,97

Dzisiejszy 19 kilometrowy long run z akcentem w postaci startu w Biegu Urodzinowym Gdyni. Trasa fajnie przygotowana, poza bulwarem nadmorskim - myślałem że przez ostatnie 2 km nadrobię trochę czasowo ale okazało się że bulwar nieodśnieżony xd bieg jak po piasku. Tak czy siak spoko bieganko.

FAJNIE. 😎

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość4piorunów

Przekalkulowane. Przeliczone. Zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (100 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Tytan

w Rowerowy Równik

62piorunów

246 209 + 202 + 32 + 42 + 54 = 246 539

Zawody Zimowa Wataha

Dystans 200 kilometrów

Start i meta: Skarżysko Kamienna

Pomimo wymagających warunków na starcie pojawiło się blisko 200 koneserów kolarstwa.

Trzy dystanse do wyboru: 80, 140 i 200km. Do czasu rozjazdu trasy można było zmienić dystans w trakcie co dla wielu zawodników z awariami sprzętowymi było błogosławieństwem.

Jeszcze tydzień temu prognozy mówiły o temperaturze w okolicach -15°C.

Do trenowania po trzytygodniowej przerwie wróciłem dopiero 10 dni temu i zabrałem się za kompletowanie i testowanie ubioru na tak ekstremalną temperaturę.

Do zawodów było jeszcze 4-5 dni i moje rękawice dawały radę do około -7° i miałem jeszcze problem z zamarzającymi oczami/powiekami. Gogle narciarskie mam bardzo przyciemnione, więc odpadają. Próbowałem jeszcze bardziej zabudowanych okularów, ale był problem z parowaniem pomimo nałożenia specyfików w stylu antyfog.

Na szczęście prognozy poprawiły się i finalnie całe zawody panowała stabilna temperatura w okolicach -5°. Całe zawody udało mi się przejechać w komforcie termicznym i nic nie zmarzłem.

Finalnie nieplanowane spotkanie z glebą zaliczyłem jedno, dodatkowo raz wybiegłem(?) z roweru, ale udało się utrzymać równowagę i ręce ziemii nie dotknęły.

Warunki były epickie i jechało się świetnie,. Finalnie trasa zajęła mi 8h 46m 37s, w tym 9m i 41s postoju. Taki czas uplasował mnie na 4 pozycji.

Wspaniałe to były zawody, nie zapomnę ich nigdy.

Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Sztafeta

49piorunów

2 227,90 + 7,61 = 2 235,51

Nie no powietrze klasa sama w sobie, co chwile smrodzi. Szkoda zdrowia uciekam na siłke póki multisporta na ten miesiąc jeszcze nie wykorzystałam.

A po nogach już ani śladu ultra, elegancko

Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (14)

Mistrz

w Co Wy na to?

82piorunów

Co Wy na to? 15.01.2026

Polskie społeczeństwo jest bardzo mocno dotknięte problemem nadużywania leków i uzależnienia od różnych substancji psychoaktywnych. Dane Głównego Urzędu Statystycznego za 2023 rok wykazały, że lekarze wystawili 495,1 mln recept. Do tego dochodzą dodatkowo leki bez recepty, takie jak leki przeciwbólowe, których średnio w Polsce sprzedaje się rocznie 85 mln opakowań, a także suplementy diety, po które sięga już blisko 40% Polaków. Oczywiste jest, że część z tych zakupów wynika z realnych potrzeb, jednakże z całą pewnością problem nadużywania leków i suplementów w Polsce jest duży.

Pytanie na dziś: Czy potrafię zachować umiar w przyjmowaniu leków i suplementów?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

Czy potrafię zachować umiar w przyjmowaniu leków i suplementów?

  • Nie5% (28 głosów)
  • Tak84% (446 głosów)
  • To zależy7% (37 głosów)
  • Nie mam zdania3% (18 głosów)

529 głosów

Fenomen0piorunów

Leków nie przyjmuje, bo jestem zdrowy i nie miewam boli głowy, a z suplementów to biorę te wartosciowe czyli kreatyna i omega 3.

Pokaż więcej komentarzy (81)

Tytan

w Hydepark

42piorunów

No pojebie mnie zaraz.

Będąc jeszcze na Hawajach dostałem info z banku, że minął jakiś termin na wypisanie hipoteki innego banku, który złożyłem pół roku temu. No więc mail do doradcy, po którym dostaję info, że muszę złożyć wniosek o przyspieszenie rozpatrzenia wniosku (jak w Asteriksie). Mówi mi jeszcze, że mogę mailem to wysłać do sądu, ale nie może znaleźć adresu.

No więc dzień po przylocie dzwonię do sądu się upewnić gdzie to mam złożyć i jeszcze raz dostaję informację, że mogę mailowo, ale że ma być podpisany elektronicznie. Super, jakiś progres. Podpisuję więc profilem zaufanym i kolejnego dnia (piątek) rano wysyłam owy podpisany wniosek na maila konkretnego wydziału sądu. Późnym popołudniem dostaję zwrotkę, że halo, co to za wysyłanie wniosków, takie coś to tylko pocztą lub osobiście... No k⁎⁎wa...

Sąd zaraz się zamknie, więc idę do sądu dnia kolejnego (dzisiaj, w poniedziałek) (idę, bo oczywiście przed wylotem na Hawaje zapomniałem zmienić opony na zimówki, a śniegu dzisiaj po kostki). Po odczekaniu pół godziny w kolejce podchodzę do okienka i Pani będąca tam chyba za karę oznajmia mi, że nie przyjmie tego wniosku bo nie ma potwierdzenia. Na pytanie jakie do cholery potwierdzenie mówi mi, że mojego kresytu. Oczywiście sam dowód osobisty nie wystarczy.
Co za różnica dla sądu, czy to mój kredyt, przecież nie wnoszę o udostępnienie poufnych danych tylko kurde chcę, żeby mój oryginalny wniosek nie był rozpatrywany rok.
Oczywiscie korelacja, że oba wnioski zostały złożone przez tą samą osobę, co jest równoznaczne z tym, że to mój kredyt jest już dla sądu górą nie do przejścia.

Może jutro mi się trochę poszczęści...

Gruba ryba6piorunów

@Humberd no ale jak ty chciałeś elektroniczne? Pani Grażynka jak ma sobie to potem wpiąć do segregatora, żeby zanieść do działu digitalizacji dokumentów w celu zeskanowania, aby w konkuterze było? Wydrukować? No ona nie jest tam od tego 😁

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

23piorunów

Wczoraj wpadł mi trening nr 100 zarejestrowany w aplikacji Hevy.

Za każdym ukończonym razem robię sobie zdjęcia i wrzucam w aplikacje, co i wszystkim ćwiczącym polecam- czasami mózg podpowiada, że wyglądasz jak gówno i nie robisz postępów, ale to tylko sztuczki grubasa w środku.

Trzeba mieć na to odpowiedź: twarde dowody a zdjęcia to najlepszy dowód aby odrzucić złe podszepty umysłu.

Przyjrzałam się swojemu postępowi, od lutego, gdy dodałem pierwszą fotografię.

Protip: dokumentujcie swoją drogę, dla siebie i na dowód tym, którzy mówią, że się nie da.

Da się, ale trzeba nauczyć się dyscypliny.

W ogóle usłyszałem (od kumpla, a jak!), że wyglądam jak Christiano Ronaldo i sprawdziłem jak wygląda- i odbieram to za komplement bo to zdecydowanie atletyczna top sylwetka.

Od żony za to słyszę tylko, że wyglądam jak grecka rzeźba i nie wiem czy to znaczy, że mały siur. :neutral_face:

Przegląd zdjęć od lutego- kwietnia- maja do dzisiaj.

Gruba ryba1piorunów
czasami mózg podpowiada, że wyglądasz jak gówno

i nie przestanie, póki nie będę wyglądał jak Jay Cutler w 2009, to się chyba nazywa motywacja

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Hydepark

35piorunów

Wincyj mi sie nie chce, naura.

Specjalista2piorunów

@bartek555 jak miałbym podpowiadać to dodatek wodoszczelny do betonu plus warstwa niewysadzinowego gruntu pod beton. Można zrobić dużo ulepszeń , ale tak czy siak pewnie wytrzyma długo w tej formie coś zrobił.

Pokaż więcej komentarzy (31)