Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Gruba ryba

w Hydepark

84piorunów

Kilka dni temu zerwałem znajomość.

Gadałem z ziomkiem, i mi się wyżaliłem odnośnie mojej sytuacji zawodowo-finansowej. A ten na to: rozumiem Cię, ja też mam problemy, musiałem zmienić pracę, więc zbyt szybko nie wezmę auta w leasing, i zawiodę swoją dziewczynę, bo obiecałem jej na urodziny nowego srajfona.

Coś we mnie pękło. Spojrzałem mi w oczy i powiedziałem: wiesz co to jest k⁎⁎wa kryzys? Jak idę do biedronki i cieszę się, bo widzę twaróg na przecenie, i mogę zaoszczędzić 2 złote. To jest sytuacja, w której zamiast do tego twarogu kupić sobie szczypiorek idę do parku i zbieram pokrzywy. To jest sytuacja, w której wracając z biedronki zauważam, że została nam jedna torebka herbaty, więc moje twarogowo-pokrzywowe śniadanie popijam woda z kranu, żeby Żona mogla po pracy napić się herbaty.

Ludziom się kompletnie priorytety popoerdolily.

Fenomen0piorunów

@dziki W Lidlu czasem zrzucają 50% z towarów z bliską datą ważności. I to całkiem fajne rzeczy: jakieś szynki, twarogi. Najbardziej się opłaca kupić taką szynkę w siatce, bo te krojone są droższe.

Tak więc jak widzisz, ja Cię rozumiem i znam różne life-hacki w takich sytuacjach. Trzymaj się!

Gruba ryba1piorunów

Myślałeś żeby iść do pracy?

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

ADHD be like:

Wstałem, zjadłem śniadanie, kawusia uspokoiła chomika w głowie, mogę iść spać dalej.

Gruba ryba7piorunów

Men, ja mam tak bez adhd

Fanatyk7piorunów

@dziki Ale tego patentu żeby zjeść i wrócić do spanka to jeszcze nie widziałem. Muszę spróbować!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

utwory które są lekiem dla duszy szukaj

"dziadku, to nie tu się wpisuje"

https://www.youtube.com/watch?v=g8CUHbAOxSs

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

59piorunów

Za⁎⁎⁎⁎ście, miałem dzisiaj pójść na pierwszy od 5 miesięcy dłuższy spacer, a od rana ścisk w brzuchu, gardle i ataki paniki które mają swoje własne ataki paniki. Cudowny początek dnia.

Gruba ryba5piorunów

Idz pobiegaj moze

Lider5piorunów

Jakies dzisiaj biometeo zjebane, mialem o 7 ruszyc a nie moge do teraz sie zebrac

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fanatyk

w Hydepark

29piorunów

Ostatnio trafiłem na artykuł o zjawisku, które myślałem, że dotyczy tylko mnie:

"Smutek po spotkaniu z przyjaciółmi", określany czasem jako social blues, to zjawisko. Wiele osób doświadcza go po wydarzeniach towarzyskich, które teoretycznie miały przynieść radość i odprężenie. Zamiast tego, po powrocie do codzienności, przychodzi poczucie przygnębienia, lawina negatywnych myśli i emocjonalne zmęczenie.

U mnie pojawia się od paru lat. Wracam ze spotkania ze znajomymi, niekoniecznie zakrapianego. To jest straszne, bo tych spotkań jest z wiekiem coraz mniej. Dobrze się na nich bawię, wartościowo spędzam czas, a potem wracam na chatę i następuje zjazd 😒

Najgorzej jest po takich spotkaniach, które kończą się dosyć wcześnie, gdy człowiek ma jeszcze czas pobyć z własnymi myślami przed snem.

Słyszeliście o tym ? Doświadczacie takich uczuć ? Jak sobie z tym radzić ? Przecież nie będę się całkowicie wyłączać z życia towarzyskiego.

trochę

Gruba ryba1piorunów

@Gilgamesh nie ale mógłbyś opisać dokładniej o co chodzi z tym zjazdem? Chodzi o to, ze tam sie bawiłeś tak dobrze, a w domu nie czy o to, że zazdrościsz znajomym ich zycia, a sam uważasz że masz kiepskie czy moze kosztuje cię to dużo energii takie spotkania? w czym jest problem?

Kosmonauta1piorunów

Miewam tak, co prawda nie zawsze, ale dość często po spotkaniach. Zwykle wieczorem po takich spotkaniach ogarnia mnie smutek, trochę jakby podczas spotkań wytwarzał się jakiś hormon który daje szczęście i nagle, po spotkaniu, coś go całkowicie odcina i nic nie sprawia przyjemności. To trochę jak kac po kilku piwach, coś co jest konsekwencją wcześniejszej przyjemności. U mnie najskuteczniejsze jest położyć się wcześniej spać, rano zwykle jest już wszystko w normie. A jeżeli spotkanie kończy się wcześniej to dołączam do i też jest ok.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

22piorunów

trochę i oraz

Moje dzieciaki są usportowione. Ostatnio nawet usłyszałem od fizjoterapeuty do którego syn chodzi na zajęcia, że oni to wynieśli z domu. Miło mi się zrobiło. Lubią się dzieciaki ruszać. Nie muszę ich zachęcać ani wypychać. Młodszy łapie wszystko, piłkę, basen, gimnastykę. Starszy mimo problemów lubi pograć w nogę a w siatkówkę trenuje jako jedyny 11-latek z reprezentantami szkoły z klas 7-8. Teraz zaczął chodzić na skatepark i śmigać na hulajnodze wyczynowej. Spoko, no to się pochwaliłem Tosiom i Tomkom. Teraz do sedna. Chodzę tam z nim, żeby go wspierać, przypilnować i... ja pierdzielę, jak widzę tych ludzi na BMX-ach, to samemu mi się zachciało. Na nic nigdy nie jest się za starym. Sporo zajawek odkryłem w sobie dopiero teraz. Dobrze mi jest ze sobą chyba pierwszy raz w życiu od 20 lat - wiadomo jest grana, ale walczę. I tak sobie myślę o tym BMX-ie. Nie chcę latać na rampie, jak małolaty. Chciałbym się nauczyć po prostu jeździć i coś tam sobie kombinować dla dobrej zabawy. Biegam, ćwiczę ale brak mi jeszcze kolejnej zajawki. Ot takie starego chłopa, co mu się znowu coś uwidziało.

Gwiazdor4piorunów

Zawsze chciałem BMX, w końcu sobie kupiłem w wieku 2x lat. Potrafiłem podskoczyć czy jechać na jednym kole bo to umiałem wcześniej. Niestety, za duży był już opór psychiczny przed trickami typu puść kierownicę. Ostatecznie rower sprzedałem drożej niż kupiłem. Jak czujesz, że tego chcesz to sugeruję po prostu spróbować :⁠-⁠)

Gwiazdor2piorunów

Jedna uwaga - z infrastrukturą u nas na barier, a BMX to bardzo niewygodny rower dla dorosłych, siodełko jest po to, żeby rura nie wpadła w d⁎⁎ę.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

64piorunów

trochę i

Wczorajszy dzień przypomniał mi brutalnie, że w walce z depresją i całą resztą syfu nie ma chwil wolnych. Ktoś kiedyś powiedział, że depresja, to choroba przewlekła na całe życie a do tego bywa śmiertelna. No i niby każdy chory o tym wie, ale są takie dłuższe lub krótsze momenty, gdy się o tym zapomina. Ja zapomniałem na ostatnie kilka tygodni. Niestety to jest bardzo podstępna choroba a dodatkowo, przynajmniej w moim przypadku, wredna. Wredna, bo zamiast mi dawać jakieś sygnały na zasadzie "jestem z tobą", to potrafi mi po prostu strzelić w ryj, jak przeciwnik w ringu, bez ostrzeżenia. Tak też było wczoraj. Rano kawusia, śniadanie i... wpierdol. Nagle dół, poddenerwowanie, smutek. Nie wiadomo skąd, nagle, zza winkla. Usiadłem w kuchni i poczułem jakby wszystko zwaliło mi się na głowę, życie, świat, przeszłość, teraźniejszość. Full pakiet. Chciało mi się płakać. Dodatkowo odpaliły się objawy OCD i lęków. Patrzyłem przez okno jakby na zewnątrz nic nie było, gdzieś poprzez budynki na przeciwko. Jakby wszystko było przezroczyste. Całe szczęście mam pewne mechanizmy już wypracowane w trakcie terapii i poza nią dzięki którym udało mi się jakoś naprostować. Dziś już lepiej, jedynie zostało jakieś lękowe napięcie, to które znam i które już oswoiłem. Kiedy to w klatce piersiowej jest ucisk i takie uczucie, które każdy z nas zna, jakby się miało za chwilę wejść na ważny egzamin. To jest do ogarnięcia. Wiem, że się da. Ufff... sorry Tosie i Tomki, ale musiałem to wyrzucić z siebie. A walczącym z tym syfem przypomnieć, że trzeba o siebie dbać i być czujnym.

Pozytywny obrazek z wczorajszego spaceru z synami, bo jednak życie bywa znośne a słońce świeci.

Lider3piorunów

@WatluszPierwszy dobrze, że masz te wypracowane mechanizmy i udało Ci się szybko ogarnąć sytuację. W każdym razie dobry wniosek z tej sytuacji, że takie momenty mogą się zdarzać, ale nie ma co panikować, tylko trzeba być na to mentalnie przygotowanym.

Fanatyk2piorunów

Ja się czuję ostatnio tak jak ty. Mimo tabletek zdarzają się zjazdy. Snuję się od przebudzenia do pory snu. Odhaczyc kolejny dzień i iść spać. Zaraz będę nawiązywać znajomość ze stoicyzmem, bo odwlekam to długiego czasu

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

66piorunów

Neuropatia poszła do przodu tak bardzo, że muszę udawać że kuleję, żeby ludzie nie myśleli że jestem pijany, bo coś mi jebło po błędniku najwyraźniej, i się zataczam chodząc, i co chwila chcę mi się wymiotować

Nadal nie znalazlem pracy

Czuję się coraz gorzej psychicznie, jestem w katastrofalnym kryzysie w każdym względzie, od zdrowotnego po finansowy

Przez neuropatie nie mogę podjąć pracy fizycznej, powinienem załatwić sobie grupę inwalidzką bo przy rozpierdolu w moim organizmie powinienem ją dostać od ręki, ale nawet nie wiem jak zacząć

Nie chcę grupy żeby wydebic jakąś rentę, tylko żeby taniej mnie było zatrudnić

Chciałem podjąć się jakiejś pracy fizycznej,, ale mój stan zdrowia na to nie pozwala

Potrzebuje pomocy, ale nie wiem jak, gdzie i kogo o nią prosić

Dziś w końcu do psychiatry, trzymajcie kciuki, choć to niewiele zmieni, gdyż nie stać mnie na wykupienie leków

I mam jakieś paskudne przeczucie, że długo tu z Wami już nie pohejtuję

Lider22piorunów

@dziki Jak nie masz pracy i dochodu to kroku kierujesz do opieki społecznej czyli MOPS/OPS tam uzyskasz pomoc, druga sprawa to lekarz który wystawia papiery które zakwalifikują Cię do otrzymania grupy tak jak kolega @General_Kenobi radzi.

Osobistość0piorunów

@dziki Rzuć okiem na temat przecięcia nerwu przedsionkowego.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Sztafeta

55piorunów

8 970,67 + 5,00 = 8 975,67

Kolejny bieg "z ludźmi" za mną. Mimo tłumu było fajnie. Blisko domu, co pozwoliło mi po prostu dotrzeć na miejsce spacerem. Dla kogoś to może być śmieszne ale... przebiegłem 5 km w czasie 27:55, co jest moim rekordem 😉 Lekkoatleta jak sie masz 😉 Na mecie przypomniałem sobie jednak, gdzie byłem jeszcze dwa lata temu. A byłem w tzw. d⁎⁎ie czyli mówiąc ładniej zjadały mnie powoli moje demony, i lęki. Wczoraj zameldowałem się na starcie w tłumie ludzi i w cale nie miałem w głowie jedynie myśli, że za chwilę to sobie głupi ryj rozwalę i że może lepiej dać sobie spokój. To jest na prawdę cudowne uczucie.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU5piorunów
@WatluszPierwszy Dla kogoś to może być śmieszne ale...

Nie patrz co myślą inni tylko rób to co robisz dla siebie jak najlepiej 😉. Moje pierwsze 5km to było ponad 30 minut :man-gesturing-ok:.

Fenomen2piorunów

@WatluszPierwszy gratulacje, pamietam, ze jak zaczynalem biegac to moje pierwsze 5k zrobilem w 35+ minut 😅 a teraz lece sub 20. Nie ogladaj sie na innych i rob swoje :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Zdrowie

29piorunów

Chciałbym napisać dłuższy post w temacie w którym opowiem o antydepresantach i największych obawach przed ich stosowaniem.

Czemu? Zauważyłem że dużo osób ostatnio na hejto pisało w temacie depresji ale też komentarze typu " nie chcę brać lekow bo..". Post będzie zawierał informacje które uzyskałem w trakcie swojego leczenia od profesor psychiatrii, a także moje przemyslenia i opnie z ktorymi sie spotkałem na roznych forach.

Jakie uważacie są największe obawy przed stosowaniem leków, a które warto by poruszyć?

Kosmonauta1piorunów

Znajomy był bardzo nerwowy, nadpobudliwy i twierdził, że ciągle śledzą go jakieś służby.Wiem to nie depresja, ale leki brał.Po lekach był „zamulony”, bełkotał i to z mojego punktu widzenia nie był ten sam człowiek.po jakimś czasie przestał brać i lepiej mi się z nim dogaduje.Byle nie wchodzić na tematy o służbach i podsłuchach.

Tego bym się najbardziej obawiał.Stania się „zombie”.

Nie wiem może miał do du.y lekarza o źle dobrane leki?

Fanatyk2piorunów

Niektórzy mówią o przybraniu masy ciała, najczęściej kobiety się tego obawiają
Miałam też znajomą, która twierdziła że od antydepresantów zaczęła olewać różne problemy, przez co zaczęły się nawarstwiać i pogłębiać

Pokaż więcej komentarzy (21)

Kosmonauta

w Hydepark

38piorunów

K⁎⁎wa, nie chce mi się żyć, ale muszę, bo mam dzieci. Ale gdybym ich nie miał to pewnie by mi się chciało. I bądź pan tu mądry.

Gruba ryba5piorunów

@enkamayo że tak zapytam, czy myślisz że jest to związane z czymś konkretny? Piję do tego że ten stan ma bardzo złożone podłoże, nie tylko psychiczne ale i biologiczne jak np niedobór witaminy D3, witamin B.

Bardzo polecam wybranie się do dobrego specjalisty, najlepiej jeśli jesteś w stanie względnie zidentyfikować swój problem. Nie ma się co męczyć, jeśli nie dla siebie to dla dzieciaków :)

Ja sam cierpię na depresję ale wizyta u lekarza psychiatry i odpowiednie dobranie leków pozwoliło mi normalnie funkcjonować i w między czasie dowiedzieć się o biologicznych przyczynach depresji, bo psychicznie nie mam żadnych ku temu podstaw.

Fanatyk2piorunów

@enkamayo długą drogę odbyłam od takiego myślenia, jak twoje do teraz, a i tak nie wiem czy jestem w połowie drogi do stabilnej psychiki. Nie daj się chłopie, po coś tu jesteś. Choćby i dla dzieci. Trzymaj się tego, co ci daje nadzieję i terapia, jeśli tak zdecyduje lekarz to i z lekami.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

116piorunów

Uwaga! Chaotyczny wpis, ale potrzebuję katharsis.

Skoro wczoraj był dzień walki z depresją, to może nadszedł czas aby rozliczyć zeszły rok.

W lipcu wraz z partnerką kupiliśmy dom, można powiedzieć, że wymarzone miejsce. Wymagało dużo pracy, ale co to dla nas. Niestety okazało się, że jedyną osobą zaangażowaną w remont byłem ja. Każdy weekend, godziny po pracy czy urlop poszedł na planowanie, remontowanie domu. Wiecie, co jest najgorsze w remoncie starego domu? Remont starego domu. Gdy już myśleliście, że można pójść dalej, bo dana rzecz odhaczona, to zawsze coś się musiało sp⁎⁎⁎⁎zyć. Powoli zacząłem popadać w marazm, coraz mniej chętnie jeździłem, żeby to remontować. No ale powiedziało się A, to trzeba i B. Natłok pracy tak mnie przycisnął, że w końcu zacząłem pękać. Zdarzało mi się płakać, bo projekt, który mieliśmy w głowie w ogóle się nie przybliżał. Dodatkowo czułem, że każda decyzja spoczywała na mnie. Załatwianie pozwoleń na wyburzenie komina, szukanie specjalistów od dachu itp. Na wszystkim musiałem się znać, by mnie nie oszukano. Początkowo zakładaliśmy, że wymienimy dach a potem pójdzie z górki i do końca roku się wprowadzimy. Spoiler alert, zaraz marzec i dom dalej nie zamieszkany.

Dodatkowo czułem presję, bo wiadomo, każdy pyta kiedy się wprowadzamy. I tak wszystko zaczęło się sypać. Wracałem do domu zirytowany, bo nic nie wychodzi, i tylko marnuje czas. Czułem żal, że tak mi to wolno idzie. Zaczęły się problemy w związku. Zaczęliśmy się oddalać coraz bardziej, aż w końcu nastał grudzień. Kilka dni przed świętami pokłóciliśmy się na tyle mocno, że święta spędziliśmy z psem we dwójkę. Nie dociągnęliśmy do końca roku, w Sylwestra się rozstaliśmy. Szkoda, bo na początku grudnia mieliśmy 7 rocznice. No ale jak w związku nie widać żadnych perspektyw, to nie ma co sztucznie go przedłużać. Uczucie, które było z nami przez długi czas, po prostu znikło.

Teraz muszę odkupić część domu, przenieść kredyt do innego banku, kupić jakiegoś gruza żeby móc dojeżdżać do domu i go wyremontować.

Nie wiem czy tag odpowiedni, ale nie mam pomysłu na lepszy.

Fenomen5piorunów

@Pawelvk przykro, ze tak ci się to źle ułożyło ale lepiej teraz niż po ślubie z dzieciakami. Masz dom, masz psa, to juz dużo, reszta się ułoży. Jeszcze mlody chłopak jesteś, zycie jeszcze przed tobą. Wierzę że spotkasz równie wartościową osobę jak ty sam i ulozysz sobie życie szczęśliwie. Trzymaj się

Osobistość5piorunów

@Pawelvk Czesc,

Dom kupilem w polowie 2023 roku w calkiem niezlym stanie. Mniej wiecej w 6 miesiecy planowalem skonczyc ogord i takie grubsze roboty w domu(bo caly czas w nim mieszkamy)
Samo skonczenie parteru (A to byl lekki remont, malowanie, poprawienie paru przewodow, troche poprawa podlog) trwal 1,5 roku po pracy. Mniej wiecej po 9 miesiacach remontu gdy konca nie bylo widac, chcialem go spalic XD
----------------------------------
juz troche czasu minelo, aktualnie atakuje piwnice(mialem skonczyc w do marca a mam moze zrobione 60% prac...) w przyszylm tygodniu planuje Lquattro aby troche podgonic z robota.
---------------------------------
Jesli jestes jeszcze na etapie rowalki to wspolczuje, bo to sie zawsze przeciaga w nieskoczonosc i nie widac konca... Ale jak wejdziesz w etap odbudowy i bedziesz konczyl pokoj po pokoju, to juz bedziesz mial wiecej wigoru....
Co do wybranki - to skoro odeszla teraz, to raczej i lepiej dla Ciebie, bo jesli nie byla w stanie udzwignac tematu remontu, to ciezsze tematy we wspolnym zyciu zweryfikowalby to znacznie szybciej.

Pokaż więcej komentarzy (33)