Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#depresja

Autorytet

w Hydepark

97piorunów

Co takiego odróżnia osobę z depresją, od osoby zdrowej?

Bardzo często zadaje sobie to pytanie. Mam swoją definicje tego koszmaru.

Jest to stan permanentnej palety szarości...
Kiedy wracasz z ciężkiego treningu siłowego, czujesz pustkę, zamiast dumy.
Kiedy w pół roku chudniesz ponad 15kg, nie daje Ci to radości, akceptujesz to, nadal czując się beznadziejnie.
Kiedy coś co dawało ci radość, jakieś hobby, czy zajęcia, staje się poprostu narzucaniem przez samego siebie obowiązkiem, żeby tylko nie zatracić siebie.
Kiedy wiesz, że powinieneś być inny, ale poprostu nie potrafisz nawet zadbać o kaktusa na oknie.
Kiedy umawiasz się z kimś na spotkanie, tylko po to, żeby nikt nie martwił się o ciebie, a w głębi serca liczysz, że do tego spotkania nie dojdzie.
Kiedy nie masz siły nawet obronić się przed krytyką w pracy, tylko machasz na wszystko ręką. Nie dlatego, że jest Ci to obojętne, tylko dlatego, że nie masz już siły walczyć nawet o samego siebie.
Jest to choroba, która niszczy każdy aspekt życia. Wypala go i pozbawia jakichkolwiek kolorów.
Posprzątanie mieszkania jest niczym zdobycie Everest, nawet higiena osobista staje się maratonem. Coś co dla osoby postronnej wydaje się lenistwem dla kogoś z depresją jest ciężarem.

Czy ten koszmar może się skończyć?
Nie wiem. Ja swój wielokrotnie próbowałem zagłuszyć alkoholem, narkotykami, oraz innymi uzależnieniami. Ta plaga odbiera dosłownie wszystko, powoli i subtelnie, ale bardzo konsekwentnie. Płynie w żyłach, zastępując krew. Oddychasz nią, widzisz ją, a w ustach masz jej gorzki posmak.

Dzień 8/270 farmakoterapii. Pustka, to chyba jedyne, czym mogę skwitować dwa ostatnie dni.


- tag pod którym będę opisywał walkę z tym gównem, albo inne przemyślenia.

Gruba ryba2piorunów

Trzymaj się i pisz tytaj. Może to podziała terapeutycznie, możesz się tutaj wygadać, zawsze znajdzie się ktoś, kto przeczyta. Może to da ci trochę energii. Pozdrawiam i trzymam za ciebie kciuki!

Zawodowiec3piorunów

Mi pomogła farmakoterapia i praca z psychologiem. U niektórych osób tego nie da się "wyleczyć", zawsze to będzie gdzieś tam w tle. Można się nauczyć skąd to się bierze i jak walczyć z takimi myślami. Czasem jednak jedyne co zostaje to farmakoterapia. Powodzenia

Pokaż więcej komentarzy (23)

Autorytet

w Hydepark

31piorunów

Dzień 6/270
Wczoraj nasilone lęki związane z silnym poczuciem bycia obcym wśród społeczeństwa. Koszmar, tym bardziej, że uświadomiłem sobie, że czuje się niemal tak jakbym był w obcym kraju, z obcymi ludźmi. A przecież jestem "u siebie", w Polsce. Co prawda w Trójmieście czuje się i tak obco, bo dłuższy czas żyłem w stolicy, a tutaj przeprowadziłem się w dosyć specyficznych okolicznościach, jednak przez większość czasu, ten lęk jest "wygaszony" (?).

Wracając do domu pociągiem patrzyłem na pary, znajomych, czy nawet losowych ludzi gadających z kimś przez telefon. Tymczasem ja - poza pracą praktycznie zero rozmów. Z reguły nie jest to dla mnie problemem, jednak momentami uderza to we mnie z kilkukrotnie większą siłą. Poczucie odrzucenia i obcości wywołało we mnie na tyle silne reakcje, że trudno było mi panować nad lękiem, a, że nie chciałem za bardzo tego okazywać w miejscu publicznym - owym pociągu - wykorzystałem dodatkowy zasób, w który wyposażył mnie psychiatra - hydroxyzyna.

Zanim dojechałem do stacji końcowej to lek chyba zaczął działać, bo trochę mi ulżyło. Miałem jeszcze załatwić sprawę na mieście, ale oczywiście zanim się udało, to minęło sporo czasu.

W domu byłem ok. 17:30. Jedyne co zrobiłem to zrzuciłem plecak i położyłem się na wyro. Hydro wjechało wtedy już z pełną mocą i spałem jak zabity. Do 5 rano. sigh

Niby pierwszy tydzień brania, ale powoli już mnie męczy te spanie po 12-13h dziennie. Chyba zacznę pić kawę po powrocie do domu z pracy, żeby chociaż czymkolwiek się zająć.

Fanatyk6piorunów

@l100e Pierwsze dwa-trzy tygodnie leków, to jest koszmar. Przynajmniej u mnie tak było. Spałem jak zabity. Pracuję na szczęście zdalnie, więc mogłem w ciągu dnia robić 10-15 minutowe drzemki. Inaczej bym padł na pysk. To minie. No i miałem nasilenie objawów. Nawet poszedłem szybciej na kolejną wizytę do psychiatry, bo myślałem, że wariuję bardziej niż zwykle 😉

Na terapię chodzisz?

Lider6piorunów

> Tymczasem ja - poza pracą praktycznie zero rozmów
Czyli w sumie Twój umysł, w sposób dosyć brutalny, domaga się spełnienia jednej z podstawowych ludzkich potrzeb, czyli posiadania relacji z innymi ludźmi. Wypadałoby więc włożyć jakąś pracę, żeby takie relacje utworzyć, bądź odkurzyć jakieś stare, zaniedbane. Nawet tu na hejto możesz coś podziałać w tym kierunku i w sumie te Twoje wpisy mogą być tego zaczątkiem.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

16piorunów

4/270
Wczorajszy dzień miałem bardzo pracowity, więc i choroba nie dawała bardzo o siebie znać. ALE oczywiście nie obyło się i bez niej.
Rano było dosyć drazliwym momentem, do 14 też jakoś nie potrafiłem znaleźć sobie miejsca. No i niesamowicie irytował mnie współlokator. W zasadzie to nie robił nic, czego nie robi inny współlokator w każdym sklepie ze współlokatorami, ale poprostu miałem do niego jakąś urazę. Dosłownie, za psi c⁎⁎j (na szczęście dzisiaj już wyparowała).
Co prawda myśli samobójczych nie było, ale był myslotok.
Najgorzej objawia się on tym, kiedy jestem sam ze sobą, wtedy trudno jest nad tym panować. Kiedy wyjdzie się do kogokolwiek, chociażby na short talk, to przestaje być on tak odczuwalny, z tym, że przy dużej kumulacji - tj długo siedzenie samemu - nasila mi się wtedy słowotok - uważam, że za dużo wtedy poprostu gadam, żeby "wypełnić ciszę".

Z efektów ubocznych, to dalej nudności, lekka dezorientacja, trochę rozdrażnienie.

Dzisiejesy cel: raczej dać sobie trochę luzu, pobyć sam ze sobą, nie nakładać na siebie tony obowiązków, poczytać książkę i nie przespać całego dnia. (o tym też jeszcze kiedyś napisze)

Udanej niedzieli.

Lider3piorunów

@l100e rozsądne cele na dziś. 😉

Autorytet

w Hydepark

148piorunów

No to myk dzień 3/270 na
Wczoraj pojawiły się pierwsze skutki uboczne, ale i o dziwo też pierwsze efekty pożądane (o ile to nie coś w rodzaju placebo).

Skutkiem ubocznym były nudności trwające większość dnia, gdzieś w połowie pojawiła się dezorientacja - będąc w sklepie dosłownie zgubiłem wózek z zakupami i szukałem go jakiś czas, zupełnie, jakbym nie zarejestrował w ogóle, gdzie go zostawiłem.

Na szczęście pojawiły się też efekty pożądane. Pomimo, że wczoraj większość dnia wolnego spędziłem na aferze kpo, to chociaż nie przespałem całego popołudnia, co już jest dla mnie wyczynem - w porównaniu do ostatnich kilku dni, gdzie godzina 17 była końcem mojego dnia.
.
Kolejnym z efektów (i wg mnie najbardziej istotnym - i jeśli się utrzyma, to już mogę uznać terapię za skuteczną), jest stłumienie przytłaczającego uczucia samotności i izolacji, mimo, że w sumie to nie rozmawiałem wczoraj z nikim po pracy, tylko zająłem się ugotowaniem obiadu i czynnościami domowymi - pozwoliło mi to na spokojniejsze przetrwanie dnia.
Liczę na to, że ten efekt utrzyma się długo, a nie, że jest to tylko chwila wytchnienia (tak jak miało to miejsce już wielokrotnie w moim życiu, kiedy poprostu mogłem się wygadać z tego co mi na wątrobie leży - na trzeźwo)

Co do trzeźwości. No to alkohol oczywiście w odstawkę. Trochę kusiło wczoraj, bo od dłuższego czasu to właśnie alko mnie "odprężało", ale nie będe katował wątroby.
Wydałem 400 zł na leki i psychiatrę, to teraz będzie mi szkoda siana na brak efektów. Taka moja zydkowata natura.


- tag pod którym będę prostował swój przypadek depresji i jej leczenia, może kogoś zachęci do leczenia tego gówna.

Lider1piorunów

@l100e nie bardzo wiem co Ci napisać więc napiszę że bardzo mocno Co kibicuję i życzę dużo wytrwałości 😊

Gruba ryba0piorunów

Trzymaj się. Nudności to raczej norma, też miałem ale szybko mijają. Pamiętaj nie brać leku na pusty żołądek. Miesiąc fazy wysycenia później 4-8 tygodni fazy stabilizacji i będzie dobrze. Ja jestem 2 miesiące na SSRI i już czuję sporą stabilizację.

Pokaż więcej komentarzy (32)

Autorytet

w Hydepark

61piorunów

Formalnie dziś zaczynam farmakologiczne leczenie depresji.
Ahoj przygodo

ZDU.

Autorytet4piorunów

@l100e życzę jak najmniej skutków ubocznych od leków

Koneser3piorunów

@l100e Trzymam kciuki że będzie dobrze! Według moich wiadomości (mogą być już nieaktualne), masz nawet 60% szans na to, że za kilka miesięcy tak będzie - możesz dociągnąć do jakichś 80% z skutecznie prowadzoną terapią poznawczo-behawioralną (nie trzymaj się tego, że musi być to poznawczo-behawioralna - jeśli jakiś nurt Ci siedzi, nie jest szuriadą i jest skuteczny, korzystaj, jeśli chcesz i możesz, jeśli nie to same leki też powinny pomóc).
Jeśli będziesz "szczęśliwcem", który trafił do grupy 40% osób, którym pierwszy rzut nie pomógł, to z tych 40% kolejnych - o ile dobrze pamiętam dane - 60% wychodzi z depresji po pierwszej zmianie leku przeciwdepresyjnego.
Masz duże szanse że będzie dobrze!

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

50piorunów


Nie będę się tutaj rozpisywał, bo wszystko jest już w tagu jeśli ktoś jest zainteresowany. W każdym razie walcząc ze swoimi problemami psychicznymi podciągam się też fizycznie.
Przyszedł też czas na cukier. Jestem mocno uzależniony od cukru, ale w ostatnich tygodniach przychodzi wyzwolenie. Jednak po kolei. To jak mocno jestem uzależniony niech potwierdzi to, że moja terapeutka, która pracuje też z alkoholikami i narkomanami powiedziała, że moje zachowania są objawami typowymi m.in. dla cierpiących na alkoholizm. Pierwszy z brzegu przykład - idąc do sklepu na zakupy potrafiłem kupować wafelka, którego zjadałem na szybko przed wejściem ze sklepu. Regały ze słodyczami, to jeden wielki wyzwalacza. Przechodzę i widzę, to wszystko. Ślina cieknie, mam dziwne uczucie w ustach, które kojarzy mi się z jakimś lekkim drapaniem i ssaniem jednocześnie. W nocy normą było podjadanie. Przed pójściem spać potrafiłem zeżreć całą paczkę miśków Haribo. W ciągu dnia do kawy słodycze, po kawie słodycze, między posiłkami słodycze. Efekt. Uczucie pełności w brzuchu, zmęczenie, brak chęci do działania. Dodatkowo mam ADHD, więc cukier pięknie mi mącił w głowie i pogłębiał problemy z koncentracją.
Jednak nadeszła mała zmiana. Od kilku tygodni eliminuję słodycze. Pozwalam sobie np. na loda, gdy idę z dziećmi na spacer, abo na trzy kostki czekolady do kawy. Zresztą do samej kawusi też nie walę już dwóch i pół łyżeczki cukru, tylko jedną płaską. To jest mój max na dobę, a z zadowoleniem konstatuję, że bywają dni kiedy nie sięgam po słodycze. Efekt. Jestem bardziej wypoczęty. Po pracy wystarcza mi pół godziny drzemki. Nie zapadam w trwający półtorej godziny sen, który bardziej mnie męczył niż pomagał wypocząć. Wieczorem nie padam do łózka na pysk, tylko biorę słuchawki i mam spokojnie na tyle energii, by się zrelaksować przy muzyce. ADHD - mniejsze tempo, nie potrzebuję tak wiele ciągłej stymulacji bodźcami.
Walka o siebie trwa.

Gruba ryba1piorunów

@WatluszPierwszy od tygodnia noszę się z zamiarem ponownego odstawienia cukru. zupełnie, cold turkey. funkcjonuję już w zasadzie tylko na cukrze, kawie i innych węglowodanach typu hotdogi. dotychczasowe próby odstawienia kończyły się po 3 dniach max zapieprzaniem w środku nocy na orlen po żelki i czekoladę. raz wytrzymałem prawie 2 tygodnie na diecie bez cukru (w tym pieczywo itd.) ale od wysokobłonnikowej diety skończyłem na sorze z wycięciem wyrostka.

odstawiłem alko już kilka lat temu, odstawłem fajki, a z cukrem przegrywam. ale daję sobie ostatnią szansę, jeżeli radykalne odstawienie cukru czegoś nie zmieni to już nie wiem. mam w zasadzie wszystkie objawy o których piszesz. stopniowe ograniczanie czegokolwiek u mnie niestety nie działa. cukeir to straszne gówno, a jest we wszystkim. jedyny mój pomysł to jeść w zasadzie samo mięso. wiem że to będzie hardcore. ale nie takie przemiany tu na hejto widziałem. będę może czasem raportował pod Twoimi wpisami jak mi idzie. no i Tobie życzę powodzenia

GURU1piorunów

Ja, jak mnie przycisnęło, chodziłam na całodobową stację benzynową w środku nocy i od razu za drzwiami odpakowywałam, obok typów otwierających i osuszających małpki.

Pokaż więcej komentarzy (43)

Lider

w Wiadomości Polska

4piorunów

https://wiadomosci.wp.pl/dziadek-dzwonil-babcia-sie-zabila-dlaczego-seniorzy-nie-chca-zyc-7184524904123136a?fbclid=PAZXh0bgNhZW0CMTEAAadmuf8nbQLPIDCkDdJsNA0xDeQxQDwd0PJTeU5A6ZltzNCp4GBnxkm0cpBtrA_aem_ifhFVK82mmtJPsMHsj9cZw

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

61piorunów


Idź pobiegaj. Wyjdź z domu. Wyjdź do ludzi. Tak mówią i to jest jakieś straszne pier...nie, ale czasami działa. Tylko trzeba znaleźć odpowiedni moment. Depresja, lęki, OCD i wszystkie inne moje demony skutecznie oddaliły mnie od ludzi. W zasadzie poza meczami i koncertami nie wyobrażałem sobie np. uczestnictwa w grupie biegowej, treningach itp. Ostatnio przyszedł kryzys "ch..wo biegam", "jestem jak emeryt", "po co ja ćwiczę?". Wczoraj nadeszło przesilenie. Czułem, że mam dość, że wpadam w dołek i się pogrążam. Ostatkiem sił spiąłem d⁎⁎ę. Zamówiłem Bolta i pojechałem na trening biegowy. Nogi jak z waty, bo oczywiście głowa podpowiadała, że zrobię z siebie debila na oczach ludzi. Okazało się, że to bzdura a dziś mam strzał endorfin. Za tydzień powtórka.

Fanatyk9piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (22)

Osobistość

w Hydepark

38piorunów

Musiałem dostarczyć zaświadczenie z ZUS do US jakieś cośtam o dochodach składkowych. Elegancko wypełniłem w piątek online i czekam na zaświadczenie, powinno być automatycznie.

Otóż kur.... Nie!

Siedzą w swojej norze rozwielitki i mi robią moje zaświadczenie, po 15 dniach otrzymuję informację, że jest.

Patrzę w skrzynkę online - nie ma.
Dzwonię - nu my wysłali i nie patrzyli!.
Idę do ZUS już wkurwiony.
>Yyyy a bo pan ma pełnomocnika to do niego przychodzi, musi on odebrać i panu wysłać.
>No ale jak to jest, że ja jako admin konta mam mniejszy wgląd od księgowej???
>To KPW w KPA postrzega
>Co?!
>No niechpan dzwoni do księgowej.

Zadzwoniłem, odbiera auto sekretarka typu AI
>Dzień dobry, jestem teraz na urlopie, wciśnij jeden aby..
K⁎⁎wa mać! Teraz pójdę do UrEdu Skarbowego żeby pisać czynny żal z nie swojej winy, bo k⁎⁎wa gówno program PUE działa beznadziejnie.l i nie mogę zaadresowane go do mnie dokumentu odebrać jak człowiek.
Popłakałem już.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

i chyba trochę
Siedzę nad pracą, ale myślę czy zarejestrować się czy nie? Biegam tylko dla siebie, ale chciałbym się sprawdzić. Nie mam jakiegoś super czasu. Szczerze, to od kiedy mi Strava zaczęła się krzaczyć, to nawet nie wiem, jaki mam czas. Biegam sobie ze słuchawkami na uszach. Muzyczka gra, a ja truchtam, bo biegiem bym tego nie nazwał. Mam opracowaną swoją trasę osiedlową, która daje 6 km. Biegam w zasadzie żeby trochę bardziej się ruszać, bo moją podstawową aktywnością fizyczną są ćwiczenia z hantlami i gumami. Ostatnio mam lekki kryzys psychiczny o czym pisałem pod tagiem gdzie serdecznie zapraszam.
Tak, jak pisałem chcę się sprawdzić. Zrobić kolejny ruch do przodu w kwestii walki o siebie. Wyjścia, jak mawia mój najlepszy kumpel, z tej "cholernej pieczary" w której tkwiłem z lękami, OCD i całą resztą psychicznego śmietnika. Chcę po prostu popatrzeć na ludzi, którzy robią coś co lubią. Jednak tak z nogi na nogę przestępuję, bo nie chciałbym z siebie idioty zrobić, bo biegam raczej tempem emeryta w ciuchach z Decathlonu i najtańszych butach Reeboka.

GURU2piorunów

@WatluszPierwszy Rejestruj się, nie pi⁎⁎⁎ol, na zawodach wchodzi adrenalina, zarówno dystans i czas mija niewiadomo kiedy. Jak już cos truchtasz to dasz radę. Co do ciuchów to będą tysiące ludzi, nikt nie będzie się patrzył na to jakie masz buty. Zaletą biegania jest w sumie to, ze wystarczą buty, jakakolwiek koszulka i spodenki.

Autorytet4piorunów

@WatluszPierwszy "...bo nie chciałbym z siebie idioty zrobić, bo biegam raczej tempem emeryta." - Daj spokój. Nikt nie zwraca uwagi czy ktoś biega szybciej, czy wolniej. Lepiej biegać tempem emeryta, niż siedzieć na tyłku w domu. Biegnij Waltusz! Biegnij! :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

42piorunów


Po tygodniach domowych dyskusji decyzja zapadła. Nie Piza, nie Bergamo. W przedbiegach odpadły miasta Hiszpanii i Grecji. Ostatecznie na urlop lecimy do Perugii. Cieszmy się prawda? Ciesz się Tomku. Wreszcie opuścisz januszexo-korpo świat i będzie upragniony urlop. Włosi już wciągają flagę na maszty w Perugii i szykują ciasto na pizzę. Otóż nie... to znaczy może i Włosi robią, to wszystko, ale ty się nie ciesz. Wszak masz depresję, lęk uogólniony i OCD. No i odpaliło. Zamiast cieszyć się planowanym wyjazdem do kraju calcio i spaghetti siedzę, a łeb mi produkuje sto scenariuszy na minutę dlaczego, to nie wypali i co się posypie przed samym wylotem. Serce bije, we łbie jakoś tak dziwnie, wstałem i po dwóch godzinach czuję się tym zmęczony. Dobrze, że jeszcze w piątek terapia, bo inaczej bym chyba wybuchł. A było mi tak dobrze ostatnio...

Gruba ryba5piorunów

@WatluszPierwszy z tej okazji klasyka włoskich wakacji w polskim dowcipie:
> Pewien mężczyzna wybrał się do fryzjera przed swoją wymarzoną podróżą do Rzymu. Gdy wspomniał o swoich planach, fryzjer natychmiast zaczął narzekać:
> "Do Rzymu? Pan oszalał! Wszędzie tłumy, brud i hałas. A czym pan leci?"
> "Liniami lotniczymi 'Lot', trafiłem na świetną promocję" – odpowiedział zadowolony klient.
> "O matko! To najgorsze linie! Stare samoloty, wiecznie opóźnione, a obsługa niemiła. A gdzie się pan zatrzyma?"
> "W małym, uroczym hoteliku blisko Koloseum."
> "Znam to miejsce! Koszmar! Małe pokoiki, karaluchy i do tego zdzierają z ludzi pieniądze. A co pan planuje zwiedzać?"
> "Chciałbym zobaczyć Watykan i może uda mi się zobaczyć papieża."
> "Dobre sobie!" – prychnął fryzjer. "Pan i milion innych turystów. Zobaczy go pan co najwyżej jako małą, białą kropkę w oddali. Powodzenia, będzie pan potrzebował."
>
> Miesiąc później ten sam mężczyzna ponownie przyszedł do salonu. Fryzjer, z uśmieszkiem, zapytał jak udała się podróż.
>
> "Było wspaniale!" – odparł promiennie. "Samolot był nowy i ponieważ było mało pasażerów, przenieśli mnie do pierwszej klasy. Stewardessy przemiłe, a jedzenie wyśmienite. Hotel był świeżo po remoncie, dostałem największy apartament z widokiem na Forum Romanum, i to bez żadnych dopłat! A co do papieża..."
>
> "No tak, pewnie go pan nie zobaczył" – wtrącił fryzjer.
>
> "Ależ skąd! Podczas zwiedzania Bazyliki św. Piotra podszedł do mnie Gwardzista Szwajcarski i szepnął, że papież czasem zaprasza kilku turystów na prywatną audiencję. Zaprowadził mnie do osobnego pokoju, a po chwili wszedł sam papież."
>
> "Niesamowite! I co powiedział?" – zapytał zdumiony fryzjer.
> "Podszedł do mnie, położył mi rękę na ramieniu i zapytał: 'Synu, kto cię tak opierdolił?'"

Pokaż więcej komentarzy (29)

Gruba ryba

w Hydepark

65piorunów

dziś wpis bardziej poważny, ponury i ciężki.
Po 2 miesiącach brania leku zaczynają działać antydepresanty bo już myślałem że tracę rozum.

Jestem hipochondrykiem - muszę to w końcu przyznać, leczę się, chodzę na terapię.
Panicznie boję się chorób, głównie raka, ale i wirusów i baterii, unikam witania się uściskiem dłoni, przeraża mnie sezon grypowy. Nałogowo się badam, co chwilę robię badania krwi, regularne USG i konsultacje myśląc że mam jakąś poważną chorobę fizyczną - ale nie mam, badania nic nie znajduja.

Ale mój mózg w to nie wierzy, poczuje swędzenie skóry: pierwsza myśl: rak skóry. Ból pleców: pewnie chore nerki albo rak trzustki. Suchość w jamie ustnej: pewnie rak jamy ustnej. Chrypka w gardle: pewnie rak przełyku.

I tak ciągle, moj mózg jest ciągle w stanie “fight or flight”. W pracy usłyszę jak ktoś kaszle, od razu myślę że sie zarażę. Od Covida mi się to nasiliło a obecnie nie jestem w stanie funkcjonować, a i moja rodzina jest mną zmęczona.

Jestem chory, i jest to choroba strasznie męcząca, odbiera radość z życia, w myślach umieram setki razy dziennie, strach mnie paraliżuje.

Nawet dieta której się trzymam jest pokłosiem tej choroby, bo boję się marskości wątroby i innych chorób związanych z otyłością.

Walczę z tym, nie jest łatwo, zablokowałem wszystkie strony medyczne w domu, chce zrobić filtr ktory zablokuje tez strony na których widnieją słowa kluczowe z chorobami bo Onet i WP co chwilę wrzucają artykuły o chorobach.

No to tyle, musiałem to z siebie wyrzucić.

Gruba ryba1piorunów

@dildo-vaggins

Moja rada, kompletnie pozbawiona odniesienia do Twojego profilu:
Biegaj. Uczestnicz. Twórz.

Biegaj: regularny ruch utrzymuje sprawność, zapewnia poczucie komfortu w swoim ciele. Nie musi to być bieganie.

Uczestnicz: zaangażuj się. Msze, klub miłośników krzyżowek, postowanie na hejto, doradztwo literackie. Cokolwiek, byle dla kogoś i z kimś.

Twórz: pisz. Uprawiaj hobby. Eksperymentuj z doniczka. Czytaj literaturę fachową. Wykorzystaj energię.

To nie rozwiąże Twoich problemów, ale być może sprawi, że nie zdominują Twojego życia.

Fanatyk6piorunów

@dildo-vaggins wielkie brawa za zdanie sobie z tego sprawy - to pierwszy krok ku lepszemu. I drugie brawo przyznanie się publicznie do tego. To również bardzo ważne, że nie chcesz ukrywać to przed światem, ale coś zmienić.

Reszta wyżej już dała Ci fajne rady - ale od siebie zastanawiam się nad jednym, co mogłoby pomóc. Nie myślałeś o locie paralotnią, awionetką, czy skokiem na bungee? Chodzi o pewien sport, albo czynność z tej rodziny. Coś co jest "potencjalnie" niebezpieczne, ale mogłoby Ci pozwolić wyzwolić trochę endorfin, adrenaliny i równocześnie strachu o własne życie - tak właśnie na przełamanie Twojego toku rozumowania. Jeżeli zrobisz jakieś extrema, może codzienność będzie Ci łatwiejsza do akceptacji

Tymczasem dużo zdrówka!

Pokaż więcej komentarzy (21)

Autorytet

w Hydepark

21piorunów

Zcraftowałem sernik. Bardziej pod to, żeby zrobić coś nietypowego i przyciszyć wiecznie wojującą ze mną psyche, ale wyszedł wyborny.
Siostre chwaliła, mame chwaliła, a obie robiły już sernik.
Ja zrobiłem wersję fit, czyli skyr, odżywka białkowa, ksylitol, budyń waniliowy, 4 jajka i 500g jogurtu.
Faktycznie był smaczny, bo bo dawno się tak nie nawpierdalałem deserem, plus zrobiłem coś nowego.

Disclaimer:
K⁎⁎wa, serio, jak tak o tym napisałem, to aż mnie wzięło na ciężkie przemyślenia. Że też coś robić dobrze umiem, a nawet bardzo dobrze, ale moja psychika działa w taki sposób, że absurdalne obniżam to do poziomu "zadowolenia", mimo, że jest to najlepiej zrobiony sernik jaki kiedykolwiek jadłem...

Lider3piorunów

@l100e to do psychy: za⁎⁎⁎⁎sty serniczek i morda tam. Powtarzaj często, a w końcu psycha się odbierdoli

Osobistość0piorunów

@l100e Taką grafikę kiedyś znalazłem w galerii. Pasuje do sytuacji chyba.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

18piorunów


Jako, że żona oraz pacholęta wybyły w celach odpoczynku wakacyjnego jestem sam. Sam z robotą, ale też i z wolnymi popołudniami. Wczoraj postanowiłem nadrobić zaległości w mojej płytotece i udałem się do antykwariatu Hey Joe.
Tutaj wjeżdża Pierwszy raz od dawna odczuwałem przyjemność z rozmowy z obcymi mi ludźmi. Gadaliśmy sobie z właścicielem Hey Joe i jego pracownikiem o płytach. Polecaliśmy wzajemnie muzykę. Przyjemnie było czuć ich zapał, pasję i móc sobie po prostu pogadać o czymś, co się kocha z kimś, kto kocha to może nawet bardziej. Później przespacerowałem się bite 10 km do domu. Półtorej godziny z muzyką na uszach z widokami Warszawy. Miasto tętniło życiem. Ludzie łazili, psy szczekały, tramwaje i samochody robiły szum. Jasna cholera czułem się na prawdę dobrze. Pierwszy raz od długiego czasu. Jakbym się naćpał. Od kilku tygodni dużym odkryciem jest dla mnie to, że ludzie mogą czuć się dobrze, albo przynajmniej w porządku i że ja też tak mogę. Nie potrafię, nie staram się, nie wyrywam tego pazurami, to się po prostu dzieje.
Kiedyś moja pani psychiatra powiedziała, że jej zdaniem jestem w depresji przewlekłej, że to się ciągnie ponad 20 lat z okładem. Są takie momenty, kiedy się czuję jakbym dopiero zaczął ogarniać, że życie jako całość łatwe nie jest, ale jest w nim całkiemsp oro fajnych chwil.
Proszę Was dbajcie o siebie Tosie i Tomki. Leczcie się. Dawajcie szanse tym psychoterapeutom, psychiatrom. Bywa, że jest niełatwo się z nimi dogadać. Trzeba zmieniać, kombinować... ale warto. Dbajcie też o swoich bliskich Tomków i bliskie Tosie.

Wiem, że to brzmi jak banały Pało Kolejo ale cóż poradzić, inaczej nie potrafię napisać.

Aha i kupiłem dwie płyty i polecam Hej Joe, bo to świetny antykwariat i obsługa klasa.
Motocykl ze zdjęcia nie mój, ale fajnie mi się komponował.

Pokaż więcej komentarzy (2)