Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

pokeminatourOsobistość

Dołączył/a:

  • 100 wpisów
  • 1643 komentarzy
  • 7 obserwujących

Zawodowiec

w Technologia

4piorunów

SZTUCZNA INTELIGENCJA TO ZAGROŻENIE DLA LUDZKOŚCI I ZIEMI!

Wygooglujcie czym są "AGI, deepfake, klonowanie głosu".\ Ryzykujecie szantażem, wyzwiskami, groźbami, a nawet trafieniem... do kicia, tylko za wstawienie zdjęcia własnej twarzy i udostępnienie własnego głosu w Internecie.\ Tak nas miliarderzy urabiają.\ \ zagrozenie #swiat

Specjalista

w Dyskusje

80piorunów

Strasznie się boję o swoja pracę.

Jestem matematykiem, pracuję na uniwersytecie i od zawsze uwielbiałem to co robię. Uwielbiam swój zespół, uwielbiam swojego przełożonego, uwielbiam swoich studentów - a nade wszystko uwielbiam swoją pracę. Nic nie sprawiało mi nigdy większej radości. Potrafię godzinami wpatrywać się w tablicę, bazgrać sobie po całym biurze jakieś układy dynamiczne, nie móc zasnąć bo jakichś ciekawy problem siedzi mi w głowie.

Codziennie wstaje koło 8:00 - biorę zawczasu przygotowaną w lodówce owsiankę, idę pieszo na uniwersytet, kupuje kawę w lokalnym bistro i siedzę w biurze rozwiązując co tam akurat mam do rozwiązania. Siedzę tak czasami do 20:00, czasem nawet później.

Nic nie sprawia mi tyle szczęścia co moja praca. Oczywiście są ważniejsze sprawy - mam rodzinę, dziewczynę którą kocham całym sercem, wspaniałego przyjaciela - ale nie wyobrażam sobie życia bez pracy.

Ósmego września przeczytałem, że model Open AI rozwiązał problem milenijny (jeden z bardzo trudnych problemów w matematyce) w 88h, nad którym ludzie bezskutecznie myśleli 90 lat. Wiem, że wokół całego tematu jest mnóstwo kontrowersji - na ile to była samodzielna praca modelu, na ile pracował na danych ukradzionych od innych matematyków, to że wygenerowania rozwiązania kosztowało kilkadziesiąt milionów dolarów itd. Nie zmienia to faktu, że pierwszy raz w życiu poczułem, że to co robię jest całkowicie bez sensu.

Od kilku dni myślę o przyszłości. O tym, że widzę tak naprawdę tylko dwie drogi: te „optymistyczną” - w której dostęp do AI jest równy. Po pewnym czasie modele staną się coraz tańsze. To, że rozwiązanie problemu milenijnego kosztowało teraz kilkadziesiąt milionów dolarów nie znaczy że będzie kosztowało tyle za 2 lata. Patrząc na to jak skaluję się ta technologia, to o ile nie dojdziemy do jakiejś ściany - całość powinna wtedy kosztować kilkaset dolarów. A problemy, którymi ja się zajmuję są wielokrotnie mniej skomplikowane. Pewnie będzie się dało je rozwiązać modelem dostępnym w „standardowym” abonamencie za 20$.

Jeśli tak będzie to  moja praca traci całą kreatywność - bo nie będę już musiał myśleć nad jakimikolwiek rozwiązaniami - wszystkie wygeneruje za mnie model. Matematyka jest też na tyle specyficzną dziedziną, że jeśli AI dostarczy mi kod w formacie LEAN to nawet nie będę musiał sprawdzać czy rozwiązanie jest poprawne. Po prostu pytam czy twierdzenie X zachodzi i dostaje „TAK/NIE”. Cała moja rola sprowadza się do bycia pasterzem AI. O ile AI takiego pasterza będzie potrzebować.

I to jest ta wersja optymistyczna. Bo jeśli koszta AI nie będą się skalować a sama technologia będzie się rozwijać - to za niedługo praca naukowa w nie wiodących ośrodkach straci sens. Za 2 lata Harvard może mieć dostęp do AI które rozwiązało obecnie problem milenijny - ale europejski uniwersytet na którym pracuje - raczej nie. Nie będę miał wtedy żadnych szans, żeby konkurować z Harvardem. Matematycy tam będą mogli generować artykuły i twierdzenia codziennie - a ja wciąż będę potrzebować na to miesięcy lub lat.

Nie widzę przyszłości w której zachodzą pozytywne zmiany. I to wszystko - wciąż przy założeniu, że AI pozostanie narzędziem a nie stanie się świadoma (cokolwiek to znaczy) lub nie stanie się cybernetyczną bronią.

Nie wiem czemu tak mało się o tym mówi w społeczeństwie - bylem ostatnio na weselu, gdzie ludzie bawili się i tańczyli, a ja siedziałem przy stole, obserwowałem to i czulem się jak jakiś pieprzony Wyspiański. Najlepsze jest to, że gdybym napisał opowiadanie na podstawie tego wesela i rozmów toczonych przy bardziej akademickim stoliku - to cztery lata temu miałbym fenomenalne opowiadanie sci-fi. Jeśli zrobiłbym to dziś - byłby to już tylko gorzki zbiór myśli kilku akademików o przyszłości.

Zmierzamy do zagłady i nikt z tym nic nie robi. Nawet ja nie wiem co miałbym zrobić - mogę wam podrzucić jakąś petycję do podpisania (https://superintelligence-statement.org) - o zastopowanie rozwoju AI na obecnym poziomie, ale czy rządy się tym przejmą? Nie mam pojęcia. Ja podpisałem żeby mieć poczucie, że robię cokolwiek. Próbuję też organizować doktorantów na swojej uczelni.  Problemów, które widzę jest dużo, dużo więcej - choćby to w jak wielu miejscach bezrefleksyjnie oddaliśmy pole sztucznej inteligencji delegując do niej myślenie. Jak fatalnie wpływa to na myślenie nowych studentów (moje także!). Mógłbym i z 10 postów o tym popełnić, ale pewnie nikomu nie będzie się chciało tego czytać.

Wybaczcie chaotyczność i zapewne kulejącą interpunkcję, potrzebowałem to jakoś z siebie wyrzucić. Dzięki jeśli dotrwaliście do końca.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Gruba ryba

w Finanse i biznes

7piorunów

W nawiązaniu do tego wpisu https://www.hejto.pl/wpis/na-dobry-poczatek-dnia-ai chciałbym wszystkim nieświadomym uświadomić jedną rzecz bo od tego co zrobią zwykli ludzie teraz zależeć będzie przyszłość świata.

Po pierwsze wielu ekspertów od AI uważa, że AI rozwali kapitalizm a co się z tym wiąże nastanie jakaś forma komunizmu - jak to się kończy to chyba nikomu nie muszę tłumaczyć. Oczywiście tym razem się uda ;)

Po drugie po co firmom AI skoro AI zabierze ludziom pracę i ludzie nie będą mieli pieniędzy, i nie będą mogli od tych firm niczego kupować, więc firmy zbankrutują. Tylko, że jeżeli te firmy będą miały roboty i te roboty będą robiły wszystko to tym firmom nie potrzebne będą pieniądze - ich roboty i tak zrobią wszystko co im będzie potrzebne.

Teraz zastanówcie się co się stanie z ludźmi którzy nie będą posiadali swoich robotów w sytuacji gdy pieniądze stracą całkowicie wartość? A pieniądze stracą wartość bo komunizm - tzn. gwarantowany dochód podstawowy dla wszystkich - trzeba zmusić firmy aby udostępniały swoje roboty i swoje AI dla ludzi za darmo no bo te pieniądze są tym firmom do niczego niepotrzebne jak już ustaliliśmy wcześniej.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Hydepark

84piorunów

Czuję że dotarłem do końca konsumpcjonizmu i nie wiem co dalej.

Jak się na dłuższą metę zastanowić to życie większości ludzi ogranicza się w głównej mierze do pracy i konsumpcji.

Ludzie pracują by zarobić pieniądze, następnie wydaje je by
- zapewnić sobie przetrwanie
- zapewnić podstawowy komfort
- by ten komfort rozszerzać w nieskończoność
- by otrzymywać zastrzyki dopaminy
- bo mają komu je później przekazać ( dzieci )
- by piac się w hierarchii społecznej.

I tak sobie żyje, pracują, prawie cały tydzień zajmuje im praca, przygotowanie do i po pracy, dojazdy i inne obowiązki z chwilami dla siebie.
Ile by nie zarabiali to ciągle im mało i zawsze znajdą jakiś cel.
Jadąc komunikacja chcą mieć samochód. Mając samochód typu gruz chcą mieć normalny samochod. Mając normalny chcą mieć prestiżowy i skala nie ma końca, dla garstki na końcu są prywatne odrzutowce.

Nim się spostrzega kończą swój żywot, nie dobiegając do tej konsumcjonistycznej mety, ale ciągle mając jakiś konsumcjonistycznej cel przed sobą, przekazują pałeczke dalej, lub nie.

Według badań, pytając ludzi o zarobki i ile by im wystarczało, większość niezależnie od zarobków mówila o zarobkach 2 razy wyższych od obecnych.

Tymczasem ja, jestem jak rybak który złowi jedna rybę dziennie i tyle mu starczy, nie myśli o tym by złowić więcej, by kupić kuter, by zatrudnić ludzi.

I to się ciągnie nawet w grach video. Odpaliłem sobie oxyrail - taki trochę survival i Minecraft z tworzeniem własnego pociągu którym przemierza się świat zaczynając od ery kamienia łupanego po latający pociąg z napędem atomowym. W tej grze zatrzymałem się na średniowieczu, uznałem że pociąg o napędzie parowym byłby zbyt kosztowny w stosunku do grindu potrzebnego do niego, i przemierzyłem świat na ręcznym napędzie, klikając co parę sekund klawisz przez około 3h by zobaczyć jak ten świat w grze wygląda, objechalem cały i koniec gry.

Po spłacie kawalerki, ogarnięcia sprzętu do domu, poduszki finansowej jako singiel przeszedłem na pół etatu, zarabiam mniej niż minimalną bo więcej nie ma sensu, zwiększyłoby to tylko poduszkę finansowa, bo nie mam na co wydawać tych pieniędzy.

Większość pewnie wydałaby na podróże - ja ich nie lubię ze względów sensorycznych
Inni na jakieś prostytutki - tutaj wjeżdża u mnie aseksualizm, pewnie przez i rozwalone receptory dopaminowe.
Inni powiedzą znajdź kobietę a ona już się zajmie tym by było na co wydawać pieniądze - i tutaj po kilku miesiącach związku zawsze wjezdza te ADHD z poczuciem monotonności, braku dopaminy z relacji, wtedy też spotykam się bez chęci, bardziej z przyzwyczajenia i wtedy związek sie kończy.

Większe mieszkanie, samochód ? Kawalerka i komunikacja+Uber+rower/rower elektryczny jest good enough, więcej się nie opłaca, zresztą nie mam prawa jazdy bo i po co ?

Wydatki więc dziela się na kategorie
- już to mam, a lepszego mieć nie warto.
- to nie dla mnie
- koszt nabycia i utrzymania jest niewspółmierny do zysku.

Pewnie sporo z tego wynika z lekkiej biedy w dzieciństwie, wtedy ludzie albo są zbyt oszczędni albo zbyt dużo wydają.

Jedyne co mi przychodzi do głowy z wydatków to próbowanie różnego jedzenia.

I tak ukończyłem ten cały kapitalistyczny wyścig, na mecie nikt nie czeka, nie ma żadnej wstęgi, pucharu, radości z ukończonego biegu. Jest neutralność połaczona z brakiem celów finansowych, tego mi troche brakuje, to motywowało do czegoś więcej niż minimum.

Pokaż więcej komentarzy (57)

Osobistość

w Komputery

9piorunów

Mam pytanie odnośnie Składam kompa do którego wsadzę starego procka i7 7700.
Chciałbym wiedzieć czy Windows 11 nie będzie się wykrzaczał no i co z aktualizacjami?
Komp będzie służył do internetów i czasem do grania, zero wrażliwych danych.
Nie wiem może zamiast 11 instalować 10, albo , tyle że będzie problem z grami,
nie mam pojęcia jaka dystrybucja będzie odpowiednia.

Gruba ryba4piorunów

@n3sk

Nie wiem może zamiast 11 instalować 10, albo , tyle że będzie problem z grami,
nie mam pojęcia jaka dystrybucja będzie odpowiednia.

do gierek polecam CachyOS. wszystko mi rusza od strzała. chyba że grasz z multi to wtedy d⁎⁎a, bo antyczity szalejo

Pokaż więcej komentarzy (42)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

Najbardziej pojebaną rzeczą z jest to, że zawsze jest za mało bodźców, zawsze jest za mało dopaminy i człowiek nigdy nie jest szczęśliwy i zadowolony z dnia codziennego. Kiedyś myślałem, że szczęście dają pieniądze. I w przypadku osób mojego pokroju to chyba dają wyłącznie, jak są to kosmiczne kwoty regularnie zasilające konto, ale pewnie i to by mi się znudziło.

Mam dobrze płatną pracę, do tego zdalną, z super atmosferą, mam bliskich przyjaciół naście lat tych samych, mam wspierającą mnie rodzinę, mam własne mieszkanie bez kredytu, mam czym jeździć, no i w sumie i tak k⁎⁎wa miewam dni, że zjazd totalny i sięgam po szlugi dla szybkiej dopaminy, choć trenuję 4-5x w tyg i to totalne zaprzeczenie mojego stylu życia xD Ale coś się musi dziać, ja nie czuję w ogóle szczęścia, ahedonia w c⁎⁎j momentami, ale jak już czuję, to podjarany jestem jak dziecko.

Złapałem się na takich dołach dopaminowych jak siedzę u kumpla, wszyscy piją, ja kierowca i np w jedną chwilę wyciągam batona, na to wciągam tabakę, piję energetyka, palę szluga i jeden przyajciel co zna mnie od przedszkola "co tam, spadła dopaminka co? hehe" a ja no k⁎⁎wa wow, zgadłeś XD

W sumie znalazłbym kobietę, to prawdopodobnie po jakimś czasie miałbym jej dość, bo ja kocham 2 rzeczy: bardzo duża intensywność towarzyską, a z 2 strony odcina od ludzi. Mieszkałem z moją ex, to miałem dni, gdzie zamykałem się na 8h sam przed laptopem, choć tam to musze przyznać, że po prostu jej nie kochałem, ale obawiam się, że na głowę rodziny się nie nadaje, ale ojcem po rozwodzie to ja bym był k⁎⁎wa idealnym, bo mnie przerasta tylko rutyna i codzienność - błahe rzeczy, a te skomplikowane to traktuje jak wyzwania.

Tak sobie myślę, że czego bym w życiu nie miał, to i tak mam frajdę na 5 minut XD Co jest najgorsze - że ciężko pracuję na te rzeczy, by finalnie się nimi k⁎⁎wa nie cieszyć na stałe. Po⁎⁎⁎⁎ne to

Jedyny plus, co polecałbym w terapii z dziećmi z ADHD to sport, bo to dyscyplina. Jestem wbrew pozorom w k⁎⁎we zdyscyplinowanym człowiekiem przez to, że regularnie uprawiałem sport zawodniczo - praca turbo samodzielna, poza pracą trzymam michę, regularna siłka, jak się na coś uprę, to wałkuje konsekwentnie do końca, co by to nie było.

Chciałbym być kiedyś mężem, ojcem itd, ale mam wrażenie, że sedno mojego życia to jest szybka jazda bez trzymanki, czyli najlepiej jak najwięcej poza domem, związki to fwb, w pracy kocham kortyzol i zmienne (sprzedaż b2b), no i w sumie to ja się nadaje chyba tylko na bycie obieżyświatem.

A wy jak żyjecie będąć trochę "inni" ?


Fenomen1piorunów

Jeszcze mnie wkurwia to wpadanie w bójki XD 30 letni chłop. Przez to, że lata trenowałem sporty walki, to nie mam strachu przed konfrontacją fizyczną i nie daj boże jak pojawi się pyutanie typu "na c⁎⁎j sie gapisz" od lorda sebastiana albo jakaś sprzeczka po pijaku w klubie to ja od razu wyskakuję dwa kroki do przodu, bo w dyplomację to jestem dobry tylko w sytuacjach bez emocji.

Naliczyłem, że od podstawówki do 30 roku życia to wychodzi mi średnio 1 raz w roku jakaś bitka - a to wypłacę strzała patusowi, żeby go naprostować, a to się wstawię za kumpla, a to nie umiem odpuścić głupiej dyskusji z agresywnymi imprezowiczami

przez to, że odczuwam X razy mocniej emocje niż inni, ciężej mi też ego do kieszeni schować

Pokaż więcej komentarzy (10)

Inspirator

w Dyskusje

70piorunów

Dziś odebrałem telefon od swojego szefa który przekazał mi że po 11 latach pracy dla firmy moje zadania przejmą koledzy z Filipin. Na usta ciśnie mi się wiele słów, lecz tu zostawię tylko część. Chowając wielki wstyd chciałbym zapytać:

* znacie kogoś (lub sami nim jesteście) kto szuka analityka AML?

* znacie kogoś kto przyjmie do pracy osobę analityka AML który podejmie każde zadanie pod warunkiem że zatrudnienie będzie na umową o pracę?

PS. Tak, szukam pracy na linkedinie, pracuj.pl etc

PS2. Dziękuje za wszystkie odpowiedzi. Te śmieszne jak i pomocne

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

O tym jak udało mi się odzyskać przyjemność z grania w dorosłym życiu. Moze komuś się przyda.

Zanim odzyskałem przyjemność z grania, samo granie było pobocznym hobby. Grałem w 3-4 tytuły do roku, głównie takie o których usłyszałem z mainstreamu, lub pojawiły się w listach premier w serwisie gry-online i sam tytuł coś mi mówił, jak nie mówił a był o odpowiedniej tematyce to wchodziłem I patrzyłem na ocenę wybierając "dobre gry" Takie granie było rzadkie, nie było dużo tytułów, byłem skazane na tytuły AAA, do tego narzekałem na obecny rynek gier.

Bo gry AAA zmieniły się przez lata, mocno napeczniały dodając nowe mechaniki, wydłużając gameplay, czy też robiąc to bazując na wysokiej dostępności przez co część gier zamieniła się w nudne symulatory chodzenia lub miksu jakiegoś gamepalyu z oglądaniem masy cutscenek.

Końcówka blisko rocznego NEETa w trakcie przebranzawiania natchnęła mnie do innego podejścia do tematu. Gdzies wtedy wyczytałem że hobby jest względnie stałe w całym życiu, jak ktoś za małego interesował się czymś to w dorosłym życiu z reguły też będzie się interesował i też nagle te hobby nie zmieni mu się o 180 stopni. Efektem tego była analiza moich zainteresowań za dzieciństwa, i też tego w jakie gry wtedy grałem.

Wczesniej myślałem że lubię gry "poważne" z dojrzała fabuła, dobra grafika że gra to ma być małe dzieło sztuki itp. Odpaliłem serwis metacritic i sortując od najwyższej oceny gry z okresu młodzieńczych lat zrobiłem listę gier które przeszedłem. Oprócz gier z dobra fabuła jak Max Payne, Mafia - które i tak na dzisiejsze standardy bazują na gamepaly, większość gier to były proste strzelanki jak Serious Sam, Painkiller. To pozwoliło mi doprecyzować gatunki które są dla mnie.

Ma być prosty gameplay - chodzenie strzelanie, coś bardziej w stylu GTA albo proste platformówki.

Tylko że szukając strzelanek w tradycyjny sposób, bazując na znanych tytułach/tych które przebiły się do mainstreamu można uznać że gatunek upada i nie ma w co grać. Próbowałem też szukać kanałów na YT o indie grach tylko że tam były tylko filmiki promujące gry w early accesie.

I tutaj naszła mnie kolejna myśl - jak robiłem to są dzieciaka, a mianowicie poprostu kupowałem cybermyche/cd action instalowałem I grałem. I TO JEST TO.

Bez szukania tytułów, sprawdzania ocen, czytaj recenzji. Pobieranie wszystkiego co spełnia wąski filtr pasującego mi gatunku i ogrywanie.
Przeciez na steam wychodzi naście tys gier rocznie, ktoś musi robić gry takie które mi pasują i robi.

Dlaczego jest to takie ważne ? Porównując dwa procesy.
1. Szukanie tytułów i ich ogrywanie - odpalasz tylko "dobre" tytuły, sam proces nie daje ci dopaminy, zostaje dopamina z samego grania, a w takim modelu każda gra musi być dobra, grasz w małą liczbę gier, oczekiwania wobec kolejnych rosną. Do tego w gatunkach jak strzelanki czy proste platformówki trudno jest znaleźć tytuły z dobrymi ocenami bo to prosty, prymitywny gatunek, przez sam gatunek gra kwalifikuje się do średniej półki.

2.Ogrywasz po kolei nieznane ci tytuły które spełniają tylko kryterium gatunku. Odpalasz mnóstwo tytułów, tylko jakaś część z nich zostaje.
W takim modelu
- o odpalanej grze nie wiesz za dużo/nie wiesz nic, bo tytułów jest tyle że nie pamiętasz więc masz element odkrywania, nawet jak odkryjesz coś słabego/ nie pasującego to i tak masz dopamine z nowości.
- ogrywasz też słabsze tytuły, nie rezygnujesz z gry tylko dlatego że jest podobna do innej która robi to lepiej, w efekcie czego nie dochodzi do inflacji oczekiwań, każdą grę traktujesz osobno.
- gdy już znajdziesz dobry tytuł to masz większą przyjemność bo trudniej było go znaleźć, jest to jeszcze większe gdy okaże się że ten tytuł ci się bardzo podoba a przez niskie oceny innych, albo przez brak reklamy nie znalazłbyś go w inny sposób.

Ostatnio robiłem statystyki, tytulów testuje tyle że po jakimś czasie uznałem że potrzebna jest lista by się nie pogubic co było juz testowane i na 60 przetestowanych gier przeszedłem 8 czyli 13 procent. Nie uważam że odpalenie tych 52 gier było strata czasu bo poznalem różne koncepcje gier - niektóre swoim absurdem, kiczowatoscia mnie rozbawiły, niektóre miały ciekawy pomysł i przez to były warte sprawdzenia, ale zbyt słabe wykonanie - tak czy siak była to nowosc, zwłaszcza w porównaniu do bezpiecznych, robionych na jedno kopyto gier AAA.

Za to te 8 tytułów wygrzebanych z 60 pomimo że mają często niższe oceny, są słabszymi projektami od tych po szczegółowej selekcji na etapie szukania to myślę że sprawiło mi większą przyjemność, właśnie przez tło tych 52 pozostałych.

Ważne też było podzielenie tego na części, jeżeli mam grę znaleźć, zainstalować i ograć to to u mnie nie zadziała. Potrzebuje rozbić to na etapy, najpierw pobieram, później instaluje, później gram. Inaczej utkne w tym że pograłbym ale nie chcę mi się szukać.

A tak to rutynowo co 5 dni przeglądam serwisy i pobieram to co uznam że warto sprawdzić, mając minimalne wymogi co do tego, później przy okazji w tle instaluje, i jak mam ochotę grać to już mam zainstalowane. Wczesniej problemem był brak gier do grania, teraz ilość gier do testów rośnie szybciej niż ubywa i nawet jak tylko 13 proc przejdę to jest tego tyle żeby się nie martwić że gier zabraknie.

Ostatnia rzecz to odpowiedni setup - odkąd zamieniłem monitor 24 całe na tv 50 cali który jest w nogach łózka, grając na pół leząco gry zacząłem odbierać zupełnie inaczej. Nie mówię by przesiadać się na taki setup, tylko że np zamiast kompa lepiej sprawdzi się steam deck, zamiast konsoli PC lub na odwrót.

Czyli w skrócie
- nie szukaj tytułu, testuj jak leci cały gatunek który cię interesuje

- który cię rzeczywiście interesuje, jaki ogrywałes za młodu a nie jaki myślisz że cię interesuje, możesz przykładowo myśleć że potrzebujesz gry z dobrą grafiką, by później uznać że liczy się gameplay a do słabej grafiki wzrok się przyzwyczaja

- bierz pod uwagę zmiany rynku, dzisiejsze AAA nijak ma się do dawnego AAA, jak chcesz dawne AAA to musisz grzebać w grach indie w poszukiwaniu perełek. A znaleźć grę Indie jest trudno, bo nie ma tam dużego budżetu na marketing. Szukając jakiś top gier indie przez recenzentów to znów bedzie zbyt dużo gatunków a po ograniczeniu do tych które cię interesują - zbyt mało gier. Osobiście nie widzę innej drogi niz testowanie tego jak leci.

- dziel to wszystko na osobne procesy, bo inaczej gdzieś utkniesz.

- znalezienie odpowiedniego setupu do gier - co kto woli, jedni wolą duży ekran, inni przenośnego steam decka, jedni klawiaturę i myszkę a inni pada.

Gruba ryba3piorunów

@pokeminatour

Dziwią mnie narzekania, że nie ma fajnych gier, gdy osobiście widzę, że na liście posiadanych gier do przejścia mam tyle tytułów, że starczy mi na najbliższe dziesięć lat, jeśli nie dłużej. O tytułach na liście życzeń nie chcę nawet wspominać, jest ich tak dużo.

Może to kwestia tego, że lubię co-opy, w które można grać bez końca (jak „Deep Rock Galactic” czy „Helldivers 2”), więc zostaje mniej czasu na singlowe gierki.

Gwiazdor1piorunów

A ja sobie zrobiłem spis gier których nie przeszedłem bo mi się nie chciało a były bangierami, czyli kupkę wstydu, i sobie po kolei nadrabiam. I to są gry z kilkudziesięciu lat, nawet Atari się podpina więc a gry uznane orzez całą społeczność jako legendarne więc o jakość nie mam się co martwić. Dzięki temu nie muszę wydawać milionów cebulionów na niezoptymalizowane zabugowane współczesne gowno. Minus jest taki że wydaje te cebuliony na retro sprzęty xD ale chyba się opłaca bo storo dobroci odkrywam. A wyszło tego tyle że do końca życia jest co robić...

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Dyskusje

8piorunów

Taka myśl o GTA VI.

Wiecie czemu to może nie zażreć AŻ TAK? Bo pomiędzy GTA V a GTA VI minęło naprawdę masa czasu i w tym czasie wydarzył się… Ubisoft który zalał rynek masą otwartych światów. Kiedyś GTA praktycznie nie miały konkurencji. A potem ludzie mieli już dość otwartych map i miliona kropek. Teraz jak sobie pomyślę jaka ta gra będzie wielka już mi się nie chce 😉

Plus stary jestem.

Fanatyk1piorunów

Nie mówiąc o tym, że oczekiwania względem tej gry pewnie są z kosmosu patrząc na to jak dojebali RDR2, jak dobrze przyjęta była V, a tu ma być wszystko lepiej i wszystkiego więcej.

Swoją drogą, dzieciaki które będą grać w 6 w następną część będą grać jak będą dorosłe xD

Osobistość2piorunów

Ludzie mają dość gier Ubisoftu a nie koniecznie otwartego świata.

Żeby GTA można było porównać do Ubisoftu to musiałoby
- co parę ulic mieć jakieś posterunki które musisz zdobyć by nie być ostrzeliwanym/gonionym przez policję.
- wrogowie mają levele, żeby ich zabić musisz robić misje typu bycie taksówkarzem, ratownikiem medycznym i inne poboczne generyczne misje.

Ludzie mają dość miliona kropek wtedy gdy gra zmusza cię do ich robienia, na Cyberpunk nikt nie narzekał pod względem otwartego świata bo grę można było przejść tak jak się komu podobało, od kilku godzin przez standardowa długość obecnych gier po czyszczenie mapy

Co do wielkości - to zależy w która stronę pójdą, nie koniecznie będzie to gra na 50h jak RDR2. Może wyjść z tego standardowa gra z opcją jej rozszerzenia przez misje poboczne.

Oczekiwania są zbyt wysokie ale tak czy siak gra się sprzeda.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Te leaki GTA VI utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie ma się czym podniecać. GTA jak GTA, po prostu kolejna gra, tyle że dodali kilka mechanik podobnych z RDR2 (które swoją droga uwielbiam i wolę od każdego GTA).

Tu swoją drogą jest leak dzisiejszy, łapcie póki wisi..

https://streamable.com/nmbqlk

Osobistość1piorunów

Bo to GTA więc będzie jak GTA, a ludzie spodziewają się jakieś rewolucji, mesjasza gamingu. Tak według mnie nie będzie.

Seria GTA jest dojrzała, może nie na tyle by być przegnita jak Assassin's Creed ale za dużo zmienić się w niej już nie da. Można poprawić mechaniki, dodać kilka nowych, poprawić ciutke grafike ale to nie jest rewolucja tylko ewolucja.

Na moje to trudno jest z tej gry zrobić jakiś majstersztyk nie tylko przez powyższe ale również to że
ciężko zbudować klimat dzisiejszych czasów by pobudzić jakąś nostalgię - jak z muzyką z lat 80,90. Pójście w fotorealizm to dopełnia, bo budujesz świat a nie jego upiększona wizję, realizm w grach to dla mnie minus bo rzeczywistość jest szara brudna i ponura ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Żeby stworzyć coś co spełni oczekiwania wywalone w kosmos musieliby stworzyć coś zupełnie innego, świeżego a nie kolejna część serii osadzona w dzisiejszych czasach, jak dobra by ona nie była.

Ja jestem sceptycznie nastawiony do serii GTA od czasów 4. Na moje od GTA 4 lepsze było Saints Row 2 (choc technicznie inna liga lub The Sabateur a względem GTA 5 jak równy z równym walczylo Saints Row 3 - ja tam wolę Saints Row za jego absurdalność.

Ale ja nie normictwo które czepia się np zachowań NPC zamiast skupiać się na ogóle gry, wolę grę która mnie wciągnie, zabawi mimo bugów, słabszej grafiki niż taka w której będę mogł podziwiać animacje kurczenia się jąder konia

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Gry

28piorunów

W serii najbardziej lubię to, że nie masz prostego i oczywistego "czy na pewno chcesz wyjść z gry: tak nie" tylko pasujące do klimatu noir teksty o walce z bólem i stratą ^^

Koneser6piorunów

@Loginus07 przekoks jest seria MP - za młodziaka zagrywałam się w dwójkę totalnie - uwielbiałam ten mroczny klimat wlaśnie noir, uwielbiałam segment z Moną biegającą z Dragunovem, znałam tą grę na pamieć praktycznie ❤️ nie dawno przeszłam trójkę po raz kolejny - też świetna część, historia jest nadal mroczna i mimo, że momentami można dostać epilepsji od ilości prześwietleń na ekranie to mechanicznie i gejmplejowo to dla mnie jest top ❤️

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Pracbaza

29piorunów

Natchnion rozmową z rekruternią i wpisami @WujekAlien opiszę sytuację na rynku.

Firmy rzadko się odzywają, to jasne.

Odezwała się jednak taka rekruternia (duża), co szuka dokładnie mnie. W 90-95% pasuję, robiłem to już i to nawet w tych programach co firma używa. Jedyny minus to dojazd - 15 km w jedną stronę i na mus stacjonarka, ale jestem w d⁎⁎ie i wziąłbym.

Poznałem jednak widełki dla inżyniera elektronika R&D: projektowanie hw, programowanie fw, debugowanie hw i fw, symulacje hw, dokumentacja. Wynoszą... :drum_with_drumsticks::drum_with_drumsticks::drum_with_drumsticks: 8-11 tys. brutto!

edyta dla punktu odniesienia:

7500 netto wynegocjowałem u janusza jakieś cztery lata temu i to bez proszenia specjalnie. Na produkcji u niego jest teraz >8k do łapy.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Mistrz

w Wiadomości Polska

95piorunów

Oddał w spadku mieszkanie szpitalowi. Zamiast rodziców pacjentów nocują tam turyści, a mieszkaniem zarządza syn prezesa hotelu przy szpitalu

Samotny starszy mężczyzna przekazał swoje mieszkanie w darze Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Nie nocują w nim jednak rodzice małych pacjentów, tylko... turyści. Jak ustalił Onet, lokalem zarządza i wynajmuje go komercyjnie syn prezesa spółki prowadzącej hotel przy szpitalu. Zarówno

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

Jeżeli na codzien żyje wam się "chujowo ale stabilnie", "jako tako" krótko mówiąc neutralnie ale co jakiś czas macie odpały że nagle doświadczacie skrajnie negatywnych uczuć i myśli ( w tym magicznych) to nie oznacza że te myśli mają rację, mimo że tak w tych stanach się wydaje.

To może być tzw "ADHD Crash", mój lekarz nazywa to "zjazdem" , mechanizm jest ten sam co przy braniu jakiś narkotyków/stymulantów - chwilowe obniżenie dopaminy generujące skrajne stany emocjonalne.

Bazując na moim przypadku - trwa to od 30 min do 2h. Często po takim dołku następowała lekka górka ale nie zawsze. W trakcie można czuć złość lub bezradność, do tych uczuć generowane są myśli które mają uzasadnić wam ten stan. Czasami zaczyna się z wyprzedzeniem tzn czuje się że zbliża się ta "fala" a czasami łapiesz się na skrajnych myślach i zadajesz sobie pytanie dlaczego skoro przed chwilą było wszystko okej. Takie stany można rozpoznać tym że ma się skrajnie różne myśli niż chwilę temu, przywołując te poprzednie myśli na się myśl tak jakby słuchało się że 2+2=5, tak jakby to było brednie, na wszelkie myśli pozytywne reaguje się bardziej jak Marian Paździoch mówiący "gówno się ułozy, najwyżej ja się uloze, i to nogami do przodu"

Powody:
Przeciążenie - zbytnie skupienie się na np pracy, czasami miałem tak nawet gdy grałem w grę i myślę sobie że już nie chce mi się grać ale dokończę ten etap.
Górka dopaminowa która powoduje późniejszy dołek, może występować naturalnie, może być skutkiem ubocznym leków na ADHD.
Niedostymulowanie, zła dieta, problemy ze snem, wszystko co pośrednio lub bezpośrednio wpływa na dopamine.

Leczenie:
-jezeli stosuje się leki na ADHD to można spróbować ją zmienić lub też dodać "booster" no mała dawkę szybko działającego metylofenidatu.
-jezeli nie stosuje się leków na ADHD a to występuje to polecam je jednak stosować, obserwuje widoczna poprawę gdy zacząłem brać leki, te zjazdy są rzadziej, są mniej intensywne, a dodatkowo booster pomaga jej opanować.
- jeżeli czekacie na diagnozę to mi pomogła kofeina w tabletkach.
- poza tym różnego rodzaju metody behawioralne - stabilne funkcjonowanie, unikające górek i dołków, dieta, suplementy (ja biorę magnes, witaminy z grupy b, niektórzy też widzą zaostrzenie objawów gdy mają niski poziom witaminy d.
- u niektórych w trakcie zjazdu pomaga ruch, u mnie bieganie w trakcie zjazdu nie pomagalo w żaden sposób.

Odradzam wszelkie "posty dopaminowe" - ADHD to deficyt dopaminy, dokładając do tego posty myślę że tego się nie naprawi, to mylenie skutków z przyczyną itp, chyba że powodem tych zjazdów jest przestymulowanie, może jak ktoś ogląda jakieś 15sekundowe brainroty to może to tak działa, nie wiem. Wiem że skrajna zmiana życia gdy żyje się "nie zdrowo" powinna bazować na znajdowaniu przyczyn i ich leczeniu, powolnych zmianach a nie nagłych postach, bo myślę że to prędzej spowoduje kolejny zjazd. .

Ten objaw z dodatkiem kilku innych może być mylony z depresją, może być też powiązany ze np nieleczone ADHD powoduje depresję - to wszystko może się przeplatać. Tak czy siak warto wtedy zbadać reakcje na leki, jeżeli przy SSRI te dołki nie znikną, tylko w trakcie ich będzie się czuło wszystko jedno, będzie się bardziej oswajać z tym to lepiej według mnie spróbować czegoś z noradrenalina/dopamina.

Fanatyk1piorunów
Tak czy siak warto wtedy zbadać reakcje na leki, jeżeli przy SSRI te dołki nie znikną

Przy ADHD właśnie nie zaleca się SSRI, zamiast tego powinno się stosować SNRI lub inne leki antydepresyjne jak NaSSA.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

185piorunów

Dzisiaj późnym popołudniem zmarł mój dziadek. Człowiek twardy. Ciężko pracował całe życie. Spędził rok w kopalni gliny do ceramiki pod Bolesławcem, ciężko to wspominał. Później był kierowcą zawodowym, jeździł PKS-em. Zwiedził całą Polskę z wycieczkami szkolnymi.
Wyruszył na wyprawę życia własnym samochodem – radziecką Zastawą – w stronę Prnjavoru, aby odwiedzić sąsiadów i starych przyjaciół rodziny w byłej republice Jugosławii. Przy okazji dokonał też międzynarodowego handlu złotem, biżuterią i elektroniką, co wspominał przez długie lata, bo wyprawa się zwróciła. Przyjaciół odnalazł, spędził tam kilka tygodni. Dziadek odwiedził też przyjaciół w Niemczech, którzy wyjechali tam ze Śląska.
Był najstarszym bratem w rodzinie, więc ojciec kładł na nim najwięcej obowiązków. Dziadek umiał pracować na roli, był świetnym rolnikiem. Znał się na zbożach, roślinach uprawnych i co roku budował wielką szklarnię. Jego wielką pasją były pszczoły i dużo mi o nich opowiadał.
Kiedy się urodziłem, bardzo się cieszył. Kiedy przyjeżdżałem na wakacje, zabierał mnie ze sobą do pracy. Opowiadał mi o rolnictwie i pszczołach. Zabierał mnie też do pracy w lesie i dużo mnie nauczył. Potrafił hodować i zajmować się zwierzętami. Miał byki, krowy, swego czasu były nawet owce, ale tego nie pamiętam.
A żeby tego było mało, kiedy brakowało w domu pieniędzy, dziadek wynajdywał różne dodatkowe źródła dochodu – np. potrafił odlać z mieszanki betonu i gresu pomnik na cmentarz, oszlifować go, a potem sprzedać. Świetnie operował spawarką. Hodował też winogrona.
Dziadek był twardy – szerszenie, które wyjadały mu pszczoły, rozgniatał gołymi palcami. Kiedyś po operacji miał nie chodzić, ale nie posłuchał lekarza, szwy puściły i jelita wyszły mu na wierzch jak serpentyna. Złapał je w ręce, wrócił do domu i zadzwonił po pogotowie – następnym razem zszyli go mocniej.
Kiedyś sąsiad chciał się na nim zemścić i szukał go po całej wsi, mówił, że go zabije. Dziadek znokautował go gaśnicą i przeszła mu chęć zemsty.
Dziadek grał ze mną w piłkę i chodził ze mną na ogniska w lesie. Jak tata był mały i kiedyś go pobili, dziadek powiedział mu, że nie po to go karmi, żeby dawał się bić. Potrafił rozłożyć starego Ursusa na części i złożyć go z powrotem.
Wychował dwóch synów. Przeżył pięć poważnych wylewów i poważne zapalenie mózgu. Za każdym razem szansa na śmierć albo poważne kalectwo była wysoka. Dziadek wielokrotnie uczył się mówić od nowa, chodzić i funkcjonować. Lekarze wielokrotnie nie dawali mu szans na przeżycie i wieszczyli kalectwo, a on za każdym razem stawał na nogi – nawet przeżył jednego z tych lekarzy, z którym zresztą się zaprzyjaźnił.
Dziadek zmarł po upadku, złamaniu biodra i rehabilitacji. Już ponownie wstawał i na nowo uczył się chodzić, ale nagle zapadł w śpiączkę i tak zmarł po tygodniu. Gdzieś po drodze była też walka z nowotworem, ale ten akurat niewiele zdążył zrobić.
Taki był mój dziadek. Lepiej było mu nie wchodzić w drogę, bo można było marnie skończyć. Dbał o rodzinę, był przykładnym ojcem i dobrym dziadkiem. Jestem wdzięczny za 84 lata, które przyszło mu przeżyć. Oczywiście jest mi smutno, ale życie zostało w pełni spełnione – i gdyby każdy mógł przeżyć swoje tak w pełni jak on, świat byłby lepszym miejscem.

Fanatyk7piorunów

Łączę się z tobą w stracie. Miesiąc temu zmarł moj tata. Jakoś się żyje, ale co to za życie. Jakby ktoś wyrwał część mnie. Trzym się chłopie i pomyśl, że jesteś częścią tak wspaniałego człowieka

Kompan2piorunów

Mogę tylko przesłać wyrazy współczucia i polecić pozostałym taką książkę jeśli jeszcze mają swoich dziadków.

"Dziadku chcę poznać Twoją Historię: Unikalny dziennik z poruszającymi pytaniami do uzupełnienia dla Dziadka"

dostępne na Amazonie. Są też wersje dla rodziców.

Pokaż więcej komentarzy (27)