Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Zawodowiec

w Hydepark

0piorunów

Mam pomysł na serię nadruków na koszulki/bluzy, który mógłby chwycić w polskim mainstreamie i gen z. Kompletnie jednak nie znam się na tego typu biznesie, nie mam też jak tego zareklamować, a nie wiem, czy tworzenie tego poprzez CupSell bedzie mialo jakąkolwiek siłę przebicia. Gdzie się z czymś takim zgłosić? xD

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

34piorunów

Jeden z naszych sposóbów na quality time w związku - krótki popołudniowy trip z drugą połówką by zapalić znicz u mamy i w trasie o pierdołach pogadać.
Czasem więcej gadamy przez interkom jadąc godzinę, niż przez pół dnia wspólnego ogarniania domu, bombelka i kotów.

A Wy jakie macie sposoby by mieć czas tylko dla Was?


Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

86piorunów

Powiedzcie mi czy ze mną jest coś nie halo, czy Wam również jest tak ciężko wysiedzieć w pracy.

Mam dobrą biurową robotę, zazwyczaj spokojną, atmosfera jest w porządku. A mnie nosi od środka mając świadomość, że mógłbym teraz:
-spędzać czas z rodziną lub znajomymi
-pisać, robić muzykę lub coś innego twórczego
-biegać, ćwiczyć na siłowni
-zrobić wycieczkę motocyklową/rowerową
-przeczytać książkę
-pograć w gry
-obejrzeć jakiś film lub serial
-ogarnąć różne tematy okołodomowe

Życie daje tyle możliwości wykorzystania czasu, a tkwimy w systemie, gdzie większość dnia spędzamy w robocie.

Tak, wiem, że z czegoś trzeba żyć i nikt mi pieniążków nie da.

Tak, wiem, że można zmienić pracę ale raczej wszędzie na etacie miałbym podobne myśli.

Czasem się czuję jak kosmita zupełnie nieprzystosowany do życia na tej planecie.

Tytan1piorunów

@CoryTrevor Miałem bardzo podobne przemyślenia, ale doszedłem do wniosku że gdyby nie ten system to byśmy musieli całymi dniami polować na mamuty albo zbierać jagody żeby przeżyć i też nie byłoby czasu żeby się zająć tym co lubię. Mój sposób na to to nie angażować się przesadnie, wychodzisz o czasie, zapominasz o pracy i masz jeszcze czas i energię żeby zająć się tym co lubisz. Praca zdalna jeśli masz taką możliwość bardzo pomaga oszczędzać jeśli nauczysz się robić wiele rzeczy na raz, szczególnie jakichś powtarzalnych obowiązkowa domowych. Wtedy zostaje więcej czasu rzeczywiście wolnego

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Co kieruje ludźmi, którzy mając na nazwisko np. Tomeczek, Adamski, Michalski, dają swoim dzieciom imię (odpowiednio) Tomasz, Adam, Michał? Może ktoś z Was, nomen-omen Tomki jest dzieckiem takiego zabawnego rodzica lub sam jest aspirującym zabawnym rodzicem?

Gruba ryba3piorunów

Eee tam. Wolę Staszka Staszewskiego niż wszystkich Brajanów i Dżessici.

Fenomen2piorunów

Ja zauważyłem, że im większe problemy umysłowe rodziców tym bardziej popierdolone imię dają kaszojadowi. Przykład z mojego otoczenia:
- Sammy
- Simon
- Alan
- Brajan
- Xavier

Pokaż więcej komentarzy (27)

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Obejrzałem właśnie miniserial "11.22.63" (facet przenosi się w czasie do 1963 r.) i stąd mam pytanie do Was:
Dostajecie 50 tys. złotych i przenosicie się na tydzień do Polski w 1995 roku (czyli już po denominacji). Jak spędzacie ten tydzień?
Kiedy nad tym myślałem, w zasadzie brakowało mi pomysłów na wydawanie pieniędzy. Samochody i elektronika? Przestarzałe! Filmy z 1995 roku? Już dawno oglądałem! Kraków czy Malbork mógłbym sobie pozwiedzać i dzisiaj.
Średnia pensja wynosiła wtedy 702 zł brutto miesięcznie, co na rękę dawało wówczas około 560 zł.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

75piorunów

Dla wielu z nas przyjdzie taki moment, że będziemy liczyć ostatnie tygodnie, dni i godziny życia, które nam pozostały. Co wtedy zrobić? Niestety wiem, co to oznacza. Jeśli kiedyś dopadnie Cię ciężka choroba lub starość, umieranie może być długotrwałym procesem. Może trwać dni lub miesiące, a świadomość, że jest to nieuniknione, jest trudna do przyjęcia. Jeśli masz bliskich, warto spisać testament u notariusza. To oszczędzi im później wiele pracy z urzędami, oświadczeniami, umowami i być może kłótniami. Trzeba się z tym pogodzić.Jeżeli żyło się z kimś przez wiele lat i nigdy się nie okłamywaliście, nie warto teraz tego zmieniać. Jeśli wierzysz w coś, warto skontaktować się z zaufanym duchownym – księdzem, rabinem czy nauczycielem buddyjskim, w zależności od wyznania. Warto poszukać wsparcia w tej sferze. Jeśli jesteś niewierzący, warto przemyśleć kilka spraw, które mogą być dla Ciebie ważne.Ciesz się ostatnimi dniami i rób to, co sprawiało Ci przyjemność, na przykład zorganizuj ognisko. Moment śmierci jeszcze nie nadszedł, więc spędzaj czas z rodziną i rozmawiaj o tym, w co wierzycie i co może czekać po drugiej stronie. Zachowaj spokój – panika i tak nic nie zmieni. Umieranie może być bolesne, ale są leki uśmierzające ból, o których warto pamiętać. Każdy wtedy czuje strach – nie ma na to mocnych.Zastanów się, z kim chciałbyś się pożegnać, poproś starych przyjaciół o odwiedziny i pożegnaj się z nimi. Przemyśl, jakie informacje mogą przydać się innym po Twojej śmierci, i zbierz je w jednym miejscu. Odejść z godnością jest ważne, zwłaszcza jeśli możesz być z kimś bliskim w ostatnich chwilach. Nie zabieramy ze sobą nic z tego świata – żadnych rzeczy ani pieniędzy. Wszystko zostawiamy za sobą. Warto walczyć do momentu, gdy cierpienie jest jeszcze znośne. Kiedy staje się nie do zniesienia, warto odejść – umierający ma ogromny wpływ na to, kiedy odejdzie. Siłą woli można czasem jeszcze zyskać kilka godzin, ale czy warto? Moim zdaniem nie.

Wszystkim wam życzę spokojnej śmierci, bez cierpienia w odpowiednim czasie, ale przede wszystkim dobrego życia pełnego miłości i mądrości.

Gruba ryba14piorunów

@DexterFromLab Mam 37 lat. I cóż, dzisiaj żyjesz - jutro gnijesz. Już pogodziłem się z tym że mnie nie będzie. Tak samo jak mnie nie było przez miliardy lat pyk jestem pyk i mnie nie będzie. Cóż jest godzina 00:04 przy szklance czystej ideolo na pseudo fizjologiczne wysrywy. Przeżyłem śmierć rodziców,dziadków i nie tylko.Więcej mam grobów do odwiedzenia niż tych z którymi mógłbym porozmawiać. Więc trochę nabrałem perspektywy. I cóż jak ktoś się mnie zapyta w co wierze to jest mi łatwiej odpowiedzieć w co nie wierze. Otóż nie wierzę w żadne religie, nie wierzę że ktokolwiek ma jakiekolwiek pojęcie o tym czy Bóg isnieje a na pewno o tym czego od nas chce. Jakieś kurła kazania, rytuały, sakramenty jeden wuj żeby tylko usprawiedliwić wał. Tyczy się to katolików, muzułmanów, samozwańczych kaznodziei, hary kriszna cokolwie.
Natomiast istnieje zasadnicze pytanie, czy Bóg jest czy go nie ma? Jeśli go nie ma i założyć ateizm w jego najczystszej postaci, iż jesteśmy zlepkiem samoświadomych atomów które znikną w czeluści zapomnienia to moim zdaniem w większej perspektywie nic nie ma sensu. Wtedy kompletnie nic nie ma znaczenia, to czy pójdę do roboty, czy będę złym człowiekiem i kogoś odjebie, czy wszyscy razem z Putinem wcisną czerwone guziki i rozjebiemy się w atomowej apokalipsie- nie ma znaczenia.
Więc nie wierzę bo to zbyt duże słowo ale mam nadzieję że może k⁎⁎wa jednak coś jest po zgaśnięciu światła.

https://youtu.be/A41PF4lUkrg?si=HCaR-Y2Cjq9QlTlG

Zegarmistrz Światła Purpurowy Tadeusz WoźniakYouTube
Osobistość2piorunów

A ja się strasznie boję śmierci, szczególnie najbliższych, choć własnej również – tego, że już nigdy nic nawet nie pomyślę, że nie będę istniał w żadnej formie, moja samoświadomość przepadnie.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Kosmonauta

w Hydepark

4piorunów

Jak to jest z tym lotnictwem rosyjskim. Z jednej strony co chwilę słyszymy o jakichś zestrzeleniach takich a takich myśliwców, helikopterów itp. Z drugiej strony spojrzałem dzisiaj na Wikipedię i ilości posiadanych samolotów przez ichniejsze lotnictwo mnie przeraziło. Z każdego modelu stan posiadania kilkaset sztuk z czego kilkanaście sztuk straconych na Ukrainie. W tym tempie ta wojna musiałaby potrwać z 30 lat żeby ich wyniszczyć do tego stopnia żeby stracili zdolności do dalszej walki. Czy może to jest tak że statystyki są totalnie z d⁎⁎y i z tych kilku tysięcy samolotów tylko 15% nadaje się jeszcze do latania a z tego połowa już stracona?

https://en.m.wikipedia.org/wiki/List_of_active_Russian_military_aircraft

Autorytet3piorunów

Ale to jest "tylko" lotnictwo. I pewnie jak by ta wojna polegała tylko na walce powietrznej to można mieć takie rozkminy. Ruskim na Ukrainie głównie schodzą czołgi, bwp, transportery i artyleria. I z tym na szczęście mają coraz większe problemy.

Kompan0piorunów

Pamiętać trzeba też, że mają długą granicę i nie mogę dać wszystkich samolotów na Ukrainę

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Hydepark

4piorunów

Jeśli na Marsie są chmury i była woda.

To czy można gdybać że było tam życie ale musiało opuścić Marsa 🤔

Może stamtąd my się tutaj wzięli i nie warto wracać albo to taki cykl. Mars - Ziemia - Mars 🤔

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

Ciekawe czy papież wiedział, że nie ma nic po śmierci. Taki mądry człowiek powinien takie rzeczy wiedzieć, a to, że mówił co innego no to cóż... Był CEO jednej z najstarszych korporacji na świecie no to co miał gadać... Firma by mu padła, a dużo ludzi zatrudnia i ma sporo klientów.

GURU5piorunów

@evilonep No mógłby zadzwonić o co kaman, czy warto wierzyć czy nie ale widać po śmierci jego magiczne moce się wyczerpały.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Gothic

10piorunów

Kochani, jak to jest z tym dostawaniem się do klasztoru Magów Ognia na nauki bimbrownictwa? Rozumiem ten tysiąc złota, bo każdy chce złota. Ale na co im owca? Przecież Wrzód chyba nigdy nie był Arcymistrzem Kręgu Ognia...

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Hydepark

37piorunów

Jak byłem mały i spędzałem wakacje u babci to często babcię odwiedzała Jej koleżanka tj. Pani Tobołowa. Pani Tobołowa wpadała do babci zawsze wracając ze sprawunków obładowana zakupami w siatkach.

Mając 7 czy 10 lat byłem przekonany, że Pani Tobołowa to ksywka xd w Poznaniu używało sie takiego śmiesznego słowa „toboły” na dużą ilość bzdetów które ktoś nosi. Strasznie mnie to śmieszyło, że Babcia do ksywki dodaje zawsze przedrostek Pani.

Rozkminialem wtedy, że jak będę miał 70lat to do grubego z klasy nie będę mówił gruby tylko Pan Gruby xD

Na moje nieszczęście okazało się po paru latach, że Pani Tobołowa ma nazwisko po mężu.

Gruba ryba3piorunów

pewnie przodkowie meza, ktorym nadano to nazwisko tez chodzili obładowani, i to taka ich tradycja, a moze nawet jest tez cos w genach

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Felonious_gru

11piorunów

Kurła.
Zalicytowałem dla beki kordłe obciążeniową i wygrałem i teraz wypadałoby kupić.

Zdjęcie ilustracyjne

Fenomen1piorunów

@Felonious_Gru Mam to się wypowiem. Jeśli chodzi o spanie to ten ciezar sie tak rozkłada że mała różnica w porównaniu ze zwykłą. No moze stopy mi dobrze dociąża. A tak to dużo lepiej mi dziala mój obciążeniowy kot Behemot. Ale upierdliwe jest scielenie łóżka z taką kołdrą - wyjąć takiego skurczysyna ze skrzyni kanapy jedną ręką to nie w kij dmuchał. Nie raz sobie zaklnę wesoło pod nosem.

Pokaż więcej komentarzy (30)

Gruba ryba

w Europa

5piorunów

Z racji tego że średnia użytkowników na tym portalu wskazuje że są już w większości po pierwszym i kolejnym badaniu prostaty, pomyślałem że warto tutaj zadać pewne pytanie.

Czy uważacie że od czasu jak weszliśmy do Unii Europejskiej i wdrożeniu min około ekologicznych dyrektyw, macie poczucie że czystość środowiska dookoła poprawiła się znacząco (lub w jakikolwiek sposób)?

A może np uważacie że są inne czynniki które na to wpływają, jak np bogacenie się społeczeństwa?

Jestem bardzo ciekaw waszych spostrzeżeń. (bez ankiety)

Zastanawia mnie czy po tym wszystkim te działania są widoczne/odczuwalne dla szarego kowalskiego.

Autorytet12piorunów

@Czokowoko To pewnie zależy od miejsca zamieszkania. U mnie na Górnym Śląsku zmiana jest radykalna. I to nie tylko w dziedzinie infrastruktury, czy zagospodarowywania miejsc, które uznawałem za utracone dla życia biologicznego na zawsze. Widzę również zmianę w myśleniu ludzi, którzy po prostu nie chcą już żyć w chemicznym i pokopalnianym syfie. Nawet górnicy, przynajmniej niektórzy.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

87piorunów

TLDR: Psychiatryk to mój nowy dom, i o tym jak moja jedna historia znajdzie się w komiksie.

40.
To mój kolejny okrągły post, a będzie tak nudny. Spada mi motywacja do pisania, a właściwie nie wiem co mogłabym więcej Wam napisać. Nadal jestem tutaj gdzie byłam. Już minął mi 6 tydzień. Niepokoję się, bo zaczynam się tutaj zadamawiać. Mam już ogarnięte aktywności, kontakty z pacjentami i personelem, sympatię i antypatie. Rzeczy coraz więcej, zamiast odwrotnie. Jednym słowem niedobrze. Pamiętam, że jak przybyłam to była taka pacjentka, która już prawie 2 miesiąc w szpitalu odhaczała. Miała masę rzeczy, ciuszki, ręczniki, mydełka, gąbeczki do mycia naczyń i milion innych szpargałów, które wtedy wydały mi się niepotrzebne i na wyrost. Teraz ja nią jestem, dla nowych osób w sali, pomimo tego że staram się to wszystko trzymać we względnym porządku.

Jestem nadal na etapie górek i dołków. Cykle zmieniają mi się z podobną dynamiką co rozprzestrzeniający się ogień w centrum handlowym na Marywilskiej. Nie idzie tego ogarnąć. Teraz jestem na górce, ale jak to jest nie będę już po raz kolejny pisać, tańczę, śpiewam, robię fikołki. Próbują ogarnąć to lekarze jak i ja sama. Już chciałabym we względnym spokoju wrócić do domu, do tego szykującego się nudnego życia bez używek, wariactw, czy zmian. Rutyna, rutyna i jeszcze raz nuda. Nie wiem czy to uniosę, ale może to przez hipomanie wydaje mi się to mało atrakcyjne. Jestem przecie królową życia. Zresztą juz sama nie wiem czy to jest to, co mi dolega. Tak, właśnie kwestionuję diagnozę. Może ja jestem zwyczajnie mocno pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta.

Widzę moc leków gdy patrzę na progres innych ludzi. Pamiętacie babeczkę, co mnie pytała o to na jakiej planecie żyjemy? Teraz jest osobą, która miluje dokształcanie się w zakresie psychologii i jest w tym dobra. Sama nie dowierza, że takie maniany odwalała jak tutaj przyjechała. Gdy jej to opowiadałam, kazała mi przysiądz że nie kłamie. Baa nawet jakbym chciała, nie dałabym rady wymyślić takich barwnych i szalonych kłamstw. Albo Pani Alina - wcześniej bawiła się swoim kałem, ale po paru sesjach elektrowstrząsów opowiada na ogródku o swoim gospodarstwie rolnym i wnukach. Z wieloma pacjentami tak jest, że się wyciągają z czasem. Może i ja jestem jedną z nich. Chciałabym, ale aby to wszystko szybciej przebiegało, to miejsce nie ma być moim domem.

Z ciekawostek dodam, że moja historia z zakresu autoagresji zostanie użyta w komiksowej antologii na temat tego problemu. Rok temu na festiwalu komiksu w Łodzi po prelekcji nt. pierwszego komiksu z cyklu "Przerysowani" dotyczącym problemu narkomanii, po usłyszeniu informacji że kolejny ma być o wyżej wspomnianym temacie podeszłam na luzie do inicjatora akcji mówiąc że mogłabym chyba coś dodać od siebie w tym temacie. Taki życiowy spontan. Wymieniliśmy się kontaktami i byłam pewna że temat umarł śmiercią naturalną. O dziwo nie. Jakiś czas temu osoba z fundacji Gildia Superbohaterów odezwała się, pytając czy jestem nadal zainteresowana uczestnictwem w projekcie. Powiedziałam, że no ba, kurde, jaha ziom. Znam to piekło od podszewki. Dałam mu link do mojego wpisu pod fafatagiem gdzie opisuje wszystko z własnej perspektywy. Możecie jego poszukać, to 13 wpis, ale ostrzegam delikatniejsze osoby, że jest mocny. Pan Michał zapoznał się z tym wpisem i krótko napisał, że jest jest on dosadny, poruszający i właśnie takich historii poszukują. Później już umówiliśmy się na wywiad, bardzo ciężki bo trzęsłam się z samego powodu powrotu do tego wszystkiego. Usłyszałam że jestem bardzo dzielna w tym wszystkim i w ogóle często to słyszę ostatnio, to dodaje mi skrzydeł chociaż i to kwestionuje. Syndrom oszusta alert! No dobra, podsumowując, za niedługo będę mogła poszerzyć fafalowe uniwersum o komiksową historię z życia wzietą. Dam Wam znać jak już będzie gotowa. Z chęcią się pochwalę. :)

W sumie nie najgorszy ten wpis. Dziękuję że jesteście ze mną już tak długo i trzymajcie kciuki abym pisała dalej, bo kocham to bardzo. Zarówno sam proces, jak i to co się dzieje po publikacji. Jesteście najlepsi!

Fenomen1piorunów

@Fafalala No i oczywiście w komiksie.... papieros 😆

po staremu życzę zdrowia i żebyś się tam trzymała.

Jak człowiek się czymś zajmie to trochę to odwraca uwagę od sytuacji. No dopóki nie problemy nie wracają i nie walą sierpowego między oczy... U mnie deprecha złagodzona pracą. Co prawda na czarno,ale nie mam czasu myśleć - ot przerobie,szukam w międzyczasie i choć nie mam czasu zauważyć że nie znajduję i że nadal jest jednak do d⁎⁎y... No dopóki koledzy z roboty nie włączą radia z tymi cholernymi radosnymi piosenkami o tych cholernych szczęśliwych ludziach żyjących normalniejszym życiem. Wtedy trzeba się mobilizować by mimo wszystko działać dalej.
>Ja powoli zaczynam sobie uświadamiać, że być może właśnie nadmierne ciśnienie na rozwiązanie każdego problemu może mi bardziej utrudniać życie nić pomagać.
@LondoMollari : Zaraz zaraz, to można nauczyć się tak nie robić ?

Pokaż więcej komentarzy (33)

Fenomen

w Rozkminy

7piorunów

Wiecie, przy okazji matur ustnych z polskiego (nie moich, ja już mam pozaliczane), przypomniało mi się "Wesele", jeden z Wielkiej Trójcy pogromców maturzystów (do której chyba można też zaliczyć Dziady cz. 3 i chyba jeszcze pana Tadeusza). Pamiętacie pewnie, chłop z miasta żeni się z kobietą ze wsi i wszyscy znajomi pana młodego żrą się ze wszystkimi znajomymi panny młodej. I doszło do mnie, że teraz w kwestii polityki mamy podobnie. Wiecie, w miastach jest "hehe, nieudaczniki ze wsi głosują na, hehe PiS", a na wsi jest "uśmiechnięta Bolzga, für Dojczland" i tak dalej. Jestem świadomy że nie wszyscy w miastach krzyczą że j⁎⁎ać PiS i nie wszyscy na wsi oglądają TV Republika, ale no z grubsza tak wyglądają postawy większości społeczeństw "Polski A" oraz "Polski B-XXX". I w konsekwencji mamy to, co mamy. Ludzie podzieleni, nie potrafią się dogadać a politycy tylko korzystają na tym i jeszcze bardziej dzielą naród. Szkoda. ://

Gruba ryba

w Hydepark

89piorunów

TLDR: Przeprowadzka... znowu, więcej pierdololo o depresji, moje filozoficzne wybory i brzemię traumy.

39.
Po obserwacji na oddziale B, wróciłam na oddział C. Dzięki bogu, a właściwie dzięki mojej lekarz prowadzącej która wyprosiła to na lekarce specjalistce. Na tym oddziale odwalały się takie maniany, że wprost mówiłam, że ja w tym środowisku czuje się znacznie gorzej i nie ma opcji abym miała tutaj zdrowieć. No wyobraźcie sobie funkcjonowanie ze współlokatorką schizofreniczką która napierdzielała jakieś pasjonujące rozmowy z bogiem po nocy i która zadawała mi pytania stojąc nade mną typu: na jakiej planecie żyjemy? To pierwszy raz kiedy ktoś mnie o coś takiego nieironicznie pytał. Czy mogę to sobie oznaczyć jako achievement?

Nie jestem stabilna, czuje się jakbym nigdy miała już nie być szczęśliwa. Otacza mnie pustka zewnętrzna, a wszystko wewnatrz mnie jest jałowe, płaskie i złużyte. Nie mam na tak wiele rzeczy siły, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość wolnego czasu. To wpędza mnie w większy dół. Na pocieszenie swoje i Wasze czuje ze robię małe kroczki ku lepszemu, przykładowo mogę się skupić na czytaniu chwilę dłużej, albo zasypiam bez potrzeby dodatkowego leku nasennego. Relanium wystarcza. Myśli o zrobieniu sobie krzywdy mam prawie codziennie. Nie mogę od żałować, że kiedy miałam okazję to mocniej nie przeciągnęłam tą żyletką. Samo patrzenie na nowo powstałe blizny generuje we mnie osobliwą mieszankę frustracji i ekscytacji. To nie jest normalne, bo przecież mam i chcę dla kogo żyć.

Czuję też wielkie poczucie winy wobec rodziny i partnera, którzy dwoją się i troją aby mi dogodzić i aby mnie uszczęśliwiać. W tym miejscu czuje, że stoję przed wyborem najwyższego rzędu i muszę zadać sobie za⁎⁎⁎⁎scie, ale to za⁎⁎⁎⁎scie ważne pytanie: czy wybieram drogę życia, czy śmierci? Czy chce dążyć do zdrowienia, czy unicetwienia? To bardzo trudny wybór dla osoby w moim położeniu, ale jest na tyle fundamentalny i kluczowy, że jak najszybciej muszę sobie na to odpowiedzieć. Czy ja chce żyć tak sama dla siebie, czy wybieram powolną (albo nie) drogę zniszczenia lokując wolę istnienia w innych. Mam tak dobre życie, tak wspaniałych ludzi wokół, sama w sobie mam ogromny potencjał, ale z drugiej strony skrywam w sobie kosmiczne pokłady bólu i tyle ran nie tylko na ciele od których chciałbym uciec, których nie umiem zaakceptować, unieść z godnością. Słyszę od tak wielu osób, że jestem dzielna, ale ja tego w ogóle nie czuje, wręcz przeciwnie czuje się słaba i niewystarczająca. Jakbym zawalała jedną rzecz po drugiej.

Cierpię bardzo, tak wiele złego wydarzyło się w moim życiu, a ja nie mogę tego przetrawić jakoś należycie. Miotam się w tym wszystkim jak komar złapany w pajęczą sieć. Dzisiaj po rozmowie z mamą, która totalnie nieświadomie użyła słowa klucza do aktywacji traumy doprowadziłam się do skrajnej histerii. Wyparcie przestało w tamtym momencie działać. Ale nie nie nie, nie mogę o tym pisać, myśleć, wszystko na raz w mojej głowie, sceny jedna za drugą. To się nie wydarzyło, to się nie wydarzyło. Nie nie nie. Nie wytrzymam tego.

Chwała, że są silne leki które są w stanie położyć mnie raz za razem na łopatki, tak abym mogła zapomnieć i stucznie się wyciszyć. Nadal walczę, ale na wspomaganiu.

Wołam @ZygoteNeverborn, bo dopytywał co tam u mnie, więc proszę. :)

GURU4piorunów

Ehh szkoda ze tak ci zle ostatnio, te blizny w glowie sa najgorsze bo nigdy nie przestaja bolec, a drapac je mozna kazda mysla. Zchowaj sie pod kocyk tam gdzie nikt i nic cie nie znajdzie, ta faza przeminie, trzeba ja przespac, czy oczy otwarte czy szeroko zamkniete trzeba przeczekac az wszystko stanie sie znosne. Wiem o co biega, blizcy by wszystko zrobili ale wszystko to i tak za malo, oni nie wiedza ze do szklanki bez dna nie wlejesz nic mimo staran. Badz silna trzymaj sie tam, patrz sie na wschod, nadzieja wroci 5ego dnia o swicie.

« Niewolnicy na bazarach namiętności
Pełno sznyt na nadgarstkach
Najmniejszych wątpliwości
Chyba mnie rozumiesz źle
Przecież nie winię Cię o rzeczy
Na które nie masz wpływu
Pomyśl nim zaprzeczysz »

Pokaż więcej komentarzy (37)