Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Ok, przesluchalem sobie tego nowego Linkin Parka, bo za dzieciaka bylem fanem, a muzyki i swiata jeszcze wtedy za bardzo nie znalem i pierwsze dwie plyty to bylo wtedy dla mnie wielkie "wow".

No niby fajnie, fajnie, ze wrocili do korzeni, ALE wiecej tego samego? Czy oni kiedys slyszeli, ze sa w metalu inne gatunki typu nie wiem, black metal, blackgaze, folk metal, post metal i wiele innych, ciekawych nut i melodii? Mam wrazenie, ze muzycznie stoja w miejscu, zamiast poeksplorowac. Mowie szczegolnie o np "Two Faced". Najbardziej z tej plyty podoba mi sie Casuality, bo jest "nieco" inaczej, poniewaz Shinoda robi cos innego niz rapowanie.

Z drugiej strony przez lata, bodajrze od 2011 grali totalny pazdzierz, wiec moze nie powinienem tak narzekac :upside_down_face: . A poza tym to zespol do radia jest, a nie dla koneserow muzycznych. :upside_down_face:

Edit: Zapomnialem, duzy plus dla tej Pani, bo ma bardzo interesujacy glos i troszke szkoda, bo moznaby tutaj naprawde poeksplorowac roznymi stylami.

Edit2: Plyta nie jest mimo wszystko zla i warto dac jej szanse, bo ma fajne momenty. :slightly_smiling_face:

https://www.youtube.com/watch?v=aoverLVhD-8

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Za czym najbardziej tęsknicie o tak beznadziejnej porze roku? Ja za wyprawami rowerowymi na wieś, jeziorami, lasami, późnymi powrotami do domu z terenów za miejskich. Za zachodami słońca, zapadającym zmrokiem na nad polami i łąkami. Wieś wiosną i latem to coś, co mnie koi, zapominam tam o problemach.

Czuję się wtedy, jakbym wtedy wszystkie pozytywne bodźce odbierał ze zdwojoną siłą. Człowiek nawet sobie sprawy nie zdawał, jaki był szczęśliwy te 3 miesiące wstecz.

Nie widzę absolutnie żadnych korzyści z jesienno-zimowej pory roku w Polsce. Jedyne co może być fajne, to: Święta Bożego Narodzenia lub jak popada śnieg i się zrobi jakiś wypad w góry lub ze znajomymi do lasu na kulig i grzane wino. Czyli okazjonalnie może być fajnie, ale generalnie na minus.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Specjalista

w Dyskusje

6piorunów

{Komentarz odautorski: Myślę, że wielu ludzi cierpi dziś na rutynę, na przygnębienie, ogólnie mówiąc, na listopad, więc chciałbym się podzielić czymś co dodało mi chęci. To fragment filmu, o którym wiem, że w całości nie każdemu przypadnie do gustu, ale ta akurat scena jest bardzo uniwersalna}

CZASAMI PUSTA KARTKA DAJE NAJWIĘCEJ MOŻLIWOŚCI

W filmie "Paterson" (2016) jest scena, w której autor wierszy dowiaduje się, że jego jedyny notes został zniszczony. Załamany idzie na ławkę, by pomyśleć nad pobliskim wodospadem. Przysiada się do niego japoński poeta i tłumacz, i pyta go o słynnego poetę, który pochodził z tej miejscowości, Williama Carlosa Williamsa. Po chwili rozmowy pyta autora wierszy: "ty też jesteś poetą?", ale ten odpowiada: "nie, nie jestem", "jestem tylko kierowcą autobusu".

Japończyk nie daje jednak za wygraną, bo widzi, że rozmówca też kocha poezję. Przypomina mu różnych pisarzy i artystów, jak Jeana Dubuffet, który pracował jako meteorolog, a jednak był także interesującym twórcą. To ożywia autora wierszy, który przypomina sobie, że jego wzór, William Carlos Williams, też był lekarzem i poetą (a nie "tylko" poetą).

"Aha!" - rzuca poeta z Japonii jakby rozgryzł w tej chwili rozmówce i jakby pomógł mu coś zobaczyć. Na pożegnanie Japończyk daje mu w prezencie nowy, czysty notes i mówi, że czasami pusta kartka daje najwięcej możliwości.

Nikt z nas nie jest "tylko" czymś jednym. Nie jesteś "tylko" kierowcą autobusu, "tylko" specjalistą komputerowej obróbki tekstu, "tylko" bezrobotnym, "tylko" matką, "tylko" emerytem, "tylko" agatką przeprowadzającą dzieci przez pasy, "tylko" chorym na cukrzycę, "tylko" chorą na depresję.

Jesteś kimś i czymś więcej. Jesteś kimś jeszcze. Nikogo z nas nie definiuje tylko wykonywany zawód albo życiowy problem, który nas dotyczy. Jeden z ojców współczesnej pedagogiki Jan Henryk Pestalozzi pisał, że piękno ludzi jest największym pięknem ziemi. Jeśli więc jesteś czymś przytłoczony/a, jeśli coś zagłusza resztę, a wokół jest tylko szum, to pamiętaj, że jest jeszcze coś więcej i że Ty znaczysz coś więcej.

Dla mnie jesteś jednym z dzieci Bożych i to nawet jeśli wcale nie chce Ci się w to wierzyć. Na razie po prostu rozejrzyj się, spójrz w górę, wstań, otrzep kurz i staraj się iść wyprostowany/a. Możesz być dalej tym, kim jesteś, ale już nie będziesz "tylko" tym. Bo na pewno jest coś, co kochasz lub co mógłbyś/mogłabyś pokochać. Niech to będzie coś dobrego, co pociągnie Cię w górę.

Wiktor

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

32piorunów

Tomeczki, słuchajcie jaka historia. Mój dziadek był żołnierzem AK, ale zanim nim był, uciekł z przymusowych robót w zachodniej Polsce (wtedy już pod kontrolą Niemiec) jako nastolatek (pradziadka zabili, nastoletniego dziadka wysłali na roboty). I pomógł mu w tym jakiś facet. Wczoraj moja ciotka dostaje telefon od jakiejś kobiety "mój tata uratował pani tacie życie". I opowiedziała historię, która zbiega się z tym, co mówił dziadek.

Uciekając przez las i pola, zgarnął go jakiś polski weterynarz z gospodarstwem domowym - ubrał w eleganckie ciuchy , dał gazetę dla picu i ogarnął transport, żeby Niemcy go nie wyłapali gdzieś w tych lasach i polach. Do tego dziadek mówił dobrze po niemiecku, więc nie podpadło i tak przedostał się do Warszawy.

Po jakichś 20 latach od tego zdarzenia, we wczesnych latach 60, mój dziadek go odnalazł i odwiedził. No i ta babka dzwoni i mówi, że jej ojciec potem całe życie wspominał mojego dziadka.

I teraz ta Pani pyta, czy może nas odwiedzić, czy dziadek miał jakiś pamiętnik, czy są zdjęcia, że bardzo chciałaby odwiedzić jego grób. Poza tym, jej wnuk jest miłośnikiem historii i chce przyjechać razem z nią i dowiedzieć się jak najwięcej. Ciocia jest teraz często w domu rodzinnym (babcia już prawie stan wegetatywny, w łóżku leży) i zaprosiła ich do nas.

Historia niesamowita, ale jest w tym trochę smutku. Że taka sytuacja dziś by się nie powtórzyła, bo ludzie są inni. Zniszczył ich kapitalizm, rewolucja kulturowa i konsumpcjonizm. Kto dziś ryzykowałby życiem za rodaka? Czyja rodzina pamiętałaby o chłopcu, któremu pomogła po X latach?

Zawodowiec3piorunów

@Lopez_ Uważaj, żeby wam rachunku nie wystawili.

Zjedziecie się, zobaczą status, telefony, samochody, a potem mienie bezspadkowe :upside_down_face:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Obecne randkowanie z dziewczyną z Ukrainy to dla mnie odskocznia od całego tygodnia. Szczerze mówiąc, nawet mi szczególnie nie chodzi o seks, ale o poczucie bliskości + jej osobowość.

Laska jest po prostu turbo pozytywna. Empatyczna, wesoła, uśmiechnięta, wygłupiająca się. Do tego nalega, by płacić za siebie i kiedy ja zapłacę więcej, szuka okazji by się zrewanżować i coś nam kupić. Nie słyszałem nic negatywnego z jej ust, a widzieliśmy się już kilka razy. Nie powiedziałbym, że żywię (przynajmniej teraz) jakieś uczucie, ale przy niej zapominam o swoich problemach i czuję się kilka lat młodszy.

Jeśli mam liczyć swój pierwszy związek w liceum, potem ten 6,5 letni, następnie spotykanie się z dwoma laskami + pisanie z trzecią, to muszę powiedzieć, że absolutnie każda Polka szybko odsłaniała karty i narzekała, pisała o swoich traumach, przeżyciach, tym czego nie toleruje i co ją wkurwia XD Czasem tak na start.

Ta to nic negatywnego nie mówi. Nawet pytałem ją co o Rosjanach sądzi, to mówiła "dla mnie wszyscy ludzie, a wojna to straszna rzecz" i ucięła temat. Chyba jedynym takim mocnym akcentem było to, jak mówiła, że ludzie giną bezsensownie i każdy ma jedno życie i wtedy faktycznie dało się wyczuć większą powagę.

Mi za to 2 razy się zdarzyło przy niej na chwilę wpaść w gorszy humor, to od razu mi go zbijała, że po co tak, nie ma co się smucić i szybko wprowadzała pozytywną atmosferę.

Gruba ryba1piorunów

Ty no to gratki, fajna dziolcha na to wychodzi

Tytan1piorunów

Rozbawiłeś mnie.

Ukrainki to najgorszy sort kobiet, ale nie zepsuję Ci zabawy. Czekam na post za 3 msc. ;)

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kosmonauta

w Hydepark

14piorunów

Dostałem niewiele lekcji w życiu ale matka nauczyła mnie że prawdziwy chłop musi:
-Potrafić wykonać podstawowe naprawy i przeprowadzić podstawowy remont.
-gotować (wiadomo że nie musisz być szefem kuchni ale zupę i kotleta to powinieneś zrobić)
-prać i sprzątać.
-nie bać się pracy.

GURU0piorunów

gotować to ni c⁎⁎ja umiem

Autorytet1piorunów

Czekamy na odpowiedź naszych Tosi, bo obawiam się, że duża część kobiet jest wychowana na prawdziwego chłopa :P

Pokaż więcej komentarzy (16)

Autorytet

w Hydepark

90piorunów

Po wygranej Trumpa zacząłem zastanawiać się kiedy zaczął się upadek jakichkolwiek standardów na prawej stronie sceny politycznej.

Pamiętam jak jeszcze na początku kadencji Obamy jeden z republikanów z wywiadzie w CNN przekonywał reporterkę, że nigdy nie było tak niebezpiecznie w Stanach jak jest teraz, na co reporterka przywoływała kolejne statystki, że jest wręcz przeciwnie i przestępczość jest najniższa. Rozmówca odpowiedział tylko tyle, że statystyki są nieważne, bo liczy się to co myślą i czują ludzie.

To był chyba ten okres kiedy prawica zdała sobie sprawę, że może kreować rzeczywistość i kierować swoje treści do ludzi, którzy będą kierowani emocjami i głównie strachem.

Ten upadek jakichkolwiek standardów widać też bardzo dobrze u nas.

Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale większość młodych mężczyzn do 40 roku życia najbardziej obawia się w Polsce nie kryzys gospodarczego, zmian klimatycznych czy wojny, ale ideologii gender i LGBT (dla 31% ankietowanych to największe zagrożenie na świecie).

Na polskiej prawicy prawda i fakty też nie mają jakiegolowiek znaczenia:

* Bosak może roić sobie o setkach ofiar powodzi, atakach czarnych emigrantów w Przemyślu czy ukraińcach mordujących polaków i żaden z wyborców go z tego nie rozlicza
* Grzegorz Braun - jawnie prorosyjski katotalib może kolportować ruską propagandę, oburzać się o sankcje na Rosję czy odbieranie jej środków na prowadzenie wojny i nikt na prawicy go nie krytykuje
* Kaczyński może sobie bredzić o torturach księdza i aresztowanych urzędniczek z funduszu sprawiedliwości, zamachach na samolot i nikt go za to na prawicy nie rozlicza

To jest ten upadek standardów, bo dla prawicowego wyborcy ważniejsze jest obecnie rozliczenie się z własnym strachem (LGBT, lewactwem i czymkolwiek innym co go obecnie straszy). Taki wyborca jest w stanie przymknąć oko nawet na prorosyjksich polityków byleby ci uspakajali jego urojone niepokoje.

Możliwe, że ludzie, którzy mają jakiekolwiek standardy nie chcą brać w tym udziału stąd na świecznik wychodzą takie świry jak obecne otoczenie Trumpa czy obecna konfederacja.

Kosmonauta1piorunów

@Gamtaro2 Nie potrafię zrozumieć jak Ci ludzie są w stanie odrzucać fakty, liczby i statystki i wierzyć, że jest "gorzej niż było" z ust skazanego kryminalisty gwałciciela. Po prostu inny wymiar.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Jesli mialbym wskazac najbardziej bezuzyteczna funkcje hejto, to bylaby zdecydowanie ta w zalaczniku. :smiling_face_with_tear: Co za okazja - pokaz swoje glupoty, jakie tu wypisujesz znajomym - i to za niespotykane i niepowtarzalne 10 (slownie dziesięć) piorunow! :rolling_on_the_floor_laughing: O Boze, co ja zrobie z takim majatkiem! xD

GURU4piorunów

@maly_ludek_lego 200 wpisów i 5400 komentarzy temu 10 piorunów wydawało się sporym majątkiem.

GURU1piorunów

Zapomniałeś o Stronie Głównej :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Hydepark

36piorunów

Bylem dzisiaj na i powiem szczerze,ze bylem w szoku- grob byl w miare czysty,ale w zamian staly stare znicze,bez wiencow,bez kwiatow itede- wiec ostatecznie bez zaskoczenia,ze bylo wujowo.
Posprzatalem stare wklady,dolozylem kilka swoich zniczy i zaczelo to jako-tako wygladac.

Do dzisiaj nie moge uwierzyc,ze to sie dzieje naprawde.
A niedlugo mina trzy lata...

Gruba ryba5piorunów

Przejebane…nie potrafię sobie nawet wyobrazić przez co przeszedłeś…

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Wczoraj miałem dyskusję z moją ciocią, ma 68 lat, ale jest bardzo nowoczesna i postępowa (wiecie - bogata, wciąż wysportowana, dobrze się ubiera, otwarta na świat, taki typ). No i witki opadają. Dowiedziałem się, że nie ma problemu z imigrantami w zachodniej Europie, bo ona zna ludzi i jest wielu świetnych specjalistów z krajów arabskich, afrykańskich czy z Indii. Podaję jej przykład moich znajomych, którzy siedzą na zachodzie kilka lat i widzieli więcej niż wyjazd na 2-3 dni do dobrego hotelu do centrum europejskiego miasta, to usłyszałem, że pewnie mieszkają w biednych dzielnicach i tam narodowość nie ma znaczenia, bo wszędzie jest przestępczość.

Na mój argument o napady i gwałty dowiedziałem się, że Polacy to najbardziej gwałcą, mężowie gwałcą swoje żony, zmuszają je do seksu i kobiety w Polsce są bezbronne i niechronione przez prawo. Na moje pytanie o jakieś dane dostałem odpowiedź, że dane są zakłamane, bo kobiety w Polsce boją się zgłaszać przestępstwa.

Ciotka powiedziała mi, że kultury powinny się mieszać i krzyżować. Zapytałem ją, jak to ma się do różnorodności, skoro stworzenie mono-kultury wręcz ją niszczy (kultury, narody, tradycje) i w społeczeństwo globalne to wręcz wyrok skazujący na różnorodny świat (a ja kocham podróżować, być gościem w innych krajach, poznawać ich kulturę etc), to dowiedziałem się, że gadam jak Kaczyński xD

Podpytałem ją o tych Hindusów, to powiedziała "A wiesz ilu szefów wielkich firm to Hindusi?" XD No spoko. A ja mam 2x w tyg kontakt z Hindusem (mój lektor ang z preply) i wiem trochę więcej (wysoki współczynnik gwałtów, brak szacunku wobec kobiet), poza tym mieszkając w dużym mieście miałem wielokrotnie styczność z mniejszościami i nie są to lekarze i inżynierowie, a tania siła robocza. Takie argumentowanie z jej strony na bazie max 5 % osób w społeczeństwie.

Ogólnie z dyskusji wywnioskowałem, że zachód Europy nie ma żadnych problemów, jest otwarty na świat, a Polska jest zacofana i polscy robole to przestępcy, alkoholicy i strach tu wychodzić na ulice.

Dodam w ramach ciekawostki, że ciotka w 2020 głosowała na Biedronia i jak ją zapytałem dlaczego, to powiedziała "Bo byłam z nim na spotkaniu i to jest w ogóle fantastyczny facet" XD

Ciotka oczywiście mieszka na głębokiej wsi, ma z wujkiem świetnie prosperujące gospodarstwo i hurtownię, w dużych miastach w Polsce i Europie bywa tylko w fajnych hotelach i drogich restauracjach, zna tylko ludzi, którzy coś osiągnęli, więc o świecie spoza bańki wie tyle co nic.

Mniej więcej tacy ludzie w zachodniej Europie (szczególnie w Niemczech z ich kompleksem nazizmu) wydali wyrok na własny kraj, w pełni akceptując politykę migracyjną i multi-kulti).

Jak jej powiedziałem, że dużo bardziej wolę imigrantów z krajów bliższych kulturowo, którym łatwiej się zasymilować, przyjąć nasze zasady i żyć z nami w społeczeństwie (Ukraina, Białoruś, Litwa, Łotwa, Serbia, Czarnogóra etc), to stwierdziła, że jestem uprzedzony rasowo, bo WSZYSCY LUDZIE SĄ TACY SAMI.

Fanatyk1piorunów

@Lopez_ - a prawda jak zwykle jest gdzieś po środku 🤷

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

7piorunów

Po pracy bylem dzisiaj na cmentarzu zobaczyc co u dziadka slychac-bylem w szoku,bo bylo bardzo duzo zniczy- niby nic wielkiego,ale mimo wszystko cieszy ze ktos pamieta o starszych osobach- wedlug relacji ciotki babci( nie wiem jakie to sa zaleznosci rodzinne,wybaczcie) to nawet totalne obcy nam ludzie( w sensie dla babci czy dla mnie czy tej ciotki) przychodzili zapalic znicz i sie pomodlic- tez chcialbym,zeby po mojej smierci tak bylo,ale w to akurat watpie,chociaz i tak sie nie dowiem:)

Z jednej strony ladnie grob wyglada jak jest duzo zniczy,wiencow,kwiatow,etc,ale z drugiej strony bardzo mnie boli ile syfu powstaje-przeciez znicze w większości nie sa jednorazowe,a mimo to wyrzuca sie je z jeszcze niedopalonym wkladem- dlaczego ja sie pytam?- w smietniku pelno tego bylo! Jezeli juz nie korzystamy to przeciez mozna to komus oddac,albo nie wiem zostawic,zeby ktos mogl pokonownie wykorzystac. Znam tez osoby,ktore ze zniczy robia...wazony i trzymaja kwiaty czy cokolwiek innego- naprawde szkoda marnowac bez sensu zasoby i przede wszystkim- pieniadze.

A mnie jeszcze spotkalo malo szczescie( wlasciwie to dwa),bo w alejce lezal sobie opuszczony,fioletowy znicz- ladny swoja droga:) Oczywiscie wykorzystalem dar od losu i aktualnie upamietnia mojego dziadka- zrobilem tez zapas swieczek na wymiany- az sie zdziwilem,ze kilka firm robi takie male wklady:)

Drugie szczescie mialem pod smietnikiem( bylem wyrzucic wypalone wklady)- obok lezal taki sam znicz,tylko ze bialy- tez wykorzystam i postawie komus na grobie,moze sie ucieszy.
Jutro jade odwiedzic malzonke- ciekawe co mnie tam spotka- bo to,ze bede musial z godzine myc pomnik to więcej niz pewne...
Az mnie nerwy biora jak sobie pomysle,ze trzy stare krowy ktore maja rzut beretem na cmentarz nie poswieca chwili na kwartal( w sensie kazda z osobna),zeby odwiedzic wlasna siostre,matke i ojca, zapalic swieczke i posprzatac pomnik- gdy myje sie regularnie to jest naprawde chwila...Nigdy nie zrozumiem jak mozna nie miec szacunku do najblizszych,zwlaszcza takich,ktorzy niczego zlego nie zrobili,a zawsze byli oparciem i nigdy zlego slowa nie powiedzieli.

Lider1piorunów

>ale z drugiej strony bardzo mnie boli ile syfu powstaje-przeciez znicze w większości nie sa jednorazowe,a mimo to wyrzuca sie je z jeszcze niedopalonym wkladem- dlaczego ja sie pytam?-
@jajkosadzone dlatego u mnie na cmentarzu gdzie mam pochowaną rodzinę wymyślili całkiem fajny patent- niedaleko wejścia jest taka ścianka, gdzie są stojaki na rowery, kran z wodą i taki blaszany regał z butelkami jak ktoś chce podlać kwiatka, albo przemyć pomnik, a po drugiej strony kranu jest drugi taki regał, gdzie jak masz znicza, który nie jest jeszcze zniszczony, ale chcesz się go już pozbyć, bo ci nie pasuje czy coś, to zamiast wywalać do kontenera, to po prostu możesz go postawić na tym regale i ktoś sobie go może wziąć. Tak po prostu. Regał jest dość spory, więc nie trzeba codziennie robić z nim porządku, raz na 2-3 miesiące te ewidentne szroty są wywalane przez obsługę cmentarza, a te ładne znicze ludzie sobie biorą.

I to działa- samemu mi kiedyś brakło 1, a miałem wkład, to zamiast iść do pobliskiego kiosku i płacić jakiś po⁎⁎⁎⁎ny piniondz po prostu zgarnąłem co mi się podobało i mam. Tak samo kiedyś po Bożym Narodzeniu został mi taki znicz a'la pikowana kula, nie był zniszczony, ale ogólnie jest dość duży i nieporęczny i nie chciało mi się tego targać do domu, więc go odstawiłem. Efekt? Jak wracałem i wychodziłem z cmentarza, to tego znicza już nie było, bo ktoś go sobie wziął. Za⁎⁎⁎⁎sty patent, a cały jego koszt to koszt wstawienia byle jakiego regału, który potrafi stać stabilnie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fenomen

w Hydepark

2piorunów

Moje konto na tym portalu to moje alter ego, ale jestem bardzo wdzięczny, że gro osób czyta moje wysrywy i chętnie się wypowiada. Wiecie jak wygląda moje życie? Wygląda tak, że po rozstaniu nigdy nie miałem takiego powodzenia u kobiet (singlem to byłem 7 lat temu, od tego czasu spoważniała mi twarz, zgęstniał zarost, dobrze obudowałem mięśnie na siłce, lepiej się ubieram) każda wolna i otwarta na nowe znajomości bardzo chętnie wchodzi ze mną w jakąś relację. Nie mam problemu poznawać nowych osób, zagadać na imprezie, kogoś poderwać. Dziewczyny moich kolegów mnie lubią, koledzy kolegów, których poznałem w tym roku chętnie mnie gdzieś zapraszają, pytają co robię. Zaangażowałem się latem mega w organizacje różnych wypadów, imprez, na takiej zasadzie, że kumpel z innego miasta z dziewczyną zaczęli zapraszać naszą całą paczkę do siebie.

Pierwszy raz w życiu udało mi się wyrwać laskę z randki prosto do łóżka. Oprócz tego czuję, że bardzo dojrzałem co do budowania relacji z ludźmi, w pracy moi klienci mnie naprawdę lubią, chętnie przechodzą ze mną na "ty" (głównie kobiety, a nawet w 80 %). W pracy w zespole mnie bardzo chwalą, miałem świetny start, podpisałem dużo umów.

Ale jestem jak arbuz. Na zewnątrz zielony - to interpretuje jako: pewny siebie, stonowany, konkretny, stanowczy, idący po swoje. A w środku czerwony - zestresowany, zalękniony o przyszłość, z masą natręctw, nerwowości, strachu i nawracających traum z przeszłości. Tego nie widzi nikt, poza terapeutką do której chodzę i...użytkownikami hejto xD Ten portal to moja odskocznia do wyrzucenia z siebie wszystkiego, co mnie trapi.

Wszyscy mi mówią, jak sobie świetnie radzę. A ja czuję, że sobie nie radzę. Nie wiem k⁎⁎wa czemu. Najbardziej to mi dokucza zdrowie (jelito drażliwe + jeden inny problem zdrowotny "wewnętrzny", oporne efekty leczenia obu chorób, nawracające problemy), a także strach przed jutrem, ogólny stres, obawa że STRACĘ WSZYSTKO CO MAM I NA CO CIĘŻKO PRACOWAŁEM.

Pisałem, że mieszkam w rodzinnym domu/kamieniczce. 2 mieszkania po 100 m2, plus suterena, strych, ogród, no bajka. Dom na pół z siostrą dziedziczymy, ale ona mieszka 100km dalej i jej mąż jest bardzo bogaty (poznała go, jak był jeszcze stażystą po studiach), ona sama też ma pieniądze. Zawsze mówiłem, że ja bym chciał zostać w tym domu (moja babcia, którą kocham, jest już w szpitalnym łóżku z ciężkim alzheimmerem i gasnącym zdrowiem fizycznym), bo wiecie, zawsze jak sobie na nowo ułożę życie, to mam dla siebie oddzielną górę (jest klatka schodowa) i na dole rodzice, to dzieci można zostawiać jak założe rodzinę.

Byłem z siostrą pogadać szczerze na różne tematy i ona mi mówi wprost "wiesz co, Lopez, dom jest twój. Tak było z dziadka na tatę i tak będzie teraz. Ja tu nigdy nie wrócę, ja od Ciebie nie chcę pieniędzy, my mamy dwa mieszkania, budujemy dom, po co mi to? Chcę tylko, żeby ten dom był dla mnie zawsze też moim domem, ale to tyle" (na tej samej zasadzie moja ciocia ma klucze do naszego domu i może przyjechać kiedy jej się podoba, jeść z nami, nocować itd, a dom jest taty, ciotka też bardzo bogata).

No i co? Praca jest ok, perspektywiczna, mam plany na własny biznes z kolegami, dość dobrze ogarnięte, mam dom, w razie co wsparcie finansowe rodziny, mam samochód, mam powodzenie u kobiet, mam grupę 6-7 przyjaciół na dobre i na złe od kilkunastu lat. Taka przyjaźń, że dzwonię o 1 w nocy "stary, pomóż, jestem 100km od domu i nawaliło auto" i podjeżdżają po mnie 2-3 osoby, tym samym sie odwdzięczam.

Wygryw? No nie. Jestem nieszczęśliwy, wystraszony przyszłości, nic nie doceniam co mam, zjadają mnie moje własne, wygórowane ambicje. Jeśli mi się coś uda, cieszę się z tego 5 minut i już myślę o tym, co mogę zrobić więcej. Generalnie moje życie wygląda tak, jakbym budował nieskończoną wierzę i nigdy nie był zadowolony z efektów. Buduję w głowie wyłącznie czarne scenariusze. Sukces odczuwam pozytywnie w 30 %, porażkę negatywnie w 110 %.

W tygodniu ciężko trenuję, nawet fajnie wyglądam, spory progres, ale w każdy weekend muszę się napić, żeby się wyluzować.

Na zewnątrz wyglądam na szczęśliwego człowieka z fajnymi planami na życie, w środku czuję się pogubiony jak pedofil w smyku XD

Ale doszedłem do takiego momentu w moich rozkminach, że muszę umówić się z terapeutą na pewien cel, mniej gadać o wszystkim i niczym, mniej overthinkingu, skupić się na swoich słabościach. Wróciłem też do życia w wierze, kiedyś dawało mi to dużo siły, ale potem to zostawiłem z boku, bo nie czułem potrzeby. Skoro coś działało (nie zapraszam do dyskusji o sensie wiary i istnieniu Boga), to czemu było to zmieniać?

Fanatyk2piorunów

@Lopez_ - nie znam wygrywa na 100% - każdy się z czymś zmaga.
Dobrze, że starasz się sam sobie pomóc przez terapię i wiarę.
Poza tym sam widzisz, że bycie wygrywem to ciężka nieustanna praca - zwłaszcza ta nad sobą.
Nie mam dla Ciebie łatwej wiadomości: trud nigdy się nie kończy - ale z czasem można się nauczyć jak z życiem sobie lepiej radzić i je układać.
Poza tym można się też nauczyć w pełni cieszyć się tym krótkimi okresami szczęścia i zwiększonej energii i ładować swoje baterie na cięższe czasy (chociaż jak przychodzą takie bardzo ciężkie to jedynie wsparcie bliskich jako tako pomaga).
Cóż, żyj, pracuj nad sobą, kochaj i bądź kochany i będzie dobrze 👍

Osobistość1piorunów

Jeśli twierdzisz że wszystkie twoje wpisy to wysrywy, to taguj je wszystkie oszczędzisz przynajmniej trochę ludziom marnatractwa czasu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Kiedyś zdarzało mi się podziwiać Chiny. Dalej jestem pod wrażeniem ich szybkiego rozwoju gospodarczego i technologicznego choć odbył się on w dużej mierze dzięki inwestycjom zachodnich firm które szukały taniej siły roboczej. Patrząc na to jak wyglądały Chiny za Mao i jak wyglądają Chiny obecnie to nie da się ukryć, że postęp jaki został tam dokonany był ogromny. Mimo to życie przeciętnego obywatela tego kraju dalej przypomina życie w jakieś dystopi. Poza wielkimi miastami wciąż panuje bieda. Ci co natomiast mieszkają w wielkich miastach muszą się liczyć z wszechobecnym nadzorem, zamordyzmem, ograniczeniami wolności słowa, silną propagandą i korupcją. Władza traktuje tam swoich obywateli jak śmieci. Nawet elita nie może czuć się bezpiecznie w kontekście krytyki polityki Xi. System edukacji natomiast wychowuje całe pokolenie nie tyle sprawnie myślących indywiduów zdolnych tworzyć przyszłość tego kraju lecz pozbawionych duszy i własnej woli biurokratów którzy będą jedynie trybikami w wielkiej, administracyjnej maszynie państwa. Ciesze się, że mimo wszystko żyje na zachodzie, a nie tam.

Osobistość1piorunów

>choć odbył się on w dużej mierze dzięki inwestycjom zachodnich firm które szukały taniej siły roboczej.
Nic nowego, wszędzie tak było i jest tak samo, no prawie bo są dwie opcje, albo wbijasz się i eksploatujesz innych albo odrabiasz zapóźnienia dzięki napływowi kapitału licząc na to że ci nie wjadą w przyszłości i nie zabiorą.

>obywateli jak śmieci
I tak i nie, made by China 2025 czy skok w silną klasę średnią temu przeczą, rypany ichniejszy tiktok promuje rozwój, bycie inżynierem itd, kiedyś nawet wrzucałem tutaj kampanię społeczna mówiącą o tym że bimbanie kończy się pracą w fabryce a nauka odpowiednim poziomem życia.

>nadzorem, zamordyzmem, ograniczeniami wolności słowa
No patrz się, jak w europie i tej przed wersalskiej i tej dzisiejszej tyle że dzięki technologiom skala się zmieniła i ma inny odcień.

ZSSR też był atrakcyjny do lat 70-80 gdy im gospodarka zapierdalała a gdy klękła kraje zaczęły szukać innych dróg rozwoju, nie ma co się oszukiwać że w europie przez ostatnią dekadę politycy mocno inspirowali się CHRL, pytanie jak to będzie wyglądać po wojnie finansowej , czy będzie powtórka z ZSSR czy jednak chinole przeforsują swój system.

Ja tam dalej ich podziwiam tak jak podziwiam blitzkrieg z 39 ale podziwianie nie musi oznaczać akceptacji za to odrzucenie złudnego bajania może wymusić szukanie lepszy rozwiązań a jesteśmy na etapie gdzie naprawdę musimy wziąć się do pracy bo za moment możemy się uczyć o tym że kolejny szybki rozwój europy mógł się odbyć dzięki inwestycjom firm azjatyckich, Indii, Chin, itd. (nie myślę tutaj przez pryzmat one-clik tylko w kategoriach 50-100lat. )

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

71piorunów

Ech, rozczula mnie na starość . Nigdy za bardzo u nas nie chodzili, może jakieś tam pojedyńcze przypadki, ale w zeszłym roku pamiętam że jak wracałem jakoś wieczorem to widziałem parę grupek, dzisiaj wjeżdżam na ulicę z pół godziny temu, i idzie grupka, z 8 dziewczynek, może po 11-14 lat, kapelusze, pomalowane buzie, wchodzę do domu i pytam siostry czy coś mają, mówią że już parę grupek było i wszystko rozdały :grinning: miałem dużą czekoladę, to im dałem, ładnie podziękowały i było to bardzo pocieszne :3. Podskoczyłem jeszcze do sklepu i kupiłem parę paczek cukierków, jak nikt nie przyjdzie to sam zjem, zamiast tej czekolady xD postawiłem w salonie i powiedziałem wszystkim żeby się częstowali.

Rozczula mnie to, bo to chodzą takie dzieciaki w ostatnim okresie tej takiej młodzieńczej niewinności, kiedy już się zaczyna poznawać "dorosły" świat i kwestionować pewne wpojone postawy, ale jeszcze jest się takim nieśmiałym, naiwnym, jedną nogą w dzieciństwie.
Za rok już nie pójdą, bo obciach i weź się mamo, nie będę się malować jak jakieś dziecko. Za dwa będą przeżywać pierwsze epizody depresyjne, poszukiwać jakiejś swojej drogi naiwnie wierząc że im się uda, część z nich zacznie dorabiać dorywczo, liceum, matura, wejście w dorosłość.
Ale teraz jeszcze nie czują obciachu tylko się bawią, stroją w wymyślne straszne stroje i w ogóle. Ja wiem że to skomercjalizowane święto rodem z zachodu, ale nie dla dzieciaka, który może po tym zostanie na noc u kolegi, oglądając straszne filmy do późna, udając że wcale ich to nie rusza.
A jutro cóż, dla kontrastu odwiedzą groby, które części przypomną o kruchości życia i nieuchronności przemijania, choć dla większości będzie to nudny obowiązek. Szkoda że nie wróciłem wcześniej, żeby sobie popatrzeć na te ich kreacje.

Fajnie było być dzieciakiem.

Osobistość5piorunów

@Odczuwam_Dysonans ja ostatnie 3 lata chodziłem razem z dzieciakami. Tylko w tym roku odpuściłem, dorosłem. Mam 34 lata.

Gruba ryba1piorunów

@Odczuwam_Dysonans no ja właśnie u siebie na osiedlu tak mam. Różowy rozdawał cukierki, ja musiałem wyjść, ale po drodze widziałem fajnie ubrane dzieciaki.
Za moich czasów to tylko smutek, użalanie się, modlitwa.
I te klechy:
MASZ BYĆ SMUTNY, CZEMU NIE JESTEŚ SMUTNY, CO TY UŚMIECHNIĘTYM POLAKIEM CHCESZ BYĆ? MASZ SIĘ UŻALAĆ BO JEZUS UMARL ZA POLSKE.
No tak to właśnie jest. Cieszę się że wychodzimy spod wpływów katotalibanu i komuny.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Też jesteście tak mało wymagający co do tego, co żrecie? Mam na myśli urozmaicenia. Poza obiadem od pół roku jem praktycznie to samo na każdy posiłek. W moim menu są 2 pozycje na 1 posiłek, czyli rotacja naprawdę niewielka. Efektem tego jest to, że spadłem 6-7 kg z fatu, mam 4 pak pierwszy raz od podstawówki (przy wymiarach 185/87 kg, ale ćwiczę minimum 4x w tygodniu - 3x siłownia, 1x drążki i czasem basen dorzucę jako 5 trening) i moja dieta redukcyjna zamieniła się obecnie na "utrzymanie wagi" przez dodanie większej porcji białka i węgli w szamie. No na każdy posiłek poza obiadem, który uważam za celebrację, jem po prostu żeby zaspokoić głód xD

Najbardziej kamień z serca, że teraz jestem singlem, bo jak mieszkałem z ex, to ja często byłem odpowiedzialny za gotowanie (podział obowiązków. Ona więcej przy sprzątaniu), to non stop musiałem rozkminiać co tam do jedzenia przygotować nam do pracy czy na obiad, żeby smakowało jej i nie było to monotonne i na odpierdol, w efekcie czego przez te urozmaicenia zdarzało mi się czasem przyjebać na wadze niezdrowo, bo i tak żarłem 2x tyle co ona.

Fanatyk1piorunów

Uwielbiam smaczne jedzenie, mogę je celebrować i wydawać na nie majątek. Zawsze chętnie zjem coś dobrego czy nowego i nigdy nie odmówię.

Jednocześnie zupełnie mi nie przeszkadza jak się zdaża przez cały tydzień jeść na obiad pierogi z paczki albo pizzę a na śniadanie to samo musli od kilku lat 😛

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Hydepark

6piorunów

Jedyne co dobrze zrobił covid to e-wizyty u lekarza.

Jestem przeziębiony i nie muszę ruszać tyłka do przychodni, siedzieć z innymi "smarkaczami" tylko telefon, mówisz co i jak, że tydzień wolnego żeby się wyleczyć, ok proszę, dziękuję.
75zl szybka wizyta.

Gruba ryba2piorunów

@walus002 już myślałem że się w przedszkolach trochę dzięki temu wyprostuje bo przed covidem powszechnym widokiem był gowniak z temperaturą i workiem antybiotyków puszczony z szatni na grupę, w trakcie był natychmiastowy telefon żeby gnoja zabrać bo kryminał. Ale Putin covid skończył i się zesrało na powrót - 20% z jednego dnia mniej w pracy bo na opiekuńczym, kończyło się dziesięciorgiem innych na wizytach u lekarzy i receptami za stówkę lekko każda...

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

193piorunów

Kurde blaszka, to już 6 miesięcy odkąd postanowiłem zamieszkać w Polsce po ponad 10 latach emigracji w Chciałem jeszcze raz w życiu dobrowolnie kupić bilet w jedną stronę. Jeszcze raz znaleźć się w miejscu, w którym nikogo nie znam. Jeszcze raz przeżyć dziką radość z 'rozpoczynania' życia na nowo. Dla sportu, dla duszy, dla przygody, bo uważam, że nie ma lepszych lekcji niż te, które odbywają się, gdy docieramy gdzieś z tym biletem i uświadamiamy sobie, że tu jest nowy start i teraz wszystko jest na naszej głowie. To znaczy ta decyzja. No więc walnąłem wszystko, wyjechałem z uk w Sierpniu zeszłego roku. Miesiąc w Polsce, kupno kombiaka w klekocie i wyjazd bałkany, o czym pisłem pod jako drobną wspominke tych miesięcy. Do Gruzji nie dojechałem. Czułem, że chce do Polski. Toruń wybrałem przez to że jest dobrze zlokalizowany. Nic o tym miejscu nie wiedziałem. Nikogo nie znałem.

Pan Buk to jest jednak gość i pomocnik (tak wierze w hehe Pana na Chmurce) bo przyjazd do Polski poszedł tak, jak lubie najbardziej - z pierdolnięciem.

Moją obawą było to, że będę się dwoił i troił, a w pierwszy rok nic mi nie będzie wychodziło. Czyt, znalezienie nowej ekipy znajomych, założenie firmy w nowej dziedzinie, poznanie kogoś... Ja to lubie taki ambitny plan, ale życie życiem - jesteśmy tylko ludźmi i nie zawsze takie rzeczy są nam dane w jednej chwili. Czasami są potknięcia, czasami błędy, czasami czeka na nas po prostu coś innego.
Zawsze w życiu potrafiłem sobie poradzić, ale pycha kroczy przed upadkiem. W końcu nie mam już 25 lat, a 32. Wciąż mało, ale hej bohaterze. Slow down.

A uja takiego slow down! Zaczynam bo lubie, bo mogę, bo jest adrenalinka, że przehandluje najlepsze lata życia za wieczne zmiany planu, bo taka moja natura.

No więc 21.04 dotarłem na Starówkę. Najbardziej polskie miejace w Polsce poza Wawelem. Gdzie zacząć polską przygodę, jak nie tu?

Dotarłem nie wiedząc, co chcę, czego oczekuje od nowego życia. Ale wiedza jest przereklamowana. Przecież jest jeszcze serce - ono nie potrzebuje słów, rozumowania, wyjaśniania, przeliczania. Ono mnie przywiodło tutaj, na te średniowieczne ulice do kultury mi znanej, jednak na swój sposób obcej. Jestem na wakacjach we Włoszech, czy u mamy nad morzem? Mieszkam tu? Po co? Idz na spacer. Wszystko się wymyśli, wyczuje, znajdzie. Ponoć piękne motyle przylatują do zadbanych ogrodów, a Twoim narzędziem pielęgnacji jest spokój. (Hehe )

Powiem Ci - motyle istnieją, tylko trzeba bezgranicznie uwierzyć, że nas widzą. Zostaw ten podbierak. Nie goń!

Jest piąta rano, wschodzi słońce. Jeden motyl leży właśnie obok mnie. Motyl, z którym planuję życie i który już został nazwany przyszłą matką moich dzieci. Pierwsza taka kobieta w moim życiu. Grała na perkusji. Odwrotnie. Bez pałeczek. Z "parkietu", bo prawdziwy perkusista akurat wyszedł na chwile. A potem się uśmiechnęła do mnie a ja do niej. Wyszliśmy na spacer i chodziliśmy do wschodu słońca po tej dziwnej Starówce. Dwa tygodnie później poznała moją mamę, a ja jej rodziców którym kłamałem, że znamy się długo. Nie będę racjonalizował i myślał - to dla niewiarków! Czuję to idę - przecież tak sobie obiecałem, że tak będę żył.

Kolejne piękne motyle przyleciały chwilę później. Firma jest zarejestrowana, pomysły powstały, już zarabiamy, szukamy biura. Eh, symbolicznie z widokiem na starówkę. W sumie to bez żadnej inwestycji. Zaraz, w piękny Październikowy poranek widzę się ze wspólnikiem na śniadanie i kawkę i opracowanie planu na tydzień. Ciśniemy aż zabraknie tchu. 'Oh a zaufanie? Nie wiesz kto to jest!!! Znacie się tak krótko'
No to prawda, ale oglądałem Młodych Gniewnych - daj ludziom najwyższą ocenę od początku i pozwól to utrzymać. To dajemy sobie od początku. I tak, życiowe decyzje podejmuje na podstawie cytatów z filmów.

Na dni wolne nie mam już wolnych terminów - Halloween, Wszystkich Świętych, w Styczniu narty. Są ludzie - motyle. Przylecieli, proponują, dają coś od siebie. Wiodę normalne życie pełne uśmiechniętych twarzy, jakbym żył tu sto lat. Na starówce czasem ktoś pozdrowi, zagada i polecimy w swoje strony. Chyba tego chciałem, hm?

Czasami wydaje mi się, że jak się spojrzy w lustro i powie z pełnym przekonaniem, że będzie dobrze to można się spodziewać małego poruszenia.

Napisałem ten post w ramach codziennego praktykowania wdzięczności. Dziś nie do szuflady, a na Hejto. A co!

Smacznej Kawusi i dzięki za dotarcie tutaj. Udanego dnia!

Aha i kup sobie od czasu do czasu bilet w jedną stronę and see what happens.

Zdjęcie z któregoś poranka sprzed kilku miesięcy.

Gruba ryba2piorunów

@Afterlife Niech ci się wiedzie :smiley: Jestem tutaj 16 lat i coraz bardziej też mnie korci żeby wrócić do swojego Radomia. Nie dziś, nie jutro ale w perspektywie najbliższych 2 lat, tak żeby na trzydziestkę móc już być na swoim :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (58)

Kosmonauta

w Hydepark

19piorunów

Co koledzy i koleżanki sądzą o pracy w niedzielę? Pamiętam jak niektórzy kwiczeli że sklepy w niedzielę muszą być zamknięte bo kobity z biedronek i lidlów mają siedzieć z dziećmi. Ale ktoś zapomniał o innych zawodach z którymi nie spotykamy się na codzien. Tak się składa że właściwie od 6 lat pracuje w prawie każdy weekend, może 4-5 razy do roku mam wolne w sobotę i niedzielę. Jakoś z tym żyje i się przyzwyczaiłem, niektórzy moi znajomi mówią nie teksty w stylu "że nigdy by w weekend nie poszli do pracy ani ja nocne zmiany". Jednocześnie w sobotę melanż a w niedziele kac co w sumie sprawia że weekendu nie ma no i 300 zł zostawione na barze w klubie. No cóż każdy robi jak uważa. A wy co sądzicie o ludziach pracujących w niedzielę? Szanujecie czy wyśmiewanie? Sami byście chcieli?
ps. Odkąd pracuje w obecnym systemie nie wiem co to jest
Xd

Gruba ryba7piorunów

Zakaz handlu w niedzielę nie był po nic innego jak tylko w celu uzyskania przychylności kościoła i wąsaczy z solidarności. Inne wyjaśnienia to pisowska propaganda.

Fenomen1piorunów

@AmAd Pozdrawiam fellow robotnika. Życie społeczne ograniczone, ale co zrobić. Podoba mi się w obecnej pracy elastyczność brania urlopu i odbierania dni świątecznych kiedy mi pasuje przynajmniej. Akurat dziś wolne, bo 4 niedziela wypadła, ale wczoraj byłem. xD

Pokaż więcej komentarzy (12)

Kompan

w Dyskusje

1piorunów

Nie wiem co robic, w ktora strone isc, jaki cel obrac. Jest dobra praca, mieszkanie, oszczednosci, zdrowie. Nie wiem jak to spozytkowac i co robic... Probowalem juz chyba wszystkiego i nic.

Fenomen0piorunów

@kwasnica3000 obowiązkowo:
Siłownia, sport
Ćwiczenia stoickie
Liczenie jedzenia
Zero narkotyków
Czytanie książek
Podróże
Zakaz grania w gry, oglądania meczy czy jakich kolwiek rozrywek
Zwiększanie zarobków, mnożenie majątku

Gruba ryba6piorunów

@kwasnica3000
Raczej nie wiesz czego nie robić więc spieszę z pomocą - przestań produkować masowo takie gówno wpisy.

Pokaż więcej komentarzy (46)