Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące — ostatnie 12 godzin

gość

Typ wpisu

Fanatyk

w Hydepark

134piorunów

Kolejny idiota nie skalany myślą.

https://streamable.com/9omtii

Osobiście liczę że stanie się sławny i będzie bardzo sławnym bezrobotnym z wyrokiem :smiley:

Osobistość19piorunów

@walus002 ale ten typ z filmiku idealnie pasuje mi do wizerunku ktory pojawia mi soe w glowie gdy mysle o takich zakompleksionych frustratach. Niestety jest ich bardzo wielu wsrod nas.

Fanatyk0piorunów

gość na⁎⁎⁎⁎ny jest, ale tak że jeszcze jako tako może się poruszać bez zataczania, to i się odważny zrobił

Pokaż więcej komentarzy (40)

Mistrz

w Co Wy na to?

56piorunów

Co Wy na to? 14.09.2026

Stosunek do najmu krótkoterminowego mieszkań staje się coraz bardziej negatywny. Wg nowego sondażu Rzeczpospolitej, większość ankietowanych (blisko 53%) uważa, że powinien powstać sposób (w tym wypadku większość członków spółdzielni) na zakazanie właścicielom lokali wynajmowania ich na doby. Przeciwnego zdania jest 29% odpowiedzi. Wśród głównych argumentów za regulacją jest podwyższanie cen mieszkań, wynikające ze zwiększającej się liczby takich lokali, a także generowany przez użytkowników takich lokali hałas, który przeszkadza normalnym mieszkańcom. Z drugiej strony padają argumenty o blokowaniu możliwości zarządzania swoją własnością czy ograniczaniu możliwości noclegowych dla rodzin z dziećmi, dla których oferta hotelowa jest czasem niedostateczna. Odpowiedni projekt w sprawie wprowadzenia regulacji znajduje się już w Sejmie.

Pytanie na dziś: Czy lokalne samorządy bądź spółdzielnie powinny mieć narzędzia walki z najmem krótkoterminowym mieszkań?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy lokalne samorządy bądź spółdzielnie powinny mieć narzędzia walki z najmem krótkoterminowym mieszkań?

  • Tak73% (195 głosów)
  • Nie8% (22 głosy)
  • To zależy12% (33 głosy)
  • Nie mam zdania6% (17 głosów)

267 głosów

GURU13piorunów

@bojowonastawionaowca zaznaczyłem tak, ale po prawdzie to powinno być nie, bo temat nie powinien w ogóle dotrzeć na poziom wspólnoty czy spółdzielni.

Od prowadzenia hotelowej działalności gospodarczej są hotele, nie mieszkania

GURU2piorunów

Zdecydowanie.
Dodatkowo uwazam,ze do takiego najmu powinny byc wybudowane specjalne domy/mieszkania- wowczas kazdy ma pewnosc,ze nikt w tym miejacu nie mieszka na stale.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Hydepark

108piorunów

Pijcie ze mną kompot, były zleceniodawca zapłacił mi dziś zaległy rachunek z odsetkami i kosztami sądowymi :D

Nie wiem, co się odjaniepawliło u nich. Zawsze się spóźniali o tydzień-dwa z zapłatą, a w kwietniu zapłacili mi 3 z 4 wystawionych w styczniu rachunków i głucha cisza, tematu nie ma. Maile bez odpowiedzi, wezwania do zapłaty bez odpowiedzi. Jak złożyłem pozew, to dopiero jedna pani zadzwoniła, ale powiedziałem, że kontakt tylko mailowy lub listowny i znów głucha cisza.

Niby żadna wielka kwota, ale cieszy człowieka, że nie dał się zrobić w bambuko :3

GURU

w Hydepark

76piorunów

Fota z czasów autoportretów własnego alter ego, w postaci stalkera. W tle Cementowania Grodziec. Dawno temu, jedno z "must have" urbexu w PL.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

77piorunów

Jeszcze nigdy nie miałem niechęci do aktualnej roboty jak od zeszłego tygodnia. Normalnie odczuwałem chęci w skali 0-10 a aktualnie jestem na warstwach ujemnych, że odczuwam sam ból myśląc o robocie.

Lore: Od kilku miesięcy muszę notować swój czas na wykonanie każdego zadania. Potem czas jest zliczany na końcu miesiąca i generowany jest raport.

Sytuacja właściwa: Dostałem zadanie zaprojektować bilboard. Bilboard w ilości 1 sztuk w jednym miejscu na kilka miesięcy. Zrobione. "Ale zrób jeszcze kilka wersji". Posiedziałem zrobiłem. "To fajne ale zrób dwie wersje tego". Znowu posiedziałem i zrobiłem. "Nie umiemy wybrać, weź wydrukuj wszystkie, popatrzymy na papierze". Zrobione. "A weź przejdź się po biurze popytaj wszystkich które ich zdaniem najlepsze". Robi się cyrk ale nie kwestionuję tylko wykonuję. "Hmm zrobimy jeszcze zebranie ogólne i wtedy wybierzemy". Zebranie się odbyło.

Przez te cyrki to całość zajęła 300% czasu co normalnie. Na koniec miesiąca wpadł raport. Trafiłem na dywanik ze zjebą, że marnuję pieniądze bo jeden bilboard to ja robiłem prawie miesiąc. Zjeba od góry do dołu, że za drogi jestem dla firmy. Nawet ciężko się pokłócić bo gdy wygarnąłem czemu to tyle zajęło, przez szefostwo właśnie to po prostu zignorowali to.

Naprawdę chciałem w tym momencie pierdolnąć wypowiedzeniem i wyjść i więcej ich nie słuchać. Tylko k⁎⁎wa kilka ostatnich miesięcy byłem w dołku z kasą i potrzebuję odkuć się i zbudować poduszkę finansową. I teraz nienawidzę każdego dnia gdy wstaję i idę k⁎⁎⁎ić się za nędzne 5000zł. A z drugiej strony drugiej roboty w tej branży szybko nie znajdę chociaż perspektywa jeżdżenia paleciakiem zaczyna wyglądać sensowniej od biura.

Osobistość7piorunów

Była okazja im powiedzieć że są debilami, jakoś może nie wprost w ten sposób. Bo są debilami z tego co widać.

Fenomen37piorunów

@SzubiDubiDU trzeba generować masę małych taskow i jeszcze je kreować na bardziej skomplikowane niż w rzeczywistości są. Gowno się narobisz, a na raporcie wyjdzie, że ci trzeba dać premie, bo zapierdalasz jak mały samochodzik i nie robisz taska miesięcznie, tylko 8 dziennie xD

Ty nie masz brać korpo pierdolenia na logikę ludzką, tylko logikę matematyczno-ksiegowa, bo tak działają korpo firemki. Liczy się to co na papierze i to co w słupkach, a nie fakty. Dzielenie bytów ponad miarę to podstawa.

I nie, że "to ci zajmie 5 minut". Tylko mówisz, że ma ci wrzucić taska "kompleksowy redesign billboardu", następny "wdrażanie innowacyjnych konceptów artystycznych zespołu w 8 wersjach". Jak nie dadzą zadania, bo "szkoda zachodu", to też masz z czaszki, bo okaże się, że nie musisz robić jednak tej poprawki i że nie jest aż tak ważna, żeby ktoś poświęcił ci 5min na wrzucenie zadania, czy oficjalnego maila.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Mistrz

w Wiadomości Polska

78piorunów

Fundacja Polskiego Sportu: tak Radosław Piesiewicz wykiwał sam MKOl. Tam też ukryto żonę posła PiS

— Jak było coś niewygodnego, coś, co trzeba było schować, to przepuszczano to przez Fundację Polskiego Sportu — mówi nasz informator ze środka Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Tu była zatrudniona żona posła PiS, tędy zaczęły płynąć miliony. Po aresztowaniu Radosława

GURU

w Hydepark

69piorunów

Bohater Rosji, generał porucznik Siergiej Milczakow, który dowodził rosyjskimi siłami w kierunku Pokrowsk-Dobropilłe, został zabity przez ukraiński atak rakietowy.

Edit

Milczakow był wcześniej zamieszany w śledztwa dotyczące potencjalnej korupcji i procederu narkotykowego wśród swoich podwładnych, a później w doniesienia o podrabianiu towarów i jego odwołaniu ze stanowiska. Oskarżenia te wynikały z dziennikarskich śledztw.

Początkowo w sieci pojawiła się info, że to inny Milczakow:

Aleksiej Milczakow, założyciel neonazistowskiej DSzRG „Rusicz”, ale niestety ten wciąż żyje.

Fanatyk2piorunów

@alaMAkota

Bohater Rosji, generał porucznik Siergiej Milczakow, który dowodził rosyjskimi siłami w kierunku Pokrowsk-Dobropilłe, został zabity

[dźwięk otwieranej butelki z dobrym alkoholem]

był wcześniej zamieszany w śledztwa dotyczące potencjalnej korupcji i procederu narkotykowego

[dźwięk zamykanej butelki z dobrym alkoholem]

Psiakrew, Ukraińcy zrobili ruskim przysługę. Teraz na jego miejsce może przyjść ktoś kompetentny.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Wiadomości Polska

68piorunów

Zmowa na rynku pracy. Ponad pół miliarda złotych kar nałożonych na właściciela Biedronki

Prezes UOKiK nałożył ponad 570 mln zł kar na właściciela sieci Biedronka, 29 firm transportowych i osiem osób fizycznych – podał w komunikacie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Z tej kwoty aż 525 mln zł przypadło na właściciela Biedronki. Urząd stwierdził zmowę firm

Fenomen

w Hydepark

58piorunów

Opowiem trochę o ciężkim okresie szkolnictwa podstawowego, w którym miałem okazję uczestniczyć w okres przypadający na wczesne lata 90.

W tamtejszej rzeczywistości nie analizowało się poziomu nauczania w placówkach, po prostu stawiano na rejonizację i wszystkie dzieciaki z danego osiedla uczęszczały do tej szkoły, która przypisana była do nich z uwagi na miejsce zamieszkania. Dla moich starych, jak również dla rodziców pewnie większości pozostałych dzieciaków - szkoła była szkole równa, przez co tym sposobem trafiłem w miejsce, które obsadzone było dość obficie przez lokalną patologię.

Jakby mało było tego, że w tej podstawówce uczyły się dzieci z dysfunkcyjnych środowisk, pociechy z cygańskich rodzin zamieszkujących znajdujące się niedaleko baraki, to ktoś decyzyjny uznał, że świetnym pomysłem będzie zorganizowanie w tejże placówce programu OHP. Nie wiem jakie były naiwne założenia tej inicjatywy, ale z naszego punktu widzenia wyglądało to tak, że brali takich kompletnych degeneratów, którzy nawet szkoły podstawowej nie potrafili ukończyć, zbierali ich do kupy z całego miasta i próbowali wyedukować ich do zawodu, który nie wymagał myślenia wychodzącego dalej niż wykonywanie prostej, powtarzalnej czynności. Były to zatem osoby przyuczane do pracy w cementowni lub innych, podobnych instytucjach, gdzie trzeba było po prostu machać łopatą lub przekładać rzecz z jednego miejsca na drugie. Dlaczego zdecydowano się robić to w szkole podstawowej? Dobre pytanie!

Jak się kończyło wymieszanie dzieci wraz z osobami, które mają poważny problem z agresją, emocjami, logiką i kulturą, można sobie wyobrazić.

Ohapowcy oczywiście imponowali swoim zepsuciem niektórym dzieciakom, które za wzór stawiały sobie bycie gitem, więc patologia niczym wirus rozprzestrzeniała między szkolnymi ławkami i nieprzyzwoite zachowania pojawiały się także wśród tych normalniejszych uczniów.

Największym problemem było ryzyko wpierdolu. Widmo dostania w ryj wisiało w powietrzu praktycznie ciągle. Twarz wyklepaną można było mieć z byle powodu. Bo się na kogoś popatrzyło, bo się szło za wolno lub za szybko, bo plecak miałeś za bardzo czerwony. Ciągłe zaczepki, plucie na innych, zastawianie drogi, walenie z bara przy mijaniu się to był dzień powszedni. Szkoła nie stanowiła bezpiecznej przestrzeni, bo nigdy nie wiadomo było gdzie natkniesz się na agresora. W kiblu, na boisku, na korytarzu, w szatni - a także w drodze do domu, trzeba było mieć oczy z każdej strony i konieczne było strategiczne omijanie miejsc, w których zbierały się oprychy. Do tego to były czasy, kiedy nie było żadnej ochrony na wejściu, więc do budynku szkoły wejść mógł kto tylko chciał, co zachęcało znajomków młodych gangusów do odwiedzin. Czasami dzieciaki otrzymywały od rodziców jakieś drobne, aby kupić sobie drożdżówkę lub jakiś napój. W szkole sklepiku nie było, trzeba było wyjść poza jej teren. Najkrótsza droga do delikatesów była rzecz jasna obstawiona przez szkolnych zakapiorów, którzy kasowali kasę przeznaczoną na zakupy. Trzeba było chować do buta lub w majty i potem płacić zmiętolonym, zawilgoconym banknotem o nominale 10 000zł.

Nie tylko gotówki uczniowie byli pozbawiani. Normą było zabieranie plecaków lub koszulek. Był to czas, kiedy popularność zyskały tshirty z grafikami zespołów heavy metalowych lub punkowych (wiadomo: czachy, pentagramy - takie rzeczy jarają dzieciaki) a także kurtki typu flek - z pomarańczową podszewką. Plecaki typu kostka lub worki na sznurku a także inny "mercz" to był towar przechodni i nawet jeśli jednego dnia to ja miałem koszulkę Pantery lub Guns'n'Roses, to kolejnego dnia paradował w niej już ktoś inny, a ja wracałem do domu z gołą klatą. Czasami patusy jeszcze próbowały zachowywać resztki "przyzwoitości" i np. pytali o skład zespołu lub dyskografię (że niby nie było się godnym noszenia koszulki, jeśli nie było się zagorzałym fanem), ale często także po prostu grożono piąchą lub nożem sprężynowym i tyle było rozmowy.

Pozwolę sobie przytoczyć jedną z sytuacji:
Wracałem z kolegą pieszo do domu, gdy nagle coś pociągnęło mnie do tyłu. Przede mną stał wyższy o dwie głowy typ, któremu towarzyszył kolega z mojej klasy. Na nic zdała się ta znajomość, bo podejrzewam, że sam był lekko wydygany i robił wszystko, co mu ten większy rozkazał.
~ Ściągaj kostkę!
Ja wtedy nie wiedziałem nawet że ten plecak się tak nazywa "fachowo".
~ Co? - odpowiedziałem
~ Chujów sto, nie będziesz jej miał.

Jakoś złączyłem kropki, zacząłem powoli ściągać, po czym koleś wziął ją i rzucił przez ogrodzenie znajdującego się obok domu. Potempo prostu odszedł mówiąc, że "i tak ch⁎⁎⁎wa była". Musiałem pukać do obcych ludzi i pytać czy mogę swój plecak wyciągnąć z ogrodu, bo mi ktoś go tam wrzucił. To była jedno z takich łagodniejszych spotkań.

Innym razem, wychodząc z sali lekcyjnej, przy otwierani drzwi, zahaczyłem nimi o leżący na korytarzu plecak. Koleś do mnie podskoczył, jedyne co powiedział to "k⁎⁎wa!" i oczywiście zbliżył groźnie swoją twarz do mojej, jakby nie wiem, chciał się pocałować czy coś. Ja na to odparłem "sorry" - no nie dało się otworzyć drzwi nie trącając torby, która leżała centralnie przed nimi. Na co typ odpowiedział "K⁎⁎WA!" dwa razy głośniej. Ominąłem go i uciekłem. Takie były standardy komunikacji z tymi jednostkami.

Tacy co się nie umieli bić, to wcale nie byli lepsi. Normą było "nasyłanie" kogoś na kogoś innego. Co ciekawe, patusy nasłani na kogoś, lali go nierzadko pro bono, nie prosząc o żadną zapłatę. Ten kto miał możliwość nasłania, określany był jako "posiadający znajomości". Posiadanie znajomości było dla przetrwania podbazy równie ważne, co zdawanie do następnej klasy.

Kończę tą przygnębiającą historię, nieco bardziej komicznym wydźwiękiem.

Tyle ile widziałem rysunków penisów w tamtych czasach, to chyba nigdy więcej w życiu tyle nie przewinęło się przed moimi oczami. Siurami były pokryte ławki, krzesła, pojawiały się one na ścianach - no po prostu był to nieodłączny motyw, towarzyszący każdej czynności. Szedłeś do kibla z drzwi kabiny patrzył wielki fiut narysowany markerem. Siedziałeś podczas lekcji cały czas posuwała cię od tyłu fujara narysowana na siedzisku krzesła. Jak się spóźniłeś, to w szatni pozostawał tylko wieszak z narysowanym nad nim ogromnym prąciem i dopiskiem "tu kurtkę wiesza c⁎⁎j". K⁎⁎⁎sy były rysowane, malowane sprejem, wydrapywane w tynku - a jak już brakło weny plastycznej, to wykrzykiwane były na korytarzu podczas ciszy panującej w trakcie lekcji.

Jak to się ma do czasów współczesnych? Czy dzisiaj dzieciaki są bardziej bezlitosne, mając w ręku oręż w postaci social mediów? Nie wiem, nie mi to oceniać, ale faktem jest, że każde pokolenie miało własne demony.

GURU4piorunów

@Spleen a młodym zetkom tęskno do tych czasów, najwyraźniej codzienny oklep mordy jest potrzebny aby myśleć trzeźwo w ich przypadku.

U mnie nie było aż takiej patologii, bo szkoła by stosunkowa nowa. Co najlepsze remont po ponad 30 latach zaczęli w 2025 i mają skończyć w 2027. Współczuje dzieciakom siedzieć w klasach gdzie przez okna pizgało już pod koniec lat 90.

Co do osiedlowych patusów to oni chodzili do innej szkoły, która jest szkołą specjalną do tej pory. Idealny dobór był dla nich. Minęło ponad 20 lat a oni jeśli nie wylądowali w uk albo nl to są menelami zbierającymi puszki teraz to pewnie butelki z kaucją. Nawet fizycznie są na etapie szkoły podstawowej czy gimnazjum. Zdziwiłem się raz widząc na ulicy największego patusa że wygląda jak żywy trup do tego dobrze ponad głowę niższy ode mnie.

Za parę lat to pewnie zobaczy się ich groby na cmentarzu na 1 listopada, o ile nie będą tylko krzyżem wbitym w ziemie z tabliczką.

Lider4piorunów

@Spleen kuuuuurła kiedyś to było, teraz już nie jest, casualowo się zabijaliśmy na przerwach, żaden nauczyciel się nie mieszał, albo spuszczałeś wpierdoli, albo to tobie spuszczali kuuuuuurłaaaaaaaaaaa syneeeek ty to nie znasz życia kurrrrrrrrła nigdy tego nie doświadczysz

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Hydepark

57piorunów

Dużo się zmieniło odkąd w 2018 papryk jaki chciał zostać prezydentem Warszawy i odkąd w 2020 minister czarnek wpisał dietę planetarną w program żywienia dzieci w szkołach.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Fenomen

w Hydepark

14piorunów

To wiele wyjaśnia, nic dziwnego, że ludzie w tym kraju tak się zachowują w przestrzeni publicznej.

A jak z waszym stresem?

Czy czujesz, że stres w pracy wpływa na Twoje życie?

  • Tak, mocno35% (34 głosy)
  • Trochę tak35% (34 głosy)
  • Raczej nie13% (13 głosów)
  • W ogóle się nie stresuję16% (16 głosów)

97 głosów

Fenomen1piorunów

Ogólnie to mocno, ale przed ostatnie dwa lata robota mnie tak dojechała, że teraz mam to gdzieś, niech mnie zwolnią

Pokaż więcej komentarzy (14)