Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

lipa13Osobistość

Dołączył/a:

  • 10 wpisów
  • 955 komentarzy
  • 3 obserwujących

Osobistość

w Hydepark

57piorunów

Czuję że dotarłem do końca konsumpcjonizmu i nie wiem co dalej.

Jak się na dłuższą metę zastanowić to życie większości ludzi ogranicza się w głównej mierze do pracy i konsumpcji.

Ludzie pracują by zarobić pieniądze, następnie wydaje je by
- zapewnić sobie przetrwanie
- zapewnić podstawowy komfort
- by ten komfort rozszerzać w nieskończoność
- by otrzymywać zastrzyki dopaminy
- bo mają komu je później przekazać ( dzieci )
- by piac się w hierarchii społecznej.

I tak sobie żyje, pracują, prawie cały tydzień zajmuje im praca, przygotowanie do i po pracy, dojazdy i inne obowiązki z chwilami dla siebie.
Ile by nie zarabiali to ciągle im mało i zawsze znajdą jakiś cel.
Jadąc komunikacja chcą mieć samochód. Mając samochód typu gruz chcą mieć normalny samochod. Mając normalny chcą mieć prestiżowy i skala nie ma końca, dla garstki na końcu są prywatne odrzutowce.

Nim się spostrzega kończą swój żywot, nie dobiegając do tej konsumcjonistycznej mety, ale ciągle mając jakiś konsumcjonistycznej cel przed sobą, przekazują pałeczke dalej, lub nie.

Według badań, pytając ludzi o zarobki i ile by im wystarczało, większość niezależnie od zarobków mówila o zarobkach 2 razy wyższych od obecnych.

Tymczasem ja, jestem jak rybak który złowi jedna rybę dziennie i tyle mu starczy, nie myśli o tym by złowić więcej, by kupić kuter, by zatrudnić ludzi.

I to się ciągnie nawet w grach video. Odpaliłem sobie oxyrail - taki trochę survival i Minecraft z tworzeniem własnego pociągu którym przemierza się świat zaczynając od ery kamienia łupanego po latający pociąg z napędem atomowym. W tej grze zatrzymałem się na średniowieczu, uznałem że pociąg o napędzie parowym byłby zbyt kosztowny w stosunku do grindu potrzebnego do niego, i przemierzyłem świat na ręcznym napędzie, klikając co parę sekund klawisz przez około 3h by zobaczyć jak ten świat w grze wygląda, objechalem cały i koniec gry.

Po spłacie kawalerki, ogarnięcia sprzętu do domu, poduszki finansowej jako singiel przeszedłem na pół etatu, zarabiam mniej niż minimalną bo więcej nie ma sensu, zwiększyłoby to tylko poduszkę finansowa, bo nie mam na co wydawać tych pieniędzy.

Większość pewnie wydałaby na podróże - ja ich nie lubię ze względów sensorycznych
Inni na jakieś prostytutki - tutaj wjeżdża u mnie aseksualizm, pewnie przez i rozwalone receptory dopaminowe.
Inni powiedzą znajdź kobietę a ona już się zajmie tym by było na co wydawać pieniądze - i tutaj po kilku miesiącach związku zawsze wjezdza te ADHD z poczuciem monotonności, braku dopaminy z relacji, wtedy też spotykam się bez chęci, bardziej z przyzwyczajenia i wtedy związek sie kończy.

Większe mieszkanie, samochód ? Kawalerka i komunikacja+Uber+rower/rower elektryczny jest good enough, więcej się nie opłaca, zresztą nie mam prawa jazdy bo i po co ?

Wydatki więc dziela się na kategorie
- już to mam, a lepszego mieć nie warto.
- to nie dla mnie
- koszt nabycia i utrzymania jest niewspółmierny do zysku.

Pewnie sporo z tego wynika z lekkiej biedy w dzieciństwie, wtedy ludzie albo są zbyt oszczędni albo zbyt dużo wydają.

Jedyne co mi przychodzi do głowy z wydatków to próbowanie różnego jedzenia.

I tak ukończyłem ten cały kapitalistyczny wyścig, na mecie nikt nie czeka, nie ma żadnej wstęgi, pucharu, radości z ukończonego biegu. Jest neutralność połaczona z brakiem celów finansowych, tego mi troche brakuje, to motywowało do czegoś więcej niż minimum.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Osobistość

w Hydepark

7piorunów

Jako osoba pracujaca w logistyce i poprawie jej procesow platam sie ciagle pomiedzy magazynem, dzialem zakupow a obsluga klienta - dodatkowo musze znac nasze wewnetrze oprogramowanie. Moj bezposredni przelozony tak srednio ma ochote na logistyke - wiec poki szambo nie wybije to jestem sobie czlowiek orkiestra, ale uczciwie powiem pracy jest malo. Z kolei jego przelozony, chce aby wszystko dobrze dzialalo, ale raczej ma za duzo na glowie - no generalnie jest spokojnie, przez ostatnie 4 lata, stres w pracy mialem moze 2x. DO tego pracuje 2 dni zdalnie, ale tam malo kogo interesuje co robisz - poki teams jest zielony.
No i teraz wlasnie.... Dostalem propozycje migracji wewnatrz firmy - dzial rozwoju naszego oprogramowania potrzebuje "business analyst", warunki takie same czyli 2 dni HO, kasa pewnie zostanie taka sama (Moze uda mi sie cos ugrac moze nie, ale mowimy tutaj o kwotach ktore d⁎⁎y nie urwa, rzedu 100€)
powiedzmy, ze zostanie to w miare bez zmian.
Propozycje zlozyl mi gosc ktory bylby moim bezposrednim przelozonym, pracujemy razem juz ponad 4 lata, generalnie ciagle programuje jakies usprawnienia dla mnie (Logistyki) w oparciu o dokumentacje ktora tworze. Pracuje nam sie dobrze. Z kolei jego przelozony to troche nadety bufon i tak srednio sie lubimy -> Ale nie mialbym z nim az tak duzo doczynienia. Z drugiej strony widze, ze ten bufon dba o IT bardzo mocno.
----------
A teraz do rzeczy - jak rozwojowe jest stanowisko bussines analyst? MOze sie ktos z IT wypowiedziec?
W logistyce to jest tak, ze jak wszystko dziala i tabelki zielone to nikt nic nie pyta, ale jak cos nie dziala, to jest raczej mocny stres i szukanie winnych. Aby sie rozwijac, to musze brac odpowiedzialnosc za prace jakiegos zespolu na magazynie - a wiaodmo jak jest z motywacja pracownikow ktorzy w kazdym innym magazynie zarobia tyle samo. Praca mogla by byc rozwojowa, ale raczej ciezko z elastycznoscia(praca zdalna itd)
Jak to wyglada z drugiej strony?
ktos? cos?

Tak jeszcze tylko dodam, ze lubie burdel i zmiany w logistyce, jakies naprawianie popsutych procesow tez mnie bawi - martwi mnie tylko mozliwosc pracy zdalnej -> to cos na czym mocno mi zalezy.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

103piorunów

Dzisiaj byłem w urzędzie pracy, poszedłem na umówione spotkanie. Generalnie w urzędzie petentów praktycznie brak. W całym biurze tak na oko pracuje 30 osób. Kiedy przyszedłem, z petentów był jeden pan i jedna pani z aktówką, w pokoju dofinansowań. Reszta to osoby, które pracują w biurze i czekają na petentów.

Podchodzę do automatu, wybieram numerek i cofam się w czasie, bo wolne stanowisko czeka na mnie od minuty :smiley: Podchodzę do okienka, a pani od razu informuje mnie, że nie dostanę żadnego świadczenia i pyta, czy rozumiem dlaczego. Oczywiście, że rozumiem - sam zwolniłem się z pracy. Pani spytała tylko, czy przeglądałem oferty na ich stronie. Odpowiedziałem, że nie. Pani na to, że z moim wykształceniem jest co najwyżej jedna oferta pracy - na stanowisko nauczyciela chemii (a ja jestem inżynierem automatykiem z dyplomu).

Nie poszedłem tam szukać pracy - chciałem dowiedzieć się, jakie kursy, szkolenia i dodatki na uruchomienie działalności są możliwe. Pani poinformowała mnie, że muszę udać się do osobnych pokojów. Pani od dotacji powiedziała, że w tym roku dofinansowania są tylko dla regionów wiejskich - mogą przyznać nawet 4 razy więcej, ale musiałbym mieszkać na wsi. Może w przyszłym roku pojawią się dofinansowania na otwarcie działalności również dla reszty.

Pani od szkoleń powiedziała, że mogę wybrać jedno szkolenie, które musi być ściśle związane z moim zawodem albo kierunkiem działalności, którą chcę otworzyć. Czyli generalnie mam możliwość skorzystania z dokładnie jednego, wybranego przez siebie kursu, w cenie rynkowej, wpisanego do krajowego rejestru szkoleń...

Szczerze liczyłem na jakieś realne szkolenia, kursy. Ale finalnie wychodzi na to, że nawet gdybym chciał za pieniądze z urzędu odświeżyć uprawnienia elektryczne, byłby problem...

Nie wiem, czy wielu petentów przychodzi do urzędu pracy z jakimiś realnymi celami poza otrzymaniem zasiłku, ale szczerze mówiąc - nie było po co tam iść. Równie dobrze żona mogłaby mnie ubezpieczyć w swoim zakładzie pracy, a przynajmniej nie musiałbym nigdzie chodzić i się rejestrować...

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Hydepark

164piorunów

Moje ulubione wspomnienie ze . Byłem w pierwszej klasie podstawówki i mieliśmy deala z rodzicami że po szkole ojciec mnie będzie odbierał z parkingu, więc zawsze zaraz po lekcjach chodziłem i czekałem max 15 minut.

No i pewnego dnia staremu się zapomniało hihi, po godzinie poszedłem do świetlicy, czekałem tam kilka godzin aż ją zamknęli xD godzina 18 starego dalej brak xD dopiero jak matka wróciła z pracy i zapytała starego siedzącego przed telewizorem "A gdzie @Czokowoko ? na dworze?" To stary się wyrwał jak z procy xD

Do domu miałem 10 minut piechotą generalnie, a czekałem ok 5-6 godzin na starego xD

Pokaż więcej komentarzy (30)

GURU

w Hydepark

6piorunów

Ludzie, weźcie mi powiedzcie czy to ze mną jest coś nie tak, czy o co chodzi?

Pracujemy lekko "niesymetrycznie" w tygodniu i od poniedziałku do czwartku siedzimy po 8,5 godziny by w piątki wyjść sobie o 14.

Tworzy to jednak pewne komplikacje, że gdzieś tam są niepodomykane tygodniowe 40 godzin. No i kadry piszą do nas, że we wrześniu mamy jako cały dział do odebrania godzinę, żebyśmy wszyscy wybrali jeden termin w tym miesiacu.

No ok, mówię - zróbmy sobie piątek krótszy i wyjdźmy o 13:00. "Nie, bez sensu. Może w tygodniu? O w poniedziałek jest pierwszy, taka ładna data!". We wtorek. Bo k czemu by nie? Napomknę tylko, że nikt nie ma dzieciaków w wieku szkolnym.

Wytłumaczycie mi to jakoś? Bo ja zgłupiałem.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Zawodowiec

w Hydepark

22piorunów

Mam głupie pytanie, a tak się składa że jesteście jedynymi osobami, którym mogę je zadać i liczyć na jakąś sensowną odpowiedź :D
A mianowicie zauważyłem, że większe firmy, małe firmy, freelancerzy, złote rączki i cała reszta ekip z branży budowlanki, wykończeniówki, przemysłu i pokrewnych branż, jeśli chodzi o narzędzia pracy dzielą się na dwie główne grupy:
1. dziady
2. i ci drudzy którzy mają cały sprzęt, albo prawie cały sprzęt potrzebny do pracy

Mam kilku znajomych z branży budowlanej i wykończeniowej, znam dobrze 2-3 firmy wykonujące specjalistyczne prace w przemyśle i zauważyłem, że to czym pracują nie zależy wcale od zarobków ze zleceń. Kiedyś myślałem, że fachowcy z bieda narzędziami są po prostu słabiej zarabiającymi, pracują tym na co ich stać, nadrabiają braki fachem w ręku, ale po czasie mam wrażenie, że to jest jakiś stan umysłu.
Ostatnio obserwowałem właśnie znajomą firmę z grupy pierwszej, czyli dziadów, narzędzia zawsze najtańsze dostępne, zawsze absolutne minimum, niekoniecznie wystarczające minimum do normalnej pracy i chłopaki muszą "drutować", męczyć się, poświęcać więcej czasu.
A w odstępie tygodniowym miałem okazje obserwować drugą ekipę, przy tej samej pracy, ale właściciel tej drugiej firmy to narzędziowy freak :grinning: Chłopaki mieli wszystko, a nawet więcej niż potrzebowali, ale leżało w samochodzie bo a nuż się przyda. Same drożyzny typu Milwaukee, Fest tool, rękawice robocze mechanixx, a ciuszki robocze z logo firmy szef im zamawia ze Straussa i Helly Hansen, chłopaki mogą sobie wybrać co im się bardziej podoba :grinning: No i nie dość, że miło się na to patrzyło bo robota im się w rekach paliła to skończyli sporo wcześniej.
Oczywiście obydwie ekipy zarobiły tyle samo, zleceniodawca wziął dwie różne ekipy bo zależało mu na czasie, a ta pierwsza nie wyrobiłaby się z dwoma zleceniami jednocześnie dlatego mialem okazje obserwować dwie te ekipy.
Ktoś może bliżej związany z jakąś branżą ma swoje przemyślenia i się wypowie? Pytanie z czystej ciekawości bo sam w żaden sposób nie jestem związany z takimi pracami.

Fanatyk1piorunów

Jak szef nie płaci to pracownik sobie odbiera w naturze i myk do komisu - odbierze parkside'a za 200 albo makitę za 1000

Fanatyk10piorunów

@-nvm- jak dla mnie to dzielą się na takich co biorą jedną robotę, szybko robią i lecą dalej, i na takich co biorą 4 i lecą w c⁎⁎ja. Tych drugich jest ofc więcej.

Pokaż więcej komentarzy (18)

Inspirator

w remontujzhejto

12piorunów

Czy macie jakieś metody, żeby ocenić stan farby? (czy do zdarcia przed malowaniem). Jak usuwacie farbę z dużej powierzchni?

Jak z dużej części farba schodzi, a z dużej nie to ściągacie całość?

GURU2piorunów

@Vilified Zawsze robiłem całość, na wszelki wypadek. Moim zdaniem nie ma co żałować - u siebie rób jak u siebie a u kogoś na odpierdol.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Kosmonauta

w Hydepark

57piorunów

Mam wielki szacunek do brzan. Zacinasz rybę, ta walczy jak prawdziwy okaz, muruje do samego końca, a gdy się wreszcie wynurza, okazuje się dwa razy mniejsza, niż się spodziewałeś. Brzana to prawdziwy paker, jak ją trzymasz w ręku to normalnie czujesz pracę jej mięśni pod palcami. Chciałbym kiedyś złapać naprawdę dużą sztukę tego gatunku, to musi być przeżycie!

I tak, wiem, super kadrowanie bulwo, jestem mistrzem selfie 😛

    

Osobistość6piorunów

@Felidiusz Dokładnie tak jak mówisz Kolego - hol brzany to cudowna sprawa. Nawet osobniki wielkości wyrośniętej płotki sprawiają sporo frajdy. Największa jaką udało mi się złapać miała 50cm a jej walkę pamiętam do dziś. Wspaniałe ryby.

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Wiadomości Polska

135piorunów

Meta i facebook chyba się przekonają na twardo że jednak nie można do paczkomatu.

Pan Rafał trochę się zdenerwował widząc siebie na fejkowych zdjęciach na facebooku.

Post na X

Osobistość4piorunów

Kilka razy zgłaszałem tam oszustwa i w piz..ie mieli. Ale jak ktoś zgłosił ze moje imię i nazwisko są nieprawdziwe to mi zablokowali konto do wyjaśnienia. Wszystkie plagi na nich. Ha tfu

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fenomen

w Dyskusje

30piorunów

ok hejto, albo ja czegoś nie wiem albo koleżanki żony ją wkręcają (albo nawet moja żona). Czuję się jak w tych żartach o synu koleżanki twojej starej.

Nigdy w życiu nie malowałem ścian. Jak byłem mały to z ojcem a potem zawsze to były generalne remonty komuś zlecane. I teraz pierwszy raz będę odświeżać jeden pokój i zmieniać kolor z białego na szary.

Mam na ścianie farbę lateksową, parę dziur w ścianie, parę odprysków farby. I czytam o krokach a tam tak (mogę pomylić kolejność):

* mycie ściany

* szlifowanie papierem ściernym żeby nowa farba lepiej się złapała, zwłaszcza mocniej przy odpryskach farby starej

* odkurzanie

* uzupełnienie dziur i ubytków

* gruntowanie (tu się rabini różnią czy ubytków czy całej ściany)

* MALOWANIE (na dwa razy)

A tymczasem żona mi przynosi (najlepiej w weekend jak się jeszcze nie obudziłem) historię jak to jeden mąż koleżanki walnął malowanie pokoju w ciągu dnia pracy zdalnej przy okazji, drugi planuje w sobotę odmalować bo w poniedziałek nowe meble przyjeżdżają i ja już głupieję.

Czy:

1) ja przesadzam

2) żona mnie wkręca

3) mężowie koleżanek mojej starej robią na odpierdol?

Autorytet7piorunów

Ktoś tu już wyżej wspominał, ale podbijam - nie oszczędzaj, bierz Beckersa. Trzeba się naprawdę grubo przyłożyć żeby spierdolić malowanie Beckersem.

Tytan5piorunów

Od lat tylko tylko myję ściany i maluję.
W salonie był biały, potem groszek, teraz biały. Farby lateksowe, to już 3 warstwa, nic nie odpada, nic się nie łuszczy i nie pęka. Nigdy nie gruntowałem. Te 3 warstwy to do kupy mają 19 lat.

Pokaż więcej komentarzy (31)

Fanatyk

w Hydepark

72piorunów

Może trochę wyolbrzymiam sytuacje, ale mam lekkiego doła jako rodzić, więc wyleję tutaj smutów na klawiaturę.

Żyjemy sobie na skraju wsi, pod większym miastem. Celowo się tam wyprowadziliśmy, aby mieć spokój od zgiełku, kiepskich sąsiadów, no i aby dzieciaki miały trochę swobodnego dzieciństwa. Mam synów 9 i 6 lat, staramy się ich wychowywać bardziej w stylu podwórkowym – ekran do kilku godzin dziennie, brak telefonów, macie biegać i broić, poznawać kolegów. No i kolegów poznają, lepszych i gorszych, ale ogólnie zaczęliśmy się cieszyć, bo poznali kolejnego kolegę mieszkającego na dawnym gospodarstwie i obok niego założyli kolejną bazę – miałem nawet zrobić spacer po ich bazach i wam kiedyś wrzucić. Ogólnie sielsko anielsko, w poniedziałek jeden nocował u drugiego, w wtorek na odwrót.

Ale do sedna. Wczoraj byli sami, pod opieką dziadków, czyli generalnie hasali do woli. Wróciliśmy wieczorem i starszy coś podejrzenie wleciał do domu, zgarnął plecak i próbuje się wyśliznąć. Jako, że dwa dni wcześniej, próbowali z strychu zdjąć akwarium, na hodowlę żab, Mżonka go przydybała i skontrolowała torbę. A tam, nóż jak na zdjęciu. Pytanie, co to, skąd to ma, pierw się migał, potem próbował uciec. W końcu się przyznał, że „pożyczył” z parapetu u kolegi, bo musiał przeciąć chaszcze do bazy. Co znaczy pożyczył, tłumaczenie, że to kradzież, a już o tym, że mogli Sobie coś zrobić, to szkoda nawet gadać – niby dajemy im być samodzielnym w kuchni, ale pod naszą kontrolą. Płacz się dopiero rozkręcił, jak się dowiedział, że ma karę, i trzeba teraz wziąć nóż, odnieść rodzicom kolegi, i przeprosić. Niestety on mocno reaguje, bo ma ADHD, więc wrzaski na pół osiedla, więc będzie nożownik, jak nic. Do tego jeszcze kumple, wzięci na spytkę, potwierdzili, że wziął ten nóż, że niby mówili mu że nie, że potem jeszcze pociął jakaś złamaną kukurydzę, no ok, potwierdzili wersję wydarzeń, ale za chwilę polecieli do bazy, aby przynieść tą kukurydzę na dowód, o który nikt nie prosił – no to już było mało koleżeńskie moim zdaniem.

No i bądź tu mądry, z tym wychowywaniem dzieci. Nie wiem teraz, czy dobrze zareagowałem, czy to dobre rozwiązanie problemu. Nie podoba mi się też, zachowanie kumpli – niby niebezpieczna sytuacja, ale z drugiej strony to dobijanie leżącego, nie za fajne. Człowiek stara się ich usamodzielniać, odklejać od ekranu, a Ci potem latają z nożem po wsi, który jeszcze buchnęli.

A na koniec Sobie myślę, co by zrobił 9 letni zomers w tej sytuacji? No nie zajumał by noża, bo i tak każdy w tym wieku miał już jakiś scyzoryk, a od kumpla pewnie nie raz dostał cegłówką lub czymś w tym stylu, po czym razem szło się nad strugę, budować tamy, aż matka zgarnęła, i kolejny dzień spuściła lanie, za pobrudzone i śmierdzące ciuchy.

I bądź tu mądry, ehh.

Osobistość2piorunów

Trzeba edukować, że to niebezpieczne, ale też nie ma co popadać w przesadę. W przedszkolu mojej córki pięciolatki dostają scyzoryki, żeby strugać patyki, a przed wyjściem do lasu proszono rodziców, aby spakowali dzieciom do plecaków piłki turystyczne. :open_mouth: Takie prawdziwe, dla dorosłych. Sam używam takiej bardzo ostrożnie, bo jest naprawdę ostra

Osobistość2piorunów

Ja w jego wieku (albo nawet młodszym) to praktycznie zawsze miałem w kieszeni scyzoryk wychodząc z domu. I to taki porządny który dostałem od taty na prezent. Przydawał się właśnie między innymi do robienia baz, strugania patyków itp.

Pokaż więcej komentarzy (58)

Lider

w Heheszki

53piorunów

Osobistość38piorunów

@WujekAlien Jak słucham opowieści o tym jak wujek się budował te 30 lat temu to mi powieka drga z wkurwienia. "Koparka za flaszkę wykopała, bo obok drogę robili. Jak już koparka była na miejscu to jeszcze kilka wywrotek piachu przywieźli, to dałem im na piwo. Pustaki to z tych magazynów co je budowali pod miastem brałem, jednen transport do nich, jeden do mnie, hehe, - drogo bo po flaszce od palety brali." itd. I potem słyszę od tej osoby złote rady na temat mojej budowy podczas gdy jego dom jest niemal w całości na złodziejstwie postawiony xD

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

30piorunów

Już dzisiaj był film z tego zdarzenia, ale tu dobrze widać sygnalizację i kontekst. Oczywiście wjazd na czerwonym świetle (no dobra, czego się spodziewać po pijanym traktorzyście), ale przynajmniej udało się szlaban uratować.
https://youtu.be/F8zEqzz5sCE

Fenomen14piorunów

o wow. Ale jednej rzeczy nie rozumiem, bo to któryś już raz, że światło świeci a szlabany w górze. Może by zoptymalizować że jeśli wiemy, że w przeciągu 30 sekund będzie kolejny przejazd darować sobie podnoszenie tego szlabanu i niech stoi.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Osobistość

w Hydepark

32piorunów

~Wymarzyłem sobie~ Syn sobie wymarzył domek na drzewie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zacząłem przygotowania, chciałbym poradzić się szerszego grona coby nie popełnić jakiejś totalnej lipy na etapie planowania. Założenia są takie:

* posadowienie na prostym dębie z dwiema gałęziami odrastającymi w bok

* zewnętrzny wymiar 2x2m

* dach ze spadkiem 10% (zgodnie nawet z MPZP ( ͡~ ͜ʖ ͡°))

* główne belki nośne 90x195x250 skręcone do pnia szpilkami M16, same belki osadzone też na odrastających gałęziach

* legary 45x95x200 co ok. 40cm

* słupki, belki 70x70

* krokwie 45x95x285

* podłoga z desek grubość 25mm (łatwiej pójść w osb/sklejkę?)

* ma wytrzymać bez problemów dwójkę dorosłych ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Docelowo obicie od zewnątrz deskami co doda usztywnienia (brak zastrzałów w samym szkielecie). Dach z blachy trapezowej bo akurat taki przydaś mam na działce.

Najpewniej pod belkami pod "balkonem" który wystaje 50cm dodam słup, choć może lepszym pomysłem będą cztery zastrzały z każdego rogu do pnia?

Czy słupki i belki wystarczą może 60x60? Czy w szkielecie warto dodać jeszcze słup np. na środku tylnej ściany? Planuję zrobić ze 2 okna z pojedynczej szyby/pleksi, zbić proste drzwi. Przy oknie wiadomo, że będę musiał dodać elementy szkieletu. Zastanawiałem się czy miałoby sens pod deskami na szkielecie przykręcenie płyty OSB na zewnątrz na wysokość ok. 50cm aby usztywnić konstrukcję.

Tyle pytań, że trzeba było wziąć i po prostu robić i szyć plan na bieżąco zamiast planować XD

Autorytet0piorunów

@niebylem Te 2 górne krokwie (caly dach nawet) nie powinny iść w poprzek w stosunku do podłogi? Patrząc na rysunek, to belki dolne przy pniu zapobiegają przechyłom w lewo - prawo.

Gdyby od dachu szły poprzecznie, to by zapobiegały przechyłom przód- tył.

Pokaż więcej komentarzy (20)

Debiutant

w Winiarstwo, Browarnictwo, inne

7piorunów

Witam wszystkich.

Chce zaczac pedzic wlasny bimber ale nie wiem gdzie i jak zaczac i szukam podpowiedzi. Mieszkam w UK wiec sprzet bedzie musial byc kupowany tutaj. Znalazlem takie cos https://www.ebay.co.uk/itm/396302647514?_ul=GB&mkevt=1&mkcid=1&mkrid=710-53481-19255-0&campid=5338365712&toolid=20006&customid=CjwKCAjw1bvTBhBbEiwAzbP8LwW-X3TLinuTMIVLf8oftuyGJdoVWDbUmy-fqj96c8tMbOKWAmlkiBoChf8QAvD_BwE%7C0AAAAA9SEzLNZf_Kbe3_WclO2XXB4jkGSu%7Cnull&gclid=CjwKCAjw1bvTBhBbEiwAzbP8LwW-X3TLinuTMIVLf8oftuyGJdoVWDbUmy-fqj96c8tMbOKWAmlkiBoChf8QAvD_BwE&gbraid=0AAAAA9SEzLNZf_Kbe3_WclO2XXB4jkGSu&loc_physical_ms=9195260&adtype=pla da to rady? Brakuje mi tu czegos jeszcze?

Moze jakas strona z przepisami, technikami albo wideo na youtube tez moga byc.

Z gory dziekuje za pomoc :smiley: i pozdrawiam

Debiutant0piorunów

Sam sobie tez komentarz dam ze to chyba nie zda egzaminu co znalazlem bo nie ma grzania a nie mam gazowego grzania wiec musialoby byc na prad z grzaniem wbudowanym tak jakby. i filtrow zadnych nie ma tez zeby przefiltrowac gotowy alkohol wiec to bym musial dokupic.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

40piorunów

Fiacior przeszedł przegląd pozytywnie, teraz czas na coś z ogniska. Nie chciało mi się robić kiełbasy, zrobiłem coś lepszego :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)