zed123Fenomen
57piorunówJakby co, to @sadboy_seeker zaczął.
#heheszki #moderacjacontent #owcacontent

@zed123 MIlo Manara
XD
zed123Fenomen
57piorunówJakby co, to @sadboy_seeker zaczął.
#heheszki #moderacjacontent #owcacontent

@zed123 MIlo Manara
XD
npnptcnAutorytet
21piorunów
s
@npnptcn Proszę pani, czy Owca wyjdzie na dwór pograć z nami w piłkę?
@npnptcn - wszystko mi o nim przypomina :disappointed_relieved:
potato_fairySum
8piorunówTo chyba nieintuicyjne, ale wydaje mi się, że najlepszym działaniem przeciwwypaleniowym jest własny projekt, w którym można dłubać. W pracy dłubanie dla kogoś, często nie tak jak się chce, tylko tak jak trzeba jest jak wrzucenie do klatki.
#programowanie #przemysleniazdupy
@potato_fairy Ja robię w JS a na boku uczyłem się Rusta i pisałem sobie projekciki w nim na GitHuba. Używam czasu przeszłego bo nie widzę już sensu dalszej nauki bo AI nauczyło się Rusta szybciej niż ja xD.
U mnie taką odskocznią jest bieda home lab. Albo nawet w robocie, jak trafi się coś innego niż zazwyczaj i można podłubać, popróbować, dowiedzieć się czegoś, coś zepsuć.
Rutyna zabija (radość życia)
enderwigginFenomen
12piorunówJak Wam się nudzi to polecam na ten czwartkowy wieczór...
Blues Brothers.
Wspaniała gra aktorska, sceny które kosztowały jakieś chore pieniądze.
I najlepsze bluesowe czarnuchy every made.
Aretha Franklin, Billy Ray Charles, James Brown i j⁎⁎⁎ny John Lee Hooker xD
@enderwiggin jeszcze ta franca Minnie Moocher. :stuck_out_tongue_winking_eye:
Jak kończyłem siłowy to zadzwoniła żona i w sumie mówię: doradź mi. Dziobać dzisiaj jeszcze piątkę na bieżni czy jutro zrobić jakościowego longasa po mieście?
Namówiła na jutro. 😉
* Zjedzone: 4 500 kcal
* Spalone: 4 500 kcal
* Kroki: 14 800
* Rower: 18 km po zakładzie w pracy
* Spacer: 2 km
* Trening: Upper A + weighted crunch
Nie mam na hotelowej siłowni wymarzonego sprzętu ale jest rack, skośna ławka, sztanga, hantle do 20 kg tylko ale są skręcane też to sobie radzę.
Chociaż nie ukrywam, że wolę rutynę- wchodzę i wiem co robię i pamiętam (oczywiście też zapisuję w aplikacji Hevy) poprzedni trening to łatwiej mi polecieć do upadku. Ale tutaj też sobie radzę.
Ogólnie nie ograniczam ostatnio węglowodanów, a nawet specjalnie staram się je robić kosztem tłuszczu i - zero zaskoczenia- sylwetka na rotacji teraz w pracy nie robi mi się tak płaska jak zawsze.
Tzn. rozciąganie w łóżku?
Papiez_polakZawodowiec
9piorunówEhhh, nie mam siły, siedzę w robocie na nocnej zmianie, potem szybkie spanko i wio na budowę, żeby się przeprowadzić na święta. Nie mam już kompletnie siły na nic a do przeprowadzki daleko :confused:
@Papiez_polak rozumiem ból, też Sobie trochę dowaliłem ostatnimi czasy
Mistrz_PjoTwórca
11piorunówA dzisiaj dla odmiany taki oto projekcik który mega przyjemnie się malowało: 'Sun Tree'

Tradycyjnie mój IG: https://www.instagram.com/pjottur_art/
InstagramInstagramjaczyliktooGruba ryba
8piorunówDzisiaj się kapnąłem, że mam w domu przeterminowane piwo, które dostałem kiedyś w prezencie. Co ze mnie za Polak, ja się pytam? ¯\\(ツ)/¯

wypij, przecież to ma alkohol czyli zakonserwowane więc nie potrzebuje terminu przydatności
@Marsjamin za bardzo szanuje swoje jelita. Starość nie radość ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@jaczyliktoo a w ogóle to dzięki za przypomnienie bo jeszcze mam skrzynkę chimaya w piwnicy
sadboy_seekerOsobistość
6piorunówJagiellonia Białystok przegrała 0:3 w 3. kolejce fazy ligowej Ligi Europy przeciwko belgijskiemu Anderlechtowi. Jeżeli ktoś nie wierzy w przypadki to deszcz w końcowych minutach spotkania był komentarzem natury w sprawie gry Jagiellonii w tym meczu. #pilkanozna #sport #polskapilka

Herr_TygrysekFenomen
9piorunów@Herr_Tygrysek miłych snów!
hellgihadAutorytet
9piorunów1328 + 1 = 1329
Tytuł: Atlas Chmur
Autor: David Mitchell
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: ebook
Liczba stron: 592
Ocena: 7/10
Dawno temu oglądałem film na podstawie tej książki, skuszony Tomem Hanskem wyzierającym z materiałów promocyjnych, ale niestety albo stety absolutnie nic z niego nie zapamiętałem, oprócz tego że był jakiś dziwny. Nie pomogło że z połowę filmu przedrzemałem xD Po książkę sięgnąłem więc z lekką rezerwą, no ale skoro warto było zrobić na jej podstawie film to chyba coś tam musi być ciekawego.
No i cóż, bawiłem się całkiem nieźle, ale niestety nie przez cały czas 😛 Największym bajerem całej książki jest jej niecodzienny format, cała historia rozpoczyna się bowiem w czasach agresywnej kolonizacji okolic Morza Karaibskiego i ciągnie się długo długo w przyszłość ludzkości. Tak naprawdę jest to 6 oddzielnych opowiadań osadzonych w coraz to późniejszych okresach historycznych i łączących się ze sobą czasem w dość subtelny a czasem całkiem bezpośredni sposób. Żeby jednak nie było za nudno każde z owych opowiadań jest jakby przerwane w połowie i kiedy docieramy do ostatniego, wiatr zaczyna wiać w drugą stronę i autor leci z zakończeniami każdego z nich, w odwrotnej kolejności.
Nie powiem jest to dość niecodzienny zabieg i trochę nie mogłem skumać co właściwie czytam bo pierwsze kilka historii zdaje się nie mieć ze sobą nic wspólnego, potem całość zaczyna nabierać rumieńców i sporo rzeczy wskakuje na miejsce. Niestety nie wszystkie historie trzymają równy poziom, wątek Cavendisha mnie strasznie wymęczył i nie jestem nawet pewien po co on się tam znalazł bo jest chyba najbardziej oderwany od reszty wydarzeń. Trzeba też zwrócić uwagę na bogactwo językowe bo Mitchell pisze albo stara się pisać w stylu w jakim pisano w danych okresach historycznych, no pod względem różnorodności nie da się tu niczego zarzucić. Jednocześnie format ten sprawia że brakuje jakiejś kulminacji całości, a raczej znajduje się ona no cóż, mniej więcej w połowie książki. Całą historię się przez to dość ciężko śledzi i mam wrażenie że potencjał tego ciekawego zabiegu nie został w pełni wykorzystany, bo wszystko powinno się przeplatać i łączyć ze sobą o wiele bardziej.
Ciężko też jednoznacznie przypisać gatunek tej pozycji, jest tu trochę powieści historycznej, trochę sensacji, szczypta dramatu i sporo sci-fi z posypką fantasy. Jeśli ktoś szuka niecodziennych pozycji no to tutaj raczej się nie zawiedzie.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Yes_ManLider
8piorunów
wiekdwudziesty_plTytan
7piorunówPonad 280 zgłoszonych modeli lotniczych – setki detali dopracowanych z niezwykłą precyzją i pasja, która łączy pokolenia. W ostatni weekend października Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie jak co roku zaprasza miłośników modelarstwa na wydarzenie, w którym wielkie lotnicze historie przybierają

30ohmGURU
7piorunów
WujekAlienLider
6piorunów1329 + 1 = 1330
Tytuł: Gra w chowanego
Autor: Chris Carter
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: ebook
Liczba stron: 480
Ocena: 9/10
Jestem wielkim fanem autora i jego serii z Robertem Hunterem. Nigdy tego nie ukrywałem, dlatego byłem lekko zdziwiony gdy dowiedziałem się, że Chris Carter napisał książkę bez detektywa, makabrycznych morderstw i psychopatów prześcigających się w wymyślaniu coraz bardziej wyrafinowanych sposobów zadawania cierpienia. Nie do końca wiedziałem, czego się spodziewać. Tymczasem dostałem książkę, która okazała się świetnym mariażem thrillera psychologicznego i powieści obyczajowej. Połączeniem, które na papierze może brzmieć trochę dziwnie, ale w praktyce sprawdza się znakomicie.
Główną bohaterką jest Sam Stewart, kobieta, której udaje się wyrwać z toksycznego małżeństwa i doprowadzić do skazania znęcającego się nad nią męża. Nelson Stewart trafia do więzienia, ale chwilę wcześniej, tuż po ogłoszeniu wyroku, obiecuje żonie, że ją odnajdzie i się zemści. Sam otrzymuje więc nową tożsamość i jako Mary Smith próbuje rozpocząć życie od początku na drugim końcu kraju. I całkiem sprawnie jej się to udaje, poznaje mężczyznę, w którym się zakochuje, i z którym jak jej się zdaje, jest szczęsliwa.
Problem w tym, że od przeszłości nie zawsze da się uciec, nawet jeśli zmieni się nazwisko, adres i całe dotychczasowe życie.
I właśnie tutaj Carter pokazuje zupełnie inne oblicze swojego rzemiosłą. Przez sporą część książki obserwujemy codzienność bohaterki. Jej próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości, budowania relacji, podejmowania kolejnych decyzji i odzyskiwania kontroli nad własnym życiem. Z nieustannym oglądaniem się za siebie po każdym kroku. Chwilami bliżej tej historii do powieści obyczajowej (nawet delikatnego erotyka) niż klasycznego thrillera. Tyle że gdzieś z tyłu głowy cały czas pozostaje świadomość, że zagrożenie nie zniknęło i gdzieś się czai.
I Carter doskonale potrafi o tym przypominać, gdy czytelnik raczy zapomnieć. Kilka razy naprawdę miałem poczucie, że życie bohaterki wisi na włosku. Autor bardzo sprawnie buduje napięcie, pozwala nam na chwilę uwierzyć, że sytuacja się uspokoiła, po czym przypomina, że bezpieczeństwo Mary może być tylko złudzeniem. Co ciekawe, nie potrzebuje do tego makabrycznych scen, z których jest przecież tak dobrze znany.
Jeszcze bardziej spodobało mi się jednak to, jak stopniowo zmienia się nasze postrzeganie głównej bohaterki, gdy autor odkrywa karty.
Początkowo wydaje się, że mamy do czynienia z dość prostą historią kobiety uciekającej przed brutalnym mężem. Z czasem zaczynamy jednak dostrzegać, że Mary wcale nie jest tak krystalicznie czysta, jak mogłoby się wydawać. Coraz więcej szczegółów budzi wątpliwości, pojawiają się pytania o jej przeszłość, decyzje i prawdziwe motywacje. W pewnym momencie trudno już jednoznacznie stwierdzić, ile właściwie wiemy o osobie, której przez kilkaset stron kibicowaliśmy.
I to jest dla mnie jedna z największych zalet tej książki.
Carter bardzo umiejętnie rozgrywa informacje, które przekazuje czytelnikowi. Nie zdradza zbyt wiele, ale też nie mam poczucia, że celowo ukrywa przed nami wszystko tylko po to, żeby na koniec wyciągnąć z kapelusza absurdalne rozwiązanie. Kolejne elementy układanki pojawiają się stopniowo, a pełniejszy obraz sytuacji otrzymujemy dopiero w ostatnich rozdziałach.
Zwroty akcji są naprawdę świetne. Kilka razy wydawało mi się, że wiem już, w jakim kierunku zmierza historia, tylko po to, żeby na kolejnej stronie przekonać się, że jestem zagubiony.
Największym zaskoczeniem pozostaje jednak to, że Carterowi udało się stworzyć tak angażującą historię bez korzystania ze swojego najbardziej rozpoznawalnego przepisu na sukces. Zamiast kolejnego brutalnego śledztwa dostajemy opowieść o budowaniu życia od nowa, strachu, tajemnicach i konsekwencjach wcześniejszych wyborów. A wszystko to podszyte nieustannym poczuciem, że coś jest nie tak. Choć w pewnym momencie jakby dostajemy pomysł rodem z serii z Hunterem, to jest on również pewnego rodzaju zmyłką.
Gra w chowanego udowodniła mi, że Carter nie potrzebuje Roberta Huntera ani wyjątkowo pomysłowego seryjnego mordercy, żeby napisać znakomity thriller. Wystarczy ciekawa bohaterka, dobrze poprowadzona historia i umiejętność odkrywania kolejnych kart dokładnie wtedy, kiedy czytelnik najmniej się tego spodziewa.
Nie można dawać połówek, a dla mnie ta książka to 8,5/10, więc dodaję te 0,5 za ulubionego autora i wychodzi 9/10.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

enderwigginFenomen
3piorunówPapieska.
(▀̿Ĺ̯▀̿ ̿)
SzubiDubiDUGruba ryba
5piorunów
ZiomanGruba ryba
5piorunów36 608,06 + 9,13 = 36 617,19
Interwały na świeżych nogach smakują najlepiej.
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

ruhypnolOsobistość
5piorunówkonik_polanowyFenomen
4piorunówLink on Github --> https://github.com/Nieuport/news-and-links/blob/gh-pages/docs/2026.10.23.md
Inside the Intel 8087 chip: floating-point addition and subtraction - https://www.righto.com/2026/10/8087-addition-subtraction-microcode.html
CloudKeyVaultEvents: Azure Key Vault Logs, Schema and KQL Hunting - https://kqlquery.com/posts/cloudkeyvaultevents/
Building a Malware Development Lab, Part 1: Elastic EDR with a Self-Hosted Elastic Stack - https://blog.bsdrip.tech/maldev-lab/01-elastic-edr-lab-setup/
Casse-Spip - From an Unauthenticated SQL Injection to Remote Command Execution - https://blog.lexfo.fr/casse-spip-sqli-to-rce.html
Microsoft Paint and Photos Embed Server-Issued GUIDs as Invisible Watermarks in Locally-Generated Images - https://xusheng.dev/posts/reversing/mspaint_invisible_watermark/main/