Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące — ostatnie 12 godzin

gość

Typ wpisu

Gruba ryba

w Hydepark

78piorunów

Status report: depresja nie odpuszcza, w ostatnim miesiącu jedna rozmowa o pracę, zero efektu, w tym miesiącu jedna wstępna, ale też nie robię sobie nadziei, od tygodnia nie jadłem nic porządnego, dzisiaj jadłem chleb z margaryna i cukrem i lekko przeterminowana zupkę chińska, psychiatra na NFZ za 2 miesiące, potem ze 3 miesiące czekania na terapię na NFZ, cudem jest jak raz na tydzień wyjdę na jakiś spacer. Telefony pomocowe to jakiś żart i naganianie na płatne terapię, nie mam siły załatwić nawet podstawowych spraw, czuję po swoim organizmie że jest bardzo źle.

Sorry że tak chaotycznie, sorry że pi⁎⁎⁎⁎le, ale musiałem się wyżalić. Dobrze, że dzisiaj udało się z domu wyjść i dzikich owoców pojadłem.

Gruba ryba8piorunów

Kumplu, bardzo mi przykro to czytać i widzieć, że szukasz pomocy będąc pod ścianą, a która nie jest dostępna na wyciągnięcie ręki.

Musisz zagryźć zęby do wizyty u psychiatry, bo dopiero od tego zacznie się właściwe leczenie, ale już teraz możesz zacząć robić własne kroki, aby sobie pomóc, ulżyć, zabić czas:
- rozejrzyj się w swoim życiu, za ludźmi którzy mogliby Cię wysłuchać, dzięki którym rozłożysz to napięcie,
- zmuszaj się do ruchu, wiem że to czasami jak wyjście na Everest, ale ustal sobie że wyjdziesz chociaż na 10 min. Sluchawki w uszy, herbatka w termosie, cokolwiek. Byle to sobie umilić.
- poszukaj rzeczy które pozwolą zabić myśli na czas pobytu w domu. Nie myśl w kategoriach, gejowe/nie gejowe, ale pomyśl o kolorowankach, malowaniu modeli, puzzle. Do tego podcast i zlecą z 2-3h każdego dnia.
- nie wkurzaj się na siebie że cierpisz. Nie dowalaj sobie, jesteś chory i dopiero jak zejdzie Ci depresja to zrozumiesz jak miałeś strute myśli, które wiązały Ci ręce, gdzie normalnie byłbyś w stanie to znacznie skuteczniej zrobić.
- nie bój się pójścia na SOR i hospitalizacji w razie potrzeby. To często najszybszy i najrozsądniejszy sposób by zacząć szybsze leczenie.
- co do jedzenia, jak jesteś w większym mieście to skorzystaj z apki TooGoodToGo. Można wyłapać pod koniec dnia pyszności za grosze.
- pisz do nas. Ręczę że to towarzystwo jest mega chętne do pomocy. :)

Trzym się. :)

Fanatyk4piorunów

@dziki Z tego co kojarzę jesteś z Wrocławia. We Wrocławiu dobrze działa inicjatywa foodsharing i polecam Ci sprawdzić grupę "Dziel się i częstuj jedzeniem! Foodsharing Wrocław". Nie ma sensu zbierania samych owoców (których za chwilę będzie brakować), kiedy ludzie na prawdę poświęcają dobrowolnie swój czas, żeby napełniać te lodówki, albo wrzucają posty z chęcią podzielenia się. Oczywiście nie jest to magiczne lekarstwo, ale mały kroczek.

Dodatkowo podpinam się do kwestii którą napisała @Fafalala czyli "nie bój się pójścia na SOR i hospitalizacji w razie potrzeby." Oczywiście różnie można trafić, ale nie trzeba się martwić o jedzenie i receptę, a dodatkowo w prawie każdym momencie można się wypisać jeżeli jest się na oddziale dobrowolnie a nie z przymusu i podczas hospitalizacji nic nie wskazuje na konieczność dalszego trzymania (niektórzy nawet trafiając dobrowolnie potrafią robić sajgon, przez co nie zostają od razu wypuszczeni).

Jak chcesz możesz opisać Twoje wcześniejsze leczenie i czy cokolwiek się sprawdzało. Żona jest psychiatrą która stara się angażować w poprawę stanu swoich pacjentów (chociaż system w tym nie pomaga..) i mógłbym zapytać o jakąś poradę.

https://www.wroclaw.pl/dla-mieszkanca/jadlodzielnie-wroclaw-nie-marnuje

Podziel się jedzeniem i nie marnuj! Jadłodzielnie we Wrocławiu [MAPA]Nie wiesz co zrobić z nadwyżką jedzenia? Podziel się! Sprawdź, gdzie znajdują się lodówki społeczne we Wrocławiu i co można zostawić w jadłodzielniach.Wroclaw.pl
Pokaż więcej komentarzy (16)

Lider

w Hydepark

64piorunów

Coraz mlodsi ci piloci.

Osobistość2piorunów

@bartek555 Młodzi zabierają robotę starym, doświadczonym. I kto teraz zatrudni takiego starego, 19-letniego pilota? Chyba mcdonald na lotnisku. Cholerna gównarzeria!

Pokaż więcej komentarzy (19)

Gruba ryba

w Hydepark

57piorunów

Wujas miał wypadek. Hodował konie (już nie ma żadnego – po wypadku pozbył się wszystkich) i jeden z nich kopnął go prosto w twarz.

Byłem go dzisiaj odwiedzić, minął prawie miesiąc od wypadku. Widzę, że ma trochę przekrzywioną twarz, a przede wszystkim połamany nos. No i pytam, jak do tego doszło. Opowiedział ze szczegółami, którymi się z wami podzielę. W tym momencie bardziej wrażliwi z was powinni przestać czytać.

Stał za koniem, a zdenerwowany zwierzak postanowił wymierzyć mu kopniaka prosto w twarz. Wujas pamięta tylko, że zrobił dwa salta w powietrzu i ściemniało mu przed oczami. Jakiś czas później odzyskał przytomność i powoli dochodził do siebie. Od razu zauważył, że coś jest nie tak z jego twarzą, bo – jak mówi – „nie miał zębów na swoim miejscu, tylko gdzieś tam głębiej”.

Próbował się dodzwonić do żony. Wydawało mu się, że dzwoni cały czas, a w rzeczywistości wykonywał telefon co 10 minut. Zanim ciotka przyjechała, to – jak sam to opisuje – „grzebał tam sobie, bo coś mu strzelało”, „znalazł palcami zęby, pociągnął na swoje miejsce i się ustawiły”, „poukładał twarz na swoje miejsce”. I jeszcze dodał: „Jak chciałem wydmuchać krew, to farba poszła jakoś górą”.

Ciotka przyjechała i zawiozła go na pogotowie. Jak go zobaczyli, od razu wzięli go bez kolejki i zrobili tomograf. Pytałem, czy go bolało – odpowiedział, że na początku nie, dopiero jak chirurdzy zaczęli mu nastawiać kości twarzy. Mówi, że najgorzej było, jak wsadzali mu do nosa takie grube wałki jak kciuki i wyciągali kawałki kości z zatoki... A po rezonansie lekarz pochwalił, że bardzo ładnie sam sobie nastawił połamane kości twarzoczaszki.

Wujas posiedział 3 dni w szpitalu i puścili go do domu. Mówi, że powoli może zaczynać jeść coś twardszego – wcześniej nie mógł, bo kości mu się ruszały i bolało, a teraz może już nawet coś pogryźć. Z widocznych uszkodzeń został garbaty nos i niedrożne zatoki, które będzie miał operowane, jak kości się pozrastają. Poza tym mówi normalnie i wszystkie zęby są na miejscu, żaden nie jest wybity.

Także niezła akcja. Ale wujas to człowiek ze wsi, miał już kilka poważnych wypadków. Dodam tylko, że jest stolarzem i z całych palców zostały mu już tylko kciuki...

Tytan1piorunów

kurka mnie zawsze uczyli że byk groźny ale oswojony to nie uderzy jak zna od małego, a z końmi może inaczej

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

60piorunów

Jakiś czas temu ze względów ideologicznych wróciłem z korzystania z Airbnb do normalnych hoteli, ale jeszcze jedna stara rezerwacja mi została. Właśnie zawitałem do Łodzi. No nie mówcie mi, że to nie jest patologia i przyczyna całego zła na tym świecie.

GURU9piorunów

@Shagwest problemem są takie hotele pomiędzy zwykłymi mieszkaniami, chcesz sobie biznes hotelarski prowadzić to wybuduj hotel. Tak samo mnie inwestycje w betonowe złoto wkurwia, nagle się okazuje że mam w bloku 80% na wynajmie. Większość to debile co dziwne że nie srają na klatce (chociaż jeden taki był), a landlordzi mają wszystko w d⁎⁎ie byle kasa się zgadzała.

Pokaż więcej komentarzy (20)

GURU

w Ciekawostki

47piorunów

Tak wygląda 66mln € zaparkowane w porcie w Gdyni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

A Wy ile ostatnio wydaliście na zachcianki?

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

38piorunów

376 072 + 41 = 376 113

Dobrze się czasem porządnie wkurzyć aby mieć pretekst do wyjeżdżenia emocji 😅

Pierwszy rower od kilku tygodni, kondycja słabiutka niestety 😒

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

28piorunów

Bułeczki wędliny ITD, kolejny debil co narobił szkód.

Okolice Gdańska

https://youtube.com/shorts/X3yw4MBqnzw

Twórca11piorunów

@starebabyjebacpradem pewnie się bał wyłamać rogatki i lekko zarysować lakier to lepiej było roz⁎⁎⁎⁎⁎olić caly skład i narobic szkód na kilkadziesiąt tysięcy złotych xDDD

nie no profit w c⁎⁎j xD

zawsze mnie to rozwala - utknie taki jeden z drugim tytan intelektu na przejezdzie, zamiast cofnąc i wylamac rogatkę albo nawet wysiasc i za⁎⁎⁎ac z buta to sama odpadnie - to nie lepiej stać i na⁎⁎⁎ać szkód liczonych w tysiącach zł xD

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

31piorunów

375 991 + 6 + 75 = 376 072

Urloporowerowanie D2

Wczorajsza runda na myjnię (XDD) oraz dzisiejsza na Wilczy Szaniec. Teren różnisty, były górki, asfalty i było prowadzenie przez błotne ujeby. Taniec na sypkim też był, podobnie jak narzekanie różowej, ponoć przez kolano, a więc dalsza część wspólnego urloporowerowania pod znakiem zapytania. Najwyżej sam gdzieś wyskoczę 😎

Co do samego Wilczego Szańca, to mogę wypowiedzieć się w samych superlatywach. Bardzo dobry audioprzewodnik za 10 zł, ciekawie sprzedane informacje oraz wystawy również na plus. Bunkry robią duże wrażenie. Dodatkowo, z uwagi na wrzesień, bardzo mało ludzi, w lato ponoć jest o wiele gorzej. Parę zdjęć wrzucę w komentarzu.

Aha, off czy inna muga wymagana, komarów jest tam od cholery.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fenomen1piorunów

taki wyliczy szaniec z przewodnikiem to spoko obejrzeć, te ogromne odłupane betonowe fragmenty robiły wrażenie :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Twórca

w Dyskusje

25piorunów

Drugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna.

Godzina 10:43.

Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem.

O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica.

- Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała.

- W jakiej sprawie?

- Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji.

- Co zrobił?

Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.

- Wolałabym porozmawiać osobiście.

Nie lubię takich odpowiedzi.

- Czy sprawa jest pilna?

- Kilkoro dzieci płakało.

Odłożyłem długopis.

- Czy syn kogoś uderzył?

- Nie.

- Obraził?

- To zależy, jak rozumiemy obrażanie.

Czyli nie.

Pojechałem.

Wychowawczyni czekała w sali.

Syn siedział obok.

Spokojny.

Ręce na kolanach.

Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami.

Usiadłem.

- Co się wydarzyło?

Pani westchnęła.

- Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach...

Klasyczny błąd.

Pierwszy tydzień szkoły.

Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców.

- I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą.

Spojrzałem na niego.

- Śmiali się?

Syn wzruszył ramionami.

- Trochę.

- Co im odpowiedziałeś?

- Najpierw nic.

Dobrze.

Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację.

- A później?

- Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji.

Wychowawczyni zamknęła oczy.

Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować.

- Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt.

Popatrzyłem na kartkę.

Na górze widniał napis:

„Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”.

Poniżej tabela.

Kraj.

Liczba osób.

Liczba dzieci.

Szacowany koszt jednego wyjazdu.

Częstotliwość.

Hipotetyczna wartość inwestycji.

Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty.

Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia.

- Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn.

- I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni.

- Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku.

- I co odpowiedział?

- Że prawie co roku.

- Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem.

- Dlatego dopytałem.

Spojrzał na swoją kartkę.

- Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.

- Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych.

- Jakiej stopy użyłeś?

- Osiem procent.

Zmarszczyłem brwi.

- Po podatku?

- Nie.

- Następnym razem zaznacz założenia.

- Dobrze.

Wychowawczyni spytała się:

- Czy pan uczy syna takich rzeczy?

- Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny.

Pani zacisnęła usta.

- Pan uważa, że to jest w porządku?

Zastanowiłem się.

- Zależy, co powiedział później.

- Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn.

Pani uniosła głowę.

- Właśnie o tym mówię.

- Ale to jest prawda - powiedział młody.

- Nie chodzi o to, czy to jest prawda!

Syn spojrzał na mnie.

Ja spojrzałem na niego.

To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda.

Pani próbowała tłumaczyć:

- Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać.

- Ja ich nie zawstydzałem.

- Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać.

- Bo zrozumiała procent składany.

- Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych.

Musiałem interweniować.

- Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia.

Syn spojrzał na mnie zaskoczony.

Podniosłem lekko rękę.

Jeszcze nie skończyłem.

- Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu.

Pani patrzyła na mnie nieruchomo.

- Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu.

- Ja też nie.

Wychowawczyni westchnęła.

- Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę.

Spojrzałem na niego.

On spojrzał na mnie.

- Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem.

- Za ocenianie rodziców innych dzieci.

Syn się wtrącił:

- Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie.

Przesunął palcem po tabeli.

- Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo.

Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko:

- Proszę z nim porozmawiać.

Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał:

- Mam ich przeprosić?

Spojrzałem na niego.

- Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń.

- A za resztę?

- Nie.

Skinął głową.

- A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach?

Zastanowiłem się.

- Możesz.

Przerwa.

- Ale uwzględnij inflację.

Pokaż więcej komentarzy (3)