Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fanatyk

w Przemyślenia

12piorunów

Bywam czasem w Radomiu przejazdem (nie lubię ich rond) i sobie tak myślę że to dość duże miasto w dobrej lokalizacji, prawie centrum Polski. Bardzo biedne, duże bezrobocie w mieście a w powiecie to już w ogóle.
Takie miasto według mnie powinno być wojewódzkim i lepiej wspierane przez państwo. Po co kolejne osiedla w Wwie i rozrastanie jej do granic absurdu jak pod nosem jest miasto z potencjałem i nawet swoim lotniskiem
( ͡° ͜ʖ ͡°) Teraz jest dobry moment żeby obudzić potencjał tego regionu bo od lat słyną z produkcji broni, a kiedy jak nie teraz inwestować w produkcję broni itp.
Decentralizacja jest w Polsce potrzebna ze względów społecznych ale też strategicznych.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Niecały rok temu dodawałem wpis o zatrważającym spadku liczby urodzeń w Polsce i załamaniu się demografii w tym kraju.

https://www.hejto.pl/wpis/zlobek-do-ktorego-chodzi-moja-corka-ma-potezny-problem-brak-dzieci-na-nadchodzac

Od jakiegoś czasu są dostępne dane za rok 2024. I jak? Jest jeszcze gorzej, trend w urodzeniach jest cały czas spadkowy i nie widać znacznego spowolnienia tego trendu.
Dla przypomnienia:
jeszcze w 2018 roku urodziło się 388k dzieci (dzietność 1.44 na kobietę, już wtedy była tragicznie niska)
po 5 latach ostrego spadku w 2023 roku urodziło się zaledwie 270k dzieci (dzietność 1.15 na kobietę)
w 2024 roku urodziło się 252k dzieci (dzietność 1.12 dziecka na kobietę, jesteśmy gorsi od Japonii 1.26)

Co to oznacza? Na pewno nic dobrego. Żaden model chyba nie uwzględniał takiej tragedii. Modele wykonywane przez GUS, Eurostat oraz ONZ zakładały dzietność w latach 2015-2050 w zakresie 1.26-1.7) i mówiły o tym, że w roku 2050 Polska będzie miała około 34 mln obywateli (2010-2014 38.5 mln, w 2024 roku liczba obywateli spadła do 37.5 mln. Jest gorzej, znacznie gorzej niż przewidywały pesymistyczne modele.

Na przykładzie mojego podwórka - w okolicy 3 żłobki. Każdy z nich ma niedobór dzieci, prowadzą ciągłą rekrutację. Jeszcze 3 lata temu dostanie się do publicznego żłobka było bardzo trudne, obecnie dostaje się każde dziecko od ręki. W grupach duża część dzieci ukraińskich, bo Ukraińcy jeszcze troszkę chętniej mają dzieci, choć podobno po przyjeździe do Polski ich dzietność radykalnie spada.

Martwiące to jest, bo załamanie się systemu emerytalnego i całego państwa odczujemy i my za te 25 lat. A przy obecnej dzietności to właśnie za 25 lat nie będzie komu pracować. Tak dla waszej informacji, bo pewnie brakuje wam zmartwień.

Co na to politycy? C⁎⁎j, nieważne, są ciekawsze tematy.

     

Gruba ryba7piorunów

I tak, żeby zwiększyć dzietność trzeba zacząć przekonywać 10 latki do tego żeby w przyszłości miały dzieci i stworzyć do tego warunki - zmniejszając wiek urodzenia pierwszego dziecka, oraz zachęty podatkowe do urodzenia kolejnego.

Pokolenie dzisiejszych 16 latków będzie wolało posiedzieć na tik-toku, zwiedzać świat niż mieć dzieci, a wiek urodzenia pierwszego dziecka (około 30 lat) powoduje, że na kolejne może już braknąć czasu.

Lider8piorunów

Niestety do tego będzie również dochodziło wyludnianie się wsi i migracja młodszych do wielkich miast + promień do 10-15km.

Nie tylko problem z systemem emerytalnym - również obciążenie służby zdrowia, brak rąk do pracy chociażby w utrzymaniu podstawowej infrastruktury jak wodociągi, ciepłownie, energetyka czy lokalne drogi. Nie ma wyjścia i trzeba będzie ściągać ludzi.

Nie wiem jaki program miałby powstać aby ludzie chcieli posiadać dzieci - już istnieje i widzimy skutek. Może jakieś ulgi podatkowe, czy obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet w zależności od posiadanych dzieci (wcześniej ów wiek zrównując).
Problem tkwi w kulturze.

Liczę też na to, że ludzie teraz podchodzą rozsądniej, chcą się dorobić a później starać się o potomstwo - mam nadzieję, że wskaźnik jeszcze pójdzie w górę. Chociaż trochę.

Pokaż więcej komentarzy (46)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Rafał Trzaskowski robi wszystko, by te wybory przegrać i jego szczęściem jest to, że nie ma mocnego kontrkandydata z PiS. Powiem więcej. Nie zdziwcie się, jak mężczyźni tłumnie zagłosują w II turze na beznadziejnego Nawrockiego. Dlaczego?

BO ŻEBY BYĆ MĘŻCZYZNĄ I GŁOSOWAĆ NA TRZASKOWSKIEGO TRZEBA NIE MIEĆ GROSZA GODNOŚCI I SZACUNKU DO SAMEGO SIEBIE.

Nie oznacza to, że inni kandydaci są dobrzy albo nawet lepsi, ale po prostu oddając głos na takiego człowieka zrobiłbym coś wbrew sobie. Dużo mniej szkodliwe jest dla mnie pieprzenie Biejat o wegańskich knajpach i aborcji, Zandberga o ucieśnionym proletariacie czy Mentzena o fikcyjnych zmianach podatkowych, których dokona, aniżeli tego, że ktoś jawnie mnie obraża i w dodatku jest lobbystą.

1."Kobiety są lepsze"

W ostatniej wypowiedzi Rafał powiedział następujące słowa "Kobiety są lepiej wykształcone SĄ LEPSZE(!), są bardziej odpowiedzialne i dlatego tak bardzo nam potrzeba pełni praw". W nawiązaniu do tego, że mężczyźni rzekomo lepiej zarabiają. Lepiej zarabiają, bo mają lepsze zawody i wykształcenie aniżeli kulturoznawstwo czy filologia polska.

Kobiety mają niższy wiek emerytalny o 5 lat, co jest wręcz fenomenem w skali europejskiej. Dodatkowo mężczyzna nie ma absolutnie żadnych szans w sądzie rodzinnym z kobietą. To co robi Trzaskowski to nakręcanie wojny płci i nastawianie kobiet przeciwko mężczyznom. I tak od 10 lat kobiety są programowane jako te, które mają pogardzac mężczyznami, nie zakładać rodziny i wyzbyć się wszystkich wartościowych cech.

Wyobraźcie sobie teraz, że ktokolwiek z kandydatów np z prawicy, mówi że "mężczyźni są lepsi". Posypałby się hejt. Każdego innego kandydata łapie się na swoich populistycznych słowach, np Mentzena. Co w takiej sytuacji można zrobić z facetem, który wprost pluje mężczyznom w twarz?

https://streamable.com/c61yjz

2.Dopłaty dla deweloperów

Rafał Trzaskowski jest kandydatem w 100 % popierającym dopłaty do kredytów dla deweloperów, bo o to zabiega jego partia. W praktyce to kolejny raz naplucie młodym mężczyznom w twarz, ponieważ nigdy nie będzie ich stać na własne mieszkanie, a wzbogacą się tylko elity.

https://kredyt0procent.info/ - ten program jest dalej forsowany, tyle że po rebrandingu.

3.Kłamstwa i populizm

Rafał Trzaskowski tej samej kampanii próbuje przypodobać się prawicy i zdobyć konserwatywny elektorat, by dzień później jawnie opluć ciężko pracujących mężczyzn i głosić postulaty skrajnie lewicowe. Dodatkowo - powiedział sam, że "NAJGORSZE CO MOŻE BYĆ, TO TEN SAM RZĄD I TEN SAM PREZYDENT Z JEDNEJ PARTII, KTÓRZY SŁUCHAJĄ JEDNEJ OSOBY W TRUDNYCH CZASACH". Rozumiem, że Trzaskowski wetowałby ustawy rządu i postawił się Tuskowi i był w pełni niezależny?

https://www.youtube.com/watch?v=Wly6lTHeTiY

Mam takie 3 pytanka.

*Dlaczego mężczyzna w średnim wieku, który tyra do 65 rż, płaci alimenty na dzieci po tym jak zostawiła go na lodzie żona, ciężko tyra jako spawacz/pilarz/mechanik i ryzykuje zdrowiem, ma czuć się gorszy od kobiet i zagłosować na Trzaskowskiego?

*Dlaczego młody mężczyzna, który uczy się, zdobywa doświadczenie, podnosi kwalifikacje, ma czuć się gorszy od byle Julki z uwagi na to, że ma co innego pomiędzy nogami?

*Dlaczego młodzi ludzie mają pozbyć się marzeń o własnym mieszkaniu dlatego, że deweloperzy w 30 % (oficjalnie, a nieoficjalnie ciekawe ile) sponsorowali kampanię KO i domagają się zwrotu pieniędzy w formie dopłat od rządu?

Jesteś mężczyzną? Głos na Trzaskowskiego jest po prostu głosem przeciwko samemu sobie.

Fenomen0piorunów

@Lopez_ ech, Lopez..
Już nie raz chciałem Cie zablokować za te twoje piedololo damsko-męskie i rozkminy jak z liceum. Ale jednak lubie poczytać jak masz co innego do powiedzenia, chociaż nie zawsze sie zgadzam.
Weź se jakis tag założ, żeby wilk był syty i owcy jeszcze kawałek zostało.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Wiadomości Świat

85piorunów

Kończy się pewna epoka. Wczoraj w wieku 105 lat na błękitną wartę odszedł ostatni z uczestników bitwy o Anglię, pułkownik John "Paddy" Hemingway. Dwa dni temu, również w wieku 105 zmarł Bolesław Ostrowski, żołnierz 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej generała Stanisława Sosabowskiego - był ostatnim polskim spadochroniarzem biorącym udział w operacji "Market Garden".

Blue skyes panie Hemingway, geronimo panie Ostrowski
Takich ludzi już nie ma ...i obyśmy nigdy więcej takich nie potrzebowali...

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Mam taki problem, że mój "dar" czasem bywa przekleństwem. Już tłumaczę. Jestem osobą, która bardzo czuje ludzi. W dodatku bardzo łatwo nawiązuje kontakty, jestem generalnie lubiany, łatwo wzbudzam zaufanie. Ludzie uznają mnie za dobrego człowieka. Czasem zdarza się, że ludzie chcą ze mną rozmawiać nawet, kiedy mają problemy itd. Mam dużo pasji, zainteresowań i mogę gadać na X tematów, często gęba mi się nie zamyka. Generalnie rozwinąłem te umiejętności mocno w pracy jako handlowiec b2b, ale czytam też sporo o komunikacji/psychologii, w tym książek. Doszło do tego, że czasem nawet w moim "toksycznie męskim" środowisku koledzy potrafili mi się z czegoś zwierzyć lub ponarzekać, co kiedyś było nie do pomyślenia.

A teraz w czym problem? W relacjach z kobietami. Generalnie u mnie jest tak, że nie potrafię rozczytać intencji. Bo zdarzyło się nawet, że spotykałem się z kimś i nie wyszło, ale laska chciała pozostać moją kumpelą, bo bardzo mnie polubiła (znaliśmy się już wcześniej, ale słabo). Albo inna, kiedy ja nie do końca byłem przekonany do budowania relacji, przerodziła się w koleżeństwo (nie tak bliskie, w dodatku bardziej z mojej inicjatywy).

Na ogół jest tak, że jak randkowanie nie wyjdzie, ludzie często ucinają kontakt. U mnie zbyt często jest tak, że przechodzi on w kumpelską relację. Niby dobrze, ale nie zawsze. Raz nawet ta jedna wyżej wymieniona powiedziała mi "z reguły ja urywam kontakty z kimś z kim randkowałam i były podchody pod związek. Z tobą jest inaczej".

I teraz tak. Pomińmy powyższe. Problem polega na tym, kiedy ja z kimś łapie flow, kogoś poznaje i nie umiem rozczytać, czy ktoś coś ode mnie chce lub często jest tak, że nie chce, ale mnie po prostu lubi i uważa za kumpla lub nawet potencjalnego przyjaciela. No taki wypisz wymaluj "kolega-gej", tyle że gejem nie jestem xD

Mam teraz kontakt z taką dziewczyną, poznaną na weselu u przyjaciela. Spotkaliśmy się raz, potem nie gadaliśmy jakiś czas bo była zlewająca. Kontakt się odnowił i laska zaznaczyła, że jesteśmy tylko kumplami i nic nas nie łączy. Mówię spoko. Problem teraz polega na tym, że mam z nią kontakt codziennie. Wysyła mi co robi, co zrobiła do jedzenia, gadamy na stos tematów, poruszamy te "głębokie", życiowe i tak dalej. Ogólnie laska z gatunku tych, co nie piszą pierwsze, a do mnie jednak tak. Czasem to takie urocze/zabawne, że jak na jednym komunikatorze stanie rozmowa, to np na innym wyśle mi jakiś przepis na żarcie celem wznowienia rozmowy.

Ogólnie problem taki, że mega spoko dziewczyna i czasem czuję, jakbyśmy się znali na wylot, a znamy się kilka miesięcy, spotkaliśmy się kilka razy. Ona czasami też potrafi zapodać jakimś komplementem, albo rzucić tekst typu "o jezu a jak dziś się spotkaliśmy na chwilę to ja byłam niepomalowana" i tak dalej. No przy czym czasem wtrąci, że my się "trzyammy", czy jesteśmy przyjaciółmi blablabla. Ale ostatnio poruszaliśmy wątek kobiecej urody i zapytała mnie jak bym ją ocenił. Albo nie wiem, mówię, że "o musze iśc do tej knajpy, moze kiedys jakas laske zabiore na randke". A ona "dawaj zabierz mnie, pojdziemy se zjeść". No i w sumie normalny chłop uznalby, ze to jakieś sygnały, ale według mnie to typowo babka się czuje mega swobodnie w moim towarzystwie i tak na mnie nie patrzy.

Ogólnie to jestem jednak dość tradycjonalistyczny i wolałbym delikatnie ten kontakt ograniczyć, a gadamy codziennie non stop. No i dobra, mogę to przełknąć. Problem w tym, że boję się, że jak poznam kogoś innego w kim się zadurzę, to problem będzie podobny i się tylko sparzę.

Na koniec dodam, że nie mam problemów z powodzeniem. Problem polega na tym, że z reguły podobam się tym laskom, które mi nie pasują z osobowości (nie wyglądu). A te, które podpasują mi osobowością i można z nimi gadać do nocy, to traktują mnie jak kumpla XD

Jestem spaczony na tle innych mężczyzn, dlatego że dla mnie laska 6/10 wygadana, wesoła, fajna > laska 8/10 dobra sztuka i bajerantka. I autentycznie w ostatnich 3 miesiącach miałem sytuację, że taką dobrą d⁎⁎ę sam poniekąd zepchnąłem na koleżeństwo, a ta nieco mniej ładna z kolei wydaje mi się, że mnie. Dla mnie uroda jest ważna, ale jednak decydujący czynnik jako dla ekstrawertyka i gościa, który dużo czuje i przeżywa, to osobowość. A wydaje mi się, że jak zaczynam z kimś gadać na luzie, to przez brak flirtu i typowo popędu taka szansa na relację ginie na starcie.

Ogólnie to podobno jestem dość przystojny (tak slyszałem), a do tego wysoki, dobrze zbudowany (kilka lat na siłce), na powodzenie nie narzekam np idąc do klubu czy jak sobie dla sportu pobajeruje, ale lipa jest wtedy, że jak mi się już ktoś realnie spodoba, to akurat wtedy musi się wylosować, że druga strona nie jest zainteresowana XD Jesli na 10 lasek 8 będzie chętne, to te 2 niechętne to właśnie będą w moim typie a te 8 nie XDDDDDDDD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

78piorunów

Jaki to jest po⁎⁎⁎⁎ny świat. Mój kuzyn inżynier elektroniki w It nie ma sobie równych. Chłop stawia na samorozwój robi takie rzeczy że głowa mała. Ma bardzo dobrą pracę i ostatnio usłyszał od babci że powinien robić jeszcze doktorat i wstyd że jeździ do pracy rowerem bo jazda rowerem to jest wstyd i powinien kupić sobie samochód. Dodam tylko że babcia pewnie po szkole zawodowej albo po liceum. Dlaczego w tym po⁎⁎⁎⁎nym świecie dzieci mają spełniać ambicje rodziców a samochód to wyznacznik statusu?

Osobistość4piorunów

Rowerek zawsze spoko, na bank poprawia sprawność. Podejścia starszych pokoleń nie zmienisz, możesz najwyżej usiłować nie słyszeć tego. Moja Ciocia i Wuj tez uważają, że jedyny słuszny środek to auto i rower to zabawka. Nauczony doświadczeniem potakuję i jeżdżę swoje.

Inspirator2piorunów

Ta, inżynier, a pewnie nawet nie chodzi w żółtym kasku z arkuszem pod pachą i nie mówi "to przęsło mostu bardziej na lewo bo most j⁎⁎⁎ie" i nie odpowiadają mu "to genialne Panie Inżynierze". No jak babcia ma być dumna z kogoś takiego?

Pokaż więcej komentarzy (35)

Fanatyk

w Hydepark

124piorunów

Jestem chyba starym pierdem i do tego chyba chytrym a nawet wychodzi że już niedostosowanym do społeczeństwa albo oni do mnie.

Otóż wcoraj w pracy kolega opowiadał że jego syn się ma hajtać w przyszłym roku i koszty jego wesela wyniosą 120 tysięcy złotych xD

Nie wiem co widzą w tym ludzie by męczyć się z przygotowaniem wszystkiego, kupie stresu by się ochlać w dwa dni i wydupczyc tyle kasy na to wszystko.
Gdzie są kobiety co myślą podobnie jak ja?

Sum1piorunów

@starebabyjebacpradem Dziś rozmawiałem ze znajomymi którzy szykują ok 200k.
Swoje "wesele" miałem w typie imprezy integracyjnej, z jakimiś gokartami, quadami I innym paintballem. Było super i total koszt niewielki i sie niemal zwrócił. Polecam.

Osobistość2piorunów

@starebabyjebacpradem są takie, ale muszą myśleć swoją głową a nie patrzeć jak widzą je inni.

U nas przed ślubem mieliśmy oszczędności i zdecydowaliśmy, że pakujemy wszystko w mieszkanie. A wesele to była "uroczystość w lokalu" w postaci obiadu i deseru z tortem i ciastami. Dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Zamknęło się w 30-35 osobach. Piękne uczucie być o 19:00 w domu, po prysznicu i chillować we dwójkę bez przejmowania się co się komu nie będzie podobało na weselu.

Pokaż więcej komentarzy (56)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

najlepsze, że kumpel mi powiedział, że to wszystko dlatego, że teraz ma lepsze wycieraczki xD

Gruba ryba2piorunów

@jmuhha To chyba naprawdę mocno zależy od regionu. Kilka lat temu wracając z Bałkanów zorientowałem się, że wracam z właściwie czystym motorkiem i kaskiem. Pierwsze owady złapałem dopiero na powrocie już w Polsce, po prawie dwóch tygodniach.

Za to tak wyglądała sprawa po dwudniowym wypadzie na Litwę:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Muszę wam powiedzieć o swoich dzisiejszych przemyśleniach że ludzie to debile. Aktualnie biorę udział w remoncie sklepu pewniej dużej sieci dyskontów w Polsce. Remont srogi bo wszystkie instalacje, budowlanka itd są wykonywane od nowa a sklep zamknięty tylko przez 3 tygodnie, więc praca wre jak w ulu.
No i oczywiście ludzie którzy mają klapki na oczach, rozgradzaja płot budowlany i dawaj do sklepu na zakupy. Ja już nawet nie reaguje. Wczoraj kobieta wjechała do środka z wózkiem zakupowym i zdziwiona że zakupów nie może zrobić. I tak sobie myślę w ciągu dnia o wcześniejszym czyims wpisie na temat długo zamkniętych rogatek na przejazdach kolejowych i stwierdziłem tak, tak trzeba robić bo ludzie to debile. Dziś przy rozmowie wręcz powiedziałem "Jak na ogrodzeniu napiszesz że jest pod napięciem to debile będą sprawdzać. I na potwierdzenie tezy co ujrzałem ?

Osobistość2piorunów

@cebulaZrosolu akurat tutaj to źle trafiłeś. Sprawdza się palcem czy już wyschła bo nikt tych kartek później nie zrywa😉 jak czuć zapach farby to nawet nie ma co sprawdzać

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Gadam z jedną znajomą, co zostawiła chłopa. Dlaczego? Krótka sprzeczka i księżniczka ma takie powodzenie, że nie wykorzystał swojej szansy. Chłop życiowo, a ona praca dorywcza i studia, generalnie to co dawała to "siebie".

Ostatnio cwiczę na siłce i słysze rozmowy 2-3 Julek na temat tego, że "wymieniają chłopaków na lepsze modele" i jakie mają wymagania. I kim są? Karynami z taśmy produkcyjnej xD

Inne przykłady to relacje moich ziomków ostatnio i moje prywatne doświadczenia pod tym kątem, że łatwiej o seks niż związek, a baby chcą głównie doświadczać, przeżywać i się bawić.

Jakie to marne. Dla mnie ideał życia i niedoścignione marzenie to życie niczym z "Ojca Chrzestnego" (bez elementu przestępczości) - rodzinny biznes, dom, kilkoro dzieci, wierna żona będąca podporą dla męża i duży nacisk na wychowanie, edukacje synów i przygotowanie ich do przejęcia po mnie schedy. Do tego gro lojalnych ludzi i kontaktów.

I tak żył mój dziadek (poza biznesem, był adwokatem) - świetny zawód, kasa, dużo znajomości, wielu oddanych mu przyjaciół, rodzina blisko siebie w której był autorytetem i numerem 1 w hierarchii wręcz. Do tego dążę, ale na razie to co mam, to kontakty biznesowe budowane w pracy + grupę przyjaciół od nastu lat na dobre i na złe i jakieś perspektywy zawodowe + dom rodzinny (już duże mieszkanie w nim w spadku) więc jakieś fundamenty są.

A o czym marzy kobieta? Podróże, imprezy, drogie ciuchy i gadżety, krótkie relacje, niezobowiązujący seks, brak zobowiązań i dzieci oraz odpoczynek. Nic nie daję, dużo biorę.

Moje trzy ciotki - wykształcone, towrazyskie, ale przy tym wierne przy mężach, rodziły 2-3 dzieci, zajmowały się domem i wspierały ich, pomagając budowac ich biznesy i pracując razem z nimi na sukces rodziny. I dziś żyja tak, jak ja marzę żyć. Ale to nie jest to pokolenie...

To się w pale nie mieści jak się rozjechały oczekiwania w społeczeństwie xDD Social media, feminizm i mainstream wyparł babom mózgi.

Gruba ryba2piorunów

Pokolenie zahaczone covidem to moim zdaniem odpad ludzki, wiadomo nie wszyscy ale bardzo wiele osób.
W sumie żeśmy sfarcili tym, że na UA wojna i mieliśmy napływ siły roboczej bo w innym wypadku już teraz byłyby poważne braki kadrowe, nowe i westycje już zmagają się z problemami ze znalezieniem ludzi.

Co do samych kobiet to niestety mam w otoczeniu młode sztuki i jestem w szoku jak noe wiele trzeba by teraz taką zaliczyć...
Niestety wzorce z niebieskiej platformy i youtuberzy wbijają im do głowy, że kasa leci z nieba.
Jeszcze póki jest się młodym i głupim to najmniejszy problem gorzej jak taki ściek dorośnie do 30-tki na garbie rodziców i zacznie kleić, że jest mniej więcej tam gdzie normalni ludzie w wieku 17-20 lat, nic swojego, grosze na koncie i tatuaż albo jakiś kolczyk w pępku i tyle z dorobku życiowego, nawet znajomości się pokończą bo te same ameby porozchodzą się w swoje strony albo skończą z dzieciakami

Kosmonauta2piorunów

>Dla mnie ideał życia i niedoścignione marzenie to życie niczym z "Ojca Chrzestnego" (bez elementu przestępczości)
to był dosyć istotny element tego życia, tak pochopnie bym go nie odrzucał xD

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

22piorunów

System pruski w edukacji jest jedną z najgorszych rzeczy w Polsce. Nie żartuję. Całkowite podporządkowanie i budowa "idealnego ucznia", to prosty przepis na tłumienie talentów w ludziach i dyskryminowanie tych, którzy mają pasję i są dobrzy z 1-2 rzeczy, na rzecz czwórkowo-piątkowych ocen ze wszystkiego.

Pamiętam ze szkoły ludzi, którzy mieli swoje zainteresowania, ale byli ciężcy. Wynikało to z różnych powodów - czasem sytuacja w domu, a czasem po prostu ich temperament i osobowość (osoby nadpobludliwe z ADHD, lub przeciwnie - nadmiernie wycofani, ale potrafiący cuda w jednej dziedzinie).

Szkoła miała ich totalnie w d⁎⁎ie. A wręcz ich gnoiła i pokazywała jako antyprzykład. Przykładem byli ludzie nijacy. Ci, cio uczyli się dobrze ze wszystkiego, ale nie byli wybitni z żadnego konkretnego zagadnienia. Potem tacy skończyli co prawda dobre studia, ale zostali etatowcami w korpo i w sumie dziś żyją jak totalne npcty. Nie pamiętam, by mieli jakiekolwiek "zajawki", poza kilkoma wyjątkami.

Pamiętam za to osoby, które były bezgranicznie oddane temu co robią. Jeden świetnie rysował, drugi był za⁎⁎⁎⁎stym sportowcem, trzeci potrafił majsterkować i tworzyć coś sam z siebie, wszystko naprawić w młodym wieku, jeszcze inny miał dar do przekonywania ludzi, rozmawiania, prezentowania czegoś, kolejny interesował się modelowaniem, samolotami, mechaniką.

Jak patrzała na nich szkoła? Wycofany zjeb, co sobie bazgra, potencjalny robol do zawodówki, klasowy cwaniak i miglanc-bajerant i duże dziecko od samolocików XD Mniej więcej tak to wyglądało i wygląda. Oczywiście ten ze średnią 4,8 to był zaś ten co COŚ OSIĄGNIE. Bo bez paska na dyplomie NIC NIE OSIĄGNIESZ. Tak samo jak bez zachowania wzorowego NIC NIE OSIĄGNIESZ.

Pierwszy kierunek studiów kończyłem nauczycielski. Nieistotne jaki. Pamiętam moje praktyki w szkole. Jako były zawodnik sekcji bokserskiej robiłem jeszcze wtedy obowiązkowy wolontariat w klubie jako asystent trenera. Tytułem wstępu.

Najbardziej dotknęła mnie sytuacja, kiedy jeden chłopak z 6 klasy podstawówki sprawiał duże problemy wychowawcze, lubił wchodzić w bójki, ale generalnie nie był patusem, wynikało to z jego gorącego temperamentu i (z tego co pamiętam) brak silnej, ojcowskiej reki. Miał jedną zaletę - był utalentowany sportowo i szybko przyswajał zdolności manualne. Zapytałem pedagog, czy nie warto wysłać go na jakiś sport, szczególnie sporty walki. One wyciszają, uczą pokory, uczą godzić się z porażką, uczą dążenia do celu.

Wiecie co mi baba odpowiedziała? On ma ADHD, nie ma co gdzie wysyłać, to byłaby nagroda dla tego debila, jego trzeba trzymać krótko w domu pod kluczem aż się nauczy XD Witki opadły. W tym momencie miałem ochotę jej zdzielić dziennikiem w łeb. Dlaczego? Bo sam jako dziecko byłem bardzo nadpobudliwy z problemami wychoawczymi i moje pasje wyprowadziły mnie na szerokie wody, a stało się to mniej więcej od końca gimnazjum/liceum. Późno.

Stare pokolenie nauczycieli było dumne wówczas, gdy ktoś miał dobre oceny a potem studiował oklepane kierunki typu Biologia, Filologia Polska itd. Fizjoterapia i pokrewna była uwazana za gorszy kierunek dla tych, co byli za słabi na bycie lekarzami (dobry fizjo masakruje wiedzą i umiejętnością rozwiązania problemów 90 % ortopedów także pozdro xD)

Utkwiło mi w pamięci kilka przykładów tego jak to się skończyło. Jedna piątkowa Anka skończyła Politechnikę, bo tak wytresowała ją szkoła, a po niej poszła na AWF, bo stwierdziła, że to sport i praca z dziećmi i młodzieżą był jej pasją, ale szkoła i rodzice raczej inaczej widzieli jej przyszłość.

Jeden chłopak uchodzący za klasowego pajaca po kilku latach doświadczenia w handlu i z dużym powodzeniem obecnie prowadzi własną firmę. Jeden kończył odpowiednik ASP w Wielkiej Brytanii, w szkole wyciągał średnią max 4,0-4,2 i to w gimnazjum XD Inny trójkowy nerd jest obecnie automatykiem. Jeszcze inny miał również smykałkę do biznesu i z kuriera w młodym wieku obecnie sam ma kilka busów i zatrudnia ludzi jako firma przewozowa, bo łatwo nawiązywał również kontakty.

A kilka piątkowych uczennic i uczniów, które znam - klepanie faktur w korpo, praca w urzędzie, nauczycielki polskiego/angielskiego albo finalna emigracja, bo brak pomysłu na siebie.

Życie zawodowe i ogólnie dorosłe brutalnie weryfikuje to czego uczy szkoła. Szkoda tylko, że gro osób żywcem pochował system i sfrustrowani nauczyciele pracujący za 4k miesięcznie. Często z bólem d⁎⁎y o to, że ojciec jakiegoś dzieciaka zarabia 10k jako spawacz albo mechanik z własnym warsztatem a nie kończył dziennych studiów, a podjeżdża autem o wartości dwuletniej pensji nauczyciela xD

Gruba ryba3piorunów

@Lopez_ mój przykład. Ja zawsze miałem różne problemy w nauce. Miałem słabą pamięć do dat, nazwisk, wzorów. Ciężko mi było zapamiętać cokolwiek. Nie wiem, przykład nauka miesięcy na pamięć, tabliczki mnożenia. Czy nauka języka, no nie byłem w tym zbyt bystry, moja średnia ogólnie to przez całą szkołę było jakieś 3.5. Ale lubiłem elektronikę, rozumiałem fizykę i jakoś to szło. Majsterkowalem dużo, robiłem modele etc. W szkole byłem debilem ale teraz pracuje w międzynarodowym korpo i siedzę w jednym z najtrudniejszych projektów. Programuje automatykę dla komputerów pokładowych na różnych urządzeniach już nie mówię jakich. Noo muszę przyznać że nie jestem szczęśliwy ale warunki pracy są dobre. Może kiedyś to zmienię ale jeśli któryś z moich dawnych nauczycieli by to usłyszał to chyba by mu głowa eksplodowała.

Gruba ryba4piorunów
Przykładem byli ludzie nijacy. Ci, cio uczyli się dobrze ze wszystkiego, ale nie byli wybitni z żadnego konkretnego zagadnienia. Potem tacy skończyli co prawda dobre studia, ale zostali etatowcami w korpo i w sumie dziś żyją jak totalne npcty. Nie pamiętam, by mieli jakiekolwiek "zajawki", poza kilkoma wyjątkami.

@Lopez_ to jest dla mnie dość dziwne, bo dotyczy poniekąd mnie. zawsze miałem dobre oceny ze wszystkiego właśnie dlatego, ze wszystkim się interesowałem. i tak mi zostało po szkole, milion zainteresowań - w każdym całkiem niezły ale w niczym wybitny.

Co do modelu pruskiego - niby wszyscy wiedzą, że to gówno ale nikt z tym nic nie robi. nawet nikt nie udaje (nie zapowiada w wyborach), ze cokolwiek z tym zrobi. Smutne ale to kwintesencja polskiego zarządzania, więc też nie liczę, ze coś się zmieni.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Musk kiedyś wkleił kiedyś taki obrazek.
Kiedyś tak było i u mnie. I pewnie dlatego wygrali wybory. Wiecie, te całe LGBT i blm, big tech itp. natomiast od 2022 u mnie jest odwrotnie. XD Tj poglądy społeczne mi się raczej nie zmieniły i dalej gardzę lewacką polityczno społeczną agendą, tak w skrócie. Ale podejście polityków do wojny, Ukrainy, Rosji spowodowało że od lutego 2022 nie wiem co to konfederacja, zacząłem popierać: Hołownie, Radka Sikorskiego, kierunek polityki zewnętrznej PO i amerykańskich demokratów xD Choć dalej nie rozumiem czemu PO nie może rządzić nikt inny tylko Tusk i Tusk. Nim dalej gardzę. Ale w poprzedniej kadencji sejmu wszystko było inaczej. Z wiadomych powodów nie ma teraz za bardzo wyboru zmiany polityki wewnętrznej, o deregulacji prawa i podatków, o cięciach budżetowych reformach zusu czy NFZ, nizszych a przynajmniej nie wyższych podatkach nie ma co marzyć. Niestety, warunek gardzenia Rosją i wsparciem dla Ukrainy jest dla mnie nadrzędny. To co robi PiS, Trump, republikanie, Braun - no nie chcę już przeklinać. Gardzę nimi bardziej niż Tuskiem.
O, to by dobrze podsumowywało jaka zmiana we mnie zaszła.

Fanatyk2piorunów

problem z politykami jest taki, że kłamią skurbańce tak, żeby się wpasowało w nastroje społeczne. oni w zasadzie nie mają poglądów - to opinia publiczna ma, a polityk tylko wkupuje się w łaski elektoratu. jakby dało się wygrać elekcję na homoseksualnych żydach o poglądach narodowych to już byś widział jak Braunik w jarmułce zadowala kolegę sztycą z flagą "polin".

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Bawi mnie argumentacja 40 latków o tym, że kiedyś też mieli poglądy pronarodowe/konserwatywne, dopóki nie poznali środowiska Korwina i Winnickiego i stali się liberałami, bo teraz głosują na inną partię. IKSDE.

To znaczy, że byliście jedynie potencjalnymi, partyjnymi klakierami, a wasze poglądy determinowali ludzie (politycy) i środowisko, a nie żadne idee. To nie były wasze przekonania, a byliście zapatrzeni w chwilowych guru i ICH WŁASNE POSTULATY. Nigdy nie interpretowaliście sami własnego systemu wartości.

Ja jestem konserwatystą i nacjonalistą i pozostanę nim nawet, jeśli Konfederacja pójdzie na śmietnik historii lub sam zrezygnuje z oddawania na nich głosu. A w tej chwili mam im i tak dużo do zarzucenia (patrz: Wipler). Zrozumcie, że to są tylko ludzie, a ideały, system wartości i przekonania ma się własne. Na tej samej zasadzie sporo lewicowców nie głosuje na partię Lewica i sporo prawicowców nie popiera ani PiS, ani Konfy.

Na tej samej zasadzie: jeśli X duchownych skompromituje Kościół, nie oznacza, że stanę się ateistą. A właśnie w taki sposób ludzie rozumieją świat. Należy sobie wtedy odpowiedzieć na pytanie, czy na bazie negatywnych doświadczeń z jednostkami, porzucisz swoje przekonania/wartości/poglądy. Jeśli tak jest, to znaczy, że jesteś chorągiewą. Nigdy nie byłeś nikim ukształtowanym. Jesteś po prostu bezwartościowy, ponieważ na twoje treści wpływają ludzie, trendy, opinia publiczna.

Jestem idealistą i romantykiem. Nie konfiarzem. Partie polityczne to wyłącznie narzędzia do realizacji pewnych postulatów, które popieram. Mam gdzieś, jacy to będą ludzie i jaka partia. Ludziom bezideowym, bez wartości, sztywnych zasad, pasji, ciężko to zrozumieć.

To towarzyszy mi w każdym aspekcie mojego życia, nie tylko w polityce. Jestem bardzo przywiązany do swoich zasad i przekonań. Jeśli w coś wierzę, trwam w tym. Spoza politycznych zagadnień mogę odnieść się do braterstwa - mam super grupę przyjaciół i wyznaję to w ten sposób, że niezależnie od tego czy dostaję telefon o 15:00 czy 3 rano, ktoś mnie pyta "Pomożesz?", wsiadam w auto i jadę. Dla normalnych ludzi to radykalizm, a dla mnie po prostu działanie w zgodzie z samym sobą.

Mój ojciec jest katolikiem. Takim prawdziwym, wręcz skrajnym pod wieloma względami. I konserwatystą obyczajowym. W zasadzie różni nas to, że ja jestem pro narodowy, a on jest wyłącznie patriotą lokalnym i nie nazwałbym go osobą przywiązaną do swojego kraju. Na 1 rzut oka prawak. Ale wiecie co? Głosuje na PO, mimo bycia świadomy swoich poglądów, bo uznaje, że niektóre interesy/postulaty są bardziej korzystne względem drugich.

Jednocześnie nie porzuca swoich prywatnych przekonań. I za to go podziwiam. Zupełnie w kontrze do chorągiewek, 90 % Polaków, które dopasowuje swoje poglądy do partii politycznych i ludzi. Dziś prawak, jutro liberał, pojutrze socjaldemokrata...

GURU5piorunów

@Lopez_ moje konserwatywne i patriotyczne ideały znacząco odbiegają od skrajności konfederatów. Stawiasz sobie chochoły i dumnie z nimi walczysz, powodzenia.

Tytan3piorunów

Po prostu mądrzeje się wraz z wiekiem i zdobywaniem życiowego doświadczenia. Pisałem Ci w innym temacie. Sprawdź ile kosztuje przyzwoite ubezpieczenie medyczne, ale takie solidne na które będziesz miał zarówno USG jak i leczenia raka (o ile w ogóle takie znajdziesz) sprawdź ile kosztuje w miarę przyzwoita szkoła prywatna dla dwójki dzieci. I porównaj z tym ile byś oszczędził na tej mitycznej obniżce podatków i likwidacji ZUS. Jak nie masz wypłaty grubo powyżej średniej krajowej to będziesz na tym w cholerę w plecy. I nie kupuj bajek, że jak zlikwiduje się publiczną służbę zdrowia to konkurencja sprawi, że będzie taniej. Bo głównym problemem służby zdrowia nie jest brak kasy ale brak lekarzy specjalistów. A oni od prywatyzacji się magicznie nie rozmnożą. Tak po kolei można by rozkładać każdy "genialny i prosty" pomysł Konfy. Ale po co, skoro i tak nic Cię nie przekona. Wiem po sobie bo też kiedyś myślałem, że głosując na Korwina zjadłem wszystkie rozumy. Też byłem pewien, że to prawdy tak oczywiste, że nigdy nie zmienię poglądów. Teraz się śmieję z własnej głupoty. I gwarantuję, że Ty też będziesz za te 10 lat. Ustaw sobie przypomnienie w kalendarzu w telefonie na 11.03.2035 z pytaniem "I jak wciąż popieram Konfę" ? :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (40)

GURU

w Hydepark

45piorunów

Siedzę sobie na parkingu hurtowni od ktorej zamawiam material. No i na przeciwko jest kolchoz 3 zmianowy i tak sobie obsrewuje akurat rotacje pracujacych tam nieszczęśników

I dziekuje opatrzności ze gdzies te 10 lat temu postawila na mojej drodze Pana Marka dzieki ktoremu nie skonczylem jako jedna z tych osob

Bo o ironnio dokladnie w tym samym kołchozie robiłem zaraz po szkole xD 3 miesiace ale jednak bylo to smutne doswiadczenie

Pragne tez zwrocic uwage jak pozornie niewielkie rzeczy moga zmienić całkowicie nasze zycie

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

Czy ktoś mi powie jak nazywa się takie zaburzenie z ?

Mój przyjaciel właśnie się srogo przejechał na mojej kumpeli. Generalnie laska sama go podrywała, non stop do niego pisała, prawiła mu komplementy, żaliła się na różne rzeczy i dostawała wsparcie, generalnie zachowywała się jak zakochana po uszy, często się spotykali (ale seksu nie było, tylko całowanie). I nagle jednego dnia powiedziała mu, że sobie wróciła do relacji friends with benefits z jakimś znajomym i generalnie nic z tego nie będzie XD Co oznacza, że w tym samym czasie musiała już z nim pisać. Na koniec próbuje odwrócić kota ogonem, że przecież ona tylko tak z nim się wygłupiała jak z kumplem.

Znam ją dobrze i ona tak robi z każdym, stąd potem ma wiele problemów z tym, że ktoś do niej wypisuje i się dobija, bo naprawdę umie sobie kogoś zakręcić wokół palca i ma "to coś" w sobie, co przyciąga. Na końcu rani i wyrzuca do śmietnika w 1 dzień.

Wydaje mi się, że poza tym, że go tak zbajerowała i 2 miesiące robiła push-pull, to jeszcze zraniła go specjalnie. Jak zwierzę, co bawi się ofiarą przed egzekucją.

Najlepsze jest to, że sam się kiedyś z nią spotykałem chwilę i też tak zrobiła, ale bez ranienia mnie i na dużo mniejsza skalę. U nas było inaczej, bo już się znaliśmy (ale słabo) i po miesiącu jak zaczynała mnie ghostować (dzień po tym, jak poszła namiętnie w ślinę) to po prostu kontakt się urwał, a potem po 2-3 miesiącach się zobaczyliśmy i wyjaśniliśmy sobie w cztery oczy i wyszło, że w sumie się lubimy i możemy relację koleżeńską utrzymać i wtedy nawiązała się jakaś kumpelska relacja, że zaczęła mnie traktować zupełnie inaczej - nie zabiegała o atencję, słuchała tez co ja mówię, a nie tlyko "ja, ja, ja", no i generalnie można było z nią wyjść na browar albo ze wspólnymi znajomymi, poprosić o podwózkę do domu czy przywiezienie piwa na kaca. Prawie że zostaliśmy przyjaciółmi, bo naprawdę sobie nawzajem pomagaliśmy w różnych rzeczach, szczególnie ona w ostatnim czasie mi pomogła mega z 1 rzeczą i wisze jej przysluge.

Niestety poznała mojego ziomka i sam mnie pytał, czy ja do niej coś ten, to nie dość, że powiedziałem, że nie, bo dobra z niej koleżanka i można na nią liczyć (o co poprosisz, to dla ciebie zrobi), ale jako dziewczyna to tylko ci psyche zora i odradzam. No, ale nie uwierzył xD A miałem promyk nadziei, że się uda, bo w sumie ją lubię jako kumpelę i mówię o fajnie jakby dwa ziomki razem były.

Zabieganie o atencję, fałszywe sygnały, udawanie zakochanej, a potem rzucenie w kąt jak śmiecia, celowe zranienie i zakrzywianie rzeczywistości, że wcale nic takiego nie było xD Ktoś powie na czym polega ten problem?

Chłop teraz bardzo cierpi, a to bliska mi osoba i pytanie brzmi czy według was powinienem stanąć murem za nim i urwać z nią kontakt? Wszyscy moi kumple ją przeklinają między sobą, a mi jest głupio, bo ja ich poznałem i teraz nie wiem. Jestem oczywiście za nim w 100 %, ale czy powinienem te znajomość z nią olać w imię solidarności z nim?

Mocarz2piorunów

Mentalnym* szonem - solved ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ja bym ją zapytał wprost czy wie dlaczego tak robi, ale ja to po⁎⁎⁎⁎ny jestem xD

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

26piorunów

Dlaczego Polacy się tak do d⁎⁎y odżywiają? Szczególnie ci 35+. Pytam serio. Całkowity brak wiedzy na temat żywienia, kupowanie gównianych produktów. Jestem na jakiejś grupie, gdzie ludzie dzielą się tym co gotowali (dla inspiracji, lubię pichcić) i jestem załamany xD 90 % contentu to jedzenie syf. i albo strasznie tłuste obiady, albo po prostu niezdrowe żarcie.

Dziś na grupie typ wrzuca 2 białe bułki z : salcesonem, PASZTETOWĄ i do tego grube parówki (serdelki), herbata malinowa Saga z cukrem i ludzie w komentarzach jakie super śniadanko XDDDD

To jest właśnie to jak jedzą Polacy. Obiady smażone na litrach oleju, a 3-4 inne posiłki? Szproty w oleju, konserwy w puszce, frytki, nuggetsy z paczki, sosy łowicz ze słoika, ser smażony z kminkiem w kubku, paczkowane wyroby seropodobne, jogurty z masą cukru, frytki, kajzerki, zupki chińskie, mrożone pizze/zapiekanki, pizzerki , drożdżówki, tłuste kiełbasy, pasztetowa, paszter firmowy i tak dalej.

Powyżej wymieniłem sporą część produktów które obserwuje na taśmie u ludzi, którzy robia zakupy, jak nie idę do samoobsługowej. W biedronce jeszcze jako tako, ale jak zajdę do dino, to jest w 100 % to o czym piszę.

Pierwsza rzecz jest smutna, że żeby jeść w tym kraju zdrowo, trzeba niestety przymnajmniej nieźle zarabiać.

Druga rzecz jest taka, że Polacy nie mają kompletnie wiedzy na temat jedzenia i często dziwią się, czemu tyją, bo nie jedzą wcale tak dużo. I serio nie wiedzą jaka jest tego przyczyna.

Do tego te kebaby z kulą mocy raz na jakiś czas jako jedzenie na mieście. Totalnie przeżarte kubki smakowe, raczej nie do odratowania. Dlaczego?

Bo gdyby mieli jeść tak, że: Jogurt naturalny/serek wiejski zamiast słodkiego Danone, pieczywo z ziarnami zamiast pszennego chleba, smażenie mięsa bez panierki na 2 łyżeczkach oliwy zamiast w głębokim oleju z panierką, jedzenie warzyw i owoców, płatki owsiane zamiast czokoszoków, herbata bez cukru, mozarella w kulce zamiast sera żółtego światowid, to by chyba się porzygali xD

Gruba ryba2piorunów

@Lopez_ uważam że to kwestia edukacji - nie tylko takiej szkolnej ale bardziej domowej. Ludzie mają dzieci, uczą ich pewnych wzorców które później dzieciaki powielają z własnym dziećmi i to się nakręca. A starszym ciężko jest wytłumaczyć że źle robią. No problem globalny i tyle.

Poza tym nadal sporo osób wywodzi się z biedy - to też procentuje negatywnie.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Gruba ryba

w Hydepark

7piorunów

Zawsze odpowiadam do widzenia Kerfusiowi. Robię to bo uważam, że szacunek należy się każdemu a zwłaszcza komuś, kto jest bardzo pomocny. Człowiek czy maszyna. Wcale nie robię tego bo liczę na przychylność Skynetu kiedy AI przejmie władzę nad światem czy też by Kerfuś wstawił się za mną kiedyś u robo-duperek, które mają fetysz człowieczy. Robię to bo czuję, że kultura jest podstawą. Dlatego też dziękuję AI za odpowiedź kiedy okazuje się pomocna. A Wy jak tam? Też jesteście mili dla kas samoobsługowych i sztucznej inteligencji?