Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Lider

w Hydepark

14piorunów

Na podstawie zebranych doświadczeń, moich i cudzych, w ostatnich miesiącach, chciałbym się podzielić kilkoma doświadczeniami "mieszkaniowymi" i jednocześnie zapytać Was o opinię. Historii jest kilka i postaram się je rozłożyć na kilka dni. Mają różny stopień ładunku emocjonalnego, który postaram się stopniować. Dzisiaj wrzucę temat, który był chyba taką kroplą, która przepełniła czarę a wydarzył się w miniony weekend i mnie uruchomił. Ale zacznę od postawienia pytań:

Jak jest z dostępem do Waszych domów/mieszkań? W jaki sposób organizujecie odwiedzanie Was przez rodzinę lub znajomych?

Do minionego weekendu szykowaliśmy się od kilku ładnych tygodni. Zaprosili nas przyjaciele, bliscy nam ludzie, z którymi niestety widujemy się rzadko - mają nawał pracy i innych obowiązków. Kilka tygodni temu zaprosili nas na cały weekend u siebie pod miastem - sielaneczka, piękna chałupa, ogród, grill, pożegnanie lata no i jeszcze inna okazja, ale mniejsza o to. Mieliśmy taki luksus, że koleżanka zabrała nas z domu i w niedzielę miała odwieźć. Luksus. Sobota, pora obiadu, ja z kumplem delikatnie napoczynamy szkocką i wspominamy, koleżanka szykuje obiad, moja różowa jej pomaga. Dostaję telefon. Wujek:

-No cześć, będziemy u Was za jakieś pół godziny.

No tak k...a. Jak zawsze. Po co zaproszenie, po co uprzedzać. Koleś, który ma do mnie niemal 2 godziny jazdy informuje mnie łaskawie, że będzie za pół godziny w moim domu. Tyle razy prosiłem, i nie tylko jego, pół żartem pół serio - uprzedzaj, zapowiadaj się. To samo miałem z rodzicami, którzy kiedyś potrafili mi zadzwonić domofonem do mieszkania, że byli na spacerku i wpadają na kawę - np. w sobotę rano, jak leżę nieprzytomny, a mieszkanie na przyjmowanie gości średnio się nadaje. Bo moi rodzice są nauczeni, że się do nich wchodzi jak do siebie, tak samo jak do moich dziadków na wsi - tam nikt drzwi nie zamykał, sąsiad, listonosz - wchodzili jak chcieli. A dla mnie to nie jest normalne. Mi się w głowie nie mieści, że można kogoś informować, że zaraz się u niego będzie mając w poważaniu jego czas, prywatność i plany. Teściowie? To samo. Wpadli kiedyś do nas w niedzielę na obiad i byli zdziwieni, że nie bardzo mamy ich czym przyjąć - musiałem zasuwać po pizzę xD

Jakoś na przestrzeni lat udało się wypracować, że jednak rodzice do nas dzwonią, zanim do nas wpadną. Nie wiem, co Wy na to, ale według mnie, niezależnie od stopnia pokrewieństwa, tak powinno być. Ale wujo wie swoje...

Jw, będziemy u Was za jakieś pół godziny. Kręcę głową z niedowierzaniem i krótko i na temat odpowiadam:

-Nie ma nas.

-O! Słyszę wielkie zdziwienie w głosie, bo kto to widzioł, żeby w sobotę po południu nie być w domu. A gdzie jesteście?

-U znajomych pod miastem, wyjechaliśmy na weekend.

-A.... Bo wiesz, na kawę chcieliśmy wpaść, i cośtam mi w komputerze trzeba zrobić.

-Mhm, no lipa... Darowałem sobie komentarz, że jakby zadzwonił przed wyjazdem, to by sobie oszczędzili jazdy, ale wujo wie lepiej.

-To gdzieś za ile możecie być?

KURAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! No pie*ony, wiem, że żyje w innych normach społecznych i za słuszne uznaje tylko te, które wyznaje sam, ale to było przegięcie pały. Mamy wszystko rzucać, olać, że kumpela się szykuje z obiadem, tylko wracać do domu. Nope.

-Nie możemy być, bo po pierwsze nawet nie mamy samochodu, a po drugie zaraz siadamy do obiadu.

Koleżanka się przejęła, że przecież może nas zawieźć jak coś pilnego, ale zacząłem spieprzać ze słuchawką i machać ręką, byle tylko wujo tego nie usłyszał xD

-A to ja mogę po Was podjechać.

-No nie, wujek, nie. Wracamy jutro wieczorem.

-AHA!

Pretensja w głosie słyszalna, ale mam to gdzieś. Pozwoliłem sobie na delikatnego prztyczka:

-Także następnym razem tylko zadzwoń wcześniej żebyśmy w domu byli, hehe

Różowa się przejęła, że może to coś pilnego, ale nie. Rozmowa się skończyła, niesmak pozostał, ale go spłukałem 😉

Ja wiem, że kiedyś było inaczej, ale ja nie żyję kiedyś tylko teraz i mnie nie obchodzi jak mi mama opowiada że kiedyś sąsiad do sąsiada to bez pukania wchodził a teraz mi opowiada jak to do niej koleżanki wpadają bez zapowiedzi, ale co mnie to? Nie znam ludzi z mojego pokolenia, u których by to w taki sposób funkcjonowało. A jak Wy uważacie?

W jaki sposób przyjmuję gości?

  • Tylko na wyraźne zaproszenie z mojej strony25% (13 głosów)
  • Niech przychodzi kto chce, byle się zapowiedział odpowiednio wcześniej63% (32 głosy)
  • Czym chata bogata, niech wpada każdy o każdej porze4% (2 głosy)
  • Rodzina niech wpada kiedy i jak chce, znajomi niech się zapowiadają0% (0 głosów)
  • Żadnych gości never :)8% (4 głosy)

51 głosów

Gruba ryba1piorunów

@mannoroth teście się przeprowadzili kilometr od nas. Od razu wiedziałem, że będą cyrki z przychodzeniem, więc od roku twardo się uczą, że trzeba się zapowiadac, dać znać, a jeszcze zrozumieć że ktoś może mieć inne plany niż oni. Ciężka to dla nich nauka, oporni na przyswajanie doświadczeń, ale to już nie mój problem.

Autorytet1piorunów

Normalnie jak się umawiamy to wcześniej wszystko dogadane. Jak jestem w domu i nie mam planów to jak mama czasem wstąpi na kawę to nie mam problemów. Zresztą nawet jakby mnie nie było, a wzięła klucze to sobie może wejść.

Owszem nie przepadam za niezapowiedzianymi wizytami, bo mam małe mieszkanie więc czasem syf się wylewa za mocno albo akurat nie sprzątałem w weekend, bo mnie nie było. Ale ogólnie wyjebka, jest jak jest. Jak komuś będą przeszkadzały bokserki na kanapie w salonie czy pół pokoju zwalone gratami, bo akurat coś musiałem wygrzebać z sypialni to nie mój problem.

Z kumplami mam trochę lepiej, bo od lat wbijałem, że mają się czuć jak u siebie i czasem jest przypał jak jest ktoś pierwszy raz u mnie, a tam wbija ziomek jeden czy drugi i zamiast się rozebrać od razu to wbija mi do sypialni jak do siebie i tam gdzieś wrzuca kurtkę. To samo przy lodówce, otwiera jak swoją i wyżera albo otwiera browara XD

Pokaż więcej komentarzy (28)

Gruba ryba

w Gry

9piorunów

Nie ukrywam, że po obejrzeniu kilku filmików wyśmiewających ten sam fragment sekwencji na motocyklu z „Marvel's Wolverine” uległem powszechnej narracji, że to totalnie beznadziejna gra i rozczarowanie. Dlatego cieszę się, że istnieje ktoś taki jak Quaz, który potrafi z dystansem podchodzić do gier i nie nakręcać spirali negatywnych opinii, której często ulegają ludolodzy, bo to się po prostu sprzedaje.

No i wspomniany Quaz powiedział coś, z czym po przemyśleniu bardzo się zgadzam, że ta sekwencja motocyklowa czy QTE, których nie da się zepsuć, mają sens, ponieważ to tak naprawdę ukryty widowiskowy przerywnik i mało kto chce powtarzać takie etapy.

Przypomniałem sobie „Ninja Blade”, w którym były odjechane fragmenty z QTE, które dla mnie były wymagające, a co dopiero dla kogoś z refleksem szachisty korespondencyjnego.

Oczywiście nie tłumaczy to, że „Marvel's Wolverine” wygląda na co najwyżej średnią grę (chociaż po pokazach byłem zachwycony widowiskowością walk), jednakże dobrze, że wciąż jest ktoś, kto potrafi bez emocji i z logiką spojrzeć na dany aspekt gry.

Fanatyk4piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk - pierwsze przedpremierowe recenzje od tych co dostali kopie recenzenckie też były bardzo wyważone i w większości zgodne, że ta gra to średniak dla mormików - co samo w sobie może i byłoby ok gdyby nie był to ekskluziw AAA za 300 milionów baksów.

Innymi słowy gra to odpowiednik hamburgera z maka z dołożonym złotym listkiem w środku, który smaku nie zmienia a podnosi jedynie cenę - gra co najwyżej do kupienia na promocji i przejścia podczas doom skrolowania na komórce.

GURU6piorunów

No niewiem czy fakt ze ludzie lubia kolektywnie hejtowac zmienia cos w tej sytuacj, przypominam ze zrobienie tego gowna kosztowalo 30x wiecej niz expedition 33 Xdd tak, trzeba pluc i szkalowac takie gowno jesli sie ma honor i godnosc czlowieka

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

6piorunów

Drodzy Państwo, szlachetni widzowie. Chciałem tylko przypomnieć, że dziś o 21 rozkurwią nas Francuzi. Albo my ich ;]

Fanatyk0piorunów

Wydaje się że dopiero co czytałem wpis, że nasi z kimś (Słowenia?) 3:0 wygrali i od połowy pierwszego seta już c⁎⁎ja grali bo przeciwnik słaby. Nie wiem co autor sobie wyobrażał, że zamęczą się na słabiakach żeby obskoczyć łatwy wpierdol z silną drużyną w kolejnym meczu?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

42piorunów

To Hejto to jest jakieś po⁎⁎⁎⁎ne... Nikt nikogo nie obraża, prawie nie ma polityki... Jak tu żyć ? ;]

Pokaż więcej komentarzy (21)

Mocarz

w Hydepark

14piorunów

Kiedyś jak czekałem na kolegę pod klatką schodową bloku to na tablicy ogłoszeń widziałem dwa ogłoszenia: jedno "kupię mieszkanie w tej okolicy", drugie "sprzedam mieszkanie w tym bloku". Pomyślałem sobie, że gdyby tylko wiedzili o sobie mogliby się dogadać.
Dziś jechałem sobie swoim samochodem z kartą "sprzedam opla" obok kolesia co miał oblejone "skup aut" na karoserii. Dosłownie pomyślałem sobie to samo co wtedy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Bieganie

71piorunów

Dziś mija równo 3 lata, od przebiegnięcia mojego pierwszego maratonu. Ale ten czas leci. 😃
Piękna to była przygoda, 4 miesiące przygotowań pod złamanie 4 godzin. Na metę wbiegłam z zapasem około 40 sekund, do samego końca nie byłam pewna czy uda mi się złamać tą magiczną barierę.
Po żadnym innym biegu, nie czułam się tak zmęczona i obolała jak wtedy. Żadne 50 km ani bieg na 101 kilometrów tak bardzo nie wycieńczyły mojego ciała jak ten start.
Maratony uliczne to ciężka sprawa. Jeśli biegniesz po życiówkę, ciało doświadcza ekstremum wycieńczenia. W moim przypadku układ nerwowy mocno dostaje. Około miesiąc po starcie słabiej śpię, tętno ciągle mam podwyższone. Kilka razy powtórzył się u mnie schemat, że dwa dni po maratonie dostaje zatrucia pokarmowego.

W chwili obecnej nie planuje żadnego maratonu pod życiówkę. Dopóki nie będę w stanie wytrenować swojej formy na złamanie 3 godzin, nie bawię się w ten dystans. Za dużo kosztuje on dojścia do siebie w moim przypadku.

Fenomen2piorunów

To ja tradycyjnie zapraszam do nas.

12 grudnia startuje 10. edycja WINTER TRAIL MALOPOLSKA, w menu mamy m.in. maraton górski. Jeśli się znajdzie śmiałkini/śmiałek to na PW zgarnie zniżkę.

Do końca września obowiązuje drugi próg cenowy.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Psychologia

59piorunów

Głębokie. Nawet bardzo:

MŁODZI TO PATOLOGIA.

1. Wyprodukowaliśmy pokolenie ludzi, którzy mają dostęp do całej wiedzy ludzkości w kieszeni, a jednocześnie nie wiedzą absolutnie nic. Nie znają historii, geografii, ekonomii ani własnego kraju, ale posiadają opinię na KAŻDY temat. Dawniej, żeby być ignorantem, trzeba było przynajmniej nie mieć dostępu do książek. Dzisiaj ignorancja wymaga aktywnego wysiłku.

2. Nie panują nad własnymi emocjami. Wszystko jest „toksyczne”, „traumatyczne”, „problematyczne” albo „triggerujące”. Krytyka staje się atakiem. Dyskomfort staje się cierpieniem. Niepowodzenie staje się traumą. Zamiast nauczyć człowieka radzić sobie z rzeczywistością, nauczono go tworzyć coraz bardziej wyrafinowane słownictwo do opisywania tego, dlaczego rzeczywistość powinna dostosować się do niego.

3. Nie potrafią też docenić tego, co mają. Żyją w jednym z najbezpieczniejszych i najbogatszych okresów historii, otoczeni technologią, o której ich pradziadkowie nie potrafiliby nawet fantazjować, a zachowują się tak, jakby zostali zesłani do kopalni soli w XIV wieku. Ciepłe mieszkanie, pełna lodówka, smartfon, wakacje, streaming, dostawa jedzenia pod drzwi — i permanentne poczucie krzywdy.

4. Są źle wychowani. Nie dlatego, że nie znają właściwego widelca do ryby. Gorzej: nie rozumieją, że przestrzeń publiczna należy również do innych ludzi. Głośnik w autobusie, hulajnoga między pieszymi, telefon przy stole, darcie mordy w miejscu publicznym. Świat jest sceną, oni są głównymi bohaterami, a reszta społeczeństwa ma zejść z kadru.

5. Nie potrafią czekać. Nie potrafią się nudzić. Nie potrafią przez pięć minut siedzieć bez bodźca. Telefon musi być sprawdzony podczas jedzenia, rozmowy, spaceru, pracy i kiedyś prawdopodobnie własnego pogrzebu. Pokolenie z największym dostępem do informacji w historii wytrenowało sobie zdolność koncentracji złotej rybki na amfetaminie.

6. Nie potrafią niczego naprawić. Nie potrafią niczego zbudować. Część nie potrafi ugotować pięciu normalnych obiadów, przyszyć guzika, odetkać odpływu ani zorganizować własnego dnia bez aplikacji. Za to doskonale wiedzą, jak powinno zostać zreorganizowane całe społeczeństwo.

7. Nie mają cierpliwości do kompetencji. Chcą rezultatów bez praktyki, pozycji bez hierarchii, pieniędzy bez doświadczenia i autorytetu bez osiągnięć. Jeśli ktoś robił coś przez dwadzieścia lat, to nie jest ekspertem. Jest „gatekeeperem”.

8. Nie rozumieją pieniędzy. Subskrypcja tu, dostawa tam, kawa za 25 zł, telefon na raty, pięć aplikacji pobierających co miesiąc pieniądze z konta — a potem wielkie odkrycie ekonomiczne: NIE DA SIĘ OSZCZĘDZAĆ.

9. Nie mają stosunku do przeszłości, bo przeszłość zaczyna się dla nich mniej więcej w 2016 roku. Wszystko, co było wcześniej, jest albo niezrozumiałe, albo podejrzane moralnie. Człowiek bez pamięci historycznej patrzy więc na instytucje istniejące od stuleci i po piętnastu sekundach namysłu stwierdza, że właśnie odkrył, jak je naprawić.

10. Nie żyją nawet w tej samej rzeczywistości. Algorytm daje każdemu prywatny wszechświat, prywatne fakty, prywatne autorytety, prywatne oburzenie i prywatną epidemię problemu, o którym normalny człowiek nawet nie słyszał. Potem wychodzą z internetu i są zdziwieni, że społeczeństwo nie przeczytało tego samego feedu.

Najbardziej imponujące jest jednak połączenie wszystkich tych cech.

Nigdy wcześniej człowiek nie mógł wiedzieć tak mało, umieć tak niewiele, kontrolować się tak słabo i jednocześnie posiadać tak niewzruszonego przekonania, że to właśnie ON powinien pouczyć wszystkich poprzednich ludzi, jak należało urządzić świat.

*

To "trudny" tekst, więc wielu nie przypadnie do gustu bo... przeczytaj punkt 2 raz jeszcze.

z: https://www.facebook.com/groups/112141948830879

Osobistość6piorunów

Skoro tak lubisz punkty to też odpisze w punktach xD

1. Sami żeście sobie tak ich wychowali a potem narzekacie.

2. Ocenianie całej młodzieży tylko po tych najbardziej spierdolonych przypadkach nie jest ok.

3. Oczywistym jest, że pokolenie które wychowało się w "dobrobycie" będzie go traktować jako coś zwykłego. No przecież nie będziemy wstawać codziennie i dziękować bogu za to że mamy co jeść czy za dostęp do internetu xD.

4. To, że mamy teraz tyle rzeczy łatwo dostępnych nie znaczy od razu, że z automatu wszyscy powinni być szczęśliwi i nie mieć na co narzekać. Znikają niektóre problemy ale pojawiają się nowe innego typu.

Wirtuoz2piorunów

@4pietrowydrapaczchmur zgadzam się, z tym, że nie tylko młodzi a ogólnie społeczeństwo to patola 😛 nie ma znaczenia czy młody czy stary, po prostu jako ludzie i społeczeństwo jest imo spora degradacja.

Pokaż więcej komentarzy (47)

Osobistość

w Polityka

6piorunów

Wkurwia mnie ten zalew gównianych informacji na portalu i wrzucanie po raz tysięczny memów, że Hajto przejechał babę na pasach.

Tymczasem w Europie toczy się właśnie brutalna walka o to, kto będzie liderem całego kontynentu. My powinniśmy w tym momencie nakurwiać ile wlezie, żeby KTOKOLWIEK z polskiej elity politycznej zajął to miejsce.

A co robimy? Gówno, panie profesorze.

Debiutant1piorunów

No to powiedz który z naszej kompetentnej ligi rządzących, nadawałby sie zeby reprezentował cele całej Europy?

Pokaż więcej komentarzy (23)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Co jakiś czas, od 24 lutego 2022 roku, z tyłu mej głowy pojawia się pewna myśl.

Człowiek niby żyje dalej, jak gdyby nigdy nic, bo nie ma co się zamartwiać nieznanym i należy żyć teraźniejszością, ale ta myśl i tak tam jest.

Taka niewyraźna, raczej szybko odtrącana logicznymi, optymistycznymi argumentami.

Ale jest.

Cały czas tam jest.

I coraz częściej wpływa na moje życiowe wybory, od zakupów po kraj konta bankowego w razie „W”.

Podejrzewam, że takich jak ja, żyjących z tą niepokojącą myślą już ponad 4 lata, jest znacznie więcej.

4 lata to strasznie długo.

Tylko pomyślcie sobie, jak taka zwykła myśl musi wpływać na dziesiątki, setki, tysiące, a może i miliony Polaków.

Ciekawe ilu Polaków, tak jak ja, czasami przed snem, zastanawia się, w jakich realiach jutro będzie dane im wstać? Pokoju czy wojny?

Ilu Polaków mniej lub bardziej świadomie podejmuje swoje decyzje przez tę myśl?

Ilu z nas zżera ona od środka, dokładając cegiełkę trudów dnia codziennego?

A Wy, też tak macie?

Autorytet2piorunów

Myślę o tym codziennie od chwili gdy przyszła na świat moja córka.

To co dzisiaj dzieje się na Ukrainie, definiuje w jakim świecie obudzimy się jutro.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

137piorunów

Dożyliśmy czasów w których gimby nie wiedzą co to gimnazjum

GURU5piorunów

@ZohanTSW pamiętam protesty nauczycieli, że ta reforma oświaty to zło. Sam na własnej skórze poczułem burdel z podręcznikami w 1999 roku, bo nawet końcem sierpnia nie było wiadomo co trzeba kupić. Patrząc po tym jakich pojebów miałem w klasie i jakim wałem ta sztucznie utworzona szkoła była to te protesty miały podstawy.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Kosmonauta

w Hydepark

38piorunów

Swoją pierwszą komunię miałem w 1997 roku, dostałem wtedy od chrzestnej złotą monetę 1-uncjową która w tamtych czasach kosztowała koło 1000zl a od chrzestnego namiot który pamiętam kosztował majątek jak na tamte czasy bo jakieś 600zl. Z namiotu się ucieszyłem mega a monetę matka gdzieś schowała i tyle ją widziałem. Pamiętam dobrze że w szkole Ci bardziej zamożni zbierali na komunię ~ 2000zl i kupowali sobie zazwyczaj za to podstawowego PCeta a Ci mniej szczęśliwi ~ 1000zl za które często mieli fajnego “górala”. Te same 2000zl w złocie z tamtych lat to dzisiaj 34tys PLN za które dzieciak mógłby sobie kupić 15-20 podstawowych kompów czy rowerów, ale jak to z inflacją bywa nie tylko komputerami i lokomotywami się człowiek żywi. A Wy ile dostaliście na komunię i na co przewaliliście?

Tytan0piorunów

@mati3654

Te same 2000zl w złocie z tamtych lat to dzisiaj 34tys PLN za które dzieciak mógłby sobie kupić 15-20 podstawowych kompów czy rowerów,

No i gdzie te twoje 15 komputerow? Oh wait..

monetę matka gdzieś schowała i tyle ją widziałem
Pokaż więcej komentarzy (29)

Osobistość

w Hydepark

20piorunów

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

Tyle złego się wydarzyło w moim życiu w ostatnie 2,5 roku, że ja pi⁎⁎⁎⁎le. Powrót do rodzinnego miasta, 3 miesiące bezrobocia, komplikacje po operacji, nowa choroba układu pokarmowego, śmierć 2 babci, utrata 2 przyjaciół w niefajny sposób, toksyczna robota i nieszczęśliwe zakochanie

To jak się zaczęło układać - zdrowie mega progres, poukładanie sobie w głowie, fizyczna forma życia, praca za 2x takie pieniądze, która mi się mega, mega podoba, zacieśnienie najważniejszych relacji, odbudowa tych rodzinnych, to zerwałem więzadło krzyżowe w kolanie XD Tzn zerwałem w maju, ale myślałem, że to skręcenie i obecnie "stany pourazowe tkanek miękkich:, ale jednak c⁎⁎j.

Ja pi⁎⁎⁎⁎le ile mam jeszcze brać na klatę w tak krótkim czasie złych rzeczy?

Plus taki, że jestem mega aktywny i wysporotwany i kolanko nie boli jakoś szczególnie. Jeżdżę po 100km rowerem, robię przysiady, wykroki, ćwiczenia na suwnicy, nawet bym poboksować mógł, ale jednak za rok operacja i potem rehabilitacja i do tego czasu zawsze ryzyko, że źle stanę itd...Fizjo powiedział, że mam bardzo silne mięśnie i one to trzymają.

No nic, moja toskyczna męskość mówi- nie bądź p⁎⁎dą, weź na klatę, wywalczysz sobie jak wszystko inne.

Smutne tylko to, że całe 2,5 roku jestem z tym wszystkim sam, bo nawet niektórych przyjaciół czas zweryfikował, a jedyną osobą, która mnie może podnieść na duchu po śmierci babci jest moja mama. Mam teraz k⁎⁎wa pancerz z tytanu. Chyba jeszcze ze dwa lata temu jako aktywny sportowiec to bym się rozryczał na taką diagnoze, a teraz mowie, że trenuje jak mogę i po zabiegu wracam na pełnej k⁎⁎⁎ie.

Zostałem sam ze sobą w ostatnim czasie i wszystko znoszę dzielnie. Mam mamę i kilku przyjaciół, no i siostrę.

Tyle plus, że mam pieniądze, własny kwadrat, brak długów, alimentów, kredytów i jedyny bagaż doświadczeń to ten w głowie.

Osobistość0piorunów

@Lopez_ a jak teraz z robotą?

Fenomen4piorunów

@bucz No dobrze jest, za zeszły miesiąc 10k, za ten zarobie wiecej, ale mam mały zus, chociaz chuj za 2 lata moze bede w innym miejscu i utrzymam te zarobki, bo dopiero 3 miesiace pracuje, a to nowy produkt dla mnie jako handlowca.

Chciałem zarabiać 10k po 30stce udało się jeszcze 3 miesiące przed 30stką zarobić taką kwote.

10k i wszystko dla siebie, jeszcze nawet do moijego mieszkania sie nie wporowadziłem, wiec 0 kosztów poza zarciem i swoimi wydatkami, potem docelowo z 1000-1200 zł miesiecznie moze max rachunków za pół domu.

mam pół domu 90m2, auto, zaczynam sporo oszczedzac, no ogolnie jak na szczyla to dość zamożny jestem teraz, ale co z tego, skoro nie do konca szczesliwy i ciagle musze w zyciu walczyć

Fenomen1piorunów

@bucz to nie moje, dostałem w spadku. Nie zapracowałem sam na to. Wszystko inne wypracowałem sam. Rodzice nigdy nie mieli wpłwyu na moją drogę zawodową, ani na to co osiągałem poza pracą. Tu akurat troch tak, oddali mi górę domu po zmarłych dziadkach.

moze zapracuje w zyciu na kolejne sam. Ja nie lubie nic dostawać za darmo, bo w zyciu jak widac nawet po tym glupim poscie, nic za darmo mi nie przyszlo. Ani w tym okresie ani lata temu jak walczyłem z różnymi demonami - też nie.

w każdym razie na remont zbieram sam, nie chcę nawet głupiego tv ani stołu, wszystko chcę sam za swoje.

Gruba ryba5piorunów

@Lopez_

Chłopie, ciesz się, że miałeś na tyle szczęścia, że coś odziedziczyłeś. Jak ktoś Ci chce coś dać, to bierz, nie zasłaniaj się dumą czy czymś podobnym, szczególnie gdy ułatwi Ci to trochę życie.

Pokaż więcej komentarzy (5)