Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

GURU

w Zdrowie

34piorunów

Dziś 10 października 2024 obchodzimy "ŚWIATOWY DZIEŃ ZDROWIA PSYCHICZNEGO"
Porzucam teraz trochę frazesami, które są powtarzane, ale jednak są ważne i warto o tym przypominać.
Nigdy nie lekceważmy znaków, które daje nam ktoś bliski, znajomy, lub nawet obcy. Choroby psychiczne i zaburzenia psychosomatyczne, są podstępne i nie zawsze da je się zobaczyć na pierwszy rzut oka. Rozmawiajmy z ludźmi którzy potrzebują pomocy. Szukajmy profesjonalnej pomocy. Nie w postaci kołczów, którzy się przekwalifikowali na psychologów, na weekendowym kursie, tylko wysoko wyszkolonych psychologów i psychiatrów. To ważne, zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Wiem jakie to trudne, bo sam jestem po przejściach i sam będę się borykał do końca życia, ze swoimi zaburzeniami. Jednak gdyby nie pomoc, nie mam pojęcia, jakby się to skończyło.
Jest tez w naszej społeczności wiele osób, którzy sami walczą z różnymi swoimi demonami, albo mają pod opieką takich bliskich. I znowu do usranej śmierci, poniżej kilka telefonów, gdzie można znaleźć pierwszą pomoc. Doraźną oczywiście. Dalej już musimy również sami chcieć walczyć o siebie.
Załączam też klip z okazji tego dnia, co prawda z tamtego roku, ale działa niesamowicie na emocje.
Wyprodukowany na zlecenie "Norwich City Football Club".
Trzymajcie się zdrowo i pamiętajcie: "Wszystko się kiedyś jakoś ułoży"

Telefon zaufania dla osób dorosłych
w kryzysie emocjonalnym
116 123

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
116 111

Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji
22 594 91 00

ITAKA – Antydepresyjny telefon zaufania
22 484 88 01

ITAKA – Telefon Zaufania Młodych
22 484 88 04

https://www.youtube.com/watch?v=tX8TgVR33KM

Fanatyk0piorunów
Trzymajcie się zdrowo i pamiętajcie: "Wszystko się kiedyś jakoś ułoży"

Pewnie, że tak, ale może już teraz ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

14piorunów

7 miesięcy temu rozstaliśmy się z ex i wróciłem z dużego miasta do domu rodzinnego. Związek trwał 6 lat. I wiecie co? Wyleczyłem się ekspresowo (też przez zauroczenie w innej dziewczynie, nad czym dalej chcę pracować), ale to tylko tytułem wstępu, żebym został dobrze zrozumiany (tak, wiem, że często o tym wspominam).

Obecnie mieszkam z rodzicami. Mamy duży dom/kamieniczkę, na górze mieszka starsza schorowana babcia i ja prawdopodobnie kiedyś to mieszkanie przejmę. Ale też nie o tym wątek - choć tutaj też wstęp nr 2 do dalszej części posta.

Wiecie co jest najgorsze, kiedy życie wam się zmienia o 180 stopni? Nauczyć się żyć od nowa. Pożegnać się z pewnymi rutynami, zająć sobie czas, nie myśleć za dużo. Jestem dość nadpobudliwy i przebodźcowany i w moim życiu potrzebuje dużo zajęć, przy czym chciałbym jak najmniej być w domu - najlepiej tylko rano i późnym wieczorem. Latem nie miałem z tym problemu. Obecnie błądzę.

Z rodzicami mi się ciężko dogadać. Mam 28 lat, strasznie mnie irytują. Nie chcę na razie wynajmować mieszkania, bo sporo się wykosztowałem utrzymując się na 3 miesięcznym bezrobociu i teraz czas odłożyć kasę, a w ostatnich miesiącach nie odłożyłem nic (ubezpieczenie auta, naprawa auta, kawalerski, wesele, lekarz, leki etc). Do tego prawda jest taka, że mi się to nie kalkuluje - inwestować w urządzenie mieszkania, w którym pomieszkam ze 2-3 lata i będę musiał się przenosić z powrotem do rodzinnej kamieniczki. A oszczędzać musze zacząć już.

Pracuje praktycznie sam, jestem handlowcem b2b w małej firmie, poprzednio pracowałem w dużych. Często nie mam do kogo odezwać japy poza spotkaniami z klientami. Na siłownię chodzę sam (kumple trenują inne sporty). I wiecie co? Czuję trochę życiową pustkę, samotność. Tak jakbym był dosłownie sam na planecie. Staram sobie organizować czas, czasem uciekać od samego siebie. Nie mam rutynowych zajęć i obowiązków, które miałem i to serio człowieka dobija. 8-16 praca, potem siłownia i co dalej? Brakuje mi bardzo interakcji z ludźmi w tygodniu (w weekendy mam co robić), brakuje mi bliskości drugiego człowieka (choć walczę o moją relację z w/w koleżanką), brakuje mi dosłownie sensu.

Mam plany na siebie, na przyszłość, ale czuję ogromną niepewność i strach przed przyszłością. Martwię się na zapas. Analizuję czarne scenariusze. W moim życiu w tym roku wydarzyło się tyle złego, że każdy mój lęk/obawa jest potęgowany do 110 % z katastroficznymi wizjami. To strasznie przytłacza.

To jest paradoks - z jednej strony jestem szczęśliwy, że zakończył się związek bez chemii i prawdziwej miłości, z drugiej nie umiem odnaleźć się obecnie jako singiel i osoba, która może decydować o tym co chce robić od rana do nocy.

Autentycznie zastanawiam się nad zapierdolingiem i znalezieniem drugiej pracy po godzinach. Tylko nie wiem co. Na pewno nie praca typowo fizyczna. Muszę wypełniać sobie czas, jak najmniej myśleć, jak najmniej przebywać w domu z rodzicami.

Fanatyk0piorunów

@Lopez_ pomyśl nad tym, czy nie wprowadzić czegoś oprócz siłowni - nie wiem czym tam kumple się zajmują, ale warto spróbować nowych sportów, a nóż coś siądzie. No i pewnie jakiś sport zespołowy byłby tu dobrym wyborem.
Ja to bym nie łapał drugiej roboty, bo trudniej będzie z tego zrezygnować na wypadek gdyby dziewczyna już się pojawiła na stałe, a wtedy to czas się przyda :smiley:

A że w wieku 28 lat irytuje cię mieszkanie z rodzicami, no to już trzeba po prostu przeboleć ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU5piorunów

@Lopez_ jestes na etapie poprawy siebie i to w najgorszym jej etapie

zbyt sie zmieniles aby czuc miete do starych znajomych

jednoczesniej zamalo aby zdobyc nowych

pracuj nad soba nie przestawaj, sama odejdzie tez jestem w tym miejscu co ty tylko moj zwiazek trwal 13 lat i ja wyjebalem z malego miasta do wwa

Pokaż więcej komentarzy (21)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Użytkownik @Marchew napisał post o książce „Przegryw. Mężczyźni w pułapce gniewu i samotności”, w której autorki opisały społeczność przegrywów i inceli, której niestety jeszcze nie przeczytałem, jednakże...

Jako że uważam, że taki reportaż napisany z kobiecej perspektywy może być nieco krzywdzący (w końcu incele/przegrywy często obwiniają kobiety o różne rzeczy), postanowiłem podzielić się z Wami kiedyś przeczytanym przeze mnie tekstem. O incelach właśnie, z perspektywy incela.

Można go znaleźć pod tym adresem: https://paryzewo.pl/kim-sa-incele-rozmowa-z-incelem-anonimowe-wyznania-incela-incelosfera-na-wykopie/

„Rocznik 1995, z wykształcenia prawnik, pochodzenie chłopskie, czego nie ukrywam i staram się czerpać z tego dumę. Daje mi ono zupełnie inną optykę i pozwala spojrzeć na pewne procesy czy postawy z innej perspektywy. Moja rodzinna wieś jest lekko odizolowana od otoczenia, w samej miejscowości nie było prawie wcale moich rówieśników. Co do wymiarów: około 90 kg stabilnie od marca 2020 roku, kiedy zaczęła się pandemia oraz 175 cm wzrostu. Wzrost nie jest moim atutem, ale w przeciwieństwie do wielu przegrywów nie mam obsesji na jego punkcie. Rosnąć przestałem z końcem gimnazjum, wcześniej byłem jedną z najwyższych osób w klasie. Czasem zastanawiam się, czy mój rozwój biologiczny nie wyhamował z powodu traumy i sytuacji, w której mój organizm był nastawiony na tryb przetrwania.”

Jako grafikę wkleiłem kadr z komiksu „ Incel ” Jana Mazura, który przy okazji także polecam.

 

Gruba ryba1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk przeczytałem i mam wrażenie, że temat jest potraktowany dosyć pobieżnie (pomimo objętości). Autor tych zwierzeń, pomimo że się nazywa incelem, to ma pracę i zauważa, że ta praca prowadzi do jego rozwoju umiejętności społecznych i także pomaga mu. Najwidoczniej albo wcale nie jest takim przegrywem, albo też trafił na bardzo życzliwe środowisko. To jest całkiem ciekawy temat i fajnie byłoby to rozwinąć.

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Hydepark

202piorunów

Dzisiaj jest światowy dzień zdrowia psychicznego.
Redaktor Mazurek w Rmf w rozmowie z psychologiem:

* Mówi się że nasze babcie nie miały depresji
* Dawniej role były jasno wydzielone, była praca w polu itp
* No, czyli dzisiaj mamy depresję bo mamy dobrobyt i za dużo wolnego czasu.

Pozdrawiam wszystkich którym tak dobrze się wiedzie że wychodowali sobie depresję.

Trzymajcie się tam :*

Fanatyk1piorunów

Mysle że jest w tym trochę prawdy. Mam pewne podejrzenia co do swojej osoby. Gdybym musiał zapierdalać być może bym tyle nie myślal po co to wszystko.

Ale z drugiej strony już trochę przeżyłeś na tym świecie i już wiesz że nie za wiele cię spotka i żyjesz tylko dla kogoś.

Ale na razie nie dopuszczam myśli do tego choć mam fazy zwątpienia.

Tytan1piorunów

@entropy_

Raz że manipulujesz a dwa - nie ogarniasz.

Jeżeli każdego dnia idziesz spać że świadomością że masz dla kogo żyć.
I po co.
Oraz wiesz że czeka cię lepsza przyszłość- to coś takiego jak depresja niema prawa bytu.
Więc ... no jakby gościu ma rację.

Pokaż więcej komentarzy (71)

GURU

w Zdrowie

16piorunów

Idziesz z depresją do lekarza, a lekarz myśli, że kłamiesz

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) prognozuje, że do 2030 roku depresja stanie się najczęściej występującą chorobą na świecie. W Polsce już teraz zmaga się z nią orientacyjnie ponad milion osób. Jednak mimo rosnącej świadomości na temat tego schorzenia, wciąż wielu ludzi – w tym pracowników służby

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

"Alkoholizm, to jest rak duszy" chyba

https://www.youtube.com/watch?v=rrXSkS1szRs

Gruba ryba0piorunów

@Mefiaczek zawsze mialem duzo empatii, przez co często ludzie mnie "jebali" że usprawiedliwiam rozne dziwne zachowania ale uzależnionym jakoś współczuć nie potrafię. Przecież oni za każdym razem, zarowno przed uzaleznieniem jak i w trakcie, wybierają ucieczkę, "łatwiejsze" życie, tylko ulgę, nie mierzenie się z problemami. Hedonizm w najczystszej postaci. Rodziny i domu nie traci się z dnia na dzień. To są tygodnie, a czesto nawet lata zaniedbywania zycia i koncentracji jedynie na wlasnej, latwej przyjemnosci. Dostają to na co sami "zapracowali".

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

63piorunów

TLDR: Nie mam dobrych wieści, czuje że jestem zepsuta.

47.
Jestem zmęczona, jestem zmęczona sobą. Swoimi rozkinami, lękiem jaki się z tym wiąże. Tego że nie wiele jestem w stanie coś ze sobą zrobić, bo w kółko blokuję mnie nie tylko głowa ale i ciało. Jestem jednym i drugim zawiedziona, żałuję że taka jestem i nienawidzę się. Nawet już nie wiem co mogę zlokalizować przyczyny aby z tym walczyć. Czyje się przegrana na całej lini. Boli mnie to i zabiera chęć do działania ze sobą, tak aby o siebie zadbać, zainwestować, zaangażować się w coś nowego.

Czy jest jeszcze dla mnie nadzieja?

Wiem że nie powinnam tak o sobie myśleć na poziomie racjonalnym, ale w środku czuje coś zupełnie innego. Trujacego i paraliżującego. Gdy mam natarczywe myśli moje serce przyspiesza, ciało sztywnieje, mózg z produkcją lękowych myśli pracuje na najwyższych obrotach. Nie umiem tego zatrzymać. Męczę się i wręcz boli to wszytko. Nie chcę tak żyć.

Przy lekach emocje te nie były tak silne, ale nie czułam nic i bolało mnie to również. Funkcje poznawcze i społeczne spadły do minimum. Nie mówiąc już o skutkach ubocznych, które czułam na ciele. Nie widzę dla siebie dobrego wyjścia z tej sytuacji co dodatkowo obniża poziom motywacji aby o siebie zawalczyć.

Nic mi się nie chce, nawet oddychać. Działam wbrew zmęczeniu. Na tym etapie uważam to za czyn heroiczny. Tak proste rzeczy mnie wykańczają i czuje że więdnę. Ale walczę, nadal walczę, chociaż jestem już tym bardzo zmęczona. Muszę to przetrwać i utrzymać się na powierzchni. Trzymajcie za mnie kciuki.

Fanatyk4piorunów

Ja się trochę pogodzilem, że w niczym nie jestem na tyle dobry, żeby powiedzieć, że się znam. A już na pewno nie w czymś, co by się mogło przydać, aby przeżyć, czytaj zarobić na chleb. Trochę to kłopot, ale jakoś będzie chyba.
Męczące, demotywujace, ale z czasem się przyzwyczaja człowiek chyba.
Tak mi się zdaje.

Pokaż więcej komentarzy (38)

GURU

w Hydepark

6piorunów

https://www.youtube.com/watch?v=HpOn4XDspmM
Zdarza mi się (na przykład dzisiaj) siedzieć do rana, pić piwo i słuchać starej muzyki. Zastanawiam się czy to depresja, alkoholizm, nostalgia czy kryzys wieku średniego. To ostatnie raczej nie bo nie odczuwam chęci na kupienie sobie motocykla czy romans z laską w wieku mojego syna. Właściwie to czuję się OK taki podchmielony i z Janerką na słuchawkach ale całe społeczeństwo teraz śpi i nie wiem czy coś jest ze mną nie tak w stopniu że powinienem się martwić?

GURU

w Hydepark

15piorunów

Wczoraj naszly mnie mysli przerozne i odwiedzilem znajomka na cmentarzu.
Do dzisiaj sie zastanawiam co trzeba miec w glowie,zeby popelnic samobojstwo i to bardzo mlodo- mial niecale dwadziescia trzy lata...
Mam nadzieje,ze chociaz na tym innym swiecie( jezeli istnieje) jest mu lepiej.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

12piorunów

Wyjechałem na urlop (bardziej pół urlop), niby wszystko fajnie pięknie. Budziłem się w nocy chyba z 5 razy. Jakieś pok...... sny, jak kino horror typu Piła 2.

Dawno tak nie miałem. Teraz, jakby świadomość nagle uderzyła mi w głowę, że ja już właściwie przezyłem życie, że nie mam co tu robić i nic nie sprawia mi już radości. Bardzo dziwna sytuacja, dawno jej nie było.

Mam jakieś dziwne fantazje odnośnie tego, że bym już chciał się położyć, nie robić nic i zasnąć, mieć spokój i tyle. Ale nie mogę, bo wszystko kosztuje, na nic się nie da zrobić.

To jest jakaś chyba. Nie wiem o co chodzi, skąd ludzie biorą energię, by żyć dalej? Widzę, jak np.: chodzą na jakieś tańce, są szczęśliwi, coś organizują i im to wychodzi. Znając moje szczęście, wszystko zawsze idzie złym torem, a na koniec kotwica w plecy i "ludzie".

Nie wiem co mam zrobić, jest drugi dzień urlopu, a ja już jestem zmęczony. Co jest do cholery? Ciągle słyszę "musisz coś zmienić", WIEM! Tylko co i jak? Przecież nie mogę sobie ot tak rzucić wszystkiego i pojechać w Bieszczady...

To jakiś nieśmieszny żart. Ciągle życie w masce, jestem tak cholernie zmęczony, że prawie uwierzyłem, że maska to ja, a jednak to w ten sposób działa świat.

Lider15piorunów

@wiatraczeg zrób sobie kubek herbaty, albo kakauko, weź kartkę i długopis. Wypisz na kartce wszystko co Cię boli.
Potem weź drugą kartkę, przepisz to jeszcze raz, ale uszereguj od najtrudniejszych do najprostszych spraw do załatwienia.
A potem weź najprostszą sprawę do załatwienia, rozpisz co możesz z tym zrobić, załóż termin realizacji i to zrób.
Jak zrobisz - wykreśl punkt z listy, kup sobie dobre ciastko i zjedz.
Duże problemy rozbijaj na małe i rozpracowuj to po kawałku, aż lista opustoszeje

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

82piorunów

Obudziłem się o 5:30 zlany potem, napierdala mnie brzuch, moje ataki paniki kłócą się ze sobą który mi do⁎⁎⁎ie pierwszy. Chociaż tyle że od 24h nic nie jadłem, to przynajmniej nie mam czym wymiotować Psotka nie odstępowała mnie na krok. Choć jest u nas dopiero 2 tygodnie, to jak się źle czuję - pojawia się koło mnie natychmiast. Spałem może łącznie 30 minut tej nocy. O 30 minut dłużej niż wczorajszej. Jestem głodny, ale nie jestem w stanie jeść. Chociaż tyle że wypiłem elektrolity i się nie porzygałem.

I tak się powoli żyje na tej wsi.

Gruba ryba0piorunów

@dziki pamiętaj że zawsze jak będziesz miał dość nierównej walki ze swoją głową możesz się udać do psychiatry po leki. Nie musisz od razu wchodzić na benzo (Xanax, Sedam) - propranolol, hydroksyzyna, albo nawet wyciąg z chmielu (są bez recepty) mogą pomóc.

Trzymam kciuki, bo jak psychika zaczyna się rozpierdalać bez ładu i składu i sabotować życie to ciężka sprawa.

Nie jestem psychiatrą, zanim zdecydujesz się na leki polecam wizytę.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Kompan

w Hydepark

16piorunów

Zmieniłem pracę. W poprzedniej się mocno wypaliłem i nie żałuje decyzji. Jednak jak to w życiu bywa, trafiłem z deszczu pod rynnę. Niby minęło tylko dwa dni, a czuje się bardzo dziwnie. Zakład to typowy kołchoz widać to i czuć. Zmienić pracy tak szybko nie mogę. Szkoda, ze takie ujowe decyzje życiowe podejmuje. Czuje się choćbym stał pod ścianą i że nic już mnie dobrego nie czeka. I w pracy i poza nią.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w szalone wpisy zielonego żelka

6piorunów

https://youtu.be/wCQfkEkePx8
Piosenka o depresji po utracie ukochanej w wypadku samochodowym zakończonym na drzewie cytrynowym.
Niemożliwości wyjścia z domu, zastanawianiu się jak to jest możliwie że teraz jedyne co widzi to drzewo cytrynowe, że nie może wyjść z domu i jedyne o czym myśli to to felerne drzewo cytrynowe

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

98piorunów

TLDR: Cisi bohaterowie.

46.

Hej Wam. Ciągnie mnie do pisania, chociaż mam wrażenie że nie mam o czym. Żaliłam się na to siostrze, która mi zasugerowała abym pisała o czymkolwiek. Tak więc, to jest wpis o wszystkim i niczym.

Mam ogromne problemy z samooceną- zaskakujący zwrot akcji. Jestem uzależniona od opinii innych, a zarazem gdy słyszę coś miłego odpieram to jakbym została zaatakowana nieprawdą. Mój mózg nie przyjmuje komplementów. Ma zepsuty software przy samych fundamentach. Praca nad tą degradacją wartości, rozpoczęła się już we wczesnym dzieciństwie - kolejna prawda objawiona. Dla mnie to było trochę odkrywcze, gdy siostra przypomniała jak byłyśmy zmuszane do przepraszania ojca za wszystkie "przewinienia". Opisała mi sytuację gdy moja najstarsza siostra stała pod piwnicą 10h za wypaloną żarówkę. Człowiek zwany ojcem powiedział, jej że będzie mogła wrócić dopiero jak szczerze przeprosi. Wyobrażacie sobie, jak można przepraszać za złuzytą żarówkę? W międzyczasie wpadała do niej mama, mówiąc "no przeproś go", na co natrafiała na trafne pytanie "ale za co?!", "przeproś go i już" - naciskała mama. Nie było niczego takiego, aby zeszła i mówiła, że wie że niczego złego nie zrobiła, żeby się nie przejmowała, że jest z nią i wspiera ją w tej trudnej chwili. Taka była jej rola. Natomiast moja siostra miała przeprosić i już, dla świętego spokoju. Kolejna z rodzeństwa uciekła z domu po tym jak dostała rurą od odkurzacza w udo tak mocno, że powstały krwiak rozerwał jej spodnie. Mieszkała pokątnie u znajomych, w pożyczonym od kolegi śpiworze i unikając ich rodziców. Wpadała do domu, by szybko się umyć. Mama nie okazała jej wsparcia, naciskała tylko, aby się spieszyła, bo uwaga "ojciec wróci". To chyba był najbardziej oklepany szlagier w domu. "Ojciec wróci" wybrzmiewa w naszych głowach jak jakiś reklamowy dżingiel. Opisuje nie swoje sytuację, bo do swoich nie mam dojścia, ale na tę historię otworzyły się jakieś dziwi w mojej głowie. Też musiałam przepraszać i poniżać się za wszystko. Nie było niczego w kontrze, tylko idea świętego spokoju i unikania. Po tym wszystkim czuje wszechogarniajacy żal, że życie musiało aż tak nas doświadczać.

Wchodze w etap przeżywania złości na mamę. Do tej pory ją idealizowałam, widząc jaką przemianę przeszła, ale też nas zawiodła na całej linii. Rzadko była dobrym głosem w morzu psychopatii. Również dołożyła swoją cegiełkę. Wolała unikać, kłamać i odpuszczać, wplątujac nas w to samo. Weź wzrastaj w takim domu, nie doprowadzać swojej somooceny do krytycznego minimum.

Atakowani z dwóch frontów w najważniejszym okresie życia każdego człowieka odradzamy się pełni sił, jak feniksy żyjąc, budując relacje i kształtując coś zupełnie nowego, zdrowszego. Powiem nieskromnie, myślę że ja i moje rodzeństwo jesteśmy bohaterami.

Osobistość0piorunów

@Fafalala Szokuje mnie to, że ludzie mogą przez takie piekło przechodzić. Moja żona też miała problemy z ojcem nie takiego gabarytu ale też jest niedowartościowana.
Skreśliłbym i matkę i ojca. 0 litości. Zabezpieczcie się na przyszłość żebyście w spadku jakiegoś długu po ojcu/matce nie dostały.

GURU2piorunów

No wiadomka ze jestescie ! Wiadomo ze faza gniewu przejdzie, nie oceniaj mamy zbyt ostro. Ciezko w takim otoczeniu byc calkokwicie normalnym, latwo po fakcie sie pytac czemu poprostu nie uciekla razem z wami, bo tylko to by cos zmienilo, znosila tego typa, bo ojcem go nienazwe, dluzej niz wy a jak juz w glowie jest sztokholm to bez pomocnej reki z zewnatrz ciezko sie wydostac. Jak to spiewal Stromae " Wszyscy wiedza jak robic dzieci ale nikt nie wie jak robic tatusiow". Chcialbym zebys nie musiala byc silna ale musisz i jestes. Niema sensu ani plakac ze jest jak jest ani zastanawiac sie co by bylo gdyby, tylko dzis i tylko teraz.

Pokaż więcej komentarzy (40)

Gruba ryba

w Hydepark

48piorunów

TLDR: Afirmacja na pokochanie siebie.

45.
Jestem wartościową osobą, która przeszła piekło ale nadal utrzymuje się na powierzchni. Czas wymaga zmian i sama chce zmian. Potrzebuję ich jak powietrza, już nie chce żyć jak wcześniej. Zasługuje na coś lepszego. Wiele barier stawiam ja sobie sama. Nie zawsze rozumiem rzeczywistości. Obrazy są zdewaluowane, niewyraźne, krzywe. Czasem całkowicie pozbawione sensu. Wszystko to wytwarza mi się w głowie. Życie to gra, można się bawić, a ja chce pozbyć się blokad w głowie.

Jestem wartościową osobą, pełna ciepła, czułości, chęci działania i zmian. Nie mogę więcej żyć w trybie przetrwania, podkładając się przy każdej próbie konfrontacji. Pozbądź się stresu, który rujnuje Cię stopniowo jak blachę rdza. Zaufaj sobie, że uniesiesz wszelkie trudności, tak jak do tej pory unosiłaś. Pozwól sobie poczuć radość niezależności pozwalając na głębsze poznanie się samej sobie. Nie bój się, wyluzuj, a wszystko będzie dobrze.

Tę litanię wznoszę na cześć samej siebie i swoich sukcesów w dotychczasowym i przyszłym życiu. Jestem wspaniała, więc mam o co walczyć.

Pokaż więcej komentarzy (17)