Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Wczoraj Polonia Warszawa w udany sposób rozpoczęła rundę wiosenną 1 Ligi. Wygrana 5:2 ze Stalą Mielec cieszy, mimo że Czarne Koszule nie wystrzegły się kilku błędów. Jednak stojąc na trybunie i przeżywając piłkarskie emocje miałem inne przemyślenia niż sam mecz.

Ludzie czasami żartują, że oglądanie Ekstraklasy, to specyficzny fetyszyzm. Cóż można więc powiedzieć o oglądaniu 1 ligi? 😉 Jednak czy ja tam do końca przychodzę po sportowy poziom? Otóż nie. Owszem emocjonuję się wynikiem, znam nazwiska zawodników, śledzę co się dzieje w tzw. świecie futbolu. Jednak w dużej mierze przychodzę na stadion dla tzw. klimatu. Dla tych ludzi o napiętych z emocji twarzach, dla tego, żeby sobie ponarzekać bezkarnie, bo "znowu to spier...lił baran jeden", "sędzia to się z kimś na łby pozamieniał" itp., żeby pooglądać pamiątki na stoisku chociaż i tak nic nie kupię, żeby zmarznąć zimą albo spocić się na wiosnę. Nic nie wygląda piękniej niż złote liście jesiennych drzew nad trybuną. Na stadionach spędziłem ponad 30 lat życia. Od Ekstraklasy po B-klasę. Na stadionie Polonii Warszawa 21 lat. Byłem tu gdy było mi cudownie i przychodziłem w najgorszej depresji, gdy wstanie z łóżka było niewykonalnym zadaniem, a co dopiero wyjście z domu. Siedziałem, w głowie szumiało, myśli pędziły do najczarniejszego dna i można wierzyć lub nie, ale to 90 minut meczu, było jakimś ratunkiem, czymś co mnie trzymało na powierzchni. I to jest chyba dowód na magię futbolu.

No i wyszedł kolejny

Fotka z wczorajszego meczu. Zmarzłem jak pies przy budzie.

Inspirator1piorunów

@WatluszPierwszy Wziąłeś kocyk jak Grzesiu proponował? Granie w lutym to nieporozumienie, szczególnie w tym kurniku gdzie wiatr hula z prawej i lewej. Pierwszy mecz w tej rundzie dopiero w Chorzowie.

Fenomen1piorunów

Ja wyznaję zasadę, że im niższa klasa rozgrywek tym lepsza atmosfera. Na mecz Śląska Wrocław nie wybiorę się nigdy ale taką Ślęzę w 3 lidze albo lokalną drużynę w B klasie czasem odwiedzam i to tam żyje prawdziwy futbol bez milionów monet w tle.

Pokaż więcej komentarzy (29)

Fanatyk

w Hydepark

39piorunów

Ogólnie to trochę ostatnio poturbowałem auto przez ten lód, więc przez kilka dni korzystam z pomocy w transporcie do pracy, czego nie lubię i nie umiem (korzystać z pomocy), ale nawet nie byłem zły, gdy walnąłem, mimo że totalnie mogłem tego uniknąć, gdybym zaparkował od razu. Zwyczajnie pech. Statystycznie czasem coś musi się przytrafić, no i się przytrafiło. I tak niski wymiar kary i poza paroma monetami w kibel, żadnych innych strat.
Potem trafiłem na newsa, że dwulatek był katowany przez dorosłego gościa. Przy takich konfrontacjach doceniam swoje małe problemy, które są niczym w porównaniu z takim czymś. Wczoraj mijałem karlicę na ulicy. Jak to by było być człowiekiem urodzonym z jakąś cechą, która tak obarcza na resztę zycia
Pewnie nielekko. Znowu doceniłem swój mały problem.
Tak więc tak, doceniam swoje problemy, bo mogłem mieć inne. A moje są całkiem komfortowe. Co zabawne, chyba doceniam problemy bardziej niż życie, które komfortowe jest średnio, ale chyba to też jakieś docenienie życia tak czy siak.
Już się nawet oswoilem z zimą, ale przez ten lód znowu na sto procent .
Wpis se zginie o tej porze i dobrze.
Cieplutkie pozdrowienia.

idealny na czarnolisto

GURU2piorunów

@RogerThat Dobry wpis, u mnie nie zginie

Gruba ryba1piorunów

@RogerThat bardzo auto rozwaliłeś?

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

73piorunów

Świat gdzie rządzi przemoc czyli kilka słów o tym jak popkultura ukazuje świat przestępczy.

Wstęp Ten artykuł jest swego rodzaju rozszerzeniem i poprawieniem wczorajszego wpisu o współczesnym kinie gangsterskim. Dekonstrukcja kina gangsterskiego \ Ludzie z jakiegoś powodu lubią mitologizować i romantyzować gangsterskie życie. Nie jest to bynajmniej zjawisko nowe. Historie o

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Różne sposoby przedstawiania świata gangsterskiego we współczesnym kinie

Ludzie z jakiegoś powodu lubią mitologizować i romantyzować gangsterskie życie. Do pewnego stopnia przyczyniły się do tego filmy o mafii. Same gangi do pewnego stopnia też starały się utrzymywać pozytywny wizerunek u zwykłych ludzi. We współczesnych czasach jednak popkultura do pewnego stopnia zaczęła odmitologizować obraz gangstera który kieruje się szlachetnymi zasadami. Stało się to chociażby za sprawą filmu, a potem serialu Gomorra, albo serialu Umbre (ten opowiada o rumuńskiej mafii). Jeszcze wcześniej dokonała tego trylogia filmów Pusher. Nawet jednak już w słynnym Ojcu Chrzestnym mafia dalej była brutalna, dalej dochodziło do spisków, walk o władze, a sam Michael Corleone był zimnokrwisty i działał w sposób wykalkulowany oraz bezwzględny. W drugiej części rozkazał nawet zabić swojego własnego brata z powodu zdrady. Po prostu maskowano to pewną elegancją i poczuciem stylu której współczesnym gangsterom często brakuje.

W Polsce natomiast mit prawilnego gangusa pozostaje jakimś cudem jeszcze żywy w popkulturze (choć też podlega coraz większemu wyśmianiu). Przekonałem się o tym gdy obejrzałem niedawno film sprzed pandemii, ale wciąż względnie nowy "Jak zostałem gangsterem". Ponoć jest to produkcja oparta na faktach, ale w praktyce seria filmów "Szybcy i Wściekli" jest w moich oczach bardziej wiarygodna. Jest to bowiem nic innego jak zwykła fantazja o zdobywaniu mocy co za chwile wykaże.

Historia opowiada o prawilnym chłopaku z dzielnicy co z jednej strony miał problemy z agresją i ogólnie był impulsywny, ale z drugiej inteligenty, charyzmatyczny, zdolny tworzyć długoterminowe plany. Dość szybko więc osiąga sukces, zostaje jednym z największych gangsterów w kraju, znajduje kompetentną ekipę, dobrego ziomka który zostaje jego prawą ręką, gorącą laskę, zdobywa dużo kasy i kupuje sobie ładną rezydencje za miastem. Pozostaje jednak gangsterem z twardymi zasadami. Z policją nie gada i jest lojalny wobec swoich ludzi, a oni są lojalni względem niego. Jakimś cudem w jego ekipie nie dochodzi do żadnej zdrady. Jego potencjalni wrogowie to idioci których łatwo się pozbywa i wszystko idzie mu względnie dość łatwo. Kilka razy sam przyznaje, że ma mocne szczęście. Dlatego napisałem, że to zwykła fantazja o mocy przebiegająca według klasycznego schematu gdzie główny bohater jest początkowo nikim, ale potem szybko osiąga ogromną potęgę, niszczy wrogów i po drodze zdobywa bardzo atrakcyjną kobietę (czasami nawet harem kobiet).

Do tego protagonista co chwile rzuca jakieś życiowe mądrości na poziomie jakiegoś kiepskiego coacha. Brutalność oczywiście w tym filmie się pojawia i jest ukazana nawet dość dosadnie, ale co z tego skoro sama fabuła jest mocno naiwna. Na szczęście miałem okazje niedługo później zobaczyć też lepszy, japoński film o gangsterach o tytule "Wściekłość". Reżyser przedstawił w nim bezkompromisową dekonstrukcje motywu honoru w Yakuzie.

W walce o wpływy gangsterzy Yakuzy nie wahali się wzajemnie zdradzać, spiskować przeciwko sobie, a końcowo zabijać. Pada nawet dość wymowny dialog w którym stwierdzono, że słynne obcinanie palca by zmyć hańbę już nic współcześnie nie znaczy. W ten sposób świat gangsterski zostaje ukazany jako powrót do Hobbesowskiego stanu natury gdzie toczy się wojna każdego z każdym, a cywilizowane reguły zdają się być zawieszone. Kto miał siłę nie tylko zabijał, ale też często upokarzał swoich wrogów, własnych podwładnych czy zwykłych ludzi czy to bijąc ich do nieprzytomności za zwykłe zabranie głosu bez pozwolenia czy okaleczając ich.

Nie było tym filmie żadnych szlachetnych gangsterów tylko goście którzy bez problemu pobiliby niepełnosprawnego gdyby zaszła tak potrzeba i wbili nóż w plecy własnemu bratu dla osobistych korzyści. Brakuje mi współczesnej produkcji polskiej która by ukazywała gangsterskie porachunki w równie bezwzględny i brudny sposób, a "Jak zostałem gangsterem" miało technicznie szanse być taką historią poświęconą człowiekowi który idzie po trupach do celu. Zamiast tego dostałem opowieść jak to trzeba być prawilnym gangusem co się trzyma ze swoimi ziomkami na dobre i złe.

Jest to nie tylko naiwne, a przez to szkodliwe romantyzowanie życia gangsterskiego co zwyczajnie nudne. Oczywiście dla przeciętnego normika takie podejście może mu się wydawać szokujące, ale z drugiej strony może dzięki temu skończyłaby się idealizacja różnych form patologii. Z trzeciej dawałoby to pole do jakieś refleksji na temat ludzkiej natury. Idea, że człowiek zdolny krzywdzić innych dla pieniędzy kierowałby się jakimiś honorowymi zasadami jest dość zabawna. Oczywiście wewnątrz grupy panują pewne hermetyczne reguły, ale wynikają one z pragmatyzmu lub pomagają budować pewną zbiorową tożsamość, a nie są wyrazem szlachetnego charakteru przestępcy.

Ostatecznie jak mówiłem w świecie przestępczym chodzi głównie o zdobywanie władzy i pieniędzy. Ludzie którzy wchodzą do tego świata to albo biedni desperaci, albo jednostki patologiczne wychowane w nieodpowiednim środowisku, albo bezwzględni psychopaci i należy o tym pamiętać.

Fenomen2piorunów

@Al-3_x super wpis. Dobrze piszesz, prosze nie zniechęcaj sie :)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Moim największym szczęściem i nieszczęściem w życiu jest to, że wychowałem się w katolickiej i konserwatywnej rodzinie. Choć konserwatywnej (czasem nawet bardzo), ale nie politycznie (rodzice zawsze głosowali na liberałów lub liberałów o zabarwieniu konserwatywnym, czyli taka stara Platforma) i katolickiej, to jednak antyrydzykowej i antymoherowej. Takiej wiecie, "Jak Pan Jezus powiedział". Choć łatwo nie było, bo mój ojciec to turbo ciężki typ.

Dali mi naprawdę dobre wzorce we wczesnym dzieciństwie i wczesnym dojrzewaniu (potem zaczeli mieć swoje problemy, ale nie o tym). Z nauk katolickich wyciągnąłem tyko te pozytywne rzeczy. Zawsze jestem pierwszy do pomocy, ciężko mi odmówić jak ktoś prosi mnie o jedzenie. Parafia, przy której dorastałem, cieszyła się niesamowitą renomą na tamten czas, a księdzem w tamtym czasie był gość, który żył tą parafią. Uwielbiał spędzać czas z całymi rodzinami. Może dlatego tak łatwo przychodzi mi bronienie tego środowiska.

Wiecie co mnie wkurwia? Za c⁎⁎ja nie potrafię patrzeć w 100 % na swoje korzyści ani czerpać przyjemność z zachcianek. Nie potrafię robić też rzeczy, które wpojono mi jako niemoralne.


Mam 29 lat i od roku z kija nie spuściłem. W dodatku nieskromnie mówiąc mam powodzenie. Nawet koleżanki mówią mi (mam dwie) jak wyjdę z nimi na piwo, że mnie d⁎⁎y obczajają i sam na to zacząłem zwracać uwagę. W tym roku napisały do mnie już 2 laski, mnie poderwać. Ja do żadnej, bo przecież to spermiarstwo XDDD Jedna, którą pukałem (mój jednorazowy romans w życiu bez związku) i jedna, naprawdę rakieta, która kręciła się wokół mnie, jak byłem zaurozony w innej babie. Fajna d⁎⁎a, ale karyna XD

I ja tak sobie myślę, że mógłbym je puknąc, szczególnie tę drugą. Ale wraca do mnie coś wpojone do łba w dzieciństwie. Że ja to bym chciał teraz poznać przyszłą żonę, zakochać się i coś przeżyć, a poza tym nie chciałbym nikogo skrzywdzić i takie rpzygody są be XD

Nosz k⁎⁎wa ja pi⁎⁎⁎⁎le xD nie dość, że atolickie zasady, to przypadkowo pośrednio wpoiłem se bycie romantykiem, którym finalnie jestem (za bachora z mamą i siostrą obejrzałem chyba ze sporo komedii romantycznych + mój ojciec nigdy nim nie był i z matką często się kłócili i zakodowałem sobie jako gówniarz jak powinna wyglądać relacja damsko-męska na bazie tego XD)

Mam jeszcze poryty łeb po rozstaniu z ex (6 lat razem) i mimo, że: jestem wysoki, dobrze zbudowany, podobno przystojny, mega wygadany i lubię żartować i łatwo przyciągam ludzi (tak mówiło mi kilka osób), mam totalnie zryty łeb, bo:

1.wychowanie
2.romantyzm/idelaizm
3.zostałem zdradzony w poprzedniej relacji i w dodatku jeszcze po jakimś czasie sobie uświadomiłem,. że nie kochałem tej osoby, czyli pewnie żadnej nigdy nie pokocham, bo nie umiem

Tka z d⁎⁎y sie musiałem wyżalić, kto chce mnie kopnąć, to niech nic nie pisze, dzięki

Fanatyk3piorunów

@Lopez_ ja mam ten romantyzm we łbie od zawsze a wychowałem się w mocno liberalnej rodzinie z niewierzącym ojcem i mamą typową katoliczką niepraktykującą. To chyba jednak nie do końca od tego zależy.

Nigdy nie wszedłem w bliższą relację z dziewczyną do której nic nie czułem. O seksie nawet nie wspomnę. Zawsze czułem, ze byłoby to po prostu w jakiś sposób wykorzystywanie drugiego człowieka dla swojej przyjemności. Jednak teraz po prostu mam to w d⁎⁎ie, bo mam żonę a tym samym stałą partnerkę od kilkunastu lat.

Gruba ryba1piorunów

@Lopez_

(Nie)zabawne, ile zależy od przypadku. Po rozstaniu aktywnie szukałem z miesiąc i udało mi się poznać kogoś świetnie dopasowanego do mnie. Jedyny szkopuł w tym, że mieszkała trzysta kilometrów ode mnie, ale co poradzić, jeśli w obrębie stu czterdziestu (chyba taki jest maksymalny zasięg Tindera) nie było nikogo ciekawego? ; )

Ogółem polecam skorzystać z SzukamLudzia (a nuż się uda) albo z redditowego odpowiednika, czyli PLr4r.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mocarz

w Hydepark

6piorunów

Skąd bierze się w ludziach zawiść i chęć krzywdzenia (na podłożu psychicznym) bliźniego pomimo, że druga strona nie zrobiła nic złego? Skąd ludzie czerpią energię do napawania się i karmienia słabościami innych? Z własnej nieudolności, kompleksów?

Gruba ryba3piorunów

Z ludzkiej natury - jesteśmy najgroźniejszym i najbardziej agresywnym drapieżnikiem na planecie, wytłukliśmy wszystkich konkurentów dawno temu (po neandertalczykach na przykład został stos ogryzionych gnatów i jakieś malunki na skałach), więc niszczenie i pożeranie słabszych lub głupszych jest równie naturalne jak oddychanie, wydalanie i chodzenie na dwóch nogach. Cienka pozłotka ogłady cywilizacyjnej, organizacja społeczna oraz wychowanie (lub w przypadku niektórych osobników tresura) tłumią te brutalne instynkty, ale wystarczy jakaś wojna czy inna ekstremalna sytuacja i te wszystkie dobrodziejstwa lądują w koszu, zdeptane i odrzucone jak puste opakowanie po batoniku.

Lider12piorunów

Pytasz po czym wrzucasz obrazek uprzedmiatowiajcy kobiety. Spojrz w lusto

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

29piorunów

Mam jakieś dziwne wrażenie, że na jest nadreprezentacja Pawłów...

Idzie człowiek na hejtopiwokatowice i jest 3 ludków o tym imieniu, później człowiek trafia na ogolnopolskiehejtopiwo i znów poznaje 5 nowych osobników o tym imieniu.

Pamiętajcie, jeśli będzie mieć syna to dawajcie mu na imię Paweł, fajnymi ludkami są później na starość! :stuck_out_tongue_winking_eye: :face_with_hand_over_mouth:

Gruba ryba2piorunów

@paulusll to dziwne, bo ja przez całe życie może ze dwóch Pawłów poznałem, a ostatnio mnóstwo. czyżby jakaś rysa na symulacji?

Fanatyk5piorunów

@paulusll Jeszcze gdy chodziłem do podstawówki, to był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody, i po drodze do domu wtedy jeszcze, już do domu pojechałem.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Fenomen

w Hydepark

12piorunów

Jestem tak wypalony w obecnej robocie, że miesiąc nic nie robie. Ostatni kwartał miałem super wyniki. Ale mam dość już tego toksycznego miejsca pracy. Nieduża firma, do 10 osób. 2 opiekunów klienta (w tym ja), jeden handlowiec (w tym ja xD). Agencja IT/E-Commerce/Marketing. Ostatnie pomysły szefa:

Absurd numer 1: Zatrudni nową osobę, żeby zmotywować ludzi do pracy, bo jedna osoba się opierdala a to jego znajomy z dawnych lat, który z nim tworzył tę firmę i może mi nie raportuje, bo "nie mamy wspólnego języka" i "nie umiem do niego dotrzeć", więc chce zatrudnić nową osobę c⁎⁎j wie po co, by był opiekunem portfela klientów i moze jemu będzie raportować i przez to klienci nie będą uciekać XDDD Dodam, że mamy jeszcze jednego opiekuna, który jest tu już też X lat od początku i też nie wiem co robi, ale taki "ogarniacz" pierdół. Literalnie typ chce zatrudnić nowego człowieka, żeby "dać argumenty Kamilowi, że ma pracować i niech dostanie nowy bodziec" . A ja na to mam zapierdalać XD

Absurd numer 2: Szef chce przerzucić mnie w 100 % na sprzedaż. Auto służbowe ma drugi opiekun, który nie pozyskuje klientów i wykorzystuje sobie je prywatnie, np wozi rodzinę. I paliwo też ma doładowane. A ja mogę je wykorzystywać na zasadzie, jak się z nim dogadam to jedziemy we 2. To umawiam je zdalnie, choć klienci są z okolicy do 100km. Potem szef płacze, że ma duże koszty i trzeba więcej zarabiać, więc ja mam przynosić więcej umów. Dostaje psie prowizje za to, ale ciągle słyszę, że firma musi być bardziej dochodowa, bo trzeba zatrudnić kogoś nowego, albo trzeba coś outsourcować xD Mam dostęp do faktur, więc fakt, nie jest ciekawie, ale to główmie z powodu nieumiejętnego zarządzania ludźmi i budżetem

Absurd numer 3: Szef outsourcował część usług na zewnątrz, mimo że ma od tego specjalistę (wspomnianego w absurdzie nr 1), bo "on twierdzi, że tego nie dźwignie". Najlepsze jest to, że 100 % tych outsourcowanych obowiązków dźwigała laska, która miała jeszcze jeden etat (od kampanii ads), a chłop, który nie robi prawie nic i tylko narzeka na klientów, się z tego wypisał i tak o to doszło kilkanaście tysięcy kosztów, bo tak XDDD

Absurd numer 4: Wczoraj mu wysłałem screeny, że nasz główny spec (wpsomniany wyzej) się opierdala, bo widzę w panelu wordpressa, nagle przyszło info od klienta, któremu budowaliśmy sklep, że są błędy w cenach. I generalnie winny jestem ja i "mój koleżka", "mój marcinek" (tak nazwał klienta, z którym zbudowałem relacje na "ty" i płaci nam jedną z większych faktur), a ogólnie dostałem opierdol, że to ja (jako handlowiec/opiekun) mogłem dopilnować i sam zmienić te ceny w Wordpressie, bo Web Dev nie ma czasu i poza tym to nie jego rola (a k⁎⁎wa moja? XD)

Absurd nr 5: Mam zwiększyć swoją sprzedaż, gdzie sprzedaję w 100 % na zimnio i na to wszystko zapierdalać, nie po to by zarobić prowizje, ale żeby "firma była rentowna", "zarobić na etat nowego człowieka" i tak dalej xDD

Absurd nr 6: Jak drugi opiekun (ten od auta) miał okres, że zapominał zadzwonić do ludzi, potracił w p⁎⁎dę umów, to szef chciał kupić nową subskrypcję za 600 zł/miesiąc jakiegoś programu, żeby Damianek miał przypomnienie o zadzwonienie do klienta. Natomiast jak mój klient powie nam "kładziecie robotę", jest po⁎⁎⁎⁎nym c⁎⁎⁎em i winny jestem ja XD Najlepsze jest to, że firma (uwaga) utrzymała 45 % klientów pozyskanych w 2024 i jakieś 60 % w 2025 (a przecież podsumowanie 2025 zrobi się pod koniec 2026, więc jeszcze w pizde umów można potracić).

Absurd 7: Klient ma źle wpisane stawki vat na stronę i ceny i to jest moja wina i klienta, a nie web deva. Klient niech wprowadzi sobie sam. Sam, a za co placi? Za to, ze glowny spec (wspomniany wielokrotnie wyzej) sie opierdala? I 5.5 miesiaca mieli ogarnaic sklep, ktorego nie ogarniali i sa same bledy, ale "to oni sami niech se robia". Adsy na sklep odpalilismy po 5.5 miesiaca od podpisania umowy, wiec generalnie c⁎⁎j wie za co wystawiamy faktury, ale jak o tym powiem, to ejstem nagjorszy.

Od miesiąca wyłożyłem lachę jak widzę jak to wygląda, bo nie będę zapierdalać na wypłaty ludzi, którzy mają albo wszystko w pizdzie, albo im tak wygodnie. Nie jestem koniem zaprzęgowym. Robię absolutne minimum. Przez 2 lata tu zwiększyłem obroty o prawie 100 % i dostałem z tego ochłapy, za to zarabiałem na pensje ludzi, którzy mi sabotowali robotę, lub potem mnie cisnęli.

Wczoraj wypomniałem szefowi jak pracują niektóre osoby na priv, a na czacie grupowym napisałem, że klient ma pretensje. To on zjebał mnie jak psa przy wszystkich i zaczął ironizować i mnie przedrzeźniać xDDD

Dogadaną robotę mam od kwietnia, zdalną, podobna firma, lepszy hajs, podobne usługi, tylko bardziej rozbudowane. Ale i tak marzę o pracy, gdzie pracowałbym dużo w delegacjach/terenie, gdzieś elegancko, np branża hotelarska, żeby się ładnie ubrać, pachnieć i budować sobie kontakty, bo mam dość siedzenia w dresie na zdalnej xD



Gruba ryba4piorunów

Nie ma na to już rady: teraz trzeba zwolnić szefa.

Autorytet0piorunów

A tak na poważnie, myslałeś żeby mu kazać tak po chłopaku spierdalać? Ja nie wiem jak te twoje rozmowy o innych pracownikach wyglądały, ale moze byłeś zbyt delikatny, skoro później jeszcze dostałeś opierdol?
Ja nie chce sie chwalić, ani tez mówić ze to dobre podejście, bo pewności nie mam, ale w pracy opierdol dostałem dokładnie dwa razy (dwie różne firmy). Po każdym z nich moj przełożony wychodziła na debila przed całym zespołem (bo na bieżąco podczas "opierdolu" go wyjaśniałem), a finałem były przeprosiny, dla mnie - szarego pracownika. No ni c⁎⁎ja nie dam sie opierdolic jak nie ma w czymś mojej winy. Moze tez sprobuj? Jak masz nowe stanowisko juz dogadane, to co mógłbyś stracić?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Hydepark

47piorunów

Dziś mija mi 5 lat lurkowania.

Załóżmy, że przeglądam poniedziałek-piątek 1h, sobota-niedziela 0.5h co daje 6h/tydzień.

5 (lat) x 52.18 (tygodnie w roku) daje 260.9 tygodni.

260.9 (tygodni) x 6 (godzin w tygodniu) to 1565.4 godzin spędzonych na . 65.23 pełnych dni, czyli ponad dwa miesiące. Skala skłania do refleksji. Na co przeznaczyć 1500 godzin przez następne 5 lat?

Gruba ryba0piorunów

Ja to ciekaw jestem czy Ty tak tabliczkę mnożenia umiesz...

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Jak to jest, że, tak ogólnie, korpo, które promują różnorodność produkują mało różnorodne produkty?

Telefony właściwie wyglądają tak samo, funkcjonalnościami nie odstają, jedynie taki launcher trochę inny między markami, bebechy mocowo inne.

Tak samo samochody - zasłaniasz albo zmieniasz znaczek i nikt się nie zorientuje jeśłi nie zacznie się przyglądać.

Próbowałem szukać nudnego dupowozu, który nie ma 20 lat. Moje wymagania są proste i praktyczne: wygodny, duży hatchback/liftback/od biedy kombi, bez tabletu i funkcji dotykowych, bez rzucającej się na mnie deski rozdzielczej i losowej generacji usterek wszelkiej maści. Zostało mi na liście kobylaste V70, jeszcze mk3 daje radę być znośne, ale za to jest fest długie.

Autorytet5piorunów

@macgajster V70 to może jest wielka kobyła ale za to zawraca przez dwa powiaty

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Przemyślenia

8piorunów

Właśnie zamawiałem sobie jeden mały suplement i jedną z opcji dostawy był odbiór w punkcie pocztex przy mojej poczcie.

Tak sobie myślę gdyby poczta polska chciałaby być konkurencja i nie zostawać w tyle to mogliby powiększyć skrzynki na listy tak żeby mieściły się małe paczki typu suplementy, kosmetyki, książki, nieduże ubrania i pewnie mieli by kupę zleceń a wiele osób wybierałoby tą opcję dostawy mając odbiór w swojej klatce schodowej.

Autorytet8piorunów

@Enzo nie żartuj, poczta polska ma być, a nie działać. PP nie jest dla ludzi, klienci to wręcz kłopotliwy dodatek 😁

Fenomen1piorunów

Nawet paczkomat przed poczta gdzie możnaby odebrać awizowana paczkę bez stania w kolejce starych bab, byłby na tyle dużym usprawnieniem że moze pp nie byłaby u mnie skreślona.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

31piorunów

Bardzo podoba mi się podejście pani prezydent mojego rodzinnego miasta.

Ostatnio głośno zrobiło się o tym, że Multikino kończy działalność w . Od razu pojawiły się głosy, że to na pewno wina pani prezydent, że nic nie zrobiła, by kino zostało, że zaraz w tym mieście nic nie będzie i inne takie teksty.

Na co pani prezydent przeprowadziła na swoim facebookowym profilu sprawdzanie faktów:

* Ani Multikino, ani galeria, w której mieści się kino, nie włączyły miasta w proces informacyjny o zakończeniu umowy. Miasto dowiedziało się o tym... z mediów.

* Kończy się umowa zawarta jeszcze przez Cinema 3D, które zostało wchłonięte przez Multikino, i Multikino postanowiło jej nie przedłużać.

* Multikino notuje spadek zainteresowania. Z jednej strony się nie dziwię, ponieważ najtańsze bilety niby kosztują 21,90 PLN, ale na miejsca najbliżej ekranu. Dalsze miejsca kosztują już odpowiednio 29,90 PLN i 39,90 PLN. Nie ukrywam, że ceny skutecznie zniechęciły mnie do pójścia na seans, gdy byłem w lato w domu. A nie są to duże sale - patrzę na jedną, która ma zaledwie sześć rzędów.

* Pani prezydent wytłumaczyła, że tak jak kiedyś kino Rybak przegrało z kasetami i ich wypożyczalniami, tak teraz kina przegrywają z serwisami streamingowymi.

* I co najważniejsze: pani prezydent poinformowała o planach ogłoszenia przetargu na przebudowę sali teatralnej MDK i dostosowaniu jej pod otworzenie kameralnego kina, obsługiwanego właśnie przez MDK. Pamiętam, że kiedyś MDK puściło tam film, na który się wybrałem, i było to całkiem w porządku doświadczenie, więc to będzie dobra alternatywa dla „komercyjnego” kina.

Miło, że prowadzi kampanię informującą i wyjaśniającą. Często pojawiają mi się jej posty o różnych wydarzeniach, co tydzień wrzuca podsumowanie tego, co udało się miastu osiągnąć albo nad czym pracuje.

Trudno ocenić, czy jej działania zmieniają miasto na lepsze, ponieważ w nim nie mieszkam od ładnych paru lat, jednakże dobrze, że pani prezydent komunikuje, co się dzieje i będzie się działo.

I nie, nie jestem w żaden sposób politycznie z nią związany. ; )


GURU6piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk To nie jedyne miasto, w którym się zamyka. No cóż, mam wrażenie że popłynęli na swojej chciwości. Koszt obejrzenia jednego filmu dla całej rodziny i to bez kupowania przekąsek, to tyle co obiad dla tej rodziny na mieście.

Serio spina im się, że w tygodniu filmy lecą praktycznie dla pustej sali, niż mieliby zrobić w tygodniu bilety po 10 pln?

Wyświetlanie filmu to praktycznie tylko koszty stałe, bez różnicy czy tych oglądających będzie 10 czy 50.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Hydepark

79piorunów


Wczoraj byłem ze starszym synem na meczu Projektu Warszawa w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Ze sportów drużyniwych siatkówka mnie najmniej kręci, ale jak syn powiedział "fajnie, że tu jestem z tobą tato" to mi się nogi ugięły. Człowiek niby jest stary, cyniczny i nie wierzy w świat i ludzi, ale przy czymś takim serce mam jak galareta. Tak tylko się chciałem pochwalić, że nawet ja mam chwile, gdy czuję, że robię coś dobrze. No ale, to tylko chwile...

Fanatyk6piorunów

@WatluszPierwszy polecam też AZS AWF w kosza. Na Bielanach graja. Prawie nikt tam nie chodzi, a całkiem spoko grają

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

28piorunów

@myoniwy niby taki mądry, a jak ktoś rozwali jednotorową linię blokową 400 kV prowadzącą do Stacji Trębaczew, a także liczne linie przesyłowe, w tym te modernizowane w ramach budowy tzw. "autostrady energetycznej" w kierunku Północ-Południe Polski, łącząc Bełchatów z kluczowymi węzłami w kraju, jak np. w stronę Pabianic, to ciekawe czy bez prądu byłby taki cwany.

Fanatyk29piorunów

@PositiveRate mam agregat, mam PV, i buduje silnik Stirlinga.

Postapo to moje marzenie

GURU2piorunów

@myoniwy czy w tym postapo jest gitara?

Osobistość17piorunów

@myoniwy

mam agregat, mam PV, i buduje silnik Stirlinga.

Postapo to moje marzenie
Fanatyk6piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk2piorunów

@onpanopticon Spokojnie, trzeba będzie się zacząć martwić, kiedy zacznie budować hobbistycznie bombę wodorową. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fenomen3piorunów

@myoniwy uwazaj na tych ktorzy zamiast agregatow i PV zbieraja bron palna. ich postapo jest skuteczniejsze od twojego.

Fenomen1piorunów

@myoniwy Stirling ma bardzo mały moment obrotowy z tego co wiem. Ile mocy szczytowej planujesz z tego wyciągnąć?

Fanatyk3piorunów

@Cinkciarz bazując na gabarytach i innych aspektach podobnych konstrukcji to celem jest 15kW.

Fenomen1piorunów

@myoniwy grubo. Mam nadzieję że będziesz wrzucał postępy.

Fanatyk0piorunów

@DEATH_INTJ Mam i takich, podzielą się zapasami w razie W. Bo kto im tą broń będzie serwisował?

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Pracuję w handlu B2B i podzielę się z wami czymś po latach doświadczenia

1.Ludzie płacą często nie wiedząc za co. Jeśli dostarczacie nie produkt, a usługę i to w modelu abonamentowym (co miesiąc faktura), to tak na dobrą sprawę firmy często mają w d⁎⁎ie, czy koszt jest adekwatny do jakości i ilości pracy. Ponieważ po jakimś czasie jest to faktura jedna z wielu do opłacenia, a nikomu się nie chce tego weryfikować. Każdy pracownik chce mieć spokój. Żaden też nie chce podejmować decyzji i się wychylać. Czasami nawet szef. Nawet jak jest coś do d⁎⁎y, to kierują się zasadą "jest jaki jest, ale jest", bo po prostu boją się zmian, plus mają brak czasu i chęci na angażowanie się we współprace od zera z nową firmą.

2.Relacja jest najważniejsza. Taka jest prawda. Jeśli ludzie cię lubią, to z tobą współpracują. Nawet jak inni są lepsi. Największy bajer w sprzedaży nie polega na "trikach sprzedażowych", którzy janusze bez wiedzy wypisują w ogłoszeniach o pracę, bądź handlowcy starej daty, którzy zostali kierownikami po X latach zapierdalania.

Najważniejsze jest być autentycznym. Musisz mieć "to coś" w sobie. Coś, żeby ludzie cię polubili. Każdemu, kto szuka pracy w sprzedaży odradzam uczestnictwa w rekrutacjach, gdzie jest "scenka sprzedażowa", lub ktoś pyta cię o "techniki sprzedaży". To wszystko to bullshit zaczerpnięty z amerykańskiego call center. Perswazja i drobna manipulacja psychologiczna ma sens, jeśli umiesz to robić dyskretnie między wierszami, jednocześnie będąc po prostu pewnym siebie i co najważniejsze - sobą. Ktoś ma pomyśleć o tobie "fajny chłopak", a potem dopiero "zna się na fachu". Taka jest brutalna prawda. Może szefowie firm tego nie lubią ze strachu, bo zbyt dobra relacja handlowiec-klient to zbytnie przywiązanie do jednostki zamiast do firmy, ale tak to po prostu działa.

Ostatnio przyjechaliśmy do klienta i nieco improwizowaliśmy z robotą, to gość wprost jak o kolektywie, "MY" - "coś tam mamy, coś tam się udało i coś jest" xD Gdzie ja z moim charakterem to bym zadawał 100 pytań i prosił o raporty z pracy. No ale c⁎⁎j.

3.Nie pal mostów, bądź za klientem czasem bardziej niż za firmą

To jest dla mnie najważniejszy wyznacznik. Jeśli twoja firma daje d⁎⁎y, to naturalnie szef wymaga, byś stawał w roli adwokata, reprezentował interesy firmy, bo oni ci płacą. I ja to rozumiem. Też bym tak chciał. Ale prawda jest taka, że powinieneś dbać o swoje własne dupsko. Firma daje d⁎⁎y i NIE DA SIĘ ich wybronić - przyznaj rację klientowi.

Jeśli nie będziesz go uświadamiać, że jest głupi i nie rozumie i robić z siebie oponenta, jest większa szansa, że go utrzymasz, bo po ludzku pomyśli "każdy ma prawo do błędów" albo "ci z tej firmy to są tumany, ale ten chłopak jest w porządku i go lubię, dobrze mi się z nim współpracuje, daj im szanse". Wielokrotnie sprawdzało się w moim przypadku.

Klient chce rzucić wypowiedzenie i wiesz, że nie ma linii obrony, nie ma argumentów - pogódź się z tym. Nie twoja firma, nie twoje błędy, nie twoja historia. Wykaż zrozumienie w stosunku do klienta, podaj mu rękę, pożegnaj się, daj mu upominek, pogadaj na koniec o życiu i pierdołach, życz powodzenia. Jak miałeś fajną relację, zostaw do siebie jakieś namiary "gdyby coś było potrzeba to pomogę". Zawsze zachowuj kontakty. Działając w powyższy sposób, budujesz przede wszystkim swój wizerunek i nigdy nie wiesz, kto się do ciebie z jakim tematem odezwie.


Generalnie w teorii, w ogłoszeniach o pracę, w rozmowach z menadżerami/szkoleniowcami, usłyszysz to o 180 stopni inaczej, ale to właśnie dlatego, że firma chce, byś maksymalizował zysk i reprezentował tylko ich interesy, nawet narażając na szkodę swój wizerunek. Ale da się generować dobry zysk i budować kontakty, które wzmacniają stabilność firmy, a przede wszystkim pracujesz na siebie i swoje uznanie. Więc rób na odwrót, bo wszystko co ci przekazują na zewnątrz to bullshit pod budowanie potencjalnych komórek w excelu.

Inspirator0piorunów

@Lopez_ też widzę że w B2B to głównie relacja z klientem się liczy, a co do sprzedaży to zamiast dobrej gadki lepiej mieć dobre słuchanie i dobrą znajomość produktu. Często ludzie którzy byli świetni w B2C i potrafią "nawijać makaron na uszy" są potem fatalni w B2B bo tam wychodzi ich nie szczerość

Autorytet

w Hydepark

11piorunów

Styczeń to tradycyjny czas, gdy jest wysyp "daj swoje 1,5% podatku". Masa znajomych na FB udostępnia wtedy grafiki chorych dzieci znajomych.

Jestem przerażony skalą. Że tak dużo dzieci ma jakieś choroby, wymagające stałej odpłatnej opieki sztabu ludzi - lekarzy, fizjoterapeutów, innych specjalistów, kupowania leków.

W takich chwilach dziękuję Bogu, że mam zdrowe, cudowne, dziecko i wole obecne swoje problemy niż takie.

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Zbliża się final WOŚP, a więc kolejna wojenka, w której polaczki (nie mylić z Polacy) będą licytować się kto jest złodziejem i oszustem xD

Z jednej strony jakieś pseudo prawactwo ze swoim bólem d⁎⁎y, że WOŚP jest wspierany przez obce im środowiska, będą szukać haków na Owsiaka i wyliczać jak to okrada wolontariuszy i obywateli.

Z drugiej strony tępe libki, co sobie nakleją demonstracyjnie na czoło naklejkę WOŚPu i będą szukać okazji na podkreślenie swojej niechęci do karakana i jego partii xD

a ja sobie mogę do puchy wrzucić zarówno na WOŚP, Caritas czy nawet na jakieś nowolewackie julki zbierające na chore pieski i c⁎⁎j mnie obchodzi kto co tam wyznaje xD jak mam pewność, że jest cel, to pomagam, w zyski PRowe mam wbite, bo nie ma to na mnie żadnego wpływu jak na masy.

partyjne trolle nazwą mnie symetrystą (to ich ulubiona broń do walki z tymi, którzy nie chcą uczestniczyć w tym teatru dla gojów), ale to po prostu zdrowy rozsądek i absolutne znudzenie do porzygu polaryzacją tego społeczeństwa przez pasożytów utrzymywanych z naszych podatków.

Żeby nie było. Osobiście mam wbite w Owsiaka, uważam go za osobę upolitycznioną i wpajającą młodzieży szkodliwe poglądy, w dodatku tak zadbał o bezpieczeństwo imprezy w Gdańsku, wynajmując jakichś kulawych mirków, że mu zadźgali prezydenta na scenie xD Co nie zmienia faktu, że inicjatywa jest po prostu fajna i sam Owsiak dobrze to wszystko sprzedał do mainstreamu i sporo hajsu wpłynęło na nasz nieudolny NFZ.

Kiedyś spotkałem się w Gdyni z sytuacją, że jakaś szara myszka została słownie opluta przez jaśniepana korposzczura, bo stała i zbierała żywność na rzecz Caritasu xD łubabuga młody PiSowiec xD Podobnie jak 15 letnie dziewczynki słyszą pewnie wiele sformułowań od narodowych czempionów za to, że mają puchę z WOŚPu.

Pomagajcie ludzie wszystkim jak się da i sami nie bójcie się prosić o pomoc, dobro wraca, a w wojenki nie dajcie się wciągać tak jak ja przez wiele lat mojej młodości, bo po prostu z tego c⁎⁎ja macie poza wysokim kortyzolem i cieńszym portfelem na rzecz tłustych kotów na wiejskiej.

Dziękuję za uwagę.


Fanatyk2piorunów
W dodatku tak zadbał o bezpieczeństwo imprezy w Gdańsku, wynajmując jakichś kulawych mirków, że mu zadźgali prezydenta na scenie xD

@Lopez_ WOŚP to jest brand, organizatorem w tym przypadku było Gdańskie Centrum Wolontariatu. Organizator występuje do WOŚP o pozwolenie na zrobienie biby pod ich brandem. WOŚP udziela licencji na imprezkę, ale nie odpowiada za jej organizacje.

Fenomen0piorunów

@evilonep To co właściwie znaczy "brand"? Jaka jest rola marki we współczesnym świecie, jeśli wg. ciebie nie jest nią gwarancja jakości ani powtarzalność pomiędzy wydarzeniami realizowanymi pod wspólnym szyldem?

Pytam, bo moim zdaniem jeśli WOŚP bierze sobie partnerów takich jakich Gdańskie Centrum Wolontariatu to korzysta wizerunkowo na tym jak wspólnie robią coś zajebistego, ale tak samo traci jeśli ich partner czegoś nie ogarnie.

Dla mnie tym jest "brand", że jeśli robicie coś razem to jesteście wspólnie oceniani, a nie że @Lopez_ ma sprawdzać jaki jest formalny podział obowiązków pomiędzy podmiotami prawnymi występującymi pod wspólnym szyldem.

Fanatyk5piorunów

@matips jak zatrujesz się w lokalnym makdonaldzie, bo menadżer knajpy nie dopilnował świeżości i rozejdzie się smród na całą markę to nie oznacza, że winny jest CEO Makdonalda tak jak w tym przypadku trudno o to obwiniać Owsiaka co sugeruje Op, że to on nie zadbał.

Lider3piorunów

@evilonep 100% racji. To nie jest wina Owsiaka, ze ochrona byla uposledzona. Taki sposob myslenia jest dla ludzi, ktorzy nie rozumieja struktury zarzadczej.

Fenomen0piorunów

@evilonep tak czy siak trochę lipa, bo działo się to pod szyldem WOŚP

Co do twojego przykładu z McDonalds, CEO nie jest winny, że ktoś zatruje się w McDonalds w Polsce, ale ty porównujesz w ogóle rzeczy na taką skalę, że gdzie Rzym, a gdzie Krym. WOŚP organizowany w największych miastach w Polsce, event pod ich szyldem i ochrona to jakieś dziadki z orzeczeniem. Pośrednio odpowiada za to Owsiak jako twarz organizacji.

Fenomen0piorunów

@100mph i nie muszą rozumieć. WOŚP grał w Gdańsku, impreza pod szyldem WOŚP, ginie prezydent, jest wtopa wizerunkowa na ich konto i na pewno dało się jej uniknąć. Nie wmówisz mi, że WOŚP nie mógł mieć absolutnie najmniejszego wpływu na tę decyzję, bo równie dobrze mogli odmówić zaangażowania w finał orkiestry, gdy nie są zapewnione odpowiednie środki bezpieczeństwa.

Lider0piorunów

@Lopez_ Czlowieku, WOSP mial sztaby w ponad 1600 miejscowosciach, w kilkuset byly finaly/koncerty/swiatelko do nieba. WOSP wynajal firme ochroniarska. To nie wina WOSP, a tym bardziej Owsiaka, ze ochroniarze nie ogarneli. Jesli ktos zawinil to w 1 kolejnosci ochrona i lokalni organizatorzy. Czepiasz sie Owsiaka zeby sie czepiac.

Fenomen0piorunów

@Lopez_ ja mam swoje zdanie na temat wośp tak jak na wiele innych tematow, niejednokrotnie moje poglady okazywaly sie stanem faktycznym lub zblizonym do faktycznego, jednak z uwagi na wlasny spokoj i zdrowie psychiczne stwierdzilem, ze nie bede bral czynnego udzialu w dyskusjach na takie tematy :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Specjalista

w Chce pogadać / Luźne rozmowy

4piorunów


O odwadze graniczącej z frajerstwem. Co się dzieje gdy spotyka się dwoje ludzi z różnym tempem, rozjebanych emocjonalnie

Rozwala mnie czasem to jak odwaga stoi blisko głupoty. Ale często jest punkt gdzie po pewnym czasie odwaga znika. Będzie to kolejny chaotyczny wpis po energolu

Na wstępie.

Byłem u psychoterapeuty, jak kiedyś mówiłem. Tylko raz w październiku, bo wcześniej byłem w kwietniu i w maju. Bo dał mi do zrozumienia że nie widzi u mnie nic co wymaga terapii. Że możemy próbować jeśli chce, ale on uważa że to szkoda mojego czasu i pieniędzy. Choć teraz wiem że moje szybkie tempo i emocje które mnie zalewają mogą się nadawać na terapię

“Teraz do meritum chwil

Których nie zamienię w widmo” xd

We wigilię napisałem co mi leży na sercu do byłej która mnie zghostowała

Po c⁎⁎j? Bo o tym myślałem, chciałem odzyskać kontrolę i iść dalej. Nie powiem, pomogło

Do chwili gdy odpisała dwa dni później.

Po 2,5 miesiąca ciszy

Wkurwiła się (ojoj xD). Odpisała szczerze, o czerwonych flagach, moim ego, jej uczuciach i ogólnie co jej nie pasowało. Miałem odpisać z wkurwieniem. Uznałem jednak po kilku wersjach i godzinach że dalsza agresja nie ma sensu, więc odpisałem bardziej miękko. Popisaliśmy chwilę, i okazało się że bierze assertin i trittico (miała problemy z bezsennością, gdy byliśmy razem)

26 grudnia. Zapytałem wieczorem czy chce spróbować od nowa. Uznałem że wchodzimy na 100 lub w wcale. Dodałem że dam tyle czasu ile potrzebuje

29 grudnia pogadaliśmy ponad 40 min przez telefon. Wystartowała najpierw ze co to miała być ta pierwsza wiadomość. Żartowała że druga, miękka odpowiedź zakrawa o “borderkicie”

Gdy zacząłem gadać, zamknęła się i słuchała, nie wiedząc co powiedzieć, raz mówiąc “to nie tak”. Usłyszałem że jej się śniłem, wyciągnąłem ze tęskniła, że było jej głupio po tym co zrobiła itd. Nie usłyszałem tak lub nie. Tylko że się “zastanowi”. Później musiała iść, ja popisałem z kumpelą. Gdy wróciła i powiedziała że jest, odpowiedziałem “to bądź xd”. Zażartowałem później że za karę będzie musiała założyć koszulkę Norrisa, którego nie lubi (F1 to jedna z naszych wspólnych pasji)

Przykład co było “nie tak”? W pewnym mieście over 200.000 jest kawiarnia z psami, gdzie mówiłem jej 2-3 wcześniej że chce ją zabrać. Poszły do niej z przyjaciółką (mieszkająca 350km dalej) i wrzuciły rolkę. Mogą chodzić gdzie chcą, c⁎⁎j w to. Jednak to zdjęcie potraktowałem jako “wiadomość”, bo jeszcze nie minął miesiąc od końca kontaktu

6 stycznia napisałem po ciszy napisałem czemu się nie odzywa i nie odbiera. Odp “Zenek, powiedziałam Ci że potrzebuje przemyśleć. To co powiedziałeś, że potrzebuje chwili”

9/10 wrzuciła zdjęcia z dziadkiem w szpitalu. Pisalismy z 5 minut. Później mnie wyciszyła na mess

13 zapytałem się czy “żyje. Chcę Cię zrozumieć, ale zderzam się ze ścianą”

Żyje, wypisują dziadka następnego dnia.

W czwartek widziałem że jest zajęta cały dzień. Aaa w piątek…. xd. Miałem “mental breakdown”, I zacząłem się dobijać. Po kilka połączeń i wiadomości SMS których nie miałem jak usunąć. Później sobie przypomniałem o lekach, więc tak, będzie reagować wycofaniem. Raz już uciekła

Teraz? Wysyłam w piątek jedną wiadomość i patrzę co się dzieje.

Czy moje dobijanie się jest zrozumiałe i chęć częstego kontaktu po ghostingu? Jest

Czy jej cisza jest zrozumiała, gdy sama bierze SSRI i pewnie sama sobie ze sobą nie radzi? Jest

Czy dobijanie się w piątek było głupotą? No było

Czy Ona mogła odpisać, gdy pewnie widziała że mi już odpierdala? Nie ma obowiązku, ale mogła odpisać lub odebrać

Czy będziemy razem? Najprawdopodobniej nie

Czy mogę sobie spojrzeć w lustro, mówiąc że starałem się dla kogoś kogo bardzo kochałem? Zdecydowanie

Są dwie osoby które nakręcają spiralę. Więc biorę krok w tył. I mimo że będę miał znów “overthink” i stres, to najlepiej zobaczyć co się stanie. Ona sama z siebie nie napisze. Ustaliłem co zrobię, i będę się trzymał. Jeśli trzeba, odejdę. Dlatego uważam że potrzebuje terapeuty, by pracować nad tym że emocje mnie zalewają gdy chodzi o takie sprawy

Gruba ryba4piorunów
Czy moje dobijanie się jest zrozumiałe i chęć częstego kontaktu po ghostingu? Jest

Moim zdaniem nie jest. Tym bardziej, że dziadka miała w szpitalu i mogło na nią spaść więcej obowiązków. Po co się dobijać do kogoś skoro nie odbiera ani nie odpisuje? Przecież jak będzie mogła to odpisze lub oddzwoni.

Ile masz lat jeśli mogę spytać?

Specjalista0piorunów

@POMIDORES

Przepraszam że tak późno. Mid 20’s. Ja to wiem że mogła odpisać później. Jednak że już wcześniej uciekła to byłem w trybie „fight or flight”. To była pierwsza osoba w moim życiu dla której całkowicie straciłem głowę. Nie jestem dumny z zachowania, jednak na tamten moment nie potrafiłem inaczej. Chciałem koniecznie to „uratować”

GURU11piorunów

:triangular_flag_on_post::triangular_flag_on_post::triangular_flag_on_post:

Znaczy... Ja jestem ostatni by dawać ludziom rady związkowe, ale myślę, że powinieneś przestać, usunąć kontakt do laski i zapomnieć.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Książki

7piorunów

Ostatnio obejrzałem filmik na YT o tym, że TikTok zepsuł hobby, jakim jest kolorowanie kolorowanek i czytanie książek.

Między innymi powodem jest to, że tiktokerzy prześcigają się w tym, kto ładniej pokoloruje kolorowankę, że nie wystarczą zwykłe kredki, tylko koniecznie trzeba kupić markery za dwieście dolarów, że jedna kolorowanka na start to za mało, trzeba kupić przynajmniej kilka polecanych przez autorkę filmiku, że ludzie mają doły, ponieważ nie kolorują tak dobrze, jak osoby zajmujące się tym od lat et cetera. Tworzy to bardzo wysoki próg wejścia w coś, czym zajmują się przecież już dzieci.

Ciekawa perspektywa, ponieważ z TikTokiem nie mam nic wspólnego (no dobra, założyłem konto, ale nie przeglądam), więc różne różne podobne zjawiska są dla mnie interesujące.

Podobnie jest z BookTokiem: wyścigi, kto przez rok przeczyta najwięcej książek, chwalenie się zakupionymi tytułami, które potem i tak w większości stoją nieprzeczytane, byleby ładnie wyglądały na półkach, pokazywanie biblioteczek i tak dalej.

Szczególnie chwalenie się zakupami mnie zaintrygowało - podczas mojego krótkiego researchu nie spotkałem się z filmikiem, w którym ktoś chwaliłby się książkami wypożyczonymi z biblioteki. Rozumiem, że kupowanie książek a ich czytanie to dwa różne hobby, rozumiem chwalenie się tymi zakupami, ponieważ pewnie jest to poniekąd wymagane przez wydawnictwa, które wysyłają egzemplarze recenzenckie, ale dziwi mnie, że nie są promowane biblioteki.

Wiem, że to sprzeczne z duchem konsumpcjonizmu. W końcu wydawnictwa żyją ze sprzedaży książek i sam zachęcam do kupowania tytułów od ArtRage czy Wydawnictwa IX, które oferują ciekawą literaturę. Jednakże pytanie, czy w BookToku czy Bookstagramie chodzi o promocję czytelnictwa („patrzcie, co fajnego przeczytałem, wy też powinniście”) czy raczej o przechwałki, budowanie zasięgów w celu osobistych korzyści et cetera?

Obawiam się, że jednak to drugie.

Fanatyk11piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Osobistość3piorunów

@onpanopticon dokładnie tak. Dlatego absolutnie nie zamierzam udzielać się na lubimyczytać czy goodreads - to jest tak rozlazłe, że nie jesteś członkiem społeczności tylko cyferką. To samo z jakimiś krindżowymi grupkami po kilka tysięcy użytkowników na FB czy Discordzie. A tutaj i na wykopie ludzie po jakimś czasie mniej więcej się znają i wiedzą, z czym danego użytkownika się je, kolokwialnie mówiąc.

Gruba ryba1piorunów

@Cerber108 @onpanopticon

Trochę jak z naszym tutaj poletkiem, gdzie Adelbert je twaróg, ja jeżdżę na rowerze, Enron czy Trypsyna sobie biegają, a WujekAlien czyta książki. Tutaj te wyniki są fajne, wyróżniają się, są osoby do "rywalizowania" na mniej więcej logicznym poziomie, a ogólnie nikt kto bierze udział nie ginie w tłumie.

No nie wiem, nie wiem - patrzy na Trypsynę, która właśnie przebiegła 76 kilometrów, gdy sam zdycha po niecałych trzech. xD

A tak na poważnie, to zgadzam się z tym. Bardzo cenię naszą kameralność i mimo że z radością witam wnoszących coś nowego użytkowników, to cieszę się widząc posty znanych już osób.

Niektórym to jednak przeszkadza, jak moll czy wielu innym użytkownikom, którzy usunęli konto.

Gruba ryba1piorunów

@Cerber108

Akurat lubię LubimyCzytać, ponieważ po przeczytaniu książki lubię poczytać, co inni o niej sądzą. No i można tam dodawać ludzi do znajomych, żeby natrafiać na ich opinie.

Z serwerami discordowymi często jest tak, że wyróżniają się najbardziej aktywni, którzy prowadzą interakcje pomiędzy sobą. Oczywiście nie mówię o molochach rzędu kilkudziesięciu czy więcej użytkowników, a raczej tych mniejszych serwerach.

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (9)