Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Znów dzień na kanapie, ale nie dlatego że chce. Błędnikowi znów odpierdala, 3 razy wymiotowałem, wstanie z kanapy by pójść do kibla to misja k⁎⁎wa specjalna. Nerwobóle level 7/10. Chec na zupę pho z kurczakiem level over 9000, ale mnie k⁎⁎wa nie stać. Do tego po dłuższym czasie względnego spokoju wróciła podstępnie chęć by się napić. Ale wytrzymam.

Dobrze że mam podkocykową towarzyszkę.

Lider7piorunów

@dziki choćbyś miał się zrzygać to jest dzień w którym musisz chociaż wyjść poza drzwi mieszkania. Dzisiaj. Teraz.

Tylko i aż tyle.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

57piorunów

Wyszedłem z Geraltem na spacer. Mieszkam tu 9 lat, a ludzi nadal to zadziwia, że brodaty grubas chodzi z kotem na spacer jak z psem.

Trochę , trochę i w pełni

Koneser3piorunów

@dziki Super pomysł, tylko ogarnij jakiś sznurek, żeby ci sierściuch nie uciekł.

Lider5piorunów

Ja na dzialce mam Henia, dzisiaj bylem bez piesa to Henio zajal se legowisko

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

43piorunów

Moi drodzy, zacząłem w końcu wychodzić z domu na lokalne tereny zielone. I mam pytanie, czy jest jakiś fajny prosty sposób żeby zacząć rozpoznawać ptaki po głosie? Bo słyszę tu z 8-10 różnych głosow, a nie dość że mam słaby wzrok to jeszcze nie mam żadnego aparatu poza tym w telefonie, mam jedynie słaba lornetkę. A że mam ADHD to dźwięki do mnie bardziej przemawiają niż obraz.

Gruba ryba1piorunów

ja najpierw wypatruje, potem opisuje guglowi z grubsza wyglad i porownuje wyplute zdjecia z zapamietanym okazem, a jak wydaje mi sie, ze rozpoznalem gatunek, to puszczam sobie ich dzwieki z yt w celu weryfikacji

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

53piorunów

365 DNI BEZ KOHOLU UNLOCKED
Wpis spóźniony, bo 365 dni stuknęło mi 12.04.2026 xD.

Zainteresowanych moimi poczynaniami i próbami ogarnięcia swojego życia, tzw. wyjścia z przegrywu zapraszam do obserwacji -

I TAK TO SIĘ ŻYJE DLA JEGO
Wszystko zaczęło się dużo wcześniej niż rok temu, na tagu – opisywałem tam wielokrotnie próby odstawienia alkoholu, zdarzały się nawet takie dłuższe po 50 dni. Pierwszy raz jednak jest tak poważnie – okrągły rok o suchym pysku. Co gorsza, nie zapowiada się na zmiany, bo wierzcie lub nie, ale nawet idąc słynnym tokiem rozumowania typu „coś mi się za ten rok trzeźwości należy”, ja mam jakieś… obrzydzenie do alkoholu xD. Strasznie podoba mi się życie w trzeźwości i kompletnie nie ciągnie mnie do powrotu. Mimo wszystko jednak czasami zapominam, ile zyskałem na odstawieniu koholu, dlatego dzisiaj chciałem sobie wszystko podsumować, dla siebie i dla innych, którzy zastanawiają się czy warto. Niestety, po rzuceniu picia większość zmian jest powolna i subtelna, i nim się obejrzymy to już przywykliśmy do takiego stanu rzeczy, więc nie widzimy tej zmiany na lepsze.

HUOPSKIE ZMIANY OD CZASU CUMSTYNENCJI BOŻEJ
1. Sprawy finansowe – to pierwsza rzecz jaką odczułem. Miesięcznie na sam alkohol wydawałem spokojnie 500zł (Bosmany po 3,2zł i czasem ćwiartka rudej). Do tego doliczmy większe wydatki na nikotynę 250zł (od dawna palę epapierosa, ale po rzuceniu alko dużo mniej, więc liczę tylko tą różnicę). Jak dodamy jeszcze różne wydatki poboczne na śmieciowe żarcie itp. To spokojnie się uzbiera 1000zł. I nagle jak przestałem pić to ten 1000zł mi zostaje w portfelu – pomimo, że „niczego sobie nie odmawiam” xD.

2. Sprawy zawodowe – poprzedni punkt spotęgował fakt zmiany pracy chwilę przed rzuceniem alkoholu. Zacząłem więcej zarabiać, i nawet podczas picia miałem wystarczająco pieniędzy. Obecnie.. no nie narzekam. Istniało jednak realne ryzyko, ze nie utrzymam się w nowej pracy przez alkohol – sporo nauki, sporo nerwów i stresu na początku. Po rzuceniu alko ogarnąłem się i obecnie jest już super.

3. Sen – Największa zmiana, masywna poprawa jakości życia. Powiedziałbym, że ten punkt jest „mocniejszy” niż wszystkie pozostałe. Wysypiam się, a nawet jak się nie wysypiam, to czuję się lepiej niż kiedykolwiek gdy piłem. Samo odstawienie alkoholu daje ogromną poprawę, ale do tego doszły też różne aktywności fizyczne, no i ja zasypiam jak dziecko.

4. Wydolność, wytrzymałość – Ja zawsze byłem dosyć odporny na wysiłek. Po odstawieniu alkoholu wydolność mojego organizmu poszła w górę. Jasne – to pewnie zasługa też tego, że staram się sumiennie ćwiczyć, dużo śmigam rowerem. Mimo wszystko jednak odczuwam dużą poprawę względem okresu chlania – a przecież wtedy też pracowałem fizycznie, i to nawet dużo bardziej „fizycznie” niż obecnie.

5. Spokój – Po około 4 miesiącach od braku picia zaczęło się dziać coś dziwnego – byłem bardzo spokojny. Obecnie udało mi się tak poprowadzić życie, że już niczym się nie przejmuję. Mam bardzo spokojne, monotonne, ale zarazem ciekawe życie – robię co chcę, na co mam ochotę i w sumie to nie mam żadnych zmartwień. Nawet jakbym miał stracić pracę, zachorować, wpaść pod samochód – j⁎⁎ać.

SĄ TEŻ MINUSY XD
Jeśli jesteście osobami towarzyskimi to odczujecie odstawienie alkoholu mocniej. No chyba, że macie normalnych znajomych, którzy nie walą wódy co spotkanie. Ja nigdy znajomych nie potrzebowałem – ani do picia, ani do trzeźwości. Mimo wszystko napatoczyły się w czasach tankowania pewne osoby. Ostatnio się jedna do mnie odezwała – odpisałem dwa razy w taki sposób pokazujący, że nie chce mi się gadać. Za trzecim razem zablokowałem. Lubię życie samotnika, lubię być sam ze swoimi myślami. Egoista, gbur, samolub – słyszałem już takie określenia. Mi z tym dobrze.

RELACJE FEMBOJSKIE
Ta, wraz z ogarnięciem siebie, swojego życia, swojego gniazdka (w spodniach też), pojawiły się sugestie od kilku osób, że może jakaś baba by się przydała. No i tutaj dochodzimy do pewnej ważnej kwestii. Mam już prawie 30 lat, mam ten wymarzony spokój. Wstaję z rana, drapię się po jajach i zastanawiam czy iść na rower, czy pograć w coś, czy posprzątać. Ja nie potrzebuję wrażeń w postaci uganiania się za panienkami.
No i doszło do sytuacji, gdzie płeć piękna chyba coś próbowała, coś chciała. Ekspertem nie jestem, na podrywie się nie znam. Zdarzyły się jakieś marne zaczepki, no ale ja to wszystko zbywałem.

CUMFEINA
Jako następny krok obrałem sobie ograniczenie kofeiny. Zamierzam przestać regularnie pić kawusię i energole – ogranicze się tylko do energetyka na rowerze. A tak to po staremu wszystko. Jakieś tam inne plany też mam, ale co ma być to będzie.

Osobistość0piorunów

@WiejskiHuop a co kurwowniczka z marketu? czy już zmieniłeś prace?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Gdybym założył na YouTube kanał o tym jak grać w tę grę mając polineuropatię, żeby zarobić kilka złotych na życie, to dalibyscke suba?

GURU5piorunów

@dziki Suba na youtubie mogę Ci dać jak się przypomnisz. Sam za dzieciaka grałem dużo w Diablo 2. Nie wiem czy bym oglądał ale subem pomóc mogę. Nie mam pojęcia czym jest ta choroba i jak wpływa na granie. W sumie też jestem ciekawy ile potrzeba by mieć cokolwiek z własnego youtuba także możesz się pochwalić jak już zaczniesz coś z tego mieć to miło będzie się dowiedzieć, że rzeczywiście komuś pomogłem.

Lider1piorunów

Daj link i masz ode mnie suba

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

48piorunów

Płacze jak dziecko. Dziś rano dostałem informację, że zmarł brat mojego przyjaciela. Przegrał z choroba. Nie byłem z nim blisko, to był dziwny chłopak który ciągle pakował się w kłopoty. Zrobił mi trzy średniej jakości tatuaże, które planowałem albo usunąć, albo zrobić covery.

Teraz już wiem, że zostaną na mojej skórze na zawsze.

Piotrek, byłeś niezłym wariatem. Nigdy o Tobie nie zapomnę.

Był ledwo 5 lat starszy ode mnie.

Gruba ryba

w Hydepark

84piorunów

Kilka dni temu zerwałem znajomość.

Gadałem z ziomkiem, i mi się wyżaliłem odnośnie mojej sytuacji zawodowo-finansowej. A ten na to: rozumiem Cię, ja też mam problemy, musiałem zmienić pracę, więc zbyt szybko nie wezmę auta w leasing, i zawiodę swoją dziewczynę, bo obiecałem jej na urodziny nowego srajfona.

Coś we mnie pękło. Spojrzałem mi w oczy i powiedziałem: wiesz co to jest k⁎⁎wa kryzys? Jak idę do biedronki i cieszę się, bo widzę twaróg na przecenie, i mogę zaoszczędzić 2 złote. To jest sytuacja, w której zamiast do tego twarogu kupić sobie szczypiorek idę do parku i zbieram pokrzywy. To jest sytuacja, w której wracając z biedronki zauważam, że została nam jedna torebka herbaty, więc moje twarogowo-pokrzywowe śniadanie popijam woda z kranu, żeby Żona mogla po pracy napić się herbaty.

Ludziom się kompletnie priorytety popoerdolily.

Fenomen0piorunów

@dziki W Lidlu czasem zrzucają 50% z towarów z bliską datą ważności. I to całkiem fajne rzeczy: jakieś szynki, twarogi. Najbardziej się opłaca kupić taką szynkę w siatce, bo te krojone są droższe.

Tak więc jak widzisz, ja Cię rozumiem i znam różne life-hacki w takich sytuacjach. Trzymaj się!

Gruba ryba1piorunów

Myślałeś żeby iść do pracy?

Pokaż więcej komentarzy (36)

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

ADHD be like:

Wstałem, zjadłem śniadanie, kawusia uspokoiła chomika w głowie, mogę iść spać dalej.

Gruba ryba7piorunów

Men, ja mam tak bez adhd

Fanatyk7piorunów

@dziki Ale tego patentu żeby zjeść i wrócić do spanka to jeszcze nie widziałem. Muszę spróbować!

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

utwory które są lekiem dla duszy szukaj

"dziadku, to nie tu się wpisuje"

https://www.youtube.com/watch?v=g8CUHbAOxSs

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

59piorunów

Za⁎⁎⁎⁎ście, miałem dzisiaj pójść na pierwszy od 5 miesięcy dłuższy spacer, a od rana ścisk w brzuchu, gardle i ataki paniki które mają swoje własne ataki paniki. Cudowny początek dnia.

Gruba ryba5piorunów

Idz pobiegaj moze

Lider5piorunów

Jakies dzisiaj biometeo zjebane, mialem o 7 ruszyc a nie moge do teraz sie zebrac

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fanatyk

w Hydepark

29piorunów

Ostatnio trafiłem na artykuł o zjawisku, które myślałem, że dotyczy tylko mnie:

"Smutek po spotkaniu z przyjaciółmi", określany czasem jako social blues, to zjawisko. Wiele osób doświadcza go po wydarzeniach towarzyskich, które teoretycznie miały przynieść radość i odprężenie. Zamiast tego, po powrocie do codzienności, przychodzi poczucie przygnębienia, lawina negatywnych myśli i emocjonalne zmęczenie.

U mnie pojawia się od paru lat. Wracam ze spotkania ze znajomymi, niekoniecznie zakrapianego. To jest straszne, bo tych spotkań jest z wiekiem coraz mniej. Dobrze się na nich bawię, wartościowo spędzam czas, a potem wracam na chatę i następuje zjazd 😒

Najgorzej jest po takich spotkaniach, które kończą się dosyć wcześnie, gdy człowiek ma jeszcze czas pobyć z własnymi myślami przed snem.

Słyszeliście o tym ? Doświadczacie takich uczuć ? Jak sobie z tym radzić ? Przecież nie będę się całkowicie wyłączać z życia towarzyskiego.

trochę

Gruba ryba1piorunów

@Gilgamesh nie ale mógłbyś opisać dokładniej o co chodzi z tym zjazdem? Chodzi o to, ze tam sie bawiłeś tak dobrze, a w domu nie czy o to, że zazdrościsz znajomym ich zycia, a sam uważasz że masz kiepskie czy moze kosztuje cię to dużo energii takie spotkania? w czym jest problem?

Kosmonauta1piorunów

Miewam tak, co prawda nie zawsze, ale dość często po spotkaniach. Zwykle wieczorem po takich spotkaniach ogarnia mnie smutek, trochę jakby podczas spotkań wytwarzał się jakiś hormon który daje szczęście i nagle, po spotkaniu, coś go całkowicie odcina i nic nie sprawia przyjemności. To trochę jak kac po kilku piwach, coś co jest konsekwencją wcześniejszej przyjemności. U mnie najskuteczniejsze jest położyć się wcześniej spać, rano zwykle jest już wszystko w normie. A jeżeli spotkanie kończy się wcześniej to dołączam do i też jest ok.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

22piorunów

trochę i oraz

Moje dzieciaki są usportowione. Ostatnio nawet usłyszałem od fizjoterapeuty do którego syn chodzi na zajęcia, że oni to wynieśli z domu. Miło mi się zrobiło. Lubią się dzieciaki ruszać. Nie muszę ich zachęcać ani wypychać. Młodszy łapie wszystko, piłkę, basen, gimnastykę. Starszy mimo problemów lubi pograć w nogę a w siatkówkę trenuje jako jedyny 11-latek z reprezentantami szkoły z klas 7-8. Teraz zaczął chodzić na skatepark i śmigać na hulajnodze wyczynowej. Spoko, no to się pochwaliłem Tosiom i Tomkom. Teraz do sedna. Chodzę tam z nim, żeby go wspierać, przypilnować i... ja pierdzielę, jak widzę tych ludzi na BMX-ach, to samemu mi się zachciało. Na nic nigdy nie jest się za starym. Sporo zajawek odkryłem w sobie dopiero teraz. Dobrze mi jest ze sobą chyba pierwszy raz w życiu od 20 lat - wiadomo jest grana, ale walczę. I tak sobie myślę o tym BMX-ie. Nie chcę latać na rampie, jak małolaty. Chciałbym się nauczyć po prostu jeździć i coś tam sobie kombinować dla dobrej zabawy. Biegam, ćwiczę ale brak mi jeszcze kolejnej zajawki. Ot takie starego chłopa, co mu się znowu coś uwidziało.

Gwiazdor4piorunów

Zawsze chciałem BMX, w końcu sobie kupiłem w wieku 2x lat. Potrafiłem podskoczyć czy jechać na jednym kole bo to umiałem wcześniej. Niestety, za duży był już opór psychiczny przed trickami typu puść kierownicę. Ostatecznie rower sprzedałem drożej niż kupiłem. Jak czujesz, że tego chcesz to sugeruję po prostu spróbować :⁠-⁠)

Gwiazdor2piorunów

Jedna uwaga - z infrastrukturą u nas na barier, a BMX to bardzo niewygodny rower dla dorosłych, siodełko jest po to, żeby rura nie wpadła w d⁎⁎ę.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Depresja

18piorunów

https://streamable.com/giacgo

GURU9piorunów

najgorzej to jest czegoś takiego doświadczyć a poźniej mieć to zabrane..

Osobistość1piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing Tylko na początku. Lepiej mieć takie wspomnienia niż całkowita samotność i poczucie bycia niechcianym całe życie, tak myślę przynajmniej.

Osobistość1piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing gdybym miał do wyboru, nie poznać swojej żony i w tym czasie być sam, albo teraz odczuwać żal po jej stracie, to nie zmieniłbym swojego obecnego położenia.

Lider10piorunów

coś w tym jest, trudno się nawet czymś cieszyć, gdy nie masz się z kim tym szczęsciem podzielić

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

64piorunów

trochę i

Wczorajszy dzień przypomniał mi brutalnie, że w walce z depresją i całą resztą syfu nie ma chwil wolnych. Ktoś kiedyś powiedział, że depresja, to choroba przewlekła na całe życie a do tego bywa śmiertelna. No i niby każdy chory o tym wie, ale są takie dłuższe lub krótsze momenty, gdy się o tym zapomina. Ja zapomniałem na ostatnie kilka tygodni. Niestety to jest bardzo podstępna choroba a dodatkowo, przynajmniej w moim przypadku, wredna. Wredna, bo zamiast mi dawać jakieś sygnały na zasadzie "jestem z tobą", to potrafi mi po prostu strzelić w ryj, jak przeciwnik w ringu, bez ostrzeżenia. Tak też było wczoraj. Rano kawusia, śniadanie i... wpierdol. Nagle dół, poddenerwowanie, smutek. Nie wiadomo skąd, nagle, zza winkla. Usiadłem w kuchni i poczułem jakby wszystko zwaliło mi się na głowę, życie, świat, przeszłość, teraźniejszość. Full pakiet. Chciało mi się płakać. Dodatkowo odpaliły się objawy OCD i lęków. Patrzyłem przez okno jakby na zewnątrz nic nie było, gdzieś poprzez budynki na przeciwko. Jakby wszystko było przezroczyste. Całe szczęście mam pewne mechanizmy już wypracowane w trakcie terapii i poza nią dzięki którym udało mi się jakoś naprostować. Dziś już lepiej, jedynie zostało jakieś lękowe napięcie, to które znam i które już oswoiłem. Kiedy to w klatce piersiowej jest ucisk i takie uczucie, które każdy z nas zna, jakby się miało za chwilę wejść na ważny egzamin. To jest do ogarnięcia. Wiem, że się da. Ufff... sorry Tosie i Tomki, ale musiałem to wyrzucić z siebie. A walczącym z tym syfem przypomnieć, że trzeba o siebie dbać i być czujnym.

Pozytywny obrazek z wczorajszego spaceru z synami, bo jednak życie bywa znośne a słońce świeci.

Lider3piorunów

@WatluszPierwszy dobrze, że masz te wypracowane mechanizmy i udało Ci się szybko ogarnąć sytuację. W każdym razie dobry wniosek z tej sytuacji, że takie momenty mogą się zdarzać, ale nie ma co panikować, tylko trzeba być na to mentalnie przygotowanym.

Fanatyk2piorunów

Ja się czuję ostatnio tak jak ty. Mimo tabletek zdarzają się zjazdy. Snuję się od przebudzenia do pory snu. Odhaczyc kolejny dzień i iść spać. Zaraz będę nawiązywać znajomość ze stoicyzmem, bo odwlekam to długiego czasu

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

66piorunów

Neuropatia poszła do przodu tak bardzo, że muszę udawać że kuleję, żeby ludzie nie myśleli że jestem pijany, bo coś mi jebło po błędniku najwyraźniej, i się zataczam chodząc, i co chwila chcę mi się wymiotować

Nadal nie znalazlem pracy

Czuję się coraz gorzej psychicznie, jestem w katastrofalnym kryzysie w każdym względzie, od zdrowotnego po finansowy

Przez neuropatie nie mogę podjąć pracy fizycznej, powinienem załatwić sobie grupę inwalidzką bo przy rozpierdolu w moim organizmie powinienem ją dostać od ręki, ale nawet nie wiem jak zacząć

Nie chcę grupy żeby wydebic jakąś rentę, tylko żeby taniej mnie było zatrudnić

Chciałem podjąć się jakiejś pracy fizycznej,, ale mój stan zdrowia na to nie pozwala

Potrzebuje pomocy, ale nie wiem jak, gdzie i kogo o nią prosić

Dziś w końcu do psychiatry, trzymajcie kciuki, choć to niewiele zmieni, gdyż nie stać mnie na wykupienie leków

I mam jakieś paskudne przeczucie, że długo tu z Wami już nie pohejtuję

Lider22piorunów

@dziki Jak nie masz pracy i dochodu to kroku kierujesz do opieki społecznej czyli MOPS/OPS tam uzyskasz pomoc, druga sprawa to lekarz który wystawia papiery które zakwalifikują Cię do otrzymania grupy tak jak kolega @General_Kenobi radzi.

Osobistość0piorunów

@dziki Rzuć okiem na temat przecięcia nerwu przedsionkowego.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Sztafeta

55piorunów

8 970,67 + 5,00 = 8 975,67

Kolejny bieg "z ludźmi" za mną. Mimo tłumu było fajnie. Blisko domu, co pozwoliło mi po prostu dotrzeć na miejsce spacerem. Dla kogoś to może być śmieszne ale... przebiegłem 5 km w czasie 27:55, co jest moim rekordem 😉 Lekkoatleta jak sie masz 😉 Na mecie przypomniałem sobie jednak, gdzie byłem jeszcze dwa lata temu. A byłem w tzw. d⁎⁎ie czyli mówiąc ładniej zjadały mnie powoli moje demony, i lęki. Wczoraj zameldowałem się na starcie w tłumie ludzi i w cale nie miałem w głowie jedynie myśli, że za chwilę to sobie głupi ryj rozwalę i że może lepiej dać sobie spokój. To jest na prawdę cudowne uczucie.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU5piorunów
@WatluszPierwszy Dla kogoś to może być śmieszne ale...

Nie patrz co myślą inni tylko rób to co robisz dla siebie jak najlepiej 😉. Moje pierwsze 5km to było ponad 30 minut :man-gesturing-ok:.

Fanatyk2piorunów

@Z_buta_za_horyzont ja do dziś pamiętam, jak wyszedłem pierwszy raz biegać. Dotruchtałem do 2,7 km i wróciłem do domu a żonie powiedziałem, że to jakaś tortura i okropne doświadczenie 😉

GURU1piorunów

@WatluszPierwszy zaczynałem biegać z kolegą i on cały czas pędził na maxa, że ledwie go doganiałem. Gdy on zrezygnował po dwóch tygodniach zacząłem biegać spokojniej i po lesie. Dopiero wtedy poczułem z tego przyjemność i mimo ponad 25kg nadwagi biegałem dalej. Gdy kilogramy spadały rosła też prędkość, chociaż mnie zawsze bardziej kręcił dystans niż szybkość 😉.

Fanatyk2piorunów

@Z_buta_za_horyzont ja mam w ogóle podejście medytacyjne 😉 lubię po prostu założyć słuchawki na uszy i biec przez miasto. Obserwuję, jak życie się toczy a ja jestem trochę w swojej głowie a trochę w tym rytmie miejskim. Łeb mi odpoczywa dzięki temu.

Fenomen2piorunów

@WatluszPierwszy gratulacje, pamietam, ze jak zaczynalem biegac to moje pierwsze 5k zrobilem w 35+ minut 😅 a teraz lece sub 20. Nie ogladaj sie na innych i rob swoje :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (18)