Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Specjalista

w Dyskusje

2piorunów

Zauważyłem, że po tygodniu nie kąpania moje włosy lepiej wyglądają niż jak się codziennie kąpałem, układają się ładnie jak u Oskiego.

Mam to szczęście, że nie śmierdzę nawet po miesiącu bez kąpieli, miałem taki epizod depresyjny w gimnazjum gdzie się właśnie nie kąpałem przez miesiąc, jak już założyłem schludne ubrania i się wykąpałem to dziewczyny zawsze komplementy mi prawiły.

Rozumiem teraz dziadków dlaczego niektórzy z nich tak śmierdzą, na stare lata już człowiekowi się nie chce dbać o siebie bo i dla kogo, raz na jakiś czas kąpiel wystarczy jak już głowa zaczyna swędzieć.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Specjalista

w Dyskusje

1piorunów

Od zeszłego roku chodzi za mną wylogowanie, wypadało by już w tym wieku o tym pomyśleć, na razie sobie w głowie myślę na co wydać ostatnie oszczędności z krypto/spadku.

Na razie przestaję dbać o dietę, piję pepsi 2l co parę dni, tanie winka i wódka od czasu wleci, byłem na paru bez zabezpieczenia w tamtym roku u murzynki, chinek (we Włoszech), jeszcze do latynoski bym chciał iść i jeszcze raz do tych chinek bo na prawdę dobre były

Na pewno bym chciał spróbować LSD, kokainę i amfetaminę, zobaczyć czy amfa pomoże mi w nauce bo też zaczynam studia we Włoszech, mam nadzieję, że narkotyki też by mi pomogły w nawiązaniu jakichś znajomości bo społecznie jestem totalnym zerem na trzeźwo, chcę zobaczyć jak te legendarne akademikowe imprezy wyglądają.

Luźno myślę by też Amerykę zwiedzić, jakieś miejsca z ulubionych filmów a gdy kasa się skończy, wsiąść w samochód i skoczyć w przepaść tam gdzie to zrobił Bill Murray w Dniu Świataka, o ile uda mi się to miejsce znaleźć.

Być może po drodze na dragach znajdę sens życia ale już próbowałem po 20tce terapii, medytacje, karate, kursy tańca, teatru, kluby jazzowe, Woodstocki, nawet pracy w korpo spróbowałem i po czasie coraz bardziej tam sie czułem wyalienowany i nigdzie się nie odnalazłem więc nie mam wielkich nadzei, że tym razem coś się zmieni ale póki jest kasa to warto ją wykorzystać, do grobu jej nie wezmę.

GURU3piorunów

@KrzysztofBednarczyk szczerze to życzę Ci żebyś wszystkie plany zrealizował poza tym ostatecznym, po tym już raczej przejdzie ochota na wylogowanie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Specjalista

w Dyskusje

37piorunów

Z 5 lat+ temu nieogolony, w 10 letniej kurtce, reklamówce z biedronki przechodząc przez miasto jakaś kobieta zapytała mnie czy chcę coś do jedzenia, musiałem nieźle menelsko wyglądać, że aż jakaś kobieta chciała mi dać jeść. Co śmieszniejsze w reklamówce miałem wtedy procesor i płytę główną za 1500 zł xD

GURU0piorunów

@KrzysztofBednarczyk Myślałem, że to będzie historia miłosna i finał będzie taki, że poznałeś wtedy swoją życiową wybrankę.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Dyskusje

10piorunów

Dlaczego ludzie się tak starają o samobójców?Często mówią, że nie warto, są różne linie wsparcia. Jak ktoś jest stary, głupi jak ja to śmierć jest dobrą opcją, w zeszłym roku miałem zator płucny, myślałem że to zawał i miałem zero strachu z tego powodu, co mam do stracenia? znajomych brak prócz jakichś tam internetowych, umiejętności? brak, problemy z jazdą samochodem, problemy by się porozumieć oralnie z ludźmi - mówię jak Maciuś z Klanu, diagnozę mam niby tylko depresję i zaburzenie osobowości ale przy tym jak przez 10 lat męczyłem maturę z matematyki i prawo jazdy to musi też być u mnie przynajmniej upośledzenie ale psychiatra mówił, że w końcu zdałem, ale co to za życie jak proste rzeczy 10 lat zajmują a lata lecą, tylko się męczę w tym padole i tyle.

Fanatyk3piorunów

@KrzysztofBednarczyk Próbowałeś terapii? Nie raz, ale kilak razy. Ja "przerobiłem" trzech terapeutów zanim udało mi się dobrze trafić. U mnie przewlekła depresja (ponad 20 lat w tym syfie) w tym 10 lat walki, żeby jakoś się utrzymać na powierzchni. W pakiecie mam ostre OCD, lęk uogólniony i ADHD. Kiedyś mnie to tak wyeliminowało z życia, ze straciłem pracę a z domu wychodziłem tylko po zakupy. Taki stan trwał dwa lata. Straciłem znajomości, kontakt z ludźmi (poza najbliższą rodziną), hobby i pasje odłożyłem na półkę na kilka lat. O myślach samobójczych i próbach pójścia na drugą stronę tęczy nie wspominam nawet. Jestem żywym dowodem, że można z tego wyjść. Nie poddawaj się. I nie myśl o tym, że nie masz dla kogo żyć, bo najpierw musisz chcieć dla siebie a inni, to inni i o nich później pomyślisz (czy są czy ich nie ma).

Gruba ryba2piorunów

@KrzysztofBednarczyk

Sam się dzisiaj zastanawiałem nad tym.

Pomyślałem, że ludzkość dzięki rozmaitym chorobom psychicznym, w tym depresji, mogła stracić/straciła (to tylko gdybanie, oczywiście) wielu cennych ludzi, którzy mogliby zaoferować coś dobrego światu.

Na przykład Beethoven - przez postępującą głuchotę aż do całkowitej utraty słuchu popadł w depresję i myślał o samobójstwie. Udało mu się to przezwyciężyć i dalej tworzył. Dzięki niemu świat się wzbogacił w różne utwory. Czy dużo by się zmieniło, gdyby ich nie napisał, tylko się zabił? Trudno powiedzieć, jak duży/mały wpływ miała jego postać i muzyka.

Przede wszystkim depresja sprawia, że myślimy sobie o wiele gorzej, niż jest w rzeczywistości. Sam to przerabiam od jakichś dziesięciu lat.

I przykład z życia wzięty - mam kolegę, któremu umarł fragment mózgu, przez co ma problemy z motoryką et cetera. Ma trudności z poruszaniem się, z jazdą samochodem, jednakże ukończył studia prawnicze (i to na UJ), napisał książkę, niedługo skończy drugą i po prostu żyje.

Myślę, że to dlatego ludziom zależy, żeby inni nie odbierali sobie życia. Nigdy nie wiadomo, kiedy się polepszy - albo pogorszy, jak pewnie podpowiada Ci, a na pewno mi, depresja. No ale nie warto jej słuchać. ; )

Pokaż więcej komentarzy (18)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Skumajcie takie coś. Mam 29 lat (rocznikowo 30). Jestem singlem. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Serio, dla mnie ono jest rozgrywką pozbawioną fabuły. To nie tak, że jestem z tym sam. Gadam z ziomkami w podobnej sytuacji i też nie widzą światełka w tunelu. A mają jeszcze inne problemy. To jest chyba ta mityczna samotność mężczyzn.

Źle nie jest. Zależy jak na to spojrzeć. Mam mieszkanie do remontu, duże, ale jednak w domu z rodzicami (piętro, ale 90m2 osobne mieszkanie, stary dom). Mam pracę, może uda mi się zmienić i zarabiać lepiej robiąc to samo, ale to się wyjaśni do "przedwiośnia". Wtedy bym naprawdę miał spoko kasę. I co? I c⁎⁎j mi z tego xD

Remont mogę zrobić dla siebie, ale od wiosny małymi krokami najszybciej, trzeba rzeczy po babci ogarnąć, ojcu i ciotce się nie spieszy, bo to duży koszt emocjonalny (zmarła nieco ponad rok temu) i to odkładają, więc siedze na dole ze starymi (oba mieszkania prawie 100m2, to się mieszczę, pracuję na górze zdalnie).

Zastanawiam się, czy nawet jakbym zmienił robotę i zarabiał dobrze, to nie uciec gdzieś na bolta weekendami jeździć. Trochę lipa najebusów wozić, ale ogólnie ja chcę jak najwięcej uciekać od siebie. Bo się męczę. Poza samotnością dokucza mi trochę zdrowie (choroba układu pokarmowego). Od stresu i spinania nabawiłem się też żylaków w nieciekawej okolicy i zwiększonego napięcia mięśni w obrębie miednicy i kręgosłupa. I też mi to dokucza. Mam wyjebany kortyzol ponad normę. Przez ADHD lecę w overthinking i czuję, że przegrałem życie. Katastrofizuje, nadmiernie rozmyślam.

Ogólnie jakby tak na mnie spojrzeć z boku, to jestem dobrze zbudowany, podobno przystojny (według koleżanek), mam gdzie mieszkać, co jeść, mam auto, może niedługo będzie też spoko z kasą, mam grupę przyjaciół, na których mogę mega liczyć w każdej sytuacji, ale 2 najważniejsze rzeczy - zdrowie i życie uczuciowe to u mnie dramat.

O zdrowie walczę. To drugie to już chyba c⁎⁎j strzelił. Łączny staż w związakch 7 lat, a zakochałem się raz w życiu. W osobie z nieprzepracowanymi traumami z poprzedniej relacji (2 lata singielka). Po push-pullu w stylu:" podobam się jej, robi kilka kroków w przód i będąc na wyciągnięcie ręki, kilkanaście w tył". I mam wysrane, bo nie mam ochoty z nikim randkować. Przez rok mi nie uciekła z głowy, więc nie ucieknie jeszcze hoho.

Zastanawiam się po prostu w co uciec. Latem ulgę daje mi rower. Robię kilometry bez opamiętania ze słichawkami na uszach, by uciec od samego siebie. Ale teraz mam potrzebę uciec jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy nie iść na bolta albo na jakąś kurierkę, tylko to drugie ciężko weekendowo ogarnąć chyba. Nie mam pomysłu. Praca zdalna i brak ludzi obok od 8 do 16 nie pomaga mi segregowaniu myśli.

W co uciec? Do jarania fajek nie mam zamiaru wracać. Alkoholu od tego roku nie chcę tykać za często, to moje postanowienie, a ja jestem mega konsekwentnym skurczybykiem jeśli chodzi o samodyscyplinę.

Sorry, musiałem się wyżalić, żeby to z siebie wyrzucić, lepiej anonimowo niż ludziom dookoła mnie. Chodzi o to, że czuję się totalnie bezwartościowy jako mężczyzna. Nie mam celu, jestem samotny, nie widzę dla siebie światełka w tunelu. Chciałbym w życiu coś zbudować, ale dla samego siebie to mi wystarczy w sumie materac, telewizor i biurko, niezależnie ile bym nie miał na koncie. Nie mam po prostu motywacji. Gdybym teraz wygrał 100 milionów w Jackpot, to bym chyba z 90 % oddał rodzinie i biednym, bo po c⁎⁎j mi?



Lider4piorunów

@Lopez_ a może właśnie na odwrót nie uciekaj od siebie, tylko poznaj to co Cię dręczy i naucz się z tym żyć? Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia. Przecież sam widzisz, że jedyne czego potrzebujesz to zmiana sposobu myślenia.

Fenomen4piorunów

po prostu odpierdolilo ci od nadmiaru dobrobytu.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

21piorunów

To uczucie kiedy neuropatia do⁎⁎⁎⁎dala Ci tak, że masz problemy z dojściem do kibla, i nie wiesz czy zwalczyć bol medycznym zielskiem czy opiatami, ale dylemat szybko znika, bo przypominasz sobie ze jesteś bezrobotny i nie masz pieniędzy więc nie wykupisz w aptece ani jednego ani drugiego

Dobrze ze chociaż Diablo 3 działa jak powinno, tylko pad czasem z rąk wypada

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

49piorunów

Ten rok był dziwny. W takim pozytywnym sensie. Pół roku temu zacząłem leczyć swoją depresję farmakologicznie. Stres dawał już oznaki somatyczne więc tak "przez przypadek" dostałem małą dawkę antydepresantów. I to pozwoliło mi zrobić krok do przodu. Sięgnąć po pomoc psychiatry. Niestety moje przekonanie, że dam sobie radę sam z tym było mylne. Ciężko powiedzieć, że wszystko jest już super. Jest lepiej. Zacząłem korzystać z życia. Achedonia powoli znika. Powróciłem na rower. Wycieczki na nim sprawiają mi radość, odkrywam różne dziwne miejsca. Przy aktualnej aurze zdarza mi się poprostu wybrać się pociągiem bądź samochodem na wycieczkę do jakiegoś miasta i je pozwiedzać. Ruch zagościł w moim życiu na nowo. Wziąłem się za ćwieczenia, spacery, skakankę. Patrząc w lustro bardziej się sobie podobam. Czuję, że ten chaos zaczyna być uporządkowany. (cytując króla Juliana)

Co mi dokucza? Samotność. To nawet nie chodzi o posiadanie drugiej połówki (chyba to nie jest dobry etap) a kogoś z kim mógłbym spędzać czas i dzielić się tym co lubię.

Jakie plany? Szukać swojego wewnętrznego spokoju. Powrót do codziennej medytacji. I utrzymanie aktualnego kursu, plus praca nad swoją mniej przyjemną stroną.

Gruba ryba3piorunów

Świetny początek czegoś nowego!

Lider3piorunów

@LeniwaPanda bardzo fajnie, teraz tylko dalej w tę stronę. 😉

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Sztafeta

33piorunów

43 367,5 + 6,22 = 43 373,72

Rezultat z pierwszego dnia Świąt i chyba ostatnie bieganie w tym roku. Miałem w planie wyjść też wczoraj, ale niestety katar i ślizgawka na chodnikach skutecznie mnie zniechęciły.
Chyba już mogę podsumowywać biegowo ten rok. Ile wybiegałem? Nie mam pojęcia, bo tego nie liczę a odinstalowałem w tym czasie Stravę, która mnie wkurzała i tym samym pozbyłem się sporej części statystyk. Na pewno jakimś tam sukcesem dla mnie jest udział w dwóch biegach z ludźmi 😉 wszak był to dla mnie ważny krok w walce z i całą resztą moich demonów psychicznych. Od czasu do czasu idę też pobiegać z osiedlową ekipą biegaczy. Jednak nadal najfajniej truchta mi się samemu z fajną muzyką albo jakimś interesującym podcastem w słuchawkach. Wszystkim hejtowym biegaczom w nowym roku życzę samych sukcesów i wygodnych butów. Nie dajcie się zwariować rezultatom, Stravie i turbobiegaczom postującym w social mediach.

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

Gruba ryba6piorunów

@WatluszPierwszy mówisz, że enrona i trypsynę trzeba dać na czarno? XD

Fanatyk1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mistrz

w AnonimoweHejtoWyznania

162piorunów

Prośba na PW w ramach

"Zaraz idę porozmawiać ostarni raz z żoną o rozwodzie, jutro startujemy z prawnikiem. Dzisiaj jest ostatnia szansa aby spróbować to ogarnąć. Ciężkie jest to życie. Trzymacie kciuki Tosie i Tomki!"

GURU9piorunów

Trzymam kciuki, w która stronę takie rzeczy nie idą zawsze to potrzebne.

Gruba ryba12piorunów

Gdy jest miłość i sympatia przykryta płaszczem żalu i rozczarowań, to warto spróbować z terapią par. Jeśli jest tylko zobowiązanie i głupia konsekwencja to dobry ruch. Ciężko jest być z kimś, kogo nawet się nie lubi. Wytrwałości.

Pokaż więcej komentarzy (35)

Fanatyk

w Hydepark

125piorunów


Życie życie jest kolejo... Czy jak to tam szło. Minął kolejny rok na tym łez padole.
Kolejny rok walki z i OCD w którym ukończyłem terapię. Hura. Zaliczyłem dwa biegi masowe. Wziąłem udział w treningach biegowych i truchtam dalej. Czasami sam, czasami z osiedlową grupą biegaczy. Udało się więc zrobić to słynne wyjście do ludzi. Hura. Kolejny rok bycia mężem i ojcem. Nie zawsze to łatwe, ale staram się jak mogę. Na półce przybyło książek i płyt. Na pewno nie był to łatwy rok i na pewno, jak mówi facet w popularnym nagraniu "nie zapomnę go nigdy".

Gruba ryba2piorunów

@WatluszPierwszy wszystkiego najlepszego! :partying_face:

Gruba ryba2piorunów

Sto lat dziadku! Sił, spokoju i szczęśliwości!

Pokaż więcej komentarzy (32)

Osobistość

w Hydepark

77piorunów

taki post z p⁎⁎dy, ale naszły mnie nagle to chcę to z siebie wyrzucić.

Aplikacja podpowiada że parę dni temu minął mi setny dzień bez alko, to była też decyzja o udaniu się na psychoterapię, a za ciosem poszedł psychiatra. Przełamanie taboo, powiedzenie sobie wprost że jest źle, spróbowanie pracy nad sobą.

Od paru miesięcy jestem na lekach i niby powinno być git, ale wszystko to jakieś takie nie wiem...

Niby są realnie mierzalne sukcesy, ale nic mnie nie cieszy i wszystkie plusy deprecjonuję.

Myślałem, że więcej uda mi się zmienić. A im dłużej w tym siedzę tym pojawia się coraz więcej pytań.

Także ten, życzę wam i sobie żeby ten przyszły rok nie był gorszy niż obecny, trzymam kciuki za wszystkich walczących

Inspirator5piorunów

@Solar Pisarz Żulczyk z innym kolesiem mają podcast "Co ćpać po odwyku" i chociaż wiele przypadków jest różnych, to ja bym powiedział, że coś w tym jest. Więc nawet jak nic złego się nie dzieje, to pomimo depresji spróbuj sobie zapewnić jakąś przyjemność bez używek, coś, o czym może kiedyś myślałeś, ale było szkoda czasy i/lub pieniędzy. Może to być nawet krótki wyjazd, zakup jakiegoś gadżetu czy rozpoczęcie jakiegoś hobby. Chodzi o to, żeby dać mózgowi trochę tej dopaminy z innych źródeł i mieć na co czekać wieczorem, nawet jeśli jest to np. tylko planowanie wyjazdu.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Osobistość

w Hydepark

72piorunów

potrzebujesz pomocy? masz złe myśli? święta to nie jest dla ciebie najlepszy czas?zadzwoń, porozmawiaj z kimś. nie jesteś sam - jesteśmy tutaj my hejtowicze oraz cały sztab ludzi którzy będą chcieli ci pomóc! damy radę i pokonamy każdą przeszkodę 💕

800 70 2222 - Linia wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego Jest linią całodobową i bezpłatną dla osób dzwoniących. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie.

Jeśli potrzebujesz wsparcia w kryzysie,

dostępne są bezpłatne, całodobowe linie zaufania, takie jak **116 123** (dla dorosłych) i **116 111** (dla dzieci i młodzieży), a także platforma **116SOS.pl**, oferująca pomoc przez telefon, czat i e-mail, oraz infolinia wsparcia **800 70 2222** Fundacji ITAKA, działające 24/7, zapewniające natychmiastowe wsparcie psychologiczne, poradę i wskazanie dalszych kroków, często łącząc z lokalnymi placówkami pomocy, np. **poradniami zdrowia psychicznego**.

Gruba ryba5piorunów

Ostrzegam przed robieniem sobie jaj. Kiedyś bracki zadzwonił zjarany i przerwał połączenie stwierdziwszy wcześniej, że "całe to życie bez sensu ". Może 30 minut zajęło policji trafienie pod właściwe drzwi. Godne podziwu

Potem masz wybór taki: idziesz w to - czyli na obserwacje, albo odpowiadasz finansowo za (wstaw paragraf kw). No i to drugie jest kosztowne więc opłaca się wybrać pierwsze , tak też młody zrobił xD

Kosmonauta0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

16piorunów

Kolejny ch⁎⁎⁎wy dzień rozpoczęty, kąpiel odbyta odbytą, a teraz czas na szybkie śniadanie. Szczerze mówiąc, to zjadłbym wielką pajdę DOBREGO chleba, taka co jeszcze jest delikatnie ciepła, z potężna dawką smalcu ze skwarkami i plastrami ogura kiszonego. A tak to zostanie jajuwa i chleb żytni. Dobre i to. Muszę zacząć szukać pozytywów i radości w rzeczach małych, bo nigdy nie zawrócę z drogi samozniszczenia, samobiczowania i depresji.

A tak przy okazji, wszystkiego nawzajem, I żeby się stary pijany przy wigilii o politykę nie kłócił.

Kosmonauta2piorunów

Nawzajem!

Małymi krokami do celu.

Mi na samobiczowanie pomogła technika "noting" w medytacji. Jak nauczysz się podstawy możesz zacząć ćwiczyć technikę i zauważać kiedy robisz samobiczowanie i "akceptować" że tak mówisz bez reakcji emocjonalnej. Z czasem impuls do samobiczowania słabnie.

Jakbyś się za to nie brał, trzymam kciuki.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Obejrzę sobie w tym roku opowieść wigilijną. Zawsze ten film wzbudzał we mnie jakieś poczucie refleksji. Obawiam się, że tym razem tego nie zrobi. A ja sam czuję się, że kończę powoli jak taki Scrooge. Nie pamiętam bym kiedykolwiek w życiu był tak wypłukany z miłości, empatii i ciepła jak dziś. W sumie c⁎⁎j wie dlaczego. Zawsze byłem dobrym człowiekiem. Dalej za takiego uchodzę, ale się takim nie czuję. Nawet te święta mi nie robią. A rok do roku jednak czułem, że podczas nich realnie odpoczywam i czuję lekką nostalgię i choćby minimalny klimat.

GURU0piorunów

@Lopez_ cxyli na rynku ruchania nadal słabo? 3maj się tam.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Mam taką rozkminę, że kiedyś ogladałem filmy/bajki o takiej fabule, że jest sobie jakaś wspólnota, szczęśliwi ludzie i zjawia sie tam jakiś rambo super hero co przyjechał się im pomóc i finalnie przeżywa z nimi super chwile i przygody, z niektórymi wiążąc się emocjonalnie (często przewija się jakaś kobieta z którą czuje się wyjątkowo). I na koniec wszyscy go proszą, by został, a on z kamienną twarzą mówi, że jego czas juz nadszedł i odjeżdża gdzieś w pizdu na koniu, mając w sobie żal, bo w sumie chciałby zostać, ale nie może i musi kontynuować wędrówkę w sumie c⁎⁎j wie po co xD

I tak jako dzieciak się dziwiłem, co za debil, no przecież tam mu było dobrze i byłby szczęśliwy, po co ucieka i dokąd, czego on się boi?


Dziś mam 29 lat i już rozumiem xD Smutne to strasznie. Mniej więcej taki sam pancerz noszę obecnie na sobie. Emocjonalną blokadę, lęk przed bliskością i przekonanie o tym, że nie warto się emocjonalnie angażować w nic. Z rodziną relacje uległy ochłodzeniu, w życiu prywatnym mimo zainteresowania u kobiet na pewnym etapie po prostu zostawiam ostatnie 2-3 drzwi zamknięte na zamek.

Zabrzmi to cipowato jak nie na mężczyznę, ale chyba już nie potrafię kochać ani nie chcę być kochanym i jedyne co bym chciał to iść do przodu jak taran i odhaczać jakieś życiowe questy, może jeździć po świecie jako przedstawiciel dużej firmy, w sumie żałuję, że nie zostałem jakimś komandosem ryzykującym życie.

Życie, życie jest nowelą





Gruba ryba4piorunów

@Lopez_

Zabrzmi to cipowato jak nie na mężczyznę

To mylne przekonanie, że coś jest „cipowate”. Jesteśmy ludźmi, a nie maszynami bez emocji. Mamy pełne prawo do przeżywania całego ich spektrum.

Rozumiem Cię, ponieważ uważam, że bycie w związku jest trudniejsze niż bycie samemu.

Co do relacji z rodziną... cóż, jeśli ja nie zadzwonię, to nikt się do mnie nie odezwie. Jedynie mama czasem do mnie zadzwoni, ale mam wrażenie, że głównie po to, żeby się wygadać. Jasne, zapyta, jak się czuję i o moją dziewczynę, ale na tym koniec.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Perfekcjonizm mnie zabija.

Kiedyś na szkolenie, w którym brałem udział, spóźniła się kobieta. Później powiedziała o sobie, że jest perfekcjonistką. Pomyślałem wtedy, że co z niej za perfekcjonistka, skoro nie dopilnowała wszystkiego i nie zdążyła na umówioną godzinę. Dopiero z czasem zrozumiałem, dlaczego tak się stało.

Wszystko przez perfekcjonizm właśnie.

Wielokrotnie przestrzegałem początkujących pisarzy przed przypadkiem Granda z „Dżumy”, który nie skończył swojej powieści, ponieważ ciągle poprawiał pierwsze zdanie. Wielokrotnie przywoływałem słowa Ernesta Hemingwaya, który napisał, że „The first draft of anything is shit”.

Pierwszy draft obojętnie czego jest beznadziejny.

A ja, żeby uniknąć napisania czegoś beznadziejnego, w ogóle unikałem pisania.

Przez swój perfekcjonizm prawie zawaliłem licencjat. Promotorka wyznaczyła nam terminy oddania poszczególnych rozdziałów, żebyśmy się na spokojnie ze wszystkim wyrobili. Jak można się spodziewać, nie wyrobiłem się w żadnym terminie. W październiku mieliśmy pierwsze seminarium, pierwszy rozdział oddałem dopiero pod koniec czerwca (gdy miał zostać skończony najpóźniej do początku marca), a pozostałe dwa rozdziały napisałem w ciągu dwóch tygodni przed ostatecznym terminem. Dobrze, że wcześniej zrobiłem potrzebne mi badania, ponieważ w innym przypadku mogłoby być nieciekawie.

A przecież wystarczyłoby napisać pierwszy rozdział tak, jak się potrafi. Potem przeczytać go i poprawić zauważone błędy. Następnie wysłać do promotorki, żeby naniosła swoje sugestie. W ten sposób i wyrobiłbym się w terminach, i skończyłbym z o wiele lepszą pracą. Przecież to takie oczywiste i proste.

Perfekcjonizm bardzo przeszkadza mi w takich oczywistych i prostych rzeczach. Mimo że dobrze o tym wiem i napisałem nawet tekst poradnikowy skierowany właśnie do początkujących postaci, mam problemy z pokonaniem perfekcjonizmu.

Tyczy się to nie tylko pisanych przeze mnie tekstów. Perfekcjonizm potrafi skutecznie odebrać radość z innych obszarów mojego życia.

Dostałem 98% z egzaminu? Było tak blisko do stu.

Pominąłem coś w gierce i dowiedziałem się o tym po paru godzinach? Walka z myślami, czy wczytać zapis i powtórzyć parę godzin rozgrywki.

Nie dałem z siebie wszystkiego na treningu? Ogromne niezadowolenie, że nie wykorzystałem czasu, który poświęciłem.

Wieczne niezadowolenie z samego siebie i wieczne poczucie, że jestem niewystarczający dobry. Nic dziwnego, że zdiagnozowano u mnie depresję.

Staram się z tym walczyć. Staram się nauczyć akceptować popełniane przez siebie błędy i być bardziej wyrozumiałym dla samego siebie.

Pomaga mi w tym... book nook, który ostatnio kupiłem. Moja dziewczyna bardzo chwali rękodzieło, złożyła już parę modeli, więc stwierdziłem, że czemu nie, też spróbuję.

O rany, jakie to jest ogromne wyzwanie dla mojego perfekcjonizmu. Masa małych elementów do sklejenia, a ja mam problemy już z dużymi.

Dzisiaj rano obudziłem się i sprawdziłem, jak wyszedł element, który skleiłem wczoraj wieczorem. Wyszedł tak, że kawałek zeszytu, którym go dociążyłem, przykleił się do tego elementu. Co mi się udało, to zdrapałem, ale wciąż nie wygląda to perfekcyjnie.

I co? Nic, muszę się nauczyć z tym żyć. Nie mam zapasowej tekturki, a przecież nie kupię nowego zestawu za prawie dwieście złotych tylko dla jednego elementu.

To ogromna lekcja pokory. Spróbować robić wszystko jak najlepiej się potrafi, a jeśli coś nie wyjdzie, to wyciągnąć z tego wnioski i pójść dalej. Nie roztrząsać tego w kółko i w kółko. Nie zadręczać się.

Nie jest to łatwe, ale coraz częściej się udaje.

Osobistość3piorunów

U mnie perfekcjonizm przyjmuje taką formę, że nie zabieram się za pewne rzeczy, bo wiem, że je spieprzę 😎

Osobistość0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (15)

Zawodowiec

w Przegryw

2piorunów

Wyjeżdżał ktoś z was gdzieś samemu na okres sylwestrowo noworoczny? Jeśli tak to gdzie albo polecacie jakieś miejsca w europie? Nie chce mi się siedzieć samemu w domu w tym czasie, gdy będzie odwiedzać rodzina i wypytywać o to czy mam dziewczynę, ile zarabiam itd, będzie to mnie bardziej dołować niż widok normickich par wszędzie ale może bym coś ciekawego gdzieś zobaczył. Co o tym myślicie? Warto?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Tytan

w Muzyka Relaksacyjna

4piorunów

Relaksująca Muzyka Do Snu, Uspokajająca Umysł i Nerwy

Muzyka Do Snu Dla Wewnętrznego Spokoju, Relaksująca Muzyka Do Snu Uspokajająca Umysł i Nerwy spokojna muzyka, muzyka relaksacyjna, muzyka do snu, kojąca muzyka, muzyka zdrowotna, muzyka uspokajająca, muzyka wyciszająca, muzyka na sen, relaksująca muzyka https://youtu.be/Iz6QGDLXDaQ