Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Mam taką rozkminę z rana odnośnie rosnącego zjawiska w postaci promowania prostactwa, głupoty i nieuctwa w polskim Internecie.

Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.

Od kiedy jest internet ludzie na tym poziomie stali się influencerami, gromadzącymi za sobą rzeszy swoich fanów-debili, którzy zaczęli wpływać na społeczeństwo i szczerze mnie to przerażą.

Nasze społeczeństwo w skrócie. Fascynowanie się jakimś Buddą, 7777 k⁎⁎wa, typami co wpierdalają kebaby z mięsem z gatunku zmielone truchło psa, janusze mówiący chłopskim językiem, co wypowiadają się na tematy geopolityczne, szarlatani pseudomedyczni, nasterydowane przygłupy komentujący sytuacje na świecie, do tego masa głąbów oglądających innych głąbów jak grają w gry online XD To są właśnie zainteresowania polaczków.

Potem taka armia imbecyli atakuje masowo innych ludzi w Internecie, robi zły PR ich biznesom, wpływa na dzieci spędzające większość dnia na surfowaniu po Internecie.
**_
Z czego to wynika?_**

Przez lata w Polsce po upadku PRL były srogie kompleksy narodowe. Ci najbardziej wykształceni i zamożni czuli się gorsi od społeczeństw zachodnich i swoje frustracje przelewali na innych. Że prowincja, Polska B, ciemnogród, jechali po nich przy okazji każdych wyborów i rozmaitych sytuacji społecznych. Bo sami mieli poczucie wstydu z racji swojegoi pochodzenia - zacofany postsowiecki kraj.

Akurat miałem okazję wychowywać się w wykształconej i dość dobrze usytuowanej rodzinie, ale jako ten buntownik oczywiście szukałem własnych dróg i młode lata spędziłem na podwórku, osiedlach, stadionach, matach sportów walk. To co zapamiętałem z młodego życia, obcując w 2 różnych środowiskach (akurat moi rodzice byli turbo normalni, ale znajomi rodziny, szczególnie ciotek/wujków już nie zawsze) że ci "wyżej" szczerze gardzili tymi "niżej", a ci "niżej" czuli pogardę w stosunku do wykształcenia, ludzi zarabiających lepiej i byli bardzo zawistni i czuli się gorsi. Kij ma dwa końce.

Jak sobie tak rozkminię jaka jest przyczyna tej armii chłopskiego rozumu, zbuntowanej wobec edukacji, autorytetów etc, to chyba głównie system i nauczyciele wmawiający innym, że jeśli nie mają piątek od góry do dołu i nie idą na studia, to są debilami, którzy na niczym się nie znają, do niczego nie nadają i mają siedzieć cicho i się nie odzywać. Za dzieciaka słyszeliśmy, że ten co kopie rowy, pracuje na budowie, jest fachowcem od pracy fizycznej to nieuk, idiota i w ogóle podczłowiek. W dyskusji publicznej też promowało się "młodych, wykształconych, z dużych miast". Nikt nie doceniał prostych ludzi, którzy wykształcili się w fachu, są dobrymi specjalistami i obrali w życiu inną drogę.

Dzisiaj się to zmieniło, już nikt nie patrzy takimi kategoriami, ale co lata wypracowane, to zostało. I tak, dziś macie spawacza, który ciśnie po studentach, że "on ma tyle i tyle a oni na kasę do biedronki" i że "studia to głupota", albo jechanie po autorytetach naukowych z browarem w ręku i promowanie szurów, bo przez lata robiło się z takich jak on podczłowieka i teraz szuka po prostu podbudowania swojego ego, grupy która go rozumie i myśli nieszablonowo, w kontrze do tych "ynteligentnych".



Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Stoicyzm

22piorunów

Po przeczytaniu artykułu wrzuconego przez @fonfi wyprodukowałem komentarz, który nadałby się na , więc wrzucam.

*

Niemoc decyzyjna

W dzisiejszych czasach sposób korzystania z internetu – w szczególności z portali społecznościowych oraz serwisów streamingowych – jest patologiczny i szkodliwy. Zachłysnęliśmy się technologią, nie zachowując przy tym żadnego umiaru i nie myśląc o konsekwencjach. Jest to użytkowanie mające znamiona nałogu i jest to uzależnienie często dużo trudniejsze do przezwyciężenia niż uzależnienie od alkoholu czy narkotyków, bo te można uznać jednoznacznie za złe i niedające żadnych korzyści.

Opisane w artykule świadome wybieranie urządzeń bez dostępu do sieci wydaje się sprytnym rozwiązaniem, bo po co kopać się z koniem – czyli własną psychiką? Lepiej jest podjąć jednorazową decyzję o korzystaniu z urządzenia z ograniczonym wyborem, niż każdego dnia marnować ograniczony zasób woli na walkę z automatyzmami umysłu przyzwyczajonego do łatwej dopaminy.

Nie jest to wcale nowy problem, bo już Seneka zalecał, by w czytaniu książek zachować umiar i nie czytać wszystkiego jak leci, tylko zatrzymać się na ograniczonej liczbie autorów oraz by wracać do wcześniej przeczytanych już pozycji, zamiast czytać ciągle wychodzące nowości.

Stoicką odpowiedzią na problem niemocy decyzyjnej jest ustalenie i regularne odświeżanie hierarchii wartości. Należy ustalić, co jest w życiu dla nas ważne, i wybrać, co jest ważniejsze od czego. Przy czym trzeba zachować i w tym umiar, żeby tych rzeczy było kilka (cztery lub pięć?). Następnie należy ćwiczyć się w konsekwentnym dokonywaniu wyboru według wcześniej ustalonej hierarchii. Natomiast gdy przyjdzie nam wybierać coś spoza rzeczy dla nas ważnych, należy ustalić sobie ograniczony czas na wybór – minutę albo dwie – po którym dokonujemy wyboru w sposób losowy i akceptujemy, że nie zawsze musimy wybrać coś idealnego.

Można raz na jakiś czas obejrzeć średni film, posłuchać muzyki, na którą niekoniecznie mamy chęć, czy zjeść obiad, który nie do końca będzie nam smakować. A gdy nie potrafimy się zdecydować, jaką muzykę wybrać do sprzątania czy jazdy samochodem, zawsze można nie włączać jej wcale i pobyć w ciszy z własnymi myślami. Albo przy wyborze płytek do łazienki można stwierdzić, że jest to w sumie obojętne, i wybrać losowo któryś z trzech czy czterech wzorów, które nam się podobają, uznając, że zastanawianie się nad tym nie jest warte zaprzątania naszej uwagi – można też taki wybór oddelegować żonie. 😉

Człowiek nigdy nie będzie miał umiaru, jeśli się go nie nauczy. Bogaty nie jest ten, kto ma wiele, lecz ten, kto umie zadowolić się małym. Gdy ludzie dostali wszystko, stali się przez to zniewoleni.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

119piorunów

Mam za sobą +/- rok abstynencji od alkoholu.

Mam niespełna 30 lat.

Daj pioruna to napiszę co zmieniło się w moim życiu na plus a co na minus.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Psychologia

35piorunów

Początek końca schematu

Nie wzięło mnie na pisanie, po prostu mam nowe osiągnięcie :smiley:

Przełamałem schemat układu rodzinnego. Nie będę go rozpisywał dokładnie, bo nie chcę, ale w skrócie:

wyraziłem, co mi się nie podobało w danej sytuacji, ale również ogólnie w relacji, bo wystąpiło to również tutaj. Sytuacja nadarzyła się spontanicznie, nie planowałem co konkretnie mam do powiedzenia w tej rozmowie post wydarzenium. Ja tam byłem, ale punktowanie i odbijanie argumentów szło luźniutko, bez żadnego stresu. Wykorzystałem broń, która była używana przeciwko mnie — odcięcie emocji. Wyszedłem z roli ganionego dziecka, wszedłem w rolę dorosłego oznajmiającego "TO mi się nie podoba, nie rób tak". Nie skupiałem się na emocjach narzucanych mnie, ale na tym, co ja sam czułem w sytuacji dzień wcześniej.

I... przyszło to naturalnie :exploding_head:

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Chciałem wam polecić kanał YT, który śledzę od dość dawna, ale jakoś nie wpadłem do tej pory na ten pomysł

Można dowiedzieć się dużo ciekawych rzeczy o społeczeństwach Korei i Japonii, a i ogólnie o ludziach

https://youtu.be/M4ftixf-Zr0?is=7pk84iJbBdoyQ94j

Z yt: Czy Japonia to wyłącznie kultura wstydu, skrajnego kolektywizmu i uległości wobec reguł? Prawda historyczna okazuje się całkiem inna: prawdziwym motorem napędowym tego kraju od zawsze były jednostki niepokorne, drapieżne i gotowe bezlitośnie łamać społeczne konwenanse. Japońskie przysłowie ostrzega, że „wystający gwóźdź zostanie wbity”. Co jednak dzieje się, gdy ten mechanizm zawodzi, a do głosu dochodzą ludzie, których nie da się nagiąć do woli grupy? W tym materiale analizuję psychobiografie kluczowych postaci, które wywołały kulturową i gospodarczą supernową XX wieku. Przyglądam się również temu, co wydarzyło się, gdy owych buntowników zabrakło. Dlaczego współczesna Japonia, mimo inżynieryjnego geniuszu, oddała pole Dolinie Krzemowej i zamieniła się w zachowawczą, paraliżowaną strachem przed błędem instytucję?

Bardzo polecam też odcinek o tym Dlaczego japońscy żołnierze byli tak niebywale okrutni:

https://youtu.be/eUGChA1L7ek?is=hkJGa5EDOleU1HIk

W drugim filmie pan dość obrazowo przedstawia zbrodnie Japończyków, co może wzdrygnąć bardziej wrażliwych, więc ostrzegam

Gruba ryba

w Hydepark

28piorunów

Z takich ciekawostek z , to zrobiłem sobie wczoraj test RMET (Reading the Mind in the Eyes Test), który polega na odczytywaniu emocji ze zdjęć oczu.

Wynik 34 poprawnych odpowiedzi na 36 pytań osadził mnie ponadprzeciętnie wysoko, ale rozbawiła mnie inna rzecz.

Jedyne, czego nie odczytałem poprawnie, to dwa zdjęcia z kobiecymi oczami wyrażającymi zainteresowanie XD

To naprawdę wiele tłumaczy z mojej młodości :grinning:

A test możecie sobie zrobić tu

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Psychologia

59piorunów

Głębokie. Nawet bardzo:

MŁODZI TO PATOLOGIA.

1. Wyprodukowaliśmy pokolenie ludzi, którzy mają dostęp do całej wiedzy ludzkości w kieszeni, a jednocześnie nie wiedzą absolutnie nic. Nie znają historii, geografii, ekonomii ani własnego kraju, ale posiadają opinię na KAŻDY temat. Dawniej, żeby być ignorantem, trzeba było przynajmniej nie mieć dostępu do książek. Dzisiaj ignorancja wymaga aktywnego wysiłku.

2. Nie panują nad własnymi emocjami. Wszystko jest „toksyczne”, „traumatyczne”, „problematyczne” albo „triggerujące”. Krytyka staje się atakiem. Dyskomfort staje się cierpieniem. Niepowodzenie staje się traumą. Zamiast nauczyć człowieka radzić sobie z rzeczywistością, nauczono go tworzyć coraz bardziej wyrafinowane słownictwo do opisywania tego, dlaczego rzeczywistość powinna dostosować się do niego.

3. Nie potrafią też docenić tego, co mają. Żyją w jednym z najbezpieczniejszych i najbogatszych okresów historii, otoczeni technologią, o której ich pradziadkowie nie potrafiliby nawet fantazjować, a zachowują się tak, jakby zostali zesłani do kopalni soli w XIV wieku. Ciepłe mieszkanie, pełna lodówka, smartfon, wakacje, streaming, dostawa jedzenia pod drzwi — i permanentne poczucie krzywdy.

4. Są źle wychowani. Nie dlatego, że nie znają właściwego widelca do ryby. Gorzej: nie rozumieją, że przestrzeń publiczna należy również do innych ludzi. Głośnik w autobusie, hulajnoga między pieszymi, telefon przy stole, darcie mordy w miejscu publicznym. Świat jest sceną, oni są głównymi bohaterami, a reszta społeczeństwa ma zejść z kadru.

5. Nie potrafią czekać. Nie potrafią się nudzić. Nie potrafią przez pięć minut siedzieć bez bodźca. Telefon musi być sprawdzony podczas jedzenia, rozmowy, spaceru, pracy i kiedyś prawdopodobnie własnego pogrzebu. Pokolenie z największym dostępem do informacji w historii wytrenowało sobie zdolność koncentracji złotej rybki na amfetaminie.

6. Nie potrafią niczego naprawić. Nie potrafią niczego zbudować. Część nie potrafi ugotować pięciu normalnych obiadów, przyszyć guzika, odetkać odpływu ani zorganizować własnego dnia bez aplikacji. Za to doskonale wiedzą, jak powinno zostać zreorganizowane całe społeczeństwo.

7. Nie mają cierpliwości do kompetencji. Chcą rezultatów bez praktyki, pozycji bez hierarchii, pieniędzy bez doświadczenia i autorytetu bez osiągnięć. Jeśli ktoś robił coś przez dwadzieścia lat, to nie jest ekspertem. Jest „gatekeeperem”.

8. Nie rozumieją pieniędzy. Subskrypcja tu, dostawa tam, kawa za 25 zł, telefon na raty, pięć aplikacji pobierających co miesiąc pieniądze z konta — a potem wielkie odkrycie ekonomiczne: NIE DA SIĘ OSZCZĘDZAĆ.

9. Nie mają stosunku do przeszłości, bo przeszłość zaczyna się dla nich mniej więcej w 2016 roku. Wszystko, co było wcześniej, jest albo niezrozumiałe, albo podejrzane moralnie. Człowiek bez pamięci historycznej patrzy więc na instytucje istniejące od stuleci i po piętnastu sekundach namysłu stwierdza, że właśnie odkrył, jak je naprawić.

10. Nie żyją nawet w tej samej rzeczywistości. Algorytm daje każdemu prywatny wszechświat, prywatne fakty, prywatne autorytety, prywatne oburzenie i prywatną epidemię problemu, o którym normalny człowiek nawet nie słyszał. Potem wychodzą z internetu i są zdziwieni, że społeczeństwo nie przeczytało tego samego feedu.

Najbardziej imponujące jest jednak połączenie wszystkich tych cech.

Nigdy wcześniej człowiek nie mógł wiedzieć tak mało, umieć tak niewiele, kontrolować się tak słabo i jednocześnie posiadać tak niewzruszonego przekonania, że to właśnie ON powinien pouczyć wszystkich poprzednich ludzi, jak należało urządzić świat.

*

To "trudny" tekst, więc wielu nie przypadnie do gustu bo... przeczytaj punkt 2 raz jeszcze.

z: https://www.facebook.com/groups/112141948830879

Osobistość6piorunów

Skoro tak lubisz punkty to też odpisze w punktach xD

1. Sami żeście sobie tak ich wychowali a potem narzekacie.

2. Ocenianie całej młodzieży tylko po tych najbardziej spierdolonych przypadkach nie jest ok.

3. Oczywistym jest, że pokolenie które wychowało się w "dobrobycie" będzie go traktować jako coś zwykłego. No przecież nie będziemy wstawać codziennie i dziękować bogu za to że mamy co jeść czy za dostęp do internetu xD.

4. To, że mamy teraz tyle rzeczy łatwo dostępnych nie znaczy od razu, że z automatu wszyscy powinni być szczęśliwi i nie mieć na co narzekać. Znikają niektóre problemy ale pojawiają się nowe innego typu.

Pokaż więcej komentarzy (47)

Gruba ryba

w Psychologia

18piorunów

Żródło strachu

Muszę, niestety, zacząć od krótkiej teorii.
Jest coś takiego, jak przekonania kluczowe. Jest to taki najbardziej podstawowy, automatyczny, filtr w jaki postrzegamy świat i na niego reagujemy. Jednym z moich przekonań jest „świat jest niebezpieczny”.

Zauważyłem to podczas robienia astrucha. Chyba wbiłem jakiś wystarczająco wysoki psycho-poziom w tym RPG-u zwanym życiem, że wyłapałem to na bieżąco, w locie, automatycznie.

Bardzo powoli zbierałem się do wyjazdu, miałem do niego jeszcze przynajmniej sześć godzin. Wiecie, działka, niedziela, korki, a jednocześnie nie chce się wracać do mieszkania w bloku. Astra stoi na kobyłce z jednym kołem w górze, bez zderzaka i błotnika, ale pod wiatą. Teren jest ogrodzony, na samo auto patrzą dwie kamery, z czego jedna z podglądem przez neta, a wokół przynajmniej dwie działki z sąsiadami.
Ojciec już się zebrał, teraz jeszcze chwila pogadanki zanim odjedzie. Rzuca mi polecenio-poradę, w lekkiej parafrazie:
- „Ty lepiej złóż ten samochód, bo nie wiadomo jacy tu ludzie są, jeszcze ci go rozkradną”

Tu mnie olśniło. Złoty Graal, po prostu ostatni element układanki zrobił „hip", a potem „hop", 2137 Hz w tle mózgu itd. To nic innego jak strach mówiący „świat jest niebezpieczny”. Odmieniany przez wszystkie przypadki, czasy, tryby i przez ostatnie ponad trzydzieści lat.

Pojawiło się w ten sposób rozwiązanie tematów dwóch, prowadzących do jednego. Mój strach nie jest mój, został mi zaszczepiony i działa we mnie destrukcyjnie. Sztuczka jest jedynie taka, że teraz już wiem, już dziada widzę i jestem w stanie neutralizować.


Wieczny strach
Poczucie bezpieczeństwa

Fanatyk5piorunów

@macgajster Cóż, ja dopiero w wieku trzydziestuparu lat uświadomiłem sobie, że działanie w trybie maksymalnej uwagi, wyszukiwania zagrożeń i wiecznej gotowości bojowej nie jest domyślnym trybem funkcjonowania u ludzi. Nieraz zachowania ludzkie wydawały mi się ekstremalnie lekkomyślne, w czasie, kiedy oni po prostu byli normalni.

Dziwiło mnie np. jak można dać sobie coś ukraść - ja kiedy mam w pobliżu ludzi, to cały czas monitoruję swoje rzeczy, a na porfelu i telefonie po prostu trzymam ręce w kieszeniach. Kiedy jadę w miejsca z realnym ryzykiem rozboju, to czasem nawet mam fejkowy portfel z przeterminowanymi kartami i jakimiś drobnnymi. Kiedy idę do jakiegoś urzędu, i mam coś załatwić, to pilnuje, aby mieć wszystkie wzory pism we wszystkich możliwych wariantach wypełnione i sprawdzone - nawet jeśli to jakaś pierdoła. W autach kamery, trackery GPS, ehhh...

Trochę późno aby się tego oduczać, więc po prostu nauczyłem się z tym żyć.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

17piorunów

Jak oceniacie wasza energię życiową na przestrzeni lat ?

Mam na myśli chęci do
-rozwoju, uczenia się nowych rzeczy
- aktywności wymagających jakiegoś wyjścia z domu, ruchu, sportu
- ogólnego parcia na przód zamiast pasywnego utrzymywania status quo.

Pytam o taką naturalna energię - nie o to że zawaliliscie sobie życie obowiązkami pod korek w stylu praca dzieci i mocno napięty grafik i dopóki je realizujecie to uważacie że macie energię - w takim przypadku odpowiedź jest niemiarodajna i kwalifikuje się pod opcje nie dotyczy.

Z rozmów z bliskimi to obserwuje ogólny spadek w okolicach 30stki, poza wyjątkami.

Energia życiowa na przestrzeni lat

  • Spadła56% (162 głosy)
  • Jest taka sama20% (58 głosów)
  • Wzrosła19% (56 głosów)
  • nie dotyczy/sprawdzam5% (15 głosów)

291 głosów

Pokaż więcej komentarzy (28)

Osobistość

w Dyskusje

2piorunów

https://www.media.mit.edu/articles/advertisers-are-hijacking-your-dreams-scientists-say/

No k⁎⁎wa, najlepiej xD

Od zawsze czulem, ze marketing i psychologia to gnój to wywalenia i to gdzies do oceanu, bo w lesie ktoś może znajdzie i zacznie używac.

A wy juz śniliście o tym, żeby kupić Persil zamiast wyprawki do szkoły dziecku? Czy przypadkiem nie macie natretnych mysli, których jedynym ujście jest kupowanie?

Gruba ryba

w Filozofia

12piorunów

Czy wychodzisz z założenia, że ludzie są zasadniczo dobrzy, dopóki nie udowodnią czegoś przeciwnego? Czy raczej uważasz, że człowiek z natury kieruje się własnym interesem, a dobro jest kwestią wychowania i wyborów?

Czy z natury zakładasz, że człowiek jest dobry?

  • tak44% (111 głosów)
  • nie44% (111 głosów)
  • sprawdzam13% (32 głosy)

254 głosów

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

84piorunów

Czuję że dotarłem do końca konsumpcjonizmu i nie wiem co dalej.

Jak się na dłuższą metę zastanowić to życie większości ludzi ogranicza się w głównej mierze do pracy i konsumpcji.

Ludzie pracują by zarobić pieniądze, następnie wydaje je by
- zapewnić sobie przetrwanie
- zapewnić podstawowy komfort
- by ten komfort rozszerzać w nieskończoność
- by otrzymywać zastrzyki dopaminy
- bo mają komu je później przekazać ( dzieci )
- by piac się w hierarchii społecznej.

I tak sobie żyje, pracują, prawie cały tydzień zajmuje im praca, przygotowanie do i po pracy, dojazdy i inne obowiązki z chwilami dla siebie.
Ile by nie zarabiali to ciągle im mało i zawsze znajdą jakiś cel.
Jadąc komunikacja chcą mieć samochód. Mając samochód typu gruz chcą mieć normalny samochod. Mając normalny chcą mieć prestiżowy i skala nie ma końca, dla garstki na końcu są prywatne odrzutowce.

Nim się spostrzega kończą swój żywot, nie dobiegając do tej konsumcjonistycznej mety, ale ciągle mając jakiś konsumcjonistycznej cel przed sobą, przekazują pałeczke dalej, lub nie.

Według badań, pytając ludzi o zarobki i ile by im wystarczało, większość niezależnie od zarobków mówila o zarobkach 2 razy wyższych od obecnych.

Tymczasem ja, jestem jak rybak który złowi jedna rybę dziennie i tyle mu starczy, nie myśli o tym by złowić więcej, by kupić kuter, by zatrudnić ludzi.

I to się ciągnie nawet w grach video. Odpaliłem sobie oxyrail - taki trochę survival i Minecraft z tworzeniem własnego pociągu którym przemierza się świat zaczynając od ery kamienia łupanego po latający pociąg z napędem atomowym. W tej grze zatrzymałem się na średniowieczu, uznałem że pociąg o napędzie parowym byłby zbyt kosztowny w stosunku do grindu potrzebnego do niego, i przemierzyłem świat na ręcznym napędzie, klikając co parę sekund klawisz przez około 3h by zobaczyć jak ten świat w grze wygląda, objechalem cały i koniec gry.

Po spłacie kawalerki, ogarnięcia sprzętu do domu, poduszki finansowej jako singiel przeszedłem na pół etatu, zarabiam mniej niż minimalną bo więcej nie ma sensu, zwiększyłoby to tylko poduszkę finansowa, bo nie mam na co wydawać tych pieniędzy.

Większość pewnie wydałaby na podróże - ja ich nie lubię ze względów sensorycznych
Inni na jakieś prostytutki - tutaj wjeżdża u mnie aseksualizm, pewnie przez i rozwalone receptory dopaminowe.
Inni powiedzą znajdź kobietę a ona już się zajmie tym by było na co wydawać pieniądze - i tutaj po kilku miesiącach związku zawsze wjezdza te ADHD z poczuciem monotonności, braku dopaminy z relacji, wtedy też spotykam się bez chęci, bardziej z przyzwyczajenia i wtedy związek sie kończy.

Większe mieszkanie, samochód ? Kawalerka i komunikacja+Uber+rower/rower elektryczny jest good enough, więcej się nie opłaca, zresztą nie mam prawa jazdy bo i po co ?

Wydatki więc dziela się na kategorie
- już to mam, a lepszego mieć nie warto.
- to nie dla mnie
- koszt nabycia i utrzymania jest niewspółmierny do zysku.

Pewnie sporo z tego wynika z lekkiej biedy w dzieciństwie, wtedy ludzie albo są zbyt oszczędni albo zbyt dużo wydają.

Jedyne co mi przychodzi do głowy z wydatków to próbowanie różnego jedzenia.

I tak ukończyłem ten cały kapitalistyczny wyścig, na mecie nikt nie czeka, nie ma żadnej wstęgi, pucharu, radości z ukończonego biegu. Jest neutralność połaczona z brakiem celów finansowych, tego mi troche brakuje, to motywowało do czegoś więcej niż minimum.

Twórca4piorunów

Jako społeczeństwo daliśmy sobie wmówić, że zawsze trzeba więcej. Moim zdaniem, jeśli jest sie zadowolonym z życia i nie krzywdzi się przy tym nikogo, nie ma po co szukać dziury w całym

Pokaż więcej komentarzy (57)

Autorytet

w Depresja

19piorunów

Panie i Panowie ze - nie chcę deprymować Was, ale jeżeli jednocześnie się odchudzacie i jecie słodycze, pizzę czy kebaby - to nic z tego nie będzie.

Brzmi jak trywialna prawda. Ale zastanówcie się dlaczego to robicie. Otóż zna odpowiedzi na te pytania.

Otóż jedzenie tego typu rzeczy jest związane z regulowaniem emocji. Np. lęków wywołanych przewlekłym stresem.

Mechanizm jest taki: przewlekły stres powoduje u mnie wewnętrzne lęki. Żeby to odreagować jem 500 ml lodów. Czuję ulgę. Stres jest przewlekły, więc znów daje o sobie znać...

Odchudzanie jest procesem będącym konsekwencją określonych zachowań żywieniowych, a nie celem samym w sobie. Cel sam w sobie to określone, stałe zachowania żywieniowe oraz stałe zaprzestanie szkodliwych zachowań żywieniowych.

Żeby ten cel osiągnąć, należy wykonać najpierw pracę z psychologiem, by nie odreagowywać lęków kompulsywnym jedzeniem, tylko inaczej radzić sobie ze stresem. W sposób pozytywny.

Z fartem!

Pokaż więcej komentarzy (34)

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

Najbardziej pojebaną rzeczą z jest to, że zawsze jest za mało bodźców, zawsze jest za mało dopaminy i człowiek nigdy nie jest szczęśliwy i zadowolony z dnia codziennego. Kiedyś myślałem, że szczęście dają pieniądze. I w przypadku osób mojego pokroju to chyba dają wyłącznie, jak są to kosmiczne kwoty regularnie zasilające konto, ale pewnie i to by mi się znudziło.

Mam dobrze płatną pracę, do tego zdalną, z super atmosferą, mam bliskich przyjaciół naście lat tych samych, mam wspierającą mnie rodzinę, mam własne mieszkanie bez kredytu, mam czym jeździć, no i w sumie i tak k⁎⁎wa miewam dni, że zjazd totalny i sięgam po szlugi dla szybkiej dopaminy, choć trenuję 4-5x w tyg i to totalne zaprzeczenie mojego stylu życia xD Ale coś się musi dziać, ja nie czuję w ogóle szczęścia, ahedonia w c⁎⁎j momentami, ale jak już czuję, to podjarany jestem jak dziecko.

Złapałem się na takich dołach dopaminowych jak siedzę u kumpla, wszyscy piją, ja kierowca i np w jedną chwilę wyciągam batona, na to wciągam tabakę, piję energetyka, palę szluga i jeden przyajciel co zna mnie od przedszkola "co tam, spadła dopaminka co? hehe" a ja no k⁎⁎wa wow, zgadłeś XD

W sumie znalazłbym kobietę, to prawdopodobnie po jakimś czasie miałbym jej dość, bo ja kocham 2 rzeczy: bardzo duża intensywność towarzyską, a z 2 strony odcina od ludzi. Mieszkałem z moją ex, to miałem dni, gdzie zamykałem się na 8h sam przed laptopem, choć tam to musze przyznać, że po prostu jej nie kochałem, ale obawiam się, że na głowę rodziny się nie nadaje, ale ojcem po rozwodzie to ja bym był k⁎⁎wa idealnym, bo mnie przerasta tylko rutyna i codzienność - błahe rzeczy, a te skomplikowane to traktuje jak wyzwania.

Tak sobie myślę, że czego bym w życiu nie miał, to i tak mam frajdę na 5 minut XD Co jest najgorsze - że ciężko pracuję na te rzeczy, by finalnie się nimi k⁎⁎wa nie cieszyć na stałe. Po⁎⁎⁎⁎ne to

Jedyny plus, co polecałbym w terapii z dziećmi z ADHD to sport, bo to dyscyplina. Jestem wbrew pozorom w k⁎⁎we zdyscyplinowanym człowiekiem przez to, że regularnie uprawiałem sport zawodniczo - praca turbo samodzielna, poza pracą trzymam michę, regularna siłka, jak się na coś uprę, to wałkuje konsekwentnie do końca, co by to nie było.

Chciałbym być kiedyś mężem, ojcem itd, ale mam wrażenie, że sedno mojego życia to jest szybka jazda bez trzymanki, czyli najlepiej jak najwięcej poza domem, związki to fwb, w pracy kocham kortyzol i zmienne (sprzedaż b2b), no i w sumie to ja się nadaje chyba tylko na bycie obieżyświatem.

A wy jak żyjecie będąć trochę "inni" ?


Fenomen1piorunów

Jeszcze mnie wkurwia to wpadanie w bójki XD 30 letni chłop. Przez to, że lata trenowałem sporty walki, to nie mam strachu przed konfrontacją fizyczną i nie daj boże jak pojawi się pyutanie typu "na c⁎⁎j sie gapisz" od lorda sebastiana albo jakaś sprzeczka po pijaku w klubie to ja od razu wyskakuję dwa kroki do przodu, bo w dyplomację to jestem dobry tylko w sytuacjach bez emocji.

Naliczyłem, że od podstawówki do 30 roku życia to wychodzi mi średnio 1 raz w roku jakaś bitka - a to wypłacę strzała patusowi, żeby go naprostować, a to się wstawię za kumpla, a to nie umiem odpuścić głupiej dyskusji z agresywnymi imprezowiczami

przez to, że odczuwam X razy mocniej emocje niż inni, ciężej mi też ego do kieszeni schować

Pokaż więcej komentarzy (10)