Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Kosmonauta

w Psychologia

15piorunów

"Autonomiczny układ nerwowy uczy się przez doświadczenie. Już w życiu płodowym odbiera informacje ze środowiska i reaguje na nie. Niekorzystne doświadczenia w okresie prenatalnym – takie jak trudności socjoekonomiczne matki, niedostateczne wsparcie społeczne oraz przyjmowanie substancji psychotropowych i alkoholu – wpływają na funkcje autonomiczne dziecka (Alkon et al. 2014; Fifer, Fingers, Youngman, Gomez-Gribben, Myers 2009; Hambleton et al. 2013). Nastrój matki jest przekazywany płodowi, a jej niepokój i depresja wpływają na jego aktywność i tętno (Kinsella, Monk 2009). Te wczesne doświadczenia z życia płodowego, a potem ze środowiska rodzinnego oddziałują na autonomiczny układ nerwowy, tworząc nawykowe wzorce reakcji. Odznaczające się bliskością interakcje w formie powtarzanych doświadczeń regulacji współtworzonej przez matkę i dziecko kształtują autonomiczny układ nerwowy niemowlęcia (Ostlund, Measelle, Laurent, Conradt, Ablow 2017). Matka i dziecko, "dzieląc ten sam poziom autonomiczny", tworzą doświadczenie dostrojenia (Manini et al. 2013, s. 2). Ten diadyczny taniec połączenia, rozłączania się i ponownego łączenia – jako istotny element relacji z reagującą na potrzeby i zachowania dziecka opiekunką lub opiekunem – tworzy fundament uregulowanego układu nerwowego. Rytmy wzajemności towarzyszące przebywaniu w obecności drugiej dobrze uregulowanej i regulującej osoby są budulcem doświadczenia bezpieczeństwa w połączeniu. Jeśli jednak dynamika życia rodzinnego cechuje się brakiem dostrojenia autonomicznego, prawdopodobieństwo, że w życiu dziecka pojawią się doświadczenia naprawy tego stanu jest znikome. Gdy u dorosłych członków rodziny obserwujemy wzorce rozregulowania, gdy coś nawykowo wprowadza ich w stan ochrony siebie i nie potrafią oni powrócić do stanu uregulowania, oferując dziecku bezpieczeństwo połączenia, wówczas jego autonomiczny układ nerwowy tworzy w reakcji własne wzorce ochrony. "Bez kontaktu z drugą, organizującą osobą, układ nerwowy pozostaje ogłoszony" (Fisher 2014). Jeśli nie nastąpi interwencja terapeutyczna, dziedzictwo rozregulowanej organizacji autonomicznej jest przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Źródłem cierpienia dla osób po traumie są często nieprzewidywalne, nagłe, intensywne i przedłużające się stany rozregulowania. Ta nierównowaga autonomiczna i brak elastyczności prowadzą do problemów zdrowotnych. Mogą mieć one charakter somatyczny, manifestując się osłabioną funkcją immunologiczną, dolegliwościami trawiennymi, trudnościami z oddychaniem, cukrzycą, podwyższonym ryzykiem chorób serca i udarów oraz chronicznym zmęczeniem (Andersson, Tracey 2012; Dorrance, Fink 2015; Mazur, Furgała, Jabłoński, Mach, Thor 2012; Merz, Elboudwarej, Mehta 2015; Thayer, Stenberg 2006; Vaillancourt et al. 2017; Van Cauwenbergh et al. 2014). Zagrożona jest nie tylko nasza fizjologia, ale także psychika. Izolacje społeczne i osamotnienie, bezustanne wypatrywanie, czy nie napotkamy wzrokiem emanujących złością twarzy, niemożność skupienia się na wykonywanych czynnościach, nieumiejętność odróżnienia znaczących wskazówek od nieistotnych sygnałów, pogłębiona depresja i niepokój – to tylko niektóre skutki braku równowagi w autonomicznym układzie nerwowym (Grippo, Lamb, Carter, Porges 2007; Hawkley, Cacioppo 2010)"

Deb Dana "Teoria poliwagalna w praktyce. Zestaw 50 ćwiczeń"

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Wy też tak macie, o że o poszczególnych porach roku mocniej przeżywacie jakieś emocje, łatwiej wam w coś się wkręcić itd? U mnie taką porą roku jest wiosna. Na wszystko dużo łatwiej jestem podatny. Mam wyraźnie wyższe libido niż zimą, humor, jestem podatny na jakieś zajawki, łatwiej mi się zauroczyć, wszystko mi się w c⁎⁎j bardziej podoba niż zimą. Lato to już taka stabilizacja i po prostu super vibe i pełnia szczęścia, ale wiosną zazwyczaj czuję jakąś rewolucję emocjonalną. Jesienią zaś czuję taką dziwną zadumę, mam sporo przemyśleń i rozkmin, mam duży vibe na chodzenie po lesie, spacery itd.

Zimą czuję się jak wypłukany z emocji robot.

Inspirator

w Dyskusje

7piorunów

Dlaczego niektóre osoby do pewnego momentu zachowują się w relacji zupełnie normalnie, angażują się, poświęcają dużo czasu, robią nadzieje, zapowiada się interesująca relacja, znajomość, i nagle w pewnym momencie wszystko ucinają bez żadnego większego powodu? Ograniczają kontakt do minimum, unikają kontaktu? Jest na to jakaś nazwa w psychologii, żeby móc zgłębić temat?

Miał ktoś z kimś takim do czynienia, poznaliście kogoś takiego?

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Psychoterapia

3piorunów

Wrzucam ogłoszenie dla zainteresowanych:

"“Cześć, obecnie jestem w trakcie 3 roku szkoły psychoterapii poznawczo-behawioralnej. Abym była dobrym terapeutą i jednocześnie skończyła szkołę, potrzebuję ćwiczyć swój warsztat pod okiem nauczycieli ze szkoły. Pracuję już jako psycholog i obecnie prowadzę pacjentów, natomiast nie są to pacjenci, którzy mają diagnozę zaburzenia psychicznego. Zatem jeśli jest ktoś, kto ma diagnozę albo podejrzenie diagnozy zaburzenia psychicznego, to mam propozycję niskopłatnej terapii (120zł) raz w tygodniu online, która jednocześnie jest nagrywana w celu superwizowania mojego warsztatu w szkole. Abyśmy podjęli taką współpracę, to wstępnie porozmawiamy telefonicznie o tym, z czym mielibyśmy pracować i czy zaczynamy wspólną podróż zwaną terapią. Podpowiadam, o jakie jednostki zaburzeń psychicznych piszę powyżej: zaburzenie depresyjne, zaburzenia lękowe (fobia specyficzna, zespół lęku napadowego z elementami lub bez agorafobii, fobia społeczna, zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne, lęk uogólniony, PTSD), zaburzenia seksualne.
Osoby zainteresowane współpracą prosiłabym o napisanie maila na adres: kontakt.do.psychologa@gmail.com z kilkoma informacjami o sobie (m.in. imię, wiek, zarys problemu oraz numer telefonu). Oczywiście, jeśli są jakieś pytania, to wtedy też zachęcam je napisać.”"

Gruba ryba6piorunów

@Jarem jaka łaskawa, tyko 120 zika za jej naukę XD

Pokaż więcej komentarzy (22)

Tytan

w Hydepark

12piorunów

Halo! Czy jest tu ktoś normalny? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

https://www.idrlabs.com/pl/wielowymiarowy-test-osobowosci/test.php

Gruba ryba4piorunów

@cooles
Takie testy robione bez specjalisty należy traktować z przymrużeniem oka. Ale chętnie sobie zrobię

Gruba ryba2piorunów

@cooles
Tak jak podejrzewałem. Strasznie niemiarodajne

Pokaż więcej komentarzy (40)

Autorytet

w Książki

25piorunów

61 + 1 = 62

Tytuł: Pokochaj siebie
Autor: Wayne Dyer
Kategoria: poradnik
Ocena: 5/10

Poradnik psychologiczny, jak naprawić lub poprawić swoje życie. Leżał na półce 4 lata, więc w końcu się za niego wziąłem, bo moja sytuacja życiowa w tej chwili to poszukiwanie rad i szczęścia.

No jest to takie se bym powiedział, guru z Ameryczki udziela porad typu: Masz ból głowy w lewej skroni? Jeśli wystarczająco dobrze będziesz się starać, przemieścisz go na drugą stronę głowy. Nie przejmuj się konwenansami i społeczeństwem, to TY i TWÓJ dobrostan są najważniejsze, a jedyne ograniczenia i blokady są w TWOIM umyśle. Pomyśl o tym. No dało się tu wyczuć poradnik dla kur domowych z klasy średniej w USA, jako Polak czytałem ją czasem z uniesionymi brwiami, bo przetłumaczona była jak filmy na Polsacie te 20 lat temu.

Dałem jej 4 gwiazki na Goodreads ale tylko dlatego, że chłonę obecnie wszystko, co niesie jakąś pociechę i nadzieję na przyszłość. W normalnych warunkach ocena zjechałaby do 2/5 albo 3/10.

Gruba ryba13piorunów

@DerMirker

Z pokochaniem siebie, a miałem z tym ogromne problemy - jakikolwiek błąd = myślenie o sobie jak o najgorszej osobie na świecie -, pomogło mi traktowanie samego siebie jak kumpla, ewentualnie jak dzieciaka.

Czy powiedziałbym swojemu kumplowi, że jest ch⁎⁎⁎wy, ponieważ popełnił błąd? No nie.
Czy powiedziałbym dziecku, że jest brzydkie i nie zasługuje na bycie szczęśliwym? Oczywiście, że nie.

Mimo że brzmi trochę głupio, to jednak takie zdystansowanie się pomogło mi i dzisiaj nie mam już takich myśli.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

74piorunów

TLDR: Zapraszam na wywiad że mną.

52.
Dzisiaj króciutko.
O 16:30 w radiu Pik będziecie mogli posłuchać wywiadu ze mną w którym opowiadam o swoich zmaganiach z tematem samookaleczeń i procesem tworzenia komiksu "Przerysowani", gdzie użyczyłam swojej historii.
Wywiad w sumie nie wiem jak wyszedł, raz nas rozłączyło bo w pracy mam okropny zasięg. :p Gadałam też trochę od rzeczy, tak jak mam to w zwyczaju, ledwo powstrzymałam się o opowiadaniu o kozach, albo mówiłam o tym, już nie pamietam. XD
Jezeli ktoś jest ciekawy tego tematu to zapraszam, chociaż wydaje mi się że wyszło trochę dziwnie.
I CO NAJWAŻNIEJSZE, jeżeli ktoś w waszym otoczeniu zmaga się, albo zmagał z tym tematem może warto dać im cynk o tym. Temat jest wyjątkowo niszowy, więc tym bardziej warto w ten sposób komunikować o tym problemie. Dodam, że nie traktuję się jako jakiś autorytet w dziedzinie rozcinania swojej skóry, ale chciałabym, tak bardzo bym chciała choć trochę ulżyć i uświadomić tych, którzy myślą, albo już działają w tym zakresie.

No i teraz widzę, że znów nie wyszło mi to krótko. Zdecydowanie jestem bardziej into pisanie, niż gadanie. XD

Fanatyk5piorunów

@Fafalala Wysłuchane.
Trzymaj się tam dziewczyno. Będzie dobrze.

Pokaż więcej komentarzy (75)

Lider

w Hydepark

13piorunów

Szukam książek na temat teorii umysłu. Może ktoś coś sensownego podrzucić w tej materii?

i trochę

Autorytet1piorunów

Daniel Kahneman "Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym". Genialna książka, szczerze polecam.

Gruba ryba1piorunów

@moll
Asperger. Życie w dwóch światach
Christine Preißmann
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4803586/asperger-zycie-w-dwoch-swiatach

Opis wielu sytuacji z życia ASD, ich omówienie oraz porada jak postępować z osobą ASD w danych sytuacjach. Nie jest "po naukowemu", ale za to klarownie i zrozumiale. Już prościej się nie da,

Asperger. Życie w dwóch światach | Christine PreißmannSłyszysz diagnozę: zespół Aspergera. W pierwszej chwili pewnie doznajesz szoku, czujesz strach, masz pustkę w głowie. Jednak zaraz pojawia się milion myśli, wątpliwości, pytań. I to niezależnie od...Lubimyczytać.pl
Pokaż więcej komentarzy (40)

GURU

w Hydepark

4piorunów

Skąd Epidemia Braku Skupienia?

https://youtu.be/OG8-rGJkJqk

Fanatyk4piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing kiedyś bez problemu czytałem książki po kilkadziesiąt minut, a teraz nie mogę już tak długo robić jednej czynności xd

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Czy depresja może działać tak że jeden z jej objawów - mocno obniżony nastrój (wraz z myślami bardzo niefajnymi) pojawia się fazami które trwają kilkadziesiąt minut- kilka godzin a nie trwa cały czas ?

Psychiatra mi przyklepał zaburzenia depresyjne i przepisał SSRI i fajrant, natomiast mi to trochę burzy obraz zaburzeń depresyjnych, myślałem że jak ktoś ma depresję to ten mocno obniżony nastrój towarzyszy mu caly czas a nie parę razy w tygodniu przez parę godzin.

Tytan3piorunów

Psychiatrzy są uposledzeni z tym jak łatwo przypisują SSRI.

Przygnębienie to może nie depresja. On w godzinę nie jest w stanie ocenić Twojego stanu. Idź na terapię CBT.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

169piorunów

Tak sobie pomyślałam - na co mi jakieś tam klocki duplo za milion monet, jak mam swoje dropsy, więc przy najnowszej dostawie stanęłam przy blacie i stworzyłam taki oto zameczek, królestwa wiecznej szczęśliwości. XD

Podoba się? 😄

Gruba ryba2piorunów

@Fafalala i jeszcze benzoskow brakuje :smiley: albo nie znam po nazwie

Gruba ryba2piorunów

@Fafalala teraz odstawiam leki. Od brania leków przyczyna problemów nie znika. Dusza boli tak samo na lekach czy bez. Jak brałem leki to było o tyle lepiej że mogłem normalnie oddychać. Ale czas zrobił swoje, czuje się lepiej odstawiam leki. Bez nich dużo lepiej. Zasypiam, serce nie kołacze. Znacznie lepiej bez leków. Chociaż w krytycznych momentach ratują z opresji.

Pokaż więcej komentarzy (101)

Lider

w Hydepark

30piorunów

Ciekawostka.

https://zwierciadlo.pl/psychologia/546570,1,40-letnie-badanie-ujawnilo-jaka-cecha-u-dziecka-przesadza-o-finansowym-sukcesie-w-przyszlosci-da-sie-ja-wypracowac.read

Gruba ryba5piorunów

@bartek555
>W praktyce oznacza to, że dziecko predestynowane do osiągnięcia finansowej niezależności w dorosłym życiu będzie łatwiej rezygnowało z chwilowej przyjemności dla osiągnięcia bardziej długoterminowych celów.
Nic nowego ani odkrywczego. Czytalem o tym juz kilkanascie lat temu.

Gruba ryba9piorunów

@bartek555 A I nie ma czegos takiego jak inteligencja emocjonalna. To jest bullshit i nagroda pocieszenia dla tych, ktorym nie wychodzi na IQ testach xD. Jesli to byloby prawdziwe, byloby w jakis sposob mierzalne i powtarzalne. Ale nie jest. Za to pierdola o tym ludzie, ktorzy byli w szkole slabi z matematyki i logiki.
Wnioski prosze wyciagnac samemu xD

Pokaż więcej komentarzy (37)

Gruba ryba

w Hydepark

56piorunów

TLDR: Jak mi minął ten dziwny rok i czy zmiany w zdegradowanym mózgu są jeszcze możliwe.

51
Gdy tak sobie myślę, to ten rok był wysoce kluczowy dla kolosalnych zmian w mojej głowie i aby to zapamiętać i uporządkować, połasiłam się na ten wpis.

- Styczeń: Raz dołeczek, raz góreczka. Jeszcze wtedy nie wiedziałam co to oznacza.

- Luty: Odrwa mnie coraz bardziej, ale jeszcze na poziomie jest chujowo, ale stabilnie.

- Marzec: Przestaje powoli kojarzyć co się wokół mnie dzieje. Utykam na kanapie śpiąc po 13h i marząc o śmierci, albo latam pięć metrów nad ziemią śpiąc po 3h dziennie. Kolory, muzyka, emocje - wszystko jest bardziej intensywne. Problemy się nawarstwiaja, biorę kredyty, unikam obowiązków. Jest w pytę.

- Kwiecień: Mam tę moc!! Mańka wjechała na pełnej. Tańczę na ulicy, wyzywam obcych ludzi, rzucam pracę, biorę narkotyki i mówię że mam nadludzkie moce. Karuzela kręci się już tak mocno, że zaraz odkręci się śruba i wszystko poleci w kosmos. Pierwszy raz dzwonię na telefon zaufania, gdy zaburza mi się poczucie rzeczywistości świata. Potem do psychiatry, a po wizycie już nie wróciłam do domu. Pierwszych tygodni nie pamiętam, wciąż jechałam na benzo i spałam, spałam, spałam prosząc w przebłyskach aby mnie zabili.

- Maj: Wkręcam się już w psychiatryczny wir. Chodzę w kółko całe dnie, biegam zamiast chodzić, bawię się i cierpię. Próbuje się zabić, bo już nie mogę tego wytrzymać. Po próbie trafiam na oddział intensywnej obserwacji. Zaraz po tym opowiadam lekarzom o skorpionach. No po⁎⁎⁎⁎ne. Czytam z pasją o stolicyzmie- dzięki za inspirację @splash545. Słoneczka doświadczam tylko na spacerniaku i świrko-wycieczkach do lasu raz w tygodniu, ale to jak się było grzecznym. Do teraz nie mogę sobie poradzić z niektórymi rzeczami, które się tam działy, a najgorsze z tego wszystkiego było zniewolenie. To że jesteś uwiazany do miejsca, z którego zwyczajnie nawet jak chcesz to nie wyjdziesz. Wola należy do ludu wszech lekarzy. Ludzie przychodzą i odchodzą, najróżniejsi i najdziwniesi, a ja nadal jestem. Tylko Franek i Tomek byli że mną zawsze. Dzięki chopaki!

- Czerwiec: Wychodzę na prostą, leki zaczynają mnie skutecznie stabilizować, nie czuje musu aby opowiadać ordynatorowi oddziału na obchodzie o swoich snach. Szacun dla niego, że zawsze mnie uważnie słuchał. XD Jakoś pod koniec miesiąca wychodzę, po 2,5 miesięcznym pobycie w czubkolandi, z diagnozą zaburzeń afektywnych dwubiegunowych i cPTSD. Wszystko to co się działo było straszne i zabawne zarazem. Czułam się jak zwierzak z zoo wypuszczony na wolność, ale musiało być przypałowo nie raz, w końcu trafiło się na swoich.

- Lipiec: Od razu idę do nowej pracy, a to był błąd. Byłam zagubiona, zagubiona i jeszcze mocniej zagubiona. W tym miesiącu była walka aby nie pogrążyć mojej reputacji w pracy. A Pani Doktor mówiła, żebym sobie odpoczęła, no i kurde miała rację. Ale cóż, walczyłam, przynajmniej za dobre pieniądze. Nawet łyknełam wakacji. Odhaczyłam Pol'and Rock i Uroczysko. Było za⁎⁎⁎⁎scie. Zaczynam też terapię grupową dla osób z CHAD. Dzięki temu przestałam się czuć tak wyobcowana w swoich doświadczeniach. To też pozwoliło mi się poczuć mniej poza społeczeństwem. No i leki, leki trzeba brać, bo Pan Krzysio byłby rozczarowany.

- Wrzesień: Chodzę na terapię, PTSD chce mnie zabić. Ale nie dam się. Nie po tym wszystkim. Leki pomagają, otoczenie też mimo że nadal widać widmo wcześniejszych wydarzeń.

- Październik: Stabilizuje się, rosnię w siłę. Ogarnia mnie osobliwe uczucie, że jestem silna i że warto walczyć o siebie samą. Nie wiem czy kiedykolwiek tak miałam. Zaczynam dbać o siebie i idę pierwszy raz na paznokcie. Niby głupota, ale w końcu przestałam brzydzić się swoich dłoni. Zaczynam być w swoim rozumieniu kobietą. Pozdro @szkocka.

- Listopad: Zaczynam wiedzieć kim jestem, że to moja wola kształtuje rzeczywistość i że złość nie może być na cenzurowanym. Kończę 2 letnią terapię, z dwóch powodów: wyciągnie brudów zaburzało mój spokój, na co nie jestem gotowa i zaczynała mnie wkurwiać moja zbyt metodyczna terapeutka. Mój związek przechodzi potężny kryzys, ale o dziwo nie myślałam o śmierci. Za to przybiła bym sobie piątkę. Nowe koleżanki z pracy dostarczają mi wiele radości. Śmieje się nim tak jak dawno się nie śmiałam. To im pierwszy raz wyznałam, z jaką chorobą się mierzę. Wyszło naturalnie i bez wstydu. W końcu to cześć mnie. Trochę niechciana, ale wciąż ja. Moja dziwna, trzecia ręka.

- Grudzien: Czasem walczę z demonami, ale trzymam fason. Wiem, że czasem może boleć i pewnie będzie, ale nie muszę już z tym walczyć gdy nie mam sił, a tym bardziej się tego wstydzić. Jestem z marmuru, przynajmniej z zewnątrz, ale czuję się wspaniale. Przeszłam wielką drogę i jestem z siebie bardzo, bardzo dumna, chociaż gdybym mogła pominęła bym pewne elementy if u know what I mean. Rok kończę słuchając muzyczki pod kocykiem, pełna spokoju i zdrowej radości. Piszę sobie do Was Hejciaki na sam koniec, bo bardzo to lubię.

Wszystkim najlepsiejszego i jeżeli tego potrzebujecie, to wiedzcie że z każdego gunwa da się jakoś powoli wypełzać, chociaż 12 miesięcy temu na coś takiego za śmiałabym się w głos.

Dobra, już przestaje produkować dalej ten dlugaśny tekst. Bawcie się dobrze tak jak lubicie i bezpiecznie. Do usłyszenia w nowym roku. 🙂

Autorytet6piorunów

@Fafalala Fajnie, że Ci się udało zrobić taki mega progress. Kciuki dalej trzymam, oby 2025 był jeszcze lepszy 😉

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

71piorunów

WARNING: Wpis porusza wiele trudnych tematów, więc żeby sobie nie psuć nastroju w ten piękny, poniedziałkowy poranek, jeśli chcesz czytać to polecam zostawić sobie lekturę na wieczór. Piszę o tym, tak na zaś, bo nie chcę aby było komukolwiek gorzej, przez moje literackie maziaje.

TLDR: Cierpiałam, cierpię i będę cierpiała, ale to nie znaczy że nie mogę być szęśliwa - czyli nie praktyczny przewodnik po cPTSD cz. 1.

50.
Patrzcie! Właśnie wypuszczam w swojej karierze 50 album! Nie wiem jak do tego doszło, ale jestem dumna z siebie i ze swoich czytelników. Poza tym, że jesteście niesamowitymi i mądrym w swoim podejściach ludźmi, to jesteście dla mnie zwyczajnie dobrzy robiąc mi najlepszy grunt pod moje wyznania i zmiany. Dziękuję Wam ludziska, jesteście Wielcy!
Kocham Cię również hejto, za to że dałeś mi idealną przestrzeń do rozpoczęcia procesu pisemnej autoterapii. Gdyby nie Wy i miejsce w którym jesteśmy tutaj wspólnie, w wielu sytuacjach wybrałabym inną ścieżkę, która być może doprowadziła mnie do innego, być może gorszego miejsca, a na ten moment cieszę się będąc tu gdzie jestem.

Wybaczcie również że milczałam, dając Wam wyłącznie strzępki informacji, ale powodów ku temu jest wiele, ale głównym z nich jest to, że bałam się, że znów zacznę pisać i zacznie się robić ze mną gorzej. Mimo tego strachu, czuje się w końcu gotowa, aby choć trochę zacząć się z tym zmierzać. Mam coraz stabilniejszy grunt pod nogami i to mnie niesamowicie cieszy. Do tej pory próbowałam zapomnieć o pewnych rzeczach, ale to zwyczajnie nie działa. One nadal dobijają się z podświadomości do świata w którym obecnie jestem. Trują mnie i zaburzają rzeczywistość. Karzą mi być i tu, i tam zarazem, wpływając na umysł i ciało. Każdy atak flashbacków, to jak dostanie fajerwerkiem prosto w goły tyłek- boli tak mocno, że aż odcina Cię od rzeczywistości.

Zaczynając pisać i wiedząc już o czym pocę się i jest mi tak strasznie gorąco. Pojawia się, ten charakterystyczny ścisk w klatce piersiowej, a ja zawieszam się raz za razem w reakcji obronnej na zbyt dużą ilość stresu. Wszystko sygnalizuje mi to, że wchodzę na niebezpieczny teren. Nie chcę, ale trochę muszę. Tym razem to ja chcę być górą, więc aby to osiągnąć muszę pisać, mówić, wypluwać treść, w nadziei że zadziała to równie oczyszczająco, jak bełt po zbyt mocnej libacji. Tylko to będzie taki paw, że wanna nie starczy, aby go pomieścić. Takie duże to będzie ptaszysko. Okej, odleciałam, czas wrócić do tematu...

Dopadają mnie wspomnienia, zawarte w jakimś zagmatwanym łańcuszku:

- pierwszy upadek- osoby, które powinny mnie zbudować najlepiej jak mogą na resztę czasu bytowania na świecie sp⁎⁎⁎⁎zyli sprawę po całości. Znając od podszewki tajniki rozwoju psychospołecznego człowieka, również pod tym neurologiczny kątem, wiem że jestem zrujnowana w każdym aspekcie i to już tak nieodwracalne. Przegrałam w loterii życia już na starcie. Tak jak wielu z nas. Wyrywane ucho, trzaśnięcie pasa, ucieczki z domu, ciemno, zimno, ławki na których spędzaliśmy czas, prześladowania, groźby odebrania sobie życia. To są niektóre z klatek, które budzą się jak diabły o 3 w nocy.

- drugi upadek- obcy człowiek, wykorzystujący naiwność małego dziecka, zabił mnie, zabił małą mnie. Deklaracja, słowa, rury, ból, smród piwnicy, to do mnie wraca jak bumerang, który za każdym razem jak nawraca napierdala mnie prosto w twarz. To boli najmocniej.

- trzeci upadek - szkoła, która gnebiła mnie tak wiele lat w obliczu niezrozumienia tego, jak bardzo mało wydajny jest człowiek będący stale w trybie przetrwania. Ja walczyłam o życie, to czym dla mnie ma być walka o oceny?! Kolejne klatki, kolejne bolesne emocje, porażki które niszczą powolutku poczucie własnej wartości.

- czwarty upadek- samookaleczenia, jako próby urealnienia bólu fizycznego. Jak mogło być dobrze na zewnątrz, kiedy w środku byłam płonacym wysypiskiem? Tak nie mogło być. Ból ranionego ciała, mięso, otwarte rany, kąpiele we własnej krwi, opatrywanie i ukrywanie aktów brutalności w stosunku do własnej siebie, blizny rosnące jak grzyby po deszczu w szczycie sezonu pokazujące rosnący poziom degradacji. Czuję wstęt i żal z tego powodu, ale wiem że nie mogło być inaczej. Niestety.

- piąty upadek - procesy sądowe, które wytaczalam ja sama, jako młoda dorosła przeciwko mojemu ojcu. To ruszyło kolejkę pędzącą ku zmian. Pozew pisałam razem z przyjaciółką, dzień przed maturą z polskiego. Nasze przygotowania skupiały się na googlowaniu treści sądowych, a nie na przypominaniu sobie "Lalki". That's fucking normal. Czekanie przed salą sadowa w epogeum stresu, niepewności co do własnych racji, widok twarzy oprawcy, gdzie wciąż zwyczajnie się go bałam i te głupoty, które z pokorą musiałam wysłuchać.

- szósty upadek- uzależniona przyjaciółka, która dzwoniła do mnie o każdej porze prosząc o kasę na kolejną działkę, bo się zabije na zejściu. Nigdy nie sądziłam, że można mieć objawy odstawinne, bez zażywania. A jednak. Z każdym telefonem, trzęsłam się i automatycznie zalewałam zimnym potem. Pomaganie przy wkłuwaniu się, słowotok, trzęsące ręce, jej zdesperowana twarz i próby utrzymania jej przy życiu, to że mną zostanie.

Później upadłam raz za razem, tym razem wtórne. Te klatki, te upiorne klatki ranią jak ostrza. Staram się sobie z nimi radzić, ale momentami nie mam sił, dlatego muszę tutaj przerwać. Jak będę gotowa napiszę resztę.

PS Miłość wygrała, tak po prostu. Bolało, ale tak kurawsko ale teraz jestem szczęśliwa z osobą, którą kocham i która kocha mnie. Muszę zmienić parę rzeczy, ale to jest proces, który idzie w dobrą stronę. Czuję się, też mocniejsza sama ze sobą, więc łatwiej, a zresztą! Jest po prostu okej. Nie będę się rozpisywać w kolejnym wątku, i tak ten wpis jest przeraźliwie długi.

Gratuluję jeżeli tutaj dotarłeś i dziękuję, że jesteś, bo przyznaję- nie piszę tego tylko dla siebie. Piąteczka!

Lider4piorunów

@Fafalala najważniejsze, że idzie w dobrą stronę, oby tak dalej. 😉

Wirtuoz1piorunów

Bubka (również nie czytałem wpisu bo na hejto jest za dużo dramatów a za mało króliczków)

Pokaż więcej komentarzy (35)

GURU

w Psychologia

5piorunów

Realizacja postanowień noworocznych jak remont. Psycholog o zmianach

"Po co mamy dokonać zmiany? Po co chcemy?" - te pytania warto samemu sobie zadać zanim podejmie się decyzję o postanowieniach noworocznych - uważa dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholożka społeczna i trenerka biznesu z Uniwersytetu SWPS. Ekspertka była gościem Krzysztofa Urbaniaka w