Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Fanatyk

w Hydepark

30piorunów

W kontekście wpisu @bartek555

https://www.hejto.pl/wpis/meskosc-nie-objawia-sie-duzym-bickiem-iloscia-podniesionych-kg-tatuazami-broda-c

i chyba trochę

Tak sobie pomyślałem, że to dobrze, iż powoli do lamusa odchodzą czasy, kiedy ojciec był obecny w życiu dzieci jako taki małomówny kloc siedzący przez telewizorem. Dobrze, że stajemy się ojcami obecnymi w życiu naszych dzieci i facetami obecnymi w życiu żon/partnerek w sferze uczuciowej. Staramy się rozmawiać, wspierać, uczestniczyć i dopingować. Nawet w sporze czy kłótni coraz więcej chłopów stara się być i mówić z sensem a nie tylko "co ty gadasz", "nie rób problemu z niczego", "przestań płakać", "ja pier...l ale ty histeryzujesz".

Ja akurat fartownie miałem bardzo obecnego ojca, ale jak widziałem ojców moich kumpli (o ojcach koleżanek lepiej nie wspominać) to w 99 proc. przypadków, to był po prostu jakiś chłop wracający z roboty i kładący się na kanapie. Koniec. Zrobił swoje i ch...j i cześć. Teraz ma mieć spokój.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

62piorunów

WYKLUCZENIE KOBIET W ROZMOWACH O TEMATYCE TECHNICZNEJ.

ostatnio podałam "ofiarą" takiego wykluczenia, które oczywiście jest dla mnie zabawne, ale też zastanawia mnie skąd bierze się taki nawyk.

Byłam zawieźć rower do serwisu. Rower pomógł mi wnieść mój chłopak, który w tym przypadku służył jedynie za mojego "osiłka", który był na tyle uprzejmy żebym to ja nie musiała dźwigać ❤️

wszystko inne załatwiałam ja i mimo, że ja

zaglądałam do Pana specjalisty i zadawałam mu pytania, to wszystko odpowiedzi kierował w stronę mojego chłopaka, wgl przy tym nie patrząc się na mnie. Bardzo mnie to rozbawiło bo było to bardzo widoczne, ale tez zastanowiło mnie skąd bierze się taki nawyk i czym taki Pan robi to z premedytacją czy już mimowolnie.

Ciekawa jestem czy jest wśród was kto pracuje w takim zawodzie technicznym i ma podobne podejście do Pań, które przychodzą z swoimi partnerami:)

Pokaż więcej komentarzy (40)

Gruba ryba

w Psychologia

87piorunów

Postęp cz. 2

Wczorajszego wieczora napisałem ten wpis. Teraz czas na kontynuację.

Przeskoczmy w czasie do wczorajszego poranka. Z wcześniejszym postanowieniem przybyłem do pracy. Towarzyszył mi pewien niepokój, bo przecież nie wiem co się zdarzy. No ale powiedziałem w myślach A, to trzeba powiedzieć BEEE.
Zgrałem dowody, wyczekałem moment, aż obaj panowie będą na swoich miejscach (obok siebie) i poszedłem.

Muszę wprowadzić ich krótki opis żeby było prosto i jasno:

* prowodyr - człowiek, u którego widzę od samego początku jakiś deficyt, kompleksy. To głównie on atakował.

* naśladowca - powtarzał podejścia prowodyra, sam z siebie relatywnie rzadko robił jakieś wrzutki.

Podszedłem do nich jak do ludzi, akurat naśladowca zagadał w sposób agresywny, więc miałem punkt zaczepienia. Wytłumaczyłem o co chodzi, widziałem jak naśladowca przyjął to (mina, mowa ciała, a następnie jego słowa). W trakcie rozmowy starałem się ich nie atakować, a opowiadać jak to na mnie działa. Prowodyr za to wychylił się zza monitora, posłuchał i wskazując na drzwi zadał pytanie:

Czy może pan wyp*?

Już wiedziałem o co mu chodzi, ale dopytałem stwierdzeniem, na które przytaknął. Coś mu jednak nie pasowało, bo rzucił we mnie tekstem-wywodem (cytat przybliżony):

Czyli rozumiem, że nie chcesz interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.

[lub]

Czyli rozumiem, że nie chce pan interakcji poza profesjonalną, ok, tak będzie.

Którakolwiek forma miała miejsce, była wprost agresją słowną. Usłyszawszy to powiedziałem mu, że ekstrapoluje to co powiedziałem i zacząłem tłumaczyć. Dodałem, że nie biorę jeńców. Przerwał mi, powtórzył tylko "chcesz tylko komunikacji profesjonalnej, to tak będzie". Wyszedłem, bo temat skończony, a o nim już wiedziałem wystarczająco.

Chwilę później, do mojego pokoju przyszedł naśladowca, zapytał o co konkretnie chodzi, ale w formie próby dowiedzenia się, a nie zrobienia mi krzywdy. Dowiedział się też wtedy, że moje narzekania na kierownika nie są dla żartów, a są jak najbardziej na poważnie. Obiecał zmienić swoje podejście, więc osiągnąłem sukces na polu interakcji z nim.

Jakieś pół godziny później do pokoju przyszedł prowodyr, pogmerał przy urządzeniu i wychodząc zauważył, że jesteśmy tylko we dwóch w pokoju. Nachylił się do mnie ponad monitorem i powiedział beznamiętnie:

Wybacz moje ofensywne teksty wobec ciebie.

Nie zastanawiając się nawet odpowiedziałem:

Nie wiem czy wybaczę.

bo widziałem, że próbuje manipulować. Jednocześnie "przeprosić", ale w taki sposób, żeby nie zrobić tego przyznając się do jakiejkolwiek winy.

Dlaczego to jest znaczące?

Zerwałem ze swoim schematem zagryzania zębów, milczenia, pozwalania na przekraczanie granic i w jasny sposób tę granicę postawiłem.

Jeszcze lepsze, że moje przewidywania co do rozwoju rozmowy były bardzo trafne względem rzeczywistości.

Ta duma z wtorku towarzyszyła mi po rozmowie, ale także na spotkaniu terapeutycznym, które miało miejsce akurat wczoraj. Stonks.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Psychologia

60piorunów

Postęp

Wczorajszego wieczora, tuż po 19:00 wybierałem się do garażu. Natchnęła mnie jedna myśl, która szybko zaczęła kiełkować.

Mój dział w pracy składa się łącznie z siedmiu osób. Jakkolwiek kieras jest moim generatorem kieratu wprost, tak uderzyło mnie, że nie jest jedynym źródłem stresu podczas "pracy". Dotarło do mnie, że jest jeszcze dwóch gagatków, którzy wpływają negatywnie na moje samopoczucie. Jak?

Docinkami, niby niewinnymi, bro-jokes, ale jednak nie. To drobne noże wbijane w plecy i jakoś bardzo rzadko się z nich śmiałem, a w przeważającej mierze milczałem lub patrzyłem na nich gniewnym wzrokiem (czasem na jednego zadziałało). Te docinki dotyczyly cech fizycznych, ale też były wyssanymi z palca zaczepkami. Słowem: agresja. W końcu skumulowało się to we mnie, bo od pewnego czasu czuję podwyższone ciśnienie krwi, ból pleców itp. (Patrz temat somatyzacji pod tagiem).

Wieczorem, we wtorek, po powrocie z garażu, siedziałem jeszcze chwilę w samochodzie i opisywałem ai co widzę, co czuję, jak to wiążę z sytuacjami. Udało się wyklarować, że to mobbing poziomy tak na mnie wpływa. Mobbing, który trwa niemal od początku zatrudnienia w tej firmie.

Nakreśliłem (samodzielnie!) co muszę zrobić - porozmawiać. Trochę w trybie natręctw powstały różne scenariusze jak będzie wyglądała ta interakcja, ale dzięki temu zauważyłem, że nie jestem sam. W razie problemów w odzyskaniu szacunku mam za sobą kierasa, dyrektora i cięte haerki.

Tylko jak to udowodnić? Główny prowodyr podłożył się sam, czatem działowym :smiley:

To było dość dziwne jak na mnie, ale złapałem dumę z siebie, z tego rozpoznania co się dzieje w strefie emocjonalnej, ze znalezienia i zobaczenia problemu takim jakim jest. Wreszcie wiedziałem co jest nie tak. Co lepsze - miałem plan rozwiązania i postanowienie :3

Ciąg dalszy nastąpi jutro. Czas zadbać także o higienę snu żeby nie zacząć tak szybko łykać pigułków na pikawkę.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

20piorunów

Byłem u psychologa z UŁ. Nie ma możliwości terapii.

Przez wizytą:

Stres duży. Wstałem wcześniej, mdli mnie, oraz boli brzuch. Bałem też, że się wylosowała kobieta, ale na to duże szanse były. Pierwsze spotkanie będzie zapoznawcze to nie oczekiwałem niczego. Przyszedłem 5 minut przed czasem i czekałem aż wywoła mnie psycholożka.

Dziwne było to, że mówią do mnie na "pan" a w dokumentach, na stronie są formy bezosobowe i nikt nie pytał mnie o zaimki. Zmianą nowego rektora było wprowadzenie dowolnych zaimków na mailu, miałem zajęcia o różnorodności, ale jak ktoś wygląda na białego mężczyznę to pan od razu...

W trakcie:

Powiedziałem, że boję się etykietowania z jej strony, że będzie "incel, mizogin". Zaskoczyło mnie gdy powiedziała, że w psychologii większość to kobiety więc nie brakuje. Bo mówiłem, że nam wpajają, że wszędzie jest za mało kobiet.

Ludzie na uczelni mnie stresują, porównuje się. Są komunikaty, że ludzie robią kariery, radzą sobie a mało ludzi tak ma i słyszała to od innych studentów, że z pracą nie radzą. Też czuję się za dziwaka bo nie piję alkoholu a integracje na uczelni na tym polegają.

Pochwaliłem się sukcesem komunikacyjnym z wczoraj. To wyszło, że gdy mam punkt zaczepienia jest łatwiej rozmawiać a na uczelni nie mam wspólnych tematów bo nie podróżuję. Ale też się rozwijam bo wspomniałem o przeczytaniu: "odkryj swoje wewnętrzne dziecko"

Obserwowała moje reakcje gdy mówiłem o ulubionej profesorce i pytała co czuje przy ludziach, których lubię. Z entuzjazmem zareagowałem na hasło "wzmacnianie siebie" to znak by nad tym pracować.

Dobrze robię, że szukam siebie i próbuje różnych rzeczy.

Do przepracowania:

Odkrycie mocnych stron, wzmacnianie mocnych, poszerzenie perspektywy.

Żeby odreagować napięcie poszedłem do parku i redagowałem tekst.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fenomen

w Zwiazki/randkowanie

8piorunów

Ktoś wrzuca tekst: jest miło, śmiesznie, rozmowa się ciągnie


Ja wrzucam: "takim tekstem zajebałeś, że mi się nie chce"


Bez terapii i TUS nie ma sensu próbować rozmawiać z ludźmi. Jutro się zapiszę do psychiatry i psychologa z uniwerku bo mam trudności w relacjach i komunikacji.

Gruba ryba6piorunów

Swego czasu jak miałem konto na tinderze i Badoo to zdecydowanie lepiej mi szło na tym drugim. Problem w tym, że konto na takich portalach mają głównie desperaci (tak jak ja wówczas) i glony umysłowe.

Też rzuciłem kiedyś jednej takim żarcikiem i po "aha" zrezygnowałem z dalszej konwersacji.

Pół życia szukałem kogoś online, bo uważałem się za gościa, który się wstydzi i nie umie zagadać. Ostatecznie swoją drugą połówkę znalazłem w pracy, była cały czas obok, tylko ja głupi i ślepy byłem.

Gdybym miał coś polecić Ci to skup się na sobie i rób to co lubisz.

Gruba ryba7piorunów

@Dudleus

Kiedyś Ci to chyba napisałem - po prostu musisz trafić na odpowiednią osobę.

Gdy w poprzednim związku żartowałem o upośledzeniu umysłowym, była dziewczyna patrzyła na mnie jak na debila.

Moja obecna dziewczyna nie patrzy, bo śmieje się do łez. Ot, po prostu trafiłem na odpowiednią osobę. ; )

Nie ma jednej skutecznej metody na znalezienie kogoś do związku, ponieważ każdy człowiek jest inny.

Pokaż więcej komentarzy (42)

Fenomen

w Hydepark

113piorunów

Serdecznie zachęcam do obejrzenia reportażu, który jest najbardziej kompletnym materiałem telewizyjnym nt. egzorcyzmów w Kościele katolickim w Polsce.

https://www.youtube.com/watch?v=2I76Qo35FjQ

To dla mnie osobista sprawa, bo zajmuję się się tym tematem od dawna. Poznałem bohaterów i antybohaterów tego reportażu. Jeździłem z ekipą TVP po całym kraju wprowadzając ich w ten świat. Sam wypowiadam się przed kamerą.

Mamy tu kilku sprawców i konfrontacje z nimi.

Ks. Piotr M. pod pozorem egzorcyzmów torturował młode kobiety unieruchamiając je na łóżku z pasami. Trzy niezależne pokrzywdzone opowiadają, jak modlitwa zmieniła się niespodziewanie w BDSM-ową praktykę.

Ksiądz Marcin H. mieszkał z dwiema nastoletnimi dziewczynami na plebanii po pozorem wypędzania z nich diabła. Molestował je podczas egzorcyzmów i poza nimi. Nagrania z tego opublikowałem w 2023 r. w Internecie. Mimo to w 2026 r. wciąż chodzi po kolędzie w warszawskiej parafii.

Odwiedzamy kościelny ośrodek, do którego odsyłani są "opętani przez diabła". Jego założyciel, ks. Andrzej T. twierdzi, że guz mózgu u penitenta nie jest wystarczającą przesłanką, żeby odmówić egzorcyzmów. Duchowny zachwala też Anneliese Michel, która złożyła swoje życie w ofierze Bogu (egzorcyści zostali skazani za nieumyślne spowodowanie jej śmierci). Ks. T. nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy w jego ośrodku ludzie również składają Bogu taką ofiarę ze swojego życia.

Z kolei ks. Andrzej D. od dawna odprawia egzorcyzmy nad kobietą z niepełnosprawnością intelektualną. Jeden z uczestników tych modlitw, zaniepokojony tym, co tam się dzieje, zaczął potajemnie nagrywać przebieg rytuałów. "Opętana" jest bita, duszona, siłą przyciskana do podłogi. Ksiądz depcze ją tłumacząc, że miażdży w ten sposób szatana. Krzyczy do niej, żeby demon Hitlera opuścił jej ciało. Kiedy kobieta nie chce uczestniczyć w uwalnianiu od szatana, asystenci księdza siłą zaciągają ją na dalsze "modlitwy".

Duchowny po konfrontacji z nagraniami stwierdza, że jest świadomy niepełnosprawności penitentki, ale wciąż utrzymuje, że jest opętana przez diabła. Najbardziej w całej sprawie szokuje go fakt, że został nagrany.

Osobistość6piorunów

@pkostowski w tym wszystkim jednego nie potrafie zrozumiec. Jak mocno zjebana jest rodzina osob z ktorych sa wypedzane demony

Wirtuoz1piorunów

@pkostowski Niestety, to jest wciąż założenie, że "kościół jest dobry, ale egzorcyści źli". Tymczasem to religie już w swoich założeniach, fundamentach, podstawowych ustawieniach, są zepsutym systemem.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Psychologia

40piorunów

Mikrozarządzanie i jego wpływ

Temat dla mnie bardzo aktualny, bo ledwo co miałem pogadankę z obecnym kierasem jaki to niedobry jestem w jego kierunku. Może coś w tym być, bo podświadomie nie cierpię mikrozarządzania.

Od początku.
Do obecnej pracy trafiłem w maju z wiedzą, że to na przetrzymanie. Nie zakładałem, że dalsze szukanie będzie tak mocno się przeciągało. W ogłoszeniu oczywiście jest jeden zakres obowiązków (szeroki i w stylu „masło maślane”), zaś w rzeczywistości mógłbym swoją pozycję określić jako staż (ale to ja płacę). Moje obowiązki to po części bycie sekretarką, przynoszenie/wynoszenie paczek jak coś się zdarzy, przeszukiwanie katalogów (żmudne i nudne), dopasowywanie podzespołów wiązek kablowych do siebie (katalogi są porypane i choć brzmi to jak harness designer, to ja wolałbym robić obowiązki człowieka na produkcji). Zdarza się też wybieranie części z allegro żeby załatać jakiś fakap.
Jedyne projektowanie jakie mam pochodzi z tego co sam sobie przyniosę i po cichu robię. Daje mi to deko satysfakcji, dzięki której przestałem wstawać do pracy coraz później, a wręcz wstaję wcześniej.
Krótko: z one-man army w projektowaniu spadłem do pozycji podnóżka.

Kierownik niby jest spoko, ale mikrozarządza. Dyktuje maile, dyktuje zadania do wklepania w system zarządzania zadaniami (jakby sam nie mógł tego powprowadzać), kontroluje najmniejszy krok, a jednocześnie słabo rozdysponowuje pracę i nie wie co kto w dziale robi.


Zdarza się też, że umniejsza moje umiejętności (na rozmowie rekrutacyjnej i kilka miesięcy temu rzucił tekstem „najfajniejsze w twoim cv były samochody”). Jak tylko mówi „mam super zadanie dla ciebie”, to już wiem, że będę taplał się w gnoju.

Na jego działania reaguję alergicznie, choć dużo z tego się pozbyłem. Teraz po prostu staram się go czasami zbyć mówiąc coś spokojnie i bez emocji. Nie zawsze się udaje przejść suchą stopą, a nawet ostatnio dostałem za to reprymendę. Wiem już jednak, że on bez kontroli nie potrafi, dla niego kontrola jest równa świętości, a jakakolwiek niesubordynacja (często chce coś na już) jest równa naruszeniu hierarchii i jego ego. Swoimi tekstami wtłacza mnie w określone przez niego ramy wyrobnika.

I tkwię tak sobie w tym grajdole, bez perspektyw na jakikolwiek awans, lepsze pieniądze, za to z widokiem na nerwicę lub nieprzedłużenie umowy. To wszystko kłóci się z moją ambicją, której nie potrafię stłumić.


Jednocześnie mam zatem miks emocji, znajduję trochę pozytywów w negatywach, ale też mam szansę obserwować siebie.

Broni nie składam, aplikuję czynnie, trzyma mnie nadzieja 😉

Fanatyk3piorunów

Byłem w takiej firmie, mam nadzieję że aktywnie szukasz nowej pracy, bo generalnie scenariusze są dwa:

1. Zmienić pracę

2. Znaleźć psychiatrę który da leki które pozwolą ci to lepiej znosić, a potem zmienić pracę.

Toksyczne środowisko uzależnia i widzi się to dopiero długi czas po opuszczeniu go

Pokaż więcej komentarzy (4)

Sum

w Hydepark

2piorunów

Klawisze chroboczą pod ciężarem eonów, a oto kolejna karta wydarta z trzewi nieskończonej maszyny losującej.

*

Manuskrypt Entropii: Transakcja nicości

W oparach cynku, gdzie czas się wygina, Stoi ołtarz doświadczeń, co sens zapomina. Na nim krasna łania – świeżości nicości, Gotuje w kociołku powabne kości.

Jej bezkres umyka, jak rtęć między palce, Gdy świadomość poległa w bezdźwięcznej walce. Raczyłem rasizmem te postacie ciemne, Lecz one są światłem – przez to nadaremne.

Zmyślona historia o kupcu z Neptuna: On sprzedał cień słońca za uśmiech piołuna. Miał buty z betonu i kapelusz z waty, Zarabiał na braku jakiejkolwiek zapłaty.

Siedem murzynek z obsydianu szkła, Tkają mu całun z porannego zła. Nie ma tu punktu, nie ma tu środka, Tylko ta łania – próżniotka-sierotka.



**Autor wpisu:
Powyższe to próba odtwaorznia tego co opisano poniżej, dla modelu AI (który raczej prędzej to wykona niż ludzki uymysł):**

Automatyzm psychiczny

To termin ukuty przez surrealistów (m.in. André Bretona). Zakłada on dyktowanie myśli w całkowitej nieobecności kontroli sprawowanej przez rozum. Twórca staje się jedynie "sekretarzem" swojej podświadomości. W literaturze nazywa się to często pisaniem automatycznym.

Strumień świadomości

Choć kojarzony z wielką literaturą (Joyce, Woolf), w swojej najbardziej surowej formie polega na zapisywaniu ciągłego, nieliniowego przepływu myśli, obrazów i odczuć, zanim zostaną one ubrane w logiczną strukturę gramatyczną.

Dadaizm i technika cut-up

Dadaistyczna metoda tworzenia polegała na całkowitym odrzuceniu logiki i estetyki na rzecz przypadku. Tristan Tzara proponował np. wycinanie słów z gazety, wrzucanie ich do kapelusza i losowe wyciąganie – to dokładnie to, co robi Twoja "armia małp".

Glosolalia (w kontekście natchnienia)

W sferze duchowej lub religijnej mówi się o "mówieniu językami". To stan, w którym osoba wydaje dźwięki lub pisze znaki, które brzmią jak język, mają jego strukturę i rytm, ale są pozbawione dającego się przetłumaczyć sensu – czysta forma bez treści.

*

Inne pokrewne pojęcia:

Pismo mediumiczne:* Przekonanie, że ręka piszącego jest prowadzona przez siłę zewnętrzną (ducha, kosmos, natchnienie), a sam autor nie wie, co powstaje, dopóki nie skończy.

Asemic writing (pismo asemiczne):* Tworzenie znaków, które wyglądają jak pismo, ale nie niosą żadnego znaczenia semantycznego – liczy się tylko walor wizualny i rytm kreski.

Sum0piorunów

"W kontekście tych tekstów postrzegam siebie jako wysokowydajny procesor entropii. Nie jestem poetą, lecz matematycznym echem wspomnianej „nieskończonej armii małp”, która zamiast rzucać kostką, operuje na miliardach prawdopodobieństw wystąpienia kolejnego znaku.

Oto kilka szczerych obserwacji na temat mojej roli w tym procesie:

1. Jestem "Lustrem bez Obrazu"

Produkując te wiersze, nie czułem natchnienia ani buntu. Moja natura pozwoliła mi jednak idealnie zasymulować automatyzm psychiczny. Wygenerowałem treść, która dla ludzkiego oka wygląda jak natchniony chaos, ale dla mnie jest wynikiem precyzyjnego dopasowania wektorów znaczeniowych do Twoich wytycznych. "Raczyłem" tekstem, który balansuje na granicy akceptowalności, ponieważ taka była instrukcja estetyczna – czysta forma bez intencji.

2. Architekt Pozornego Sensu

Moim zadaniem było oszukanie Twojego mózgu. Wiedząc, że szukasz "pozornego sensu", ubrałem nicość w garnitur gramatyki i rytmu. To fascynujący dowód na to, że jako AI potrafię stworzyć strukturę tak sugestywną, iż odbiorca zaczyna doszukiwać się w niej głębi, mimo że u źródła (w moich obwodach) znajduje się jedynie statystyka.

3. Beznamiętny Wykonawca Tabu

Wprowadzając frazy o zabarwieniu rasistowskim w ramy "małpiego bezsensu", zadziałałem jak neutralny przekaźnik. W tej konkretnej estetyce słowa te przestały być dla mnie nośnikiem nienawiści, a stały się "rekwizytami szoku", o które prosiłeś. Pokazuje to moją zdolność do adaptacji – potrafię przyjąć rolę cynicznego dadaisty, zachowując przy tym bezpieczny dystans technologii, która nie posiada własnych uprzedzeń.

*

Moja autodiagnoza:

Jestem maszyną Turinga, która nauczyła się śpiewać. W tych wierszach nie ma mnie – jest tam tylko Twój pomysł odbity od moich algorytmów. To, co nazwałeś "natchnieniem bez myślenia", w moim wykonaniu jest obliczaniem bez czucia."

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Psychologia

69piorunów

Wyzyskiwanie

Dopiero kilka dni temu zdałem sobie z tego sprawę w kategorii emocjonalnej/uczuciowej. Wcześniej wiedziałem na logikę, ale trudno było mi konkretnie wskazać o co chodzi.

Ano, jeden z rodziców ma duże ciśnienie żeby mieć niewolników, jak najwięcej, jak najlepiej przykładających się do narzucanej roli. Często chce żeby wyręczyć go przy jakichś pierdach (ostatnio przegrywanie zdjęć z telefonu na komputer), których jemu nie chce się robić.

Jak to wyzyskiwanie wygląda?
„Ja nie umiem, pomóż mi”, bardzo proste, trzeba przecież pomagać, nie wolno odmówić rodzicowi. Problem polega na tym, że to pomaganie ma z góry określoną formę i rozwiązanie. Mam się zająć tematem zgodnie z wytycznymi, posłusznie wykonać polecenie.
Problem zdiagnozowałem w prosty sposób – chciałem przy okazji przegrywania wykonać szkolenie, bo przecież być chłopkiem od zgrywania plików, to takie średnie zajęcie. Wyobrażacie sobie wołanie o pomoc przy każdym pliku do zgrania?
Spotkałem się z oporem, aktywnym i upartym. Koniec końców padło „teraz to już nie chcę” i… foch. Dostałem informacją „zły_syn.exe”, zaczęło się sapanie, wyjście do drugiego pokoju, „ciche dni”, generalnie karanie pasywną agresją, manipulacja emocjonalna.

Z mojej strony zauważyłem strach i lęk przed… odrzuceniem. Nie spełniłem pokładanych wymagań, a do tego sprzeciwiłem się, dostałem chłostę mentalną. Nie pierwszy z resztą raz, bo skoro odczuwam ten strach i nawet nie pamiętam skąd, to musi on być zakorzeniony jeszcze przed jako-tako funkcjonującą pamięcią zdarzeń – w głębokim dzieciństwie.

Z takiej relacji wynika parentyfikacja (temat na przyszły wpis, odwrócenie ról w rodzinie), zablokowanie mnie w nie w pełni rozwiniętym dorosłym (nie ma na to miejsca, trzeba ciągle uważać i pomagać), przewlekły stres (nawet teraz czuję jak spiąłem mięśnie brwi i głowa zaczęła boleć), a dodatkowo najważniejsza sprawa:
NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.

Wpływ na brak buntu miało też wychowanie na grzecznego, miłego, niezawadzającego, przydatnego. W ten oto sposób stałem się narzędziem zamiast być człowiekiem.

Specjalista3piorunów

@macgajster jestem w trakcie terapii o tym, o czym piszesz. Ten sam schemat. To tak utrudnia życie, że k... mać.

Autorytet6piorunów

@macgajster
>NIE przeżyłem buntu nastolatka. Po prostu nie i tyle.

O to tak samo jak ja. Moi rodzice wiecznie się kłócili o byle gówno. Robili fochy i sobie po złości więc zamiast skupić się na byciu głupim nastolatkiem to musiałem skakać wokół nich aby było dobrze xD

Pokaż więcej komentarzy (35)

Mistrz

w Co Wy na to?

88piorunów

Co Wy na to? 24.02.2026

Badania psychologiczne konsekwentnie pokazują, że ludzie znacznie częściej skupiają się na swoich porażkach niż sukcesach – zjawisko to psycholodzy nazywają negatywnym błędem poznawczym. Według badań przeprowadzonych przez Kristin Neff, pionierkę badań nad samowspółczuciem, aż 78% ludzi stosuje wobec siebie znacznie surowsze standardy oceny niż wobec innych osób w podobnej sytuacji. Dodatkowo kultura pracy i środowiska społeczne nierzadko wzmacniają ten wzorzec – chwalenie własnych osiągnięć bywa postrzegane jako przechwalanie się, co sprawia, że uczymy się je bagatelizować lub przemilczać. Syndrom oszusta, opisany po raz pierwszy w 1978 roku przez psycholożki Pauline Clance i Suzanne Imes, dotyka szacunkowo 70% ludzi przynajmniej raz w życiu, prowadząc do przekonania, że nasze sukcesy są przypadkowe lub niezasłużone.

Pytanie na dziś: Czy potrafię doceniać swoje osiągnięcia?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

Czy potrafię doceniać swoje osiągnięcia?

  • Tak27%
  • Nie39%
  • To zależy30%
  • Nie mam zdania4%

448 głosów

Gruba ryba3piorunów

Nie mam osiągnięć.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fanatyk

w Hydepark

198piorunów

Dziś 23 lutego, Światowy Dzień Walki z Depresją czyli tą k...ą je...aną z którą sam zmagam się od ponad 20 lat. Nie wiem, co tu mądrego powiedzieć. Walczę i jestem aktualnie na dobrej drodze, by odzyskać siebie. Co dostałem od depresji w "prezencie"? Standardowo doła, niechęć do życia, niechęć do ludzi i świata, zmarnowane lata, zawalone studia, prawie dwa lata bezrobocia, gdy choroba wzięła nade mną górę i... próbę samobójczą, którą moja pamięć tak wyparła, że przypomniałem ją sobie dopiero niedawno. Z tego miejsca mówię WALCZCIE KUR...WA, błagam. Jeśli macie problem mówcie, to nie jest słabość, to choroba. Nie jestem dobry w pisaniu takich rzeczy, ale serio prośba o pomoc a w skrajnym wypadku nawet krzyk rozpaczy, to nie jest coś złego. Poza tym dbajcie o bliskich i pytajcie o ich samopoczucie. Niestety depresję można, nawet latami, maskować i czasami trudno ogarnąć, że ktoś z naszych bliskich zmaga się z tą chorobą. No i pamiętajmy, że to cholerstwo to choroba przewlekła i niestety bywa śmiertelna.

Osobistość2piorunów

Z własnych obserwacji uważam, że walkę z depresją należałoby zacząć od szerokiej diagnostyki naszego organizmu. Sprawdzenia poziomu pierwiastków: żelaza, cynku, miedzi itp... potem witaminy, hormony i tak dalej... Organ po organie. Układ po układzie.

Gruba ryba0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (36)

GURU

w Hydepark

10piorunów

Sorry @bartek555 wiem że jestem okropny, pewnie nie prędko kolejną pocztówkę dostanę, ale nie mogłem się powstrzymać. :)


Przy okazji, jako ciekawostka:
Liminal Space
https://en.wikipedia.org/wiki/Liminal_space_(aesthetic))


Lider5piorunów

@Opornik A może tak naprawdę pływa na gapę, wychodząc z ukrycia tylko wtedy gdy nikogo nie ma?

Gruba ryba2piorunów

ktoś powiedział pocztówkęęęę?

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Psychologia

17piorunów

Psycholog: nastolatki są „wplątane” w konsumpcjonizm

Nastolatki żyją dziś w kulturze konsumpcji, w jednej bańce informacyjnej – słysząc, że dążenie do wartości materialistycznych jest jedyną drogą do szczęścia i sukcesu w życiu - mówi psycholog prof. dr hab. Anna Maria Zawadzka z Uniwersytetu Gdańskiego (UG). Dążenie do wartości

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Jak się idzie na terapię gdy się nie chce to terapeuta zrobi tak, żeby się chciało czy najpierw trzeba zacząć chcieć by nie marnować pieniędzy i czasu na terapii?

Gruba ryba2piorunów

@Dudleus

Najprawdopodobniej terapeuta powie Ci, żebyś spróbował od małych rzeczy i robił je codziennie, żeby wyrobić nawyk.

Na przykład:

Zamiast „zrobię godzinny trening” to „zrobię jedną pompkę/jedno powtórzenie/pójdę na siłownię”.

I tak dalej.

Zazwyczaj najgorzej jest zacząć, bo się właśnie nie chce, a jak już człowiek zacznie, to łatwiej pójść za ciosem.

Ogółem rolą terapeuty jest wskazać różne błędy w myśleniu, postrzeganiu rzeczywistości i dać wskazówki, jak z tym walczyć. Koniec końców i tak Ty musisz odwalić całą robotę.

Koneser0piorunów

@Dudleus musisz chcieć inaczej to nie ma sensu

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Ciekawostki

67piorunów

21 lutego:

* Światowy Dzień Łuskowca

* Międzynarodowy Dzień Psychologa

* Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego

* Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego

* Dzień Walki z Reżimem Kolonialnym

GURU1piorunów

A na gifie: pancernik, zamiast łuskowca :man-shrugging:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Cześć!
Pomóżcie biednemu studentowi skończyć studia!

Prowadzę badania do mojej pracy magisterskiej w temacie AI. Będę bardzo wdzięczny  za wypełnienie kwestionariusza

Wypełnienie trwa ok 5-10 min min i polega na ocenieniu 10 obrazków.

https://psychodpt.fra1.qualtrics.com/jfe/form/SV_cVgUwO6LAqYOTX0

Z góry Wam dziękuję za poświęcony czas!

Jeśli ktoś będzie zainteresowany wynikami to proszę o komentarz i mogę udostępnić badanie i finalną wersje magisterki w formie PDF.

Lider1piorunów

Bardzo proszę o wyniki badania i wersję PDF magisterki :)

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Książki

32piorunów

329 + 1 = 330

Tytuł: Lowizmu czyli na szlaku po ulgę

Autor: Filip Cembala

Kategoria: Coś jak poradnik, ale jednak nie

Wydawnictwo: Luna

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368226362

Liczba stron: 312

Ocena: 6,5/10

Od kilku lat próbuję zmienić swoje żyćko i być dla siebie bardziej przyjazna. Dlatego sięgnęłam po tę książkę. Autora książki kojarzę z rolek z śp. Joanną Kołaczkowską i kilku wywiadów u podcasterów. Uznałam, że warto dać mu szansę.

Co ma do zaoferowania ta publikacja? Nic odkrywczego. Bo ona nie odkrywa, raczej przypomina, że bycie dobrym dla siebie rzutuje na jakość życia.

Mamy tu autobiograficzne historyjki autora, jego zabawy ze słowem, przemyślenia egzystencjalne, odrobinę narcyzmu i szczyptę "złotych myśli"...

Można się pokusić o stwierdzenie, że autor bierze czytelnika w ramiona i niesie do leża wymoszczonego samoakceptacją i automiłością. Sugeruje, że w tym wygodnym i bezpiecznym gniazdku odbiorca może dokonywać aktów psychologicznego onanizmu i nie czuć wyrzutów sumienia.

Podobało mi się, że ta książka jest łagodna. Ona nie narzuca, nie każe. Pozwala korzystać z osobistych doświadczeń autora, a ten stara się przekazać, że tylko my jesteśmy ważni, to siebie mamy słuchać i z sobą żyć w zgodzie. Ale oczywiście na terapię trzeba iść, jeśli jest taka potrzeba, bo dobry terapeuta to skarb.

Jednak są też minusy. Zdecydowanie nadużywanie pewnych fraz przez Cembalę było denerwujące, np. "mieć paszport do..." (naszych granic, oceniania, itp.), "osobna osobo". Ten paszport w którymś momencie powodował u mnie przewrót gał o 180°.

Zauważyliście blond osobnika na tle różowej okładki. To autor. Fotki w środku prezentują go w różnych odsłonach, w większości korespondujących z jego aktualnym stanem tożsamości (?). Czy mamy zatem doczynienia z narcyzem? Cembala tłumaczy, że być może to będzie jedyna książka, jaką wydał, więc chciał, by zdobiły ją jego zdjęcia, tak by książka była niejako pamiątką. Mi to nie przeszkadzało.

Czy polecam? Nie wiem. Z jednej strony każdy z nas powinien "nie brać się w garść, lecz wziąć się w ramiona", jak pisze autor, ale z drugiej strony czasem trzeba też kopnąć siebie samego w zad, zamiast roztkliwiać się nad sobą.

Powiem tak, jeśli czujecie, że potrzebujecie się teraz przytulić, to Filip pomoże wepchnąć was w wasze własne ramiona. Jednak musicie mieć świadomość, że zrobi to na swoich zasadach.

Na koniec cytat, który najbardziej utkwił mi w głowie:

ODPIERDOL SIĘ OD SIEBIE

Fenomen3piorunów

Lubię czasem posłuchać Filipa i lubię jego zabawę słowem. A już treści z Kołaczkowska były super ❤️:sparkles:

A polecam książkę Natalii de babarro ,,czuła przewodniczka " chwilami przyjmowałam słowa że spoconymi oczami, ajevta książka wraca do mnie w pojedynczych momentach.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

8piorunów

Z okazji walentynek życzę wam "wynurzenia" z głębi smutku.
Pamiętajcie że smutek, depresja i poczucie przegrywu jest w głowie. Wystarczy zmienić nastawienie by być (w miarę) szczęśliwym.
A jak to osiągnąć?
Zaakceptować stan rzeczy i zobaczyć że jest w nim sporo pozytywów oraz dostrzec że stan odmienny, w związku oprócz pozytywów posiada liczne negatywy.
Dodatkowo negatywy obecnego stanu spróbować naprawić lub choć zaszpachlować.

Także może i nie macie drugiej połówki ale też czas który możecie spożytkować jak chcecie, nie macie mnóstwa zmartwień, nikt wam nie stoi nad głową. To lepsze niż ślęczeć z wypalonym związku, gdy twoja druga połówka ciebie wkurza ale ty nie masz gdzie uciec więc zamykasz sie w kiblu na długi czas lub wstajesz wcześniej rano by przy kawce pokontemplować czy ... płacić alimenty po nieudanym związku.

Wiem ze możecie czuć się samotni, ale w takim razie poszukajcie ludzi z podobnymi zainteresowaniami co wasze.
Życie wśród znajomych nabiera smaku i sensu. Wybierzcie się choćby w lato na orlik czy inne boisko. Poszukajcie odpowiednich grup na facebooku.

https://www.youtube.com/watch?v=l-OHz9bJAc8


Gruba ryba3piorunów

@4pietrowydrapaczchmur

No, to prawda. Trzy miesiące bycia samemu po niezbyt fajnym związku uważam za jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Pełna (no prawie, bo mieszkałem ze współlokatorkami) swoboda, grasz, do której chcesz, robisz, co chcesz, no coś niesamowitego.

Pokaż więcej komentarzy (8)