Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

pluszowy_zerglingOsobistość

Dołączył/a:

  • 173 wpisów
  • 4761 komentarzy
  • 3 obserwujących

GURU

w Bieganie

104piorunów

Wizz Air Warsaw Praski Night Half Marathon

No to tak. Od paru edycji obserwowałam ten bieg i postanowiłam, że w tym roku go przebiegnę, bo po prostu podobała mi się impreza. Zgadaliśmy się ze znajomymi na szybki wypad do WWA gdzie każdy z nas pobiegnie po swoje i przy okazji miło spędzimy weekend.

Jakie było moje założenie wobec tego biegu? Test formy, start typu „B”. Sprawdzić, gdzie teraz jestem i nad czym mogę popracować na kolejne półmaratony, które biegnę w sezonie jesiennym. Nie ukrywam, nastawiałam się na życiówkę (czyli poprawę mojego wyniku z przed roku, 01:31:33). Cichym marzeniem było złamanie 1:30. Forma ostatnimi tygodniami rosła, czułam się świetnie.

Start półmaratonu zaplanowany był na 20:30.

Prognoza pogody zapowiadała się conajmniej koneserska. Mocne porywy wiatru i przelotne burze. Lekki stresik był, ale nie ma co - każdy uczestnik ma taką samą pogodę, jesteśmy w tym razem.

O 20:00 poleciałam się rozgrzać, przetruchtałam koło 2 kilometrów, w tym kilka przyspieszeń do docelowego tempa. Niestety nie czułam aby jelita się pobudziły ale i tak poszłam w kolejkę do toi toia. Kartofelki odcedzone, brak symptomów aby murzyn piłował kraty - dobra, to czas polecieć się do swojej strefy startowej. Przyjmuję żel izotoniczny. Ustawiam się w pobliżu zajączka na 01:30:00. Postanowiłam, że zaryzykuję i polecę z nim.

Odliczanie. Strzał. Startujemy.

Pierwszy kilometr, to jest walka z tłumem biegaczy. Uwaga, by nie dostać z łokcia, nie wpaść na czyjeś nogi, wyminąć sprawnie osobę przed Tobą która startuje z wolniejszym tempem niż Ty czy nie zostać zepchniętym. Do tego jeszcze starasz się wyczuć tempo które sobie założyłeś. Powiedzmy, że mała walka o przetrwanie w tłumie.

Doganiam zająca. Staram się utrzymać pozycję nie na początku grupy, nie na końcu, a w środku. Tak aby być osłonięta przed powietrzem.

Mija pierwszy kilometr, drugi. Staram się łapać „luz”. Jest spoko, ale czuję, że, no dosyć żwawo. Tempo 4:12.

Kilometr trzeci, pierwsza stacja nawadniania. Łapię od wolontariusza kubeczek z wodą, wylewam połowę, robię dziubek i sprawnie wlewam sobie do buzi zimny łuk wody. Przy okazji uważam na kroki, bo cały odcinek jest pełen wyrzuconych kubeczków, czego nie lubię. Zawsze odbiegam na bok i rzucam kubeczek „obok” trasy, tam gdzie biegacze nie tuptają. Tym razem również tak zrobiłam.

Wracam do pacera. Wiem, że teraz lecimy ciągle prosto, aż do nawrotki na 8 kilometrze. Wiem, że będzie mi się to „ciągnęło” mentalnie. Mija 4, 5 kilometr. Cholera, czuję, że minimalnie przekraczam granicę. Czuję charakterystyczny ciężar na brzuchu, w momencie kiedy przekraczam swój próg. Mijamy 6 kilometr i decyduję minimalnie zluzować tempo. To jest również czas na przyjęcie żelu. Pacer zaczyna mi z grupą pomalutku odjeżdżać, a ja zaczynam się trzymać tempa bliżej 4:20. Jest i wyczekiwany przeze mnie kilometr 8 oraz nawrotka. Wyczuwam, że jest widmo kolki na wątrobie. Luz luz luz, potrzebuję więcej luzu.

I wtedy pojawia się on - krecik zaczyna pukać w taborecik.

No to za⁎⁎⁎⁎ście. Jedziemy z tym. Czyli trzeba jeszcze więcej luzu jeśli nie chcę doświadczyć afery fekalnej. Kojarzę, że w okolicach 14 kilometra powinien być toi toi. Zaczynamy wielkie odliczanie do niego. Do tego kilometra, udaje mi się trzymać tempo w okolicach 4:25.
Dłuży mi się ten odcinek. Ale w końcu, na ulicy Francuskiej jest dużo większy doping, który mentalnie bardzo pomaga wytrwać pół kryzys.

Jest, widzę go! Decyzja, zatrzymuję się na nim czy ryzykuję i lece dalej?
Rozum vs Determinacja.
Wygrał Rozum. Dobra, bezpieczniej będzie zrobić ten taktyczny pit stop. „Zjadł” mi on około 50 sekund, bo po wybiegnięciu zaraz Garmin wypikał mi kilometr zrobiony w 5:17.

I to była bardzo dobra decyzja. Od razu poczułam się lepiej. Co prawda, nie wróciłam do tempa z początku, ale była werwa i chęć walki. Jak czułam że robi się ciężej, minimalnie zwalniałam i szukałam luzu. Jak był luz, starałam się wyprzedzać ludzi z przodu.

Na 18 kilometrze, zobaczyłam twarze moich znajomych jak mi kibicowali, dało mi to chwilowego boosta. Zaraz po tym, zaczął się podbieg na wiadukt. Nogi były już tak zmęczone, że czułam jak mi się plączą pod sobą na nierównościach asfaltu. Na tym odcinku mijałam sporo zawodników, których profil chwilowo pokonał gdyż maszerowali. Po dłuższej chwili zarządzania zmęczeniem i wytężonego skupienia jak nigdy - skręciliśmy w zbieg. Nareszcie, chwila luzu i możliwości przyspieszenia. Już kręciliśmy się pod Stadionem Narodowym, było słychać w oddali imprezę z mety. Kolejny chwilowy boost, gdy wiesz że zbliżasz się do końca bo niemalże go widzisz(słyszysz). Udaje mi się mijać kolejne osoby. Po 19 kilometrze, jest kolejny punkt odżywczy z wodą. Nie korzystam, jestem już zbyt blisko końca. Jeszcze jedna nawrotka. I kolejna. Okej jeszcze tylko 2 kilometry. Jeszcze tylko jedna mila. Jeszcze tylko półtorej kilometra. Jeszcze tylko około 6 minut. Odliczanie do końca. Dystans malał, ból rósł. Dobra, wchodzę w zakręt do mety. Ostatnie 200 metrów do mety. Jedziemy ile fabryka dała. Ostatnie przyspieszenie. Z serducha.

Przekraczam linię mety.
Wynik netto 01:32:23.
Średnie tempo biegu: 4:23 min/km

Od razu przechodzę na bok, łapię się za barierki, spuszczam głowę i dochodzę do siebie przez minutę. I cieszę się, że mam to za sobą. Po chwili, idę odebrać medal, zabrać fanty z strefy finishera (woda, izo, banan i jakieś ciastka zbożowe). Czas poszukać mojego lovely @scorp

Półmaraton Praski przeszedł do historii.
Czy polecam imprezę? Jak najbardziej. Jest całkiem z pompą zrobiona, miasteczko biegacza bardzo duże, adidas dużo kasy tam wrzuca widać.
Trasa taka średnia w mojej opinii, prawie połowa bez kibiców i w większości „prosta” czyli biegniesz daleko przed siebie.
Biegaczy bardzo dużo, na połówce wystartowało chyba ponad 10k uczestników. Jeśli lubisz duże biegi, to ta impreza jest jak najbardziej warta uwagi.

Wynik który uzyskałam, jest moim drugim najlepszym czasem na półmaratonie jaki kiedykolwiek uzyskałam. Ciekawe, czy gdyby nie pauza w toi toiu - to czy nie byłoby jednak PR. 😃 Ostatecznie pogoda nie była taka okropna jak się zapowiadało. Z burzy nic nie było, raz przez chwilę pokropiło. Ale wiatr dawał czasem konkretnie na twarz, to przyznaję.

Wiem, nas czym teraz treningowo muszę się skupić. Dłuższe treningi tempowe. Większa wytrzymałość podprogowa. Nad tym będę pracować w najbliższych tygodniach.

Czy jestem zadowolona z biegu? Tak.
Czy mogło mi pójść lepiej? Uważam, że tak.

Nie każdy bieg czy inne wydarzenie sportowe musi kończyć się życiówką, alertem PR i fajnym wpisem na stravie. Tak wygląda życie. Wyciągam wnioski i lecę dalej.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

46piorunów

377 243 + 55 = 377 298

Do tej pory to najdłuższa trasa jaką wrzucam na 💪

Wiem, że ostatnio narzekałam na kondycję i wcale nie uważam, że jest jakaś wybitna, ale stwierdziłam dziś, że to tylko stan umysłu i jak chcę zrobić 50 to zrobię 50, albo i wincyj xD

Pogoda zdecydowanie nie była po mojej stronie. Tak na prawdę to po 10 kilometrach walki z wiatrem łapałam oddech i myślałam, że w połowie drogi zamówię taxę na chatę xD ale jakoś to poszło, wystarczyło chcieć hehe

A trasa była przekozacka, szczególnie leśne ścieżki mnie zachwyciły, mam teraz taki chill, że nawet mnie nie martwi xD

Pzdr 600

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Rowerowy Równik

37piorunów

377 049 + 113 + 34 = 377 196

Piątek i dzisiaj. Generalnie wieje i pogoda taka sobie ale byłem bardzo zmotywowany żeby dzisiaj wyjść. Nawet w deszczu. Na szczęście tylko pokropiło. Za to wiało niemiłosiernie. Taktycznie 25 km w plecy wyszło a tak albo pod albo boczny. Tempo bardzo dobre dobry trening przed Mazurami. Dwóm kolegom nie chciało się wystawac o szóstej więc jechałem sam. Na trasie też tylko chyba 5 rowerzystów naliczyłem...

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

103piorunów

Dzisiaj byłem w urzędzie pracy, poszedłem na umówione spotkanie. Generalnie w urzędzie petentów praktycznie brak. W całym biurze tak na oko pracuje 30 osób. Kiedy przyszedłem, z petentów był jeden pan i jedna pani z aktówką, w pokoju dofinansowań. Reszta to osoby, które pracują w biurze i czekają na petentów.

Podchodzę do automatu, wybieram numerek i cofam się w czasie, bo wolne stanowisko czeka na mnie od minuty :smiley: Podchodzę do okienka, a pani od razu informuje mnie, że nie dostanę żadnego świadczenia i pyta, czy rozumiem dlaczego. Oczywiście, że rozumiem - sam zwolniłem się z pracy. Pani spytała tylko, czy przeglądałem oferty na ich stronie. Odpowiedziałem, że nie. Pani na to, że z moim wykształceniem jest co najwyżej jedna oferta pracy - na stanowisko nauczyciela chemii (a ja jestem inżynierem automatykiem z dyplomu).

Nie poszedłem tam szukać pracy - chciałem dowiedzieć się, jakie kursy, szkolenia i dodatki na uruchomienie działalności są możliwe. Pani poinformowała mnie, że muszę udać się do osobnych pokojów. Pani od dotacji powiedziała, że w tym roku dofinansowania są tylko dla regionów wiejskich - mogą przyznać nawet 4 razy więcej, ale musiałbym mieszkać na wsi. Może w przyszłym roku pojawią się dofinansowania na otwarcie działalności również dla reszty.

Pani od szkoleń powiedziała, że mogę wybrać jedno szkolenie, które musi być ściśle związane z moim zawodem albo kierunkiem działalności, którą chcę otworzyć. Czyli generalnie mam możliwość skorzystania z dokładnie jednego, wybranego przez siebie kursu, w cenie rynkowej, wpisanego do krajowego rejestru szkoleń...

Szczerze liczyłem na jakieś realne szkolenia, kursy. Ale finalnie wychodzi na to, że nawet gdybym chciał za pieniądze z urzędu odświeżyć uprawnienia elektryczne, byłby problem...

Nie wiem, czy wielu petentów przychodzi do urzędu pracy z jakimiś realnymi celami poza otrzymaniem zasiłku, ale szczerze mówiąc - nie było po co tam iść. Równie dobrze żona mogłaby mnie ubezpieczyć w swoim zakładzie pracy, a przynajmniej nie musiałbym nigdzie chodzić i się rejestrować...

Pokaż więcej komentarzy (24)

Osobistość

w Sztafeta

29piorunów

30 962,39 + 11,73 + 3,38 + 5,01 + 4,26 + 4,98 + 5,65 + 5,01 + 5,40 = 31 007,81

Hejo Truchtaczki i Truchtacze oraz Biegaczki i Biegacze :grinning:

W tym miesiącu ciąg dalszy rehalibutacji Achillesa u mnie, już sobie to podzieliłem na zestawy A i B... chyba kiedyś tu opiszę moje niezdarne próby ogarnięcia tematu :grinning:

01.08.2026 Młyn Trail Michałowice - W tym roku pobiegłem 11k, by nie szarżować za bardzo, efekty biegu czułem jedynie 3 dni... ech

Śmigaliśmy w fajnym grupowym towarzystwie, mi się nawet udało końcówkę trasy pomylić, bo gpx swoje a trasa tegoroczna swoje :open_mouth:

https://wmichalowicach.pl/mlyntrailmichalowice/mlyn-trail-michalowice

07.08.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Sprawność :smiley:

15.08.2026 Parkrun Młynówka Królewska - Dawno 5ki nie pobiegłem poniżej 23 minut na parkrunie :grinning:

21.08.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Sprawność

22.08.2026 Parkrun Młynówka Królewska - Tu spokojniejsza Piątka

22.08.2026 VII Bieg Nocny GPK - 5k - O dziwo raz w życiu GPK w wersji sucho!!! :open_mouth: -

P.s. Zapisy na XV edycję już trwają:

https://krakowbiega.pl/

29.08.2026 Parkrun Młynówka Królewska - Świętowaliśmy 150tkę, a za miesiąc 3 lata, zapraszam, co Sobotę o 9 na Filtrowej :grinning:

29.08.2026 Nowa Huta w Czterech Smakach - Lato 5k - Wieczorny bieg w Przylasku Rusieckim, nawet fajniejsza trasa niż te krzaczory pod NCK w wersji Wiosna, spoko!

Tym oto sposobem przebiegłem niedużo (45,41km) w Sierpniu , ale za to wolno :grinning:

Co do roweru... ech to by musiał być osobny wpis 😉 (1500km w terenie + 6h tygodniowo na chomiku...)

I tak to się powoli żyje na tej wsi :grinning:

Nadchodzące imprezy w Małopolsce możecie obczaić na profilu Rozbieganej Małopolski jakby co ^_^

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid037egbAgVxjS867qGFvGveeci3wTg5QagNDjXXPvYT25k7F5KAE6P9aJg9rFv265Jfl&id=61576865697218

Mimo tego, w tym tygodniu Sobota i Niedziela w Krakowie: (Wczoraj ruszył wirtualny a w ubiegły weekend był bieg stacjonarny w Warszawie)

Poland Business Run

https://polandbusinessrun.pl/

Za tydzień PKO Charytatywny: (12 Września - Sobota)

https://bankomania.pkobp.pl/bieg-charytatywny/

Za dwa tygodnie 3 kopce: (20 Września)

https://biegtrzechkopcow.pl/

Zdrówka dla Was przede wszystkim!!! \\o/ \\o/

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sport

38piorunów

Witajcie Sportowe Świry tym razem ;)

Mamy już potwierdzenie wyników od wiec czas najwyższy na podsumowanie lipca, w końcu już grubo po pierwszym ;)

Grupka ma się dobrze, stabilnie 84 użytkowników, aktywnych 54- tylu zarejestrowało kroki, a najwięcej:

1. @gryzli - 1 023 018 (Oo ?!)

2. @enron - 681 699

3. @AdelbertVonBimberstein - 656 826

zachęciło 40 z nas, podium przedstawia się następująco:

1. @enron - 460.0 km

2. @scorp - 297.9 km

3. @Mjelon (tutaj mam pewne wątpliwości, czy dobrego usera oznaczam, jak coś zgłoście proszę)- 280.2 km

zachęcił jedyni 26 z nas, najdalej zaszli:

1. @WujekAlien - 360.5 km

2. Ewelina - 207.0 km

3. @scorp - 175.8 km

30 odważnych, na podium lądują:

1. Michał Czubkowski - 1,369.6 km

2. @pluszowy_zergling - 1,052.1 km

3. Marcin Padło - 726.0 km

No i nasze mimo wakacyjnego okresu jedynie 10 sktywnych, najwiecej w wodzie pokonali:

1. @wonsz - 48,700 m

2. @Aleksandros - 7,666 m

3. @notak - 3,022 m



Wszystkim serdecznie gratuluję, miło widzieć nowe twarze na podium w prawie każdej dyscyplinie, tak trzymać!
P.S. Kiedyś numerowanie listy na hejto działało niebo lepiej.
P.S. 2: Nowe wyzwania lada moment się pojawią, wieć wiecie, nie spać ;P

Gruba ryba2piorunów

Dzięki @nxo dobra robota 😎 Zabawne, przebiegłem z dokładnością do kilometra tyle samo co w czerwcu xD Muszę się poprawić cuś

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Sztafeta

52piorunów

27 115,01 + 10,00 = 27 125,01

Napędzany berlińskim kebabem wystartowałem w biegu na 10 km. Życiówki nie ma, ale i tak się nie spodziewałem takiego wyniku biorąc pod uwagę fakt, że od kilku miesięcy nie trenowałem w ogóle pod 5/10 km. Moja obecna waga również pozostawia wiele do życzenia. Mając te wszystkie rzeczy na uwadze - ściany nie widać!

Siły podczas biegu rozłożone wręcz idealnie, nie biegłem na 100%. Przez większość biegu leciałem dosyć zachowawczo, założyłem sobie że ostatnie dwa kilometry polecę mocno - tak też zrobiłem. Finalnie do życiówki brakło 14 sekund.

FAJNIE.v(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (22)

GURU

w Heheszki

30piorunów

Którą owcą dziś jesteś?

  • 18% (11 głosów)
  • 23% (4 głosy)
  • 310% (13 głosów)
  • 429% (38 głosów)
  • 518% (23 głosy)
  • 62% (2 głosy)
  • 714% (18 głosów)
  • 85% (6 głosów)
  • 95% (6 głosów)
  • Owca to wiadomo kto8% (10 głosów)

131 głosów

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

65piorunów

Wczoraj mój młody, który ma 3,5 roku zaprosił niewiele starszą dziewczynkę sąsiadów do naszego ogródka. W niecałe 10 minut zjedli cały agrest z krzaczka. Z jednej strony to była super scena a z drugiej cholera ani jednego nie zdążyłem spróbować xD.

Także moi drodzy, jeżeli macie nawet te 20-30 metrów ogródka to zamiast tuj i trawy posadźcie kilka krzewów owocowych np. agrest, porzeczkę i borówkę. A jeśli nie, to są nawet takie odmiany co urosną w donicy na balkonie. Dzieciaki będą miały z tego radochę.

Twórca0piorunów

U mnie w sumie podobnie. Z tym, że były 4 sępy i w ciągu kilku minut nie zostało nic na krzaku porzeczki. Jedli tak, jak by od tego zależało ich życie 😅

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Hydepark

109piorunów

Od bardzo dawna mam w końcu 2 cyfrową wagę. I myślałem że będę się czuł z tym lepiej, z pasa zeszło tyle że jestem w stanie włożyć zaciśniętą pięść między ciało a spodnie ale w lustrze nie widzę zbytnio różnicy.

Przy moim wzroście 178 nadal ważę za dużo, ale powolutku do przodu, czuję że jeszcze mogę trochę pociągnąć redukcję.

Duża w tym zasługa roweru na który wsiadlem 1 maja po latach niejeżdzenia,z dietą to jem generalnie wszystko i staram się trzymać limit na fitatu.

Generalnie nie wiem jak to się stało że zacząłem, ostatni rok był ciężki i była stosowana psychoterapia oraz brałem leki na depresję bo byłem bardzo przytłoczony samotnością, ale w pewnym momencie zdałem sobie sprawę że jestem z tym wszystkim sam, i tylko na sam mogę się z tego wyciągnąć, ci wszyscy specjaliści od głowy to tylko tło. Ze względów finansowych musiałem odstawić leki i bałem się bardzo zjazdu w dół, ale pozytywnie zaskoczyłem sam siebie.

Cel na najbliższe miesiące to przetrwać jesień i zimę bez wracania do starych nawyków, zobaczymy czy się uda, rozważam zakup trenażera żeby coś porobić aktywnego w zimę.

109,7 kg-> 98,9 kg

Kosmonauta1piorunów

@Solar gratuluję tak solidnego zejścia z wagi! Nadal kontynuowałbym rower - obok pływania chyba najszybciej przyspiesza zrzucanie masy :smiley: Jeździłbym nim jak najdłużej. Kup bieliznę termiczną w decathlonie i ciśnij nawet jak zaczną się przymrozki :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (23)

Lider

w Majsterkowanie

132piorunów

Naprawa ekspresu do kawy Siemens i o tym dlaczego serwisy nie chcą tego plastikowego szajsu

Wstęp: Siemens EQ6 plus S100 kupiony w 2020 roku, jako poleasingowy. W chwili zakupu miał 2 lata i nalatane 8k napojów. Pierwszy i zarazem jedyny problem: Dwa miesiące temu zauważyłem że fusy w tacce są wilgotne. Z czasem wody przybywało i fusy były bagnistą breją. W sieci znalazłem

Gruba ryba

w Sport

39piorunów

Hejo Śportowe Świry ;)

Nastał lipiec, a wraz z nim czas na sportowe podsumowanie poprzedniego miesiąca z ;)

Nasza grupa ponownie liczy 84 członków, (a było chyba więcej, nie wiem ;P) Kroki zarejestrowało 53 z nas, a najwięcej:

1. @gryzli - 988,684

2. @enron - 692,328

3. @scorp - 632,839

czyli potocznie przyciągnęło 39 osób, podium należy do :

1. @enron - 460.8 km

2. @Trypsyna - 336.6 km

3. @scorp - 315.4 km

- 31 aktywnych, najdalej zaszli:

1. @WujekAlien - 398.5 km

2. Ewelina - 195.2 km

3. @crs333 - 172.0 km

mamy 26 aktywnych, podium następujące:

1. @pluszowy_zergling - 1,292.3 km

2. Michał Czubkowski - 796.3 km

3. Piotr ( @Mielon ??) - 513.5 km

parszywa 13 odważnych, najwięcej napływali:

1. @wonsz - 45,843 m

2. Kantorski Dariusz - 16,599 m

3. @Aleksandros - 7,436 m

Wszystkim serdecznie gratuluję, jak co miesiąc wyniki robią niesamowite wrażenie, oby tak dalej!!
Wyzwania na lipiec juz wlatujo!!

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Bieganie

60piorunów

W związku z tym, że od niedawna zacząłem przygodę z bieganiem, to już na razie skończyłem... 😔
Forsowałem się...
"No co, nie dam rady?! Walić, że zaczyna boleć... Jeszcze kilometr." No i mam co chciałem. Ciągnie mnie od biodra do rzepki. Jakikolwiek szybszy trucht, to aktualnie jest dla mnie niewykonalny, z powodu upierdliwego bólu.
Tak więc dzisiaj wizyta u ortopedy, bo wkręciłem się w to bieganie i szkoda by było już na starcie sobie to odpuścić.
Ech ku*rwa, ja zawsze wszystko wiem lepiej i nikogo nie slucham... debil!

Lider7piorunów

@razALgul witamy w klubie! 😁 Ja kiedyś też biegłem i choć mnie ciągnęło w nodze, to zacisnąłem zęby i dociągnąłem te 2km, bo przecież jestem kwardy i nie odpuszczę! 💪 No i co, naciągnąłem sobie ściągno. Przez miesiąc nie mogłem biegać wcale, a następne dwa jedynie na pół gwizdka.

Nauczyłem się wtedy, że przy sporcie, a w szczególności takim jak bieganie honor to można sobie wsadzić w kieszeń, bo to nie honor a głupota! W szczególności gdy jest się początkującym i nie zna się do końca reakcji swojego organizmu. Nauczyłem się wtedy odpuszczać i teraz wolę dmuchać na zimne i jak coś boli, to wolę nawet niepotrzebnie skrócić trening, niż się bujać z kontuzją nie wiadomo ile. 😛

Pokaż więcej komentarzy (39)